1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Catan: Pierwsza Wyspa

Dawno, dawno temu, kiedy byłem jeszcze młody, ulubioną zabawką dzieci i młodzieży były gry planszowe. Pojawienie się komputerów osobistych i konsol było wyrokiem śmierci dla tego gatunku rozrywki. Ostatnich, nielicznych przedstawicieli gier planszowych możemy odnaleźć na zakurzonych strychach lub skrytych głęboko w szafach i schowkach naszych mieszkań. Catan: Pierwsza Wyspa jest próbą ożywienia niemal wymarłego gatunku przez stworzenie komputerowej wersji popularnej przed laty na zachodzie ekonomicznej gry planszowej, Catan
Czy można przeciwstawić się nieubłaganemu upływowi czasu, który z równą łatwości kreuje, jak i niszczy mody? Jak udowadniają twórcy Catana: Pierwszej Wyspy, próbować można zawsze, ale odniesienie sukcesu w takiej sytuacji graniczy z cudem. Czy zatem Funatics Development zatrudnia cudotwórcę?

Lekcja anatomii

Z prawdziwym smutkiem donoszę, że reanimacja gatunku gier planszowych nie powiodła się. Pacjent skonał w męczarniach. Pozwólcie więc, że dzisiejszą lekcję poświęcę anatomii porażki Catan: Pierwsza Wyspa.

Catan: Pierwsza Wyspa na pierwszy rzut oka prezentuje się dobrze. Otwierająca ją sekwencja filmowa trąci co prawda myszką, ale przecież nie to jest w grze najważniejsze. Najważniejsze zaczyna się w miejscu, gdzie kończy się intro. W przypadku Catan: Pierwsza Wyspa oferta jest niezwykle skromna: jedna kampania składająca się z dwunastu scenariuszy, gra losowa oraz towarzyska. Nawet standardowa już w obecnych czasach możliwość rozgrywki w trybach człowiek kontra komputer i gry sieciowej, w której możemy zmierzyć się z innymi graczami, nie mogą uratować nieudanej całości.

Catan: Pierwsza Wyspa na pewno nie posiada grafiki godnej sonetu. Zastosowane w nim zabiegi doskonale są nam znane ze starszych gier, takich jak np. Knights & Merchants czy Settlers, w których rzeczywiście starano się stworzyć wrażenie, że plansza gry żyje własnym życiem. W Catan: Pierwsza Wyspa z pewnością nie znajdziemy takich perełek komputerowej grafiki i humoru, jak perypetie rzeźnika ze świnią w Settlers. Próżno też szukać chociażby śladu pokrewieństwa majstersztyku, jakim są tętniące wirtualnym życiem wyspy Black & White. Nie twierdzę, bynajmniej, że strona graficzna Catan: Pierwsza Wyspa jest wykonana niestarannie lub nieestetycznie. Wręcz przeciwnie, jest ładna i cukierkowa jak dziewiętnastowieczny landszafcik, który po pewnym czasie zaczyna nużyć swą banalnością i monotonią. Graficy nie potrafili wyjść poza zwykłe, solidne rzemiosło i tchnąć w swoje dzieło odrobiny indywidualności. Słowem, zabrakło owej iskry bożej, która odróżnia artystów od rzemieślników.

Zgoła inaczej przedstawia się sprawa muzyki w Catan: Pierwsza Wyspa, która, muszę przyznać, mile mnie zaskoczyła. Dźwięki płynące z głośniczków w trakcie gry, były jednym z nielicznych powodów, dla których przesiedziałem nad Catan: Pierwsza Wyspa kilkanaście godzin zawzięcie testując ją. Aby móc się cieszyć dźwiękiem, musiałem jednak "zakneblować" komputerowych graczy, których powtarzane w kółko kilka razy na minutę kwestie zaczynały przyprawiać mnie o ból głowy i zagłuszały muzykę.

Lekcji anatomii ciąg dalszy

Czy można mówić w ogóle o przyjemności z gry, czyli o grywalności? Jeśli pomimo niezwykle przejrzystego i łatwego w obsłudze interfejsu, wspartego nienajgorszą grafiką i dobrą muzyką, gra dłuży się i nie sprawia radości, oznacza to, że w konstrukcji samej rozgrywki są błędy lub, co należy również wziąć pod uwagę, gra nie jest adresowana do Ciebie. Ponieważ drugą opcję wykreśliłem z góry jako osobnik, który ceni niezwykle gry planszowe i wciąż zagrywa się nimi od czasu do czasu, doszedłem do wniosku, że problem tkwi w niedociągnięciach komputerowej wersji Catan. Wierzę głęboko, że w swojej oryginalnej formie gra mogłaby mi się podobać.

Trudno mi opisać własne odczucia i przyczyny niezadowolenia z gry, gdyż składają się na nie dziesiątki drobiazgów. Chwila zastanowienia pozwoliła mi określić trzy według mnie główne mankamenty Catan: Pierwsza Wyspa.

Handel w grze to swoista katorga. Nie można go przyspieszyć, musimy cierpliwie czekać, aż każdy z komputerowych przeciwników złoży swoją ofertę, a wszyscy pozostali na nią odpowiedzą. Biorąc pod uwagę, że każdy z oponentów potrafi składać kilka propozycji, mamy do czynienia z kilkunastoma ofertami podczas jednej kolejki, co powoduje, że bezproduktywne gapienie się w monitor i klikanie na "tak" lub "nie" zajmuje 90 procent czasu gry.

Znikomy wpływ na rozwój sytuacji na planszy powoduje czasami wrażenie, że każdy z graczy gra sam, a jedyne pole kontaktu to handel, który jednak za sprawą banku pozwala wyeliminować nawet tą formę interakcji (ale nie jej wady). Catan: Pierwsza Wyspa to gra w która przypomina zawody w układaniu pasjansa na czas, niby gracze konkurują ze sobą, ale tak naprawdę o wszystkim decyduje układ kart - w tym przypadku rzutów kośćmi.

Niezwykle skromne są środki prowadzenia gry. Zaledwie pięć sposobów wydawania surowców: na budowle (miasto, duże miasto, droga, szlak morski) i karty losowe. Pięć typów pól do uprawy pięciu surowców: drewna, wełny, zboża, rudy i kamienia. Nieliczne dodatkowe opcje (np. skrzynie wymiany) i zasady wzbogacające powodują, że zdobywanie punktów zwycięstwa sprowadza się w istocie do zbudowanie jak najszybciej dużych miast i długiej drogi. Elementów strategii i ekonomi próżno by się tutaj doszukiwać.

To nic osobistego, to tylko biznes

Pragniemy, aby Valhalla była dla Was źródłem rzetelnych informacji o grach dostępnych na rynku. Wierzymy, że dzięki nam będziecie mogli dokonywać świadomych wyborów. Dlatego, choć nie jestem zwolennikiem kopania leżącego, ze smutkiem muszę stwierdzić, że Catan: Pierwsza Wyspa jest bodaj najsłabszą grą, w jaką przyszło mi grać ostatnimi czasy. Przegrywa konfrontację nie tylko z najnowszymi tytułami, ale również z tymi sprzed lat, co prawdę powiedziawszy daje do myślenia. Jest Catan: Pierwsza Wyspa grą nijaką. Trochę to gra komputerowa, trochę symulacja gry planszowej. Zbyt trudna dla małych dzieci, a zarazem zbyt dziecinna dla młodzieży i dorosłych. Resztę wielkodusznie okrywam zasłoną milczenia.