1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Telefon

Kaczka Katastrofa nie lubiła zostawać w domu sama. Nie lubiła, jak jej ktoś ciągle przerywał. I nie lubiła odbierać telefonów.
A teraz nie dość, że została sama, to jeszcze w ogóle nie mogła się pobawić ze swoją nową przytulanką - myszą Wiszą. Gdy tylko zaczynała budować jej norkę z poduszki, natychmiast dzwonił telefon. Najpierw ktoś chciał kupić starą szafę (ale Katastrofa wcale mu nie chciała swojej oddać). Potem ktoś się skarżył, że mu przecieka wanna, a jeszcze potem ktoś chciał, żeby mu naprawić wiolonczelę (ale Katastrofa nie umiała).

Drryń! - znów zadzwonił telefon.

Słucham - powiedziała Katastrofa miłym głosem, tak jak uczył ją Pan Kuleczka.

Czy u państwa można wyprać norki?

- zapytał jakiś damski głos.

Nie wiem - odpowiedziała Katastrofa. - Ale myślałam, że norek się nie pierze, tylko sprząta.

Co takiego? - zdziwił się głos - A w ogóle, czy to pralnia chemiczna?

Nie - odpowiedziała Katastrofa - To Katastrofa.

Eee, przesada! - powiedział głos - Żadna katastrofa. Jakoś sobie poradzę.

I w słuchawce zaczęło buczeć.

Wiesz, Wiszo, niektórzy piorą swoje domki w pralni. Zaraz to narysuję!

Ale nie zdążyła, bo zadzwonił telefon.

Słucham - powiedziała grzecznie Katastrofa.

Jak tak można! Jak można! - zakrzyczała słuchawka - Wczoraj jadłam u państwa obiad i dziś od rana boli mnie brzuch! Napiszę o tym do gazety!

Mnie obiad wczoraj bardzo smakował - powiedział Katastrofa.

To kpiny! Ja mam tyle spraw do załatwienia, a nie mogę wyjść z domu!

wołała słuchawka - To katastrofa!

Właśnie - ucieszyła się Katastrofa. - To ja. Nareszcie ktoś do mnie.

Ale słuchawka tylko zagulgotała, a potem znowu zaczęła buczeć.

Burczy jak w brzuchu - zauważyła Katastrofa, gdy znów zadzwonił telefon. Podniosła słuchawkę i powiedziała grzecznie:

Pomyłka.

To niemożliwe - powiedział miły głos. - Mówi święty Mikołaj.

Katastrofa szeroko otworzyła dziobek i o mało nie wypuściła słuchawki.

Nie, nie, to nie pomyłka! - zawołała

Tu Katastrofa!

Mikołaj wcale się nie zdziwił.

Dzwonię, bo nie napisałaś mi, co ci przynieść w prezencie - powiedział.

A jakbyś wiedziała jeszcze, co się komu może przydać, to też daj mi koniecznie napisz. Całuję cię, pa. Pędzę do pracy.

Słuchawka znowu buczała.

Katastrofa przez chwilę stała nieruchomo, a potem zawołała:

Jejku, Wiszo! Przecież wiemy, co się komu może przydać. Szybko, musimy narysować list do Mikołaja!

I narysowała coś dla każdego, z kim dzisiaj rozmawiała. Narysowała nową szafę, piękną różową wannę, wiolonczelę, wielką pralkę (żeby się norka zmieściła) i nawet ciężarówkę dla Mikołaja, żeby mu łatwiej było to wszystko przewieźć. Nie wiedziała tylko, co by ucieszyło tę panią, którą bolał brzuch. W końcu narysowała dla niej książkę z uśmiechniętą okładką. Żeby tylko przypadkiem tej pani znowu nie rozbolał brzuch - ze śmiechu.

Nie zapomniała o najbliższych: dla Pypcia poprosiła o piszczącą kość z gumy (bo wiedziała, że bardzo chciał ją dostać, tylko się wstydził powiedzieć), dla Bzyk-Bzyk - o małego pajączka przytulankę, a dla Pana Kuleczki - o nowy czarodziejski parasol, bo stary się gdzieś zapodział i strasznie dawno już nie czarowali.

Dla siebie chciała poprosić o jakiś niedzwoniący telefon. Ale w końcu się rozmyśliła. Z tym starym było przecież tak ciekawie!



Więcej o: