Świat Maksa i jego przyjaciół - na dobranoc i nie tylko

Książki, które można zabrać ze sobą wszędzie - ich format sprawia, że nawet do dziecięcego plecaczka będą pasowały idealnie. "Świat Maksa" i kontynuacja, "Świat Maksa i Zuzi" to opowieści o przygodach, które mogłyby spotkać niejednego malucha.

Książki z serii "Świat Maksa" i "Świat Maksa i Zuzi" zabraliśmy na wakacje. Dzieci uwielbiają czytać, a nasz bagaż i tak był ogromny - niewielkie i lekkie książeczki okazały się być idealnym wyborem. Nie tylko dlatego, że tak łatwo było je zmieścić, przede wszystkim dlatego, że dzieci z miejsca polubiły hipopotama i jego przyjaciół.

Maks to hipopotam - przedszkolak, który każdego dnia ma jakąś przygodę. Z wieloma historiami dzieci mogą się utożsamiać, na pewno i oni np. przejmowali się wizytą u lekarza czy marzyli o własnym zwierzaku. Maksowi towarzyszy rodzina i przyjaciele, razem z nimi uczy się różnych rzeczy. Nie możemy zapominać o młodszej siostrze hipopotama - rodzeństwo ma swoje wzloty i upadki, jak to w każdej rodzinie bywa.

W książeczkach znajdziemy trzy historyjki, każda z nich jest na tyle krótka, że dzieci interesują się historią od początku do końca. Spodziewajcie się jednak mnóstwa pytań typu "a po co?", "a dlaczego?", szczególnie, jeśli czytacie dwu-, trzylatkowi. Nasz synek zadaje pytania dosłownie o wszystko. Interesuje go, dlaczego siostrzyczka Maksa nazywa się tak, a nie inaczej, dlaczego zabrał zwierzątko z przedszkola, po co urządzali wyścigi ślimaków. Z tym ostatnim było najtrudniej, bo Maks i jego znajomi oznaczali te mięczaki rysując im kropki na skorupkach - a na to moim dzieciom nie pozwalam. Nie wiem, czy ślimaki mają coś przeciwko takim "ozdobom", ale lepiej nie sprawdzać. Jednak taka historia jest dobrym zaczątkiem do rozmów o tym, jak traktować zwierzęta. Nie tylko te duże, ale i mniejsze, że z każdym trzeba się obchodzić delikatnie, nie można im szkodzić, nie są zabawką.

Mocną stroną książek z tej serii są także ilustracje, autorstwa Agnieszki Filipowskiej. Kolorowe, narysowane charakterystyczną kreską. Trzyletni F. często sam opowiada sobie historyjki bazując właśnie na obrazkach - przegląda kolejne i opisuje, co się na nich dzieje, mówi głosem bohaterów. Te książki polecane są dla dzieci 2+ i sądzę, że właśnie dwu-, trzylatkom spodobają się najbardziej. Sześcioletnia córka także chętnie słucha historii czytanych na dobranoc, sama też przegląda te książki, ale mam wrażenie, że dla niej są już za krótkie - ona bez problemu skupia się na dłuższych pozycjach, z bardziej rozbudowaną fabułą.

Wracając do szaty graficznej, również sama treść nie jest monotonna - niektóre słowa, zdania są zaznaczone innym kolorem, co jest dodatkową atrakcją (i zaczątkiem pytań "a dlaczego?").

Ilustracje i kolorowe wyrazy przyciągają dzieci.Ilustracje i kolorowe wyrazy przyciągają dzieci. fot. nn-k

Jeśli wasze dzieci chętnie śledzą poczynania Kici Koci czy Tupcia Chrupcia, spodoba im się także świat Maksa i jego przyjaciół. W Turkusowej Dolinie dzieje się naprawdę dużo, maluchy nie będą się znużone kolejnymi opowieściami.

To także może cię zainteresować:

"Walkman? Tak, mieliśmy to na historii" - dzieci o przedmiocie marzeń lat 80-tych [WIDEO]

Więcej o: