1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Dracula: Zmartwychwstanie

Co nas gryzie? Gryzie nas Dracula. Od lat. W powieściach, w filmach, w grach komputerowych. Gryzienie się spauperyzowało do cna. Mnie ponadto gryzie pytanie, co artysta miał na myśli. Nijak nie mogę pojąć przesłania.
"Dracula: Zmartwychwstanie" to gra przygodowa. Jak wynika już z nazwy, ciążąca w stronę konwencji gotyckiego horroru. Szczerze mówiąc, nie potrafię ogarnąć, jak można to ze sobą bezproblemowo pogodzić.

Ani straszno

Horror bawi nas tym, że straszy. Straszy zaś tym bardziej, im mniej jesteśmy świadomi, co nam zagraża. A gdy już strach pokaże nam z bliska swe wielkie oczy, musimy czuć, że mamy (jeśli mamy) tylko ułamki sekund, by uniknąć ciosu lub podjąć próbę ucieczki. Tutaj niestety dokładnie wiemy, z czym przyjdzie nam się zmierzyć, bo Dracula to postać ograna i chyba nader już zużyta.

Co zaś się tyczy konfrontacji z grozą, szansę na to daje tylko gra w trybie czasu rzeczywistego, jak np. skutecznie straszący "Undying". "Dracula" to przygodówka z oceanem czasu na podjęcie jakiejkolwiek decyzji, czego autorzy - choćby nie wiem jak się starali - nie są w stanie przeskoczyć. Błąd tkwi bowiem w samym założeniu.

ani ciekawie...

Jeśli brak mrożącego krew w żyłach suspensu, może przynajmniej czeka nas ciekawa przygoda? I w tym przypadku autorzy nie zrozumieli chyba specyfiki gatunku.

Gry przygodowe mogą fascynować ciekawymi zagadkami, których jednak tu brak. Mogą nas bawić dowcipem, jak seria z lowelasem Larrym - tu jednak dowcipu ani na lekarstwo (w końcu nic dziwnego - miał być horror). Najbardziej skutecznymi wabikami bywają jednak ciekawa fabuła i fascynująca egzotyka świata gry. Wystarczy przypomnieć legendarny "Myst" czy choćby niedawny wielki przebój "The Longest Journey", pozwalające na eksplorację niezwykłych, innych światów. Jaka jest jednak Transylwania a la Dracula, każdy dobrze wie, a gra nie podważa tych utartych wyobrażeń. Fabuła również nie przynosi żadnych niespodzianek.

Ot, standard. Jest początek XX wieku. Mira, żona Jonathana Harkera, bohaterskiego pogromcy Draculi sprzed siedmiu lat, odczuwa przemożną chęć, by wrócić do Transylwanii. Co czyni, nie uprzedzając o tym męża. Kiedyś padła ofiarą ataku Draculi i Jonathan podejrzewa, że mroczna siła, która przed laty zagroziła jego żonie, w jakiś niepojęty sposób wciąż stanowi wielkie niebezpieczeństwo. Jonathan bez wahania wyrusza w ślad za połowicą, by uratować ją ze szponów wampira.

Grę zaczynamy już w Transylwanii. O zmroku, przed gospodą, w pobliżu której stoi zamek, gdzie żaden kochający życie wieśniak nie zapuściłby się bez ważnego powodu.

za to ładnie

"Dracula: Zmartwychwstanie" to tradycyjna gra przygodowa, w której musimy dokładnie sprawdzić każde miejsce, by nie przeoczyć żadnego ważnego przedmiotu, który da się podnieść. Nie ma tego znowu tak wiele, a wszystko się przyda. Z napotkanymi osobami warto pogadać, bo uzyskane informacje mogą być niezwykle cenne.

Nie mamy niestety takiej swobody ruchu, jaką zapewniają gry akcji. Po prostu przeskakujemy z miejsca na miejsce, oglądając czasami przy tym przygotowany film obrazujący nasz ruch (patrzymy oczami bohatera). Standard.

Zdecydowanie powyżej standardu wypada za to oprawa graficzna. Plastycy włożyli w grę wiele wysiłku. Szczególnie imponująco wyglądają twarze. Starannie wymodelowano każdą zmarszczkę, grymasy. Napotkane postacie generalnie wydają się bardzo trafnie dobrane, choć nie ma ich zbyt wiele. Szkoda, że wysiłkowi grafików nie przyszedł w sukurs koncept autorów fabuły.

Gra może sprawić najwięcej frajdy osobom, które cieszy wszystko, co ma związek z Draculą, a także początkującym miłośnikom przygodówek, bo nie jest wielkim wyzwaniem. Arcydziełem niestety również nie.

Dracula: Resurrection
Producent: Canal+ Multimedia, Wanadoo France Telecom Group
Dystrybucja: CD-Projekt
Minimalne wymagania: PC Pentium 133 MHz, 16 MB RAM, CD-ROM x4, karta grafiki 4 MB
Cena: 79,9 zł