Rodziła w Japonii. W Polsce pasztetowa i pół ogórka, tam sushi i desery lodowe. "Jest mi przykro, że mnie wypisują"

Kobieta pierwsze dziecko urodziła w Stanach Zjednoczonych, a drugie w Japonii, a dokładniej w Nagoja - mieście położonym w południowej części wyspy Honsiu. Świeżo upieczona mama twierdzi, że drugi poród był spełnieniem marzeń.

Pośród wielu trosk, jakie towarzyszą kobietom w czasie ciąży, jedną jest to, w jakich warunkach i w jakiej atmosferze przyjdzie im rodzić dziecko. Wiele kobiet zna opowieści, mam i przyjaciółek o porodach w obskurnych szpitalach z nieprzyjaznymi położnymi. Na szczęście nie zawsze tak jest. A udowadnia to Nicole, która niedawno powitała na świecie swoje kolejne dziecko. Tym razem rodziła w Japonii. 

Zobacz wideo Rekolekcje. 4 przypadki, gdy nawet nie wiesz, że twoje prawa mogą być łamane

Mama opowiada o porodzie w japońskim szpitalu

Nicole Patrice jest Amerykanką mieszkającą w Japonii. Niedawno została mamą i opublikowała na swoim koncie na TikToku nagranie z tamtejszego oddziału położniczego. Przy okazji napisała: "Poród w Japonii był spełnieniem marzeń, zrekompensował moje kiepskie wspomnienia porodu w Stanach Zjednoczonych cztery lata temu. Mogłam odpocząć i zrelaksować się, a po wyjściu z kliniki czułam się wypoczęta i gotowa zaopiekować się nie tylko dzieckiem, ale także sobą i resztą mojej rodziny. Poród tutaj pokazał mi, może wyglądać opieka zdrowotna, jaka może być opieka położnicza i poporodowa. Może być pięknie i radośnie".

Pokazuje warunki na japońskiej porodówce

Nicole nagrała krótki filmik i opowiedziała o tym, w jakich warunkach spędziła pierwszych pięć dni ze swoim maleństwem. "Jest mi naprawdę przykro, że jutro mnie wypisują" - stwierdziła. W szpitalu jest specjalny pokój do karmienia dzieci, gdzie pacjentki ma do dyspozycji pomoc położnych. Po wszystkim wraca do swojego pokoju, który wygląda jak hotelowy apartament. Tam czekaj na nią lunch. "Na lunch zjadłam sushi, potem razem z dzieckiem odpoczywałam". Nicole powiedziała też, że ostatniego wieczoru miała uroczystą, kilkudaniową kolację z innymi mamami, które też wychodziły do domu. "Było tyle widelców... To był najbardziej elegancki posiłek, jaki jadłam w życiu" - przyznała i pochwaliła pyszne przegrzebki z kawiorem i stek z polędwicy.

Mamy dostają specjalny deser

W opisanym przez Nicole szpitalu panuje zasada, że po uroczystej kolacji każda dostaje specjalny deser. "To deser z wypisanym imieniem dziecka, datą jego narodzin i wagą, z jaką przyszedł na świat" - powiedziała. Przyznała, że był pyszny. Pokazała także kucharza, który obsługiwał w czasie kolacji świeżo upieczone mamy. "To pięciogwiazdkowy hotel położniczy" - napisała jedna z internautek pod opublikowanym przez Nicole nagraniem. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.