1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Odpoczynek

Żar leje się z nieba - powiedział Pan Kuleczka, patrząc przez okno.
Kaczka Katastrofa natychmiast podbiegła do szyby i z szeroko otwartymi oczami zaczęła kręcić szyją na prawo i lewo.

Gdzie, gdzie? Nie widzę! - zawołała.

Pan Kuleczka spojrzał na nią trochę nieprzytomnym wzrokiem.

Czego nie widzisz? - zapytał.

No, jak to? Tego, co się leje z nieba. Przecież w ogóle nic się nie leje! Jest piękna pogoda! - powiedziała Katastrofa.

Właśnie - wtrącił się Pypeć. - To właśnie to znaczy. Jest gorąco.

Ty zawsze wszystko musisz wiedzieć! - obraziła się Katastrofa.

A ty nigdy nie chcesz słuchać! - odpowiedział Pypeć.

Zanosiło się na awanturę.

Tymczasem Pan Kuleczka przyglądał się Bzyk-Bzyk, która z wyraźnym zadowoleniem przechadzała się po rozgrzanej szybie. Czuł lekkie drżenie w sercu: choć nigdy nie widział muchy spadającej z szyby, a nawet z sufitu, to i tak bał się, że Bzyk-Bzyk zaraz spadnie. Inne muchy to co innego, ale Bzyk-Bzyk była jego muszką.

A może pójdziemy do parku? - powiedział ni z tego, ni z owego.

Tak, tak - zawołali chórem Pypeć i Katastrofa, a Bzyk-Bzyk zabzyczała radośnie. Po awanturze nie pozostało ani śladu.

Weźmiemy wiaderko i łopatkę i zbudujemy największy zamek w całej piaskownicy - zawołała Katastrofa.

I jeszcze popuszczamy plastikowe stateczki na stawie! - dodał Pypeć.

A ja pojeżdżę na rowerku - przypomniała sobie Katastrofa, która niedawno opanowała tę trudną umiejętność.

Ja też! - Pypeć nie chciał być gorszy - I zrobimy wyścigi samochodzików!

Bzyk-bzyk - zabzyczała Bzyk-Bzyk. Bardzo lubiła siadać na malutkich samochodzikach, popychanych przez Pypcia i Katastrofę.

Pan Kuleczka rozglądał się trochę bezradnie. Obawiał się, że to jeszcze nie koniec. Miał rację.

I weźmy blok i kredki, żeby to wszystko narysować - zaproponował Pypeć.

Dlaczego kredki? - zdziwiła się Katastrofa - Lepiej farby. Będzie ładniej.

Ja biorę kredki, a ty farby - zgodził się Pypeć.

I krem, i okulary, jakbyśmy się chcieli poopalać... - dodała Katastrofa.

Kiedy w końcu wyszli, wyglądali bardzo pięknie. Katastrofa jechała na rowerku. Na głowie miała wiaderko, pod jedną pachą łopatkę, a pod drugą pędzelki. Pypeć, w trzech parach ciemnych okularów, niósł w zębach blok rysunkowy. Do ogona miał przywiązany balonik, który w ostatniej chwili przyturlała Bzyk-Bzyk. Pan Kuleczka nie musiał już dużo dźwigać - tylko torbę z farbami i kredkami w jednej ręce, a koszyk z jedzeniem i piciem w drugiej. Przed domem zaczepił ich sąsiad, Pan Pinezka, i, nie wiadomo dlaczego, zapytał, czy się przeprowadzają.

W parku, wśród wielkich drzew, było naprawdę cudownie. Pan Kuleczka usiadł na ławce, a Pypeć, Katastrofa i Bzyk-Bzyk położyli wszystkie rzeczy obok niego i bawili się chyba przez dwie godziny. Najpierw w berka, a potem w chowanego. Trochę się zmęczyli, więc kiedy trzeba już było wracać do domu, Bzyk-Bzyk zasnęła, a Pypeć z Katastrofą nie bardzo mieli siłę nieść zabawki. Na szczęście Pan Kuleczka jakoś sobie ze wszystkim poradził. Musiało być w tym trochę czarów. A może po prostu odpoczął?