Czasem nacięcie to przegięcie

Czy można urodzić dziecko bez naruszania intymnych części kobiecego ciała? Okazuje się, że tak. Oto wasze relacje z naszego forum na eDziecko.pl.

Weź udział w konkursie ''Podziękuj swojej położnej'' >>

Cztery razy bez nacięcia

Bez nacięcia rodziłam cztery razy. Raz czy dwa delikatnie pękłam (tak na jeden szew). Po dwóch godzinach od porodu w miarę normalnie chodziłam. Do szpitala zawsze brałam kółko do pływania, żeby na nim siedzieć i zawsze przed upływem doby oddawałam je jakiejś cierpiącej. (Wieczna-gosia)

Przygotowałam się

Stosowałam masaż olejkiem, ćwiczyłam jogę (w pozycji "krawca" czytałam i oglądałam telewizję), wybrałam doświadczoną położną, dla której ochrona krocza czy odbieranie porodu w kucki to normalna rzecz, chodziłam do szkoły rodzenia, ćwiczyłam oddechy...

Rodziłam cztery godziny, na stojąco, opierając się tylko rękami o łóżko porodowe, a położna kontrolowała sytuację z podłogi. Sama wyjęłam maluszka. Poród był naturalny, bez leków, znieczulenia. No i oczywiście bez nacięcia ani pęknięcia! Ochrona krocza jest możliwa, nawet przy pierwszym porodzie, dużej główce dziecka i w państwowym szpitalu. Ale wymaga nie tylko dobrej położnej - dużą część pracy trzeba wykonać samemu jeszcze w ciąży. (Mon-ya)

Do wody

Jestem potrójną mamą, czekam na czwarte. Bez nacięcia rodziłam za trzecim razem, do wody. To logiczne, no bo jak mieliby naciąć mnie pod wodą? Urodziłam dość łatwo i przyjemnie, pękł tylko delikatnie naskórek - w miejscu, gdzie po poprzednim nacięciu była blizna i jakiś zrost. Założono mi jeden czy dwa szwy. Goiło się świetnie.

Przy pierwszym porodzie lekarzowi zależało na jak najszybszym wydobyciu dziecka, gdyż wody okazały się zielone i mały był niedotleniony. Rana zagoiła się szybko, bez śladu. Niestety przy drugim porodzie nacięcie było już typowo rutyniarskie, nikt się nad nim nie zastanawiał. To goiło się dużo gorzej i dłużej, pozostawiło też zrosty i bliznę, także w sferze psychicznej, gdyż czułam się uszkodzona i "popsuta"... (Ag.at.ka)

Aktywnie

Mój poród przebiegał aktywnie - nie byłam nacięta i nawet nie pękłam. Położna pochwaliła moja pracę nad kroczem i podczas porodu dzielnie go broniła. Lekarz chciał oczywiście ciachnąć, ale nie miał nic do gadania. Na drugi dzień siadałam, sikałam, chodziłam i karmiłam bez problemów. (Pinka2403)

W domu

Rodziłam w domu, z położną, klęcząc. Moje dzieci ważyły powyżej 4000 g. Przy pierwszym miałam lekko otarty naskórek - wygoiło się samo, bez szycia i leczenia. Następne porody nie zostawiły po sobie żadnego śladu. Nie czułam też żadnego dyskomfortu. Moim zdaniem najważniejsza jest pozycja w fazie parcia - nie dajcie się położyć na plecach! Wtedy główka dziecka trafia w miejsce, w którym krocze jest wyjątkowo nieelastyczne. (Agnieszka72)

Raz tak, raz tak

Rodziłam dwa razy. Za pierwszym razem byłam nacinana i po porodzie, dopóki mi szwów nie zdjęli, to była męczarnia. Wyłam z bólu. Mocno mnie zszyli i nic do zdjęcia szwów nie dało się z tym zrobić. Przy drugim porodzie nie zostałam nacięta i dwie godziny później praktycznie nie czułam, że rodziłam. Gdybym miała rodzić raz jeszcze, to tylko bez nacinania. (Iwta)

W Holandii

Urodziłam dwa tygodnie temu, bez nacięć w takiej pozycji, jak chciałam - najpierw na krzesełku, później już na łóżku. Następnego dnia po południu byłam w domu. Miałam ten komfort, że rodziłam w Holandii, we wspaniałych warunkach. (Corneliss)

Nie daj się naciąć! Kampania przeciwko rutynowemu nacinaniu krocza

Razem z Fundacją Rodzić po Ludzku rozpoczynamy akcję, której celem jest zwiększenie świadomości Polek co do problemu nacinaniu krocza.

Jak wynika z badań naukowych, nie ma podstaw do rutynowego nacinania krocza u wszystkich rodzących kobiet. Mimo to w Polsce odsetek kobiet naciętych w czasie porodu to - jak wynika z badań FRpL - blisko 80 proc.! Tymczasem w wielu krajach Zachodnich jest to zaledwie kilkanaście procent. Te dane dają do myślenia.

Wraz z Fundacją Rodzić po Ludzku inicjujemy kampanię przeciw rutynowemu nacinaniu krocza. Poniżej publikujemy wywiad z położną, która - opierając się na swoich doświadczeniach - opowiada, jak można chronić krocze przed nacięciem - zarówno przed porodem, jak i w czasie porodu.

Z jakie są Wasze doświadczenia dotyczące tego tematu? Czekamy na listy: dziecko@agora.pl

Weź udział w dyskusji na naszym forum >>

Więcej o: