1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Hooligans

Przygnębiająco głupia gra. W dodatku produkt niszowy, zdecydowanie nie na nasz rynek. Tylko dla masochistów, i to po radykalnej lobotomii.
"Hooligans" to jakoby zabawa w "telewizyjny show (...), którego uczestnicy nie boją się śmierci i zrobią wszystko dla kasy. Ty też, prawda? Dostaniesz każdą broń, jaka ci się zamarzy, będziesz mógł nafaszerować kulami każdy cel, jaki ci się nawinie (...). A zatem myśl, zastawiaj pułapki i cholernie celnie strzelaj".

Proszę o wybaczenie, że cytuję powyżej dołączony do gry "Podręcznik użytkownika". Nie jest to wynikiem mojego lenistwa. Trudno by mi było jednak pisać o telewizyjnym show w pierwszej osobie, skoro nic takiego z gry nie wynika (może jest o tym wzmianka w finale? Nie dobrnąłem). A może po drodze wątek ów wypadł ze scenariusza, a producent się nie zorientował? Trudno stwierdzić. Tak czy owak, gra zaczyna się od mordobicia, i tak już się ten "show" kręci, klaps za klapsem.

W zdaniu "A zatem myśl, zastawiaj pułapki i cholernie celnie strzelaj" jest o jedno słowo za dużo. Dla ułatwienia dodam, że nie chodzi mi ani o "strzelaj", ani o "cholernie". W opisie "odjazdowa gra szybkiej akcji, wymagająca jednak trochę strategicznego myślenia", które również można znaleźć w załączonej broszurze, z kolei tylko jedno słowo jest prawdziwe. I to tylko jeśli potraktować je z przymrużeniem oka, bo to w przypadku omawianego, hmm... zjawiska, potworny eufemizm. Dla ułatwienia dodam, że chodzi mi o rzeczownik, w mianowniku.

Na pytanie "Ty też, prawda? (zrobisz wszystko dla kasy, nie bojąc się śmierci)", odpowiadam: Obawiam się, że tak - skoro zdecydowałem się obcować z grą "Hooligans", i to mimo ryzyka apopleksji, jestem już chyba gotów na wszystko. Śmiejąc się przy tym śmierci w twarz, z szaleńczym błyskiem w oku.

"Huligani" zostali wydani w serii "Super Gra", kosztują relatywnie niewiele, bo 19,90 zł. Nie są jednak warci tych pieniędzy. To jakieś kuriozum. Gra jest oparta na archaicznym schemacie prymitywnych, przedpecetowych jeszcze gier sprzed ponad dekady.

Planszę widzimy w rzucie izometrycznym. Oprawa graficzna sugeruje nieco bliższą nam epokę, ale i tak mocno trąci naftaliną. Rzecz polega, z grubsza biorąc, na tym, że zmuszamy prowadzoną przez siebie postać do okładania innej postaci, aż padnie. Walimy ręcznie lub strzelamy; w każdym razie chodzi o to, by jak najszybciej klikać myszką. Monotonne to i męczące. Palec i stawy zaczynają buntować się już po pierwszej rundzie. Z uderzonego wroga wypadają pieniądze, które trzeba zbierać, by kupić lepszą broń, amunicję lub gadżety w rodzaju przywracających zdrowie Big Maców, tarcz itp.

Tępa agresja i nic więcej. Bez sensu. Bez polotu. Beznadziejnie.

Zaskoczyła mnie nieco animowana czołówka oraz kilka motywów z gry nasuwających podejrzenie, że "Hooligans" stworzono z myślą przede wszystkim o młodych Afroamerykanach. Początkowo myślałem, że geneza gry była mniej więcej taka: Lincoln Center, Martin Luther King Foundation lub jakaś inna instytucja wspierająca amerykańskie mniejszości kulturowe, ufundowała stypendium dla młodych, dobrze zapowiadających się informatyków. A że chłopcy mieli małe doświadczenie, wyszło jak wyszło (programiści musieli być wyjątkowo mierni, o czym świadczy choćby irracjonalnie długi czas wczytywania programu, z kompromitującym czarnym ekranem w tle). Zamiast stworzyć dzieło na miarę filmów Spike'a Lee lub powieści Toni Morrison, zaczęli falstartem. Ale w takim razie czemu w ogóle taki gniot został wydany? I jak można było wpaść na pomysł, że warto zapoznać z nim także nas? Jestem tylko prostym recenzentem. Wobec tak trudnych pytań czuję się kompletnie bezradny.

"Hooligans",

Producent: AcePlatinous Family

dystrybutor: Lemon Interactive

wymagania: Pentium, 64 MB RAM

cena 19,90 zł