1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Skarpetka

Bzzzyk-bzzzyk - bzyczała zza komody mucha Bzyk-Bzyk. Bawili się w chowanego. Kaczka Katastrofa już dawno ją odkryła, ale Bzyk-Bzyk wcale nie wylatywała.
- Może złapał ją pająk! - przestraszyła się Katastrofa. Na szczęście do pokoju zajrzał Pan Kuleczka i zaraz odsunął komodę. Za komodą był notes, bateryjka, parę pieniążków, jakaś szmatka i trochę kurzu. Bzyk-Bzyk nie było ani trochę.

- Och - powiedzieli chórem Katastrofa i Pan Kuleczka.

- Bzzzyk - zabzyczała szmatka, a po chwili wydostała się z niej Bzyk-Bzyk. Katastrofa już miała ją skrzyczeć, gdy nagle przyjrzała się szmatce.

- Ojej, pamiętam ją! To ta skarpetka! - zawołała.

- Ja też pamiętam - zamyślił się Pan Kuleczka. - Byłaś wtedy malutkim puchatym kaczątkiem... Kiedy płakałaś, chowałem cię do tej swojej skarpety i przytulałem. Od razu się uspokajałaś.

- Wejdę do niej teraz! - powiedziała Katastrofa i spróbowała.

Najpierw od dołu. Jedna łapka prawie jej się zmieściła, ale druga już wcale nie. Potem od góry. Udało jej się wciągnąć skarpetę na czubek głowy.

- Ale masz śmieszną czapeczkę - powiedział Pypeć, który w końcu wyszedł z kryjówki w kuchennej szafce.

Katastrofie nagle zrobiło się smutno... Nie chciała, żeby ktoś to zauważył, więc krzyknęła na Pypcia:

- Sam jesteś śmieszna czapeczka!

Pypeć trochę się zdziwił, ale Pan Kuleczka od razu wszystko zrozumiał.

- Wiecie, co? - powiedział - Mam pomysł. Zrobimy dzisiaj nową skarpetę dla Katastrofy.

I przyniósł worek kolorowych kłębuszków. Katastrofa jeszcze trochę marudziła, że nie chce żadnej nowej skarpety, tylko tę starą, ale robiła to właściwie tylko tak z rozpędu. Po chwili już wybierała kolejne kłębuszki, Pypeć turlał je do Pana Kuleczki, a Bzyk-Bzyk przytrzymywała długie nici w powietrzu, żeby się nie zasupłały.

Pan Kuleczka śmigał drutami jak babcia ze starych książeczek z obrazkami. Chyba trochę pomógł sobie czarodziejskim parasolem, bo wkrótce spod drutów zaczęła się wyłaniać wielka kolorowa skarpeta.

- My też chcemy taką! - poprosił Pypeć.

- Bzyk! - potwierdziła bzyk-Bzyk.

- Takiej nie możecie mieć -wyjaśnił Pan Kuleczka.

Pypeć i Bzyk-Bzyk zrobili smutne miny.

- Każdy z was jest inny, więc każdy dostanie inną skarpetę

- powiedział Pan Kuleczka.

I rzeczywiście. Całkiem niedługo potem Pypeć, Bzyk-Bzyk i Katastrofa podziwiali swoje skarpetki. Były piękne.

Ale, co najdziwniejsze, każdy uważał, że to jego jest najpiękniejsza.

Z tego Pana Kuleczki to naprawdę czarodziej!