1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Konung: Legenda Północy

"Konung" to gra fabularna, zapowiadana buńczucznie jako ważny krok w historii gatunku. W rzeczywistości mocno nawiązuje do starych wzorców. Podejrzewam, że zachowawczość tej gry wynika nie tyle ze świadomego wyboru, ile z powodu długiego odwlekania premiery - w końcu w Rosji, kraju programistów "Konunga", obsuwy z tzw. przyczyn obiektywnych to nie rzadkość. W efekcie na rynek trafił produkt taki sobie, nie wytrzymujący konkurencji z tuzami cRPG (computer Role-Playing Games - dop. red.), jak choćby "Baldur's Gate", i to nawet w swej pierwszej, mniej udanej odsłonie.
Wszystkiemu winne smoki

A było tak. Bogowie dali nordyckiemu klanowi z Północy potężną Bransoletę Władztwa, pozwalający kontrolować umysły innych śmiertelnych. Gdy bogowie postanowili opuścić ten świat, na straży magicznego artefaktu postawili smoka. Z kolei władzę nad smokiem dawał amulet, nad którym czuwał półbóg Orr. Pod naporem barbarzyńców Orr, nie mogąc dłużej chronić amuletu, rozbił go na trzy części, które zaufane sokoły zaniosły w trzy strony świata. Zadaniem gracza jest złożyć amulet do kupy.

Sztampowe? Kiczowate? Owszem, ale w końcu nie każda gra fabularna to "Planescape: Torment". Fabuła jak fabuła, gorzej z dialogami. Oto próbka:

" - Och, potężny wojowniku! Sama ziemia trzęsie się, gdy po niej stąpasz".

- Twe słowa są jak miód dla moich uszu".

Styl ten są w stanie znieść chyba tylko 12-latki. Czyżby "Konung" był kierowany właśnie do nich?

A co tam leży w trawie?

Przy mizerii fabuły, gra sprowadza się przede wszystkim do walki. W zależności od tego, czy wybieramy miecze czy łuki, w miarę kolejnych zwycięskich potyczek podnosi się nasza biegłość w walce wręcz lub na dystans. Niezależnie od tego zdobywamy punkty doświadczenia, co pozwala naszej postaci, po zaliczeniu kolejnego etapu rozwoju, podnieść wartość charakteryzujących ją cech - siły, charyzmy itd. Większa siła pozwala np. na korzystanie z doskonalszych broni i zbroi. Z kolei im większa charyzma, tym więcej osób możemy przyłączyć do drużyny. Wyposażenie - często wzmocnione siłą magii - można albo zdobyć na wrogu albo podnieść walające się na ziemi (!). Cóż za wyzwanie

Właściwie tylko możliwość "pompowania" postaci punktami doświadczenia i zdobywania coraz to nowych gadżetów (unikalne miecze, magiczne pierścienie lub naszyjniki, hełmy itd.) może być tej gry skutecznym wabikiem. Od czasów "Diablo" wiadomo, że rekordziści i kolekcjonerzy to całkiem spory procent miłośników cRPG. Kilka innych wzbogacających grę funkcji, jak możliwość rozbudowy osady, trenowania specjalistów (np. uzdrowiciela lub kowala), zbierania podatków z kontrolowanych wiosek, zadania do wykonania - to plusy, ale zbyt małe, by przeważyć szalę.

Wróg na krótkiej smyczy

Niezwykle irytujący jest bowiem archaiczny tryb walki, będącej, niestety, esencją "Konunga". Przeciwnicy są przywiązani do konkretnych obszarów mapy. I jest to smycz bardzo krótka. Wystarczy zaatakować, ubić lub choćby nadwyrężyć bądź to zombie, bądź gigantyczną dżdżownicę czy mrówkę (sic!) i szybko się wycofać, a bestie (zwykle łażą stadami) pokornie powrócą na stanowiska, po szybkim zaniechaniu pościgu. My w tym czasie spokojnie wypijamy napój leczniczy i zaczynamy wszystko od nowa. Zgroza.

Nie powala na kolana również oprawa graficzna. Jest co prawda znośna, choć w nie najwyższej rozdzielczości, ale już animacja postaci woła o pomstę do nieba. Podobnie jak algorytmy trybu walki - ma wartość wyłącznie muzealną.

Jeśli ktoś w grach fabularnych ceni głównie potyczki, może sięgnąć choćby po więcej oferujące pod tym względem "Icewind Dale". Osoby bardziej wymagające powinny raczej pomyśleć o "Baldur's Gate 2" lub poczekać na "Arcanum".

Dla kogo więc jest "Konung"? Dla oszczędnych. Wydany w budżetowej serii "Ultra Gra", oferowany jest za stosunkowo atrakcyjną cenę.

Konung

Producent: 1C

Dystrybutor: UltraGra

Minimalne wymagania sprzętowe: Pentium 166MHz, 32MB RAM

Cena: 29, 90 złotych