1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Śniadanie

Pan Kuleczka, kaczuszka Katastrofa i pies Pypeć lubią jeść śniadania razem.
W soboty i niedziele, kiedy nigdzie nie trzeba się rano spieszyć, Pan Kuleczka zawsze szykuje im na śniadanie coś smacznego.

W zeszłą sobotę było słonecznie od samego rana.

Pan Kuleczka też był słoneczny. Chodził po kuchni i podśpiewywał. Zrobił każdemu ulubiona potrawę: Katastrofie jogurt gruszkowy z chrupkami, Pypciowi kaszę z mięsem, a sobie długa bułkę z białym serem.

Popatrzył na nią przez chwilę, a potem posypał czymś zielonym ze słoiczka.

- Chce pan jeść trawę? I dlaczego trzyma ja pan w słoiczku? - zdziwiła się Katastrofa.

- To nie trawa, tylko bazylia, takie ziele - uśmiechnął się Pan Kuleczka. - Ładnie pachnie i jest bardzo smaczne.

- Jeśli smaczne, to proszę mi tez posypać - powiedział Pypeć, podsuwając swoją miskę.

- I mi, i mi! - zawołała natychmiast Katastrofa.

Pan Kuleczka wsypał trochę bazylii do miski Pypcia, a do Katastrofy powiedział:

- Takie zioła nie pasują do jogurtu - i odstawił słoiczek na półkę.

Co to się działo! Katastrofa strasznie na wszystkich nakrzyczała. Że oni mogą, a ona nie! Że myślą, że jak są więksi, to im wszystko wolno! I że to niesprawiedliwe. Potem przysunęła sobie stołeczek, zdjęła z półki wszystkie słoiczki (w niektórych było coś zielonego, jak bazylia, a w innych - brązowego, a nawet czerwonego) i nasypała sobie do miski po trochu z każdego słoiczka.

Pypeć najpierw patrzył zdziwiony, a potem próbował jej coś tłumaczyć. Katastrofa nie słuchała.

Pan Kuleczka wziął miski i zaniósł na stół.

Kiedy zaczęli jeść, Katastrofa nagle powiedziała "ach!", potem "och", a potem nic nie mówiła, tylko otwierała i zamykała buzię, jak Smok Wawelski, który połknął barana.

W życiu nie jadła czegoś równie okropnego.

Pan Kuleczka bez pytania podsunął jej swój wielki kubek kefiru.

Katastrofa wypiła go jednym haustem. A potem powiedziała:

- Chyba miał pan rację. Zioła nie pasują do jogurtu.

Jaka jest twoja ulubiona potrawa? Jakiego koloru jest miska Pypcia, a jakiego - Katastrofy? Które książki mają taki sam kolor jak miski? Nie wszystko, co leży na stole, jest potrzebne przy śniadaniu. Co wstaje z cukierniczki? A co powinno tam być? Co byś jeszcze sprzątnął? Spróbuj znaleźć serce. Czy uda ci się odszukać też parasol? Jak myślisz, czy Pan Kuleczka lubi czytać? A ty lubisz słuchać, jak mama czyta?