1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Sim City 4: I ty możesz być Giulianim

?SimCity 4?. Ten symulator miasta ma uczyć młódź budowania, zarządzania, koordynacji, słowem - przygotowywać do przyszłej kariery. Pozbawieni złudzeń dorośli mogą jednak z jej pomocą brutalnie odreagowywać traumę, jaką nieuchronnie przynoszą potyczki z biurokracją...
Każdy, kto był zmuszony załatwić cokolwiek w jakimkolwiek urzędzie, dobrze wie, co powinno być kolejnym celem rakiet Tomahawk po zniszczeniu Saddama Husajna. Grając w "SimCity 4", myślałem o moim ulubionym rysunku Mleczki, na którym szef wychyla się zza biurka i wręcza podwładnemu karabin maszynowy, mówiąc: "Malinowski, zróbcie porządek z administracją".

Z prawdziwą satysfakcją stworzyłem więc pełne urzędów city. Przez chwilę wyobrażałem sobie urzędników, którzy przeczołgują mnie po piętrach, żądając przyniesienia mitycznego formularza S4b/36-A lub zamykających okienko na godzinę z powodu przerwy na kawę.

A potem stworzyłem dymiący wulkan, po czym wywołałem ognisty deszcz meteorów. Z opcji inwazji kosmicznego robota nie skorzystałem, gdyż jako apokaliptyczny bicz boży wydał mi się nader trywialny. Uderzenie pioruna uznałem natomiast za lekko passe, w końcu od czasów składania hołdów bogom Olimpu technika śmiertelnych poszła znacząco do przodu i taki Zeus Gromowładny już nam niczym nie zaimponuje. Za to na koniec otworzyłem wody oceanu. Naprawdę nie jestem sadystą, ale to było przeżycie na miarę katharsis.

Czy już napisałem, że w city zwykle mieszczą się też siedziby partii politycznych?...

Im jestem starszy, tym mniej bawią mnie symulatory ekonomiczne, które mimo pretensji do relatywnie wiernego odwzorowywania modeli rzeczywistych nie uwzględniają czynników kluczowych: inercji biurokracji, korupcji, nepotyzmu, zależności od partii rządzących. Z drugiej strony nie sposób takiej gry jak "SimCity 4" nie cenić za motywowanie do działań konstruktywnych, za trening umysłu, jakim faktycznie jest.

Oprócz trybu boskiego, w którym możemy rzeczywiście dokonywać czynów o iście biblijnym rozmachu, "SimCity 4" to logiczna i pełna znoju zabawa w trudy zarządzania miastem. Jesteśmy wtedy nie istotą o władzy nieograniczonej, lecz burmistrzem, który właśnie z ograniczeniami musi sobie dawać radę. I szybko się przekonamy, że doprawdy niełatwo jest być szefem na miarę Giulianiego.

Musimy oczywiście dbać o infrastrukturę. Budować elektrownie, szkoły, sieci komunikacyjne, po prostu wszystko. Dbać o służbę zdrowia, o szkolnictwo, mądrze ustalać wydatki i podatki. Łatwo się przekonać, że zasada "im wyższe podatki, tym lepiej" kompromituje rządzących nie tylko w polskiej rzeczywistości, która swoją drogą coraz bardziej przypomina źle napisany symulator, niestety bez opcji zapisywania stanu gry.

Cokolwiek robimy, musimy pamiętać, że nadrzędnym celem jest zaspokajanie potrzeb społeczności. A te się zmieniają, społeczności bowiem ewoluują. Dobrze jest im zresztą w tym pomagać, inwestując w szkolnictwo wyższe, bo tylko miasto z wyedukowanym społeczeństwem ma szansę osiągnąć zaawansowane etapy rozwoju.

Nie będziemy zresztą ograniczać się do jednego miasta - będziemy stawać przed wyzwaniem zarządzania całymi konglomeracjami, w których miasta łączą pępowiny wzajemnych ekonomicznych zależności. Ba, można nawet zarządzać różnymi regionami położonymi w rozmaitych zakątkach świata.

Największą atrakcją dla wielu będzie zapewne możliwość importowania Simów z gier serii "The Sims". Nigdy nie potrafiłem zrozumieć popularności tych ludzików, dlatego informuję o wspomnianej opcji na chłodno, bez jakichkolwiek emocji, z recenzenckiego obowiązku.

"SimCity 4"

Producent: EA

Dystr. Cenega

Wymagania: Pentium 500 MHz, 128 MB RAM, CD-ROM x4

cena: 139,90 zł.