1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

"Nasze szczęście trwało niecałe 12 godzin". List do redakcji

"Mimo niezliczonej ilości badań, codziennego KTG i USG lekarze nie wiedzieli, w czym tkwi problem" - trudną historię swojej ciąży w liście do redakcji opisała Marianna.

W styczniu 2015 roku prowadzący mnie ginekolog w trakcie badania USG potwierdził bliźniaczą ciążę. Nie byłam szczególnie zaskoczona tą informacją, bo genetycznie jestem "obciążona" bliźniętami. Na początku wszystko było w porządku, ciąża rozwijała się prawidłowo, ale w trzynastym tygodniu nastąpiło obumarcie jednego płodu i wchłonięcie go przez drugi. Ginekolog stwierdził, że zdarzają się takie sytuacje. Przetrwałam to. Na połówkowym USG wyszły jednak pierwsze nieprawidłowości. Lekarz prowadzący skierował mnie do swojego kolegi w szpitalu wojewódzkim w Olsztynie, żeby ten zrobił szczegółowe badania. Tam dowiedziałam się, że będę mieć córkę. Poza tym badanie wskazało pępowinę dwunaczyniową, lekarz poinformował mnie też o nieprawidłowych obrazach serca, żołądka, nerek i kości.

Oficjalny powód

W 29. tygodniu ciąży trafiłam już na stałe do szpitala wojewódzkiego w Olsztynie ze skurczami macicy i ryzykiem przedwczesnego porodu. A przynajmniej taki był oficjalny powód. Trzeba było w końcu wpisać coś do dokumentacji. Tak naprawdę jednak lekarz prowadzący chciał mieć mnie na oku, bo nie podobał mu się sposób, w jaki płód przybiera na wadze. I tak. Okazało się, że dziecko cierpi na hipotrofię (przyp. red.: zahamowanie wzrostu płodu). Nikt nie wspominał o rozwiązaniu ciąży.

Mimo niezliczonej ilości badań, codziennego monitorowania zapisów KTG i codziennych badań USG lekarze nie wiedzieli, w czym tkwi problem. W ciąży wystąpiło też małowodzie - wody płodowe praktycznie do rozwiązania miałam na minimalnym poziomie, córeczka od 35. tygodnia ciąży przestała przybierać na wadze. Oscylowała w granicach 1700-2200 g.

'W styczniu 2015 roku prowadzący mnie ginekolog w trakcie badania USG potwierdził bliźniaczą ciążę.''W styczniu 2015 roku prowadzący mnie ginekolog w trakcie badania USG potwierdził bliźniaczą ciążę.' Shutterstock

Wreszcie w 38. tygodniu ciąży, lekarze zdecydowali, że trzeba wywołać poród. Urodziłam córeczkę 1 września o godzinie 7.05, zaraz po pierwszych syrenach symbolicznie przypominających o rozpoczęciu II wojny światowej. Poród nie był trudny - malutka mierzyła 42 cm i ważyła równe 2 kg.

Walka o życie i zdrowie córki

Pamiętam do tej pory jak lekarz ją obejrzał i z ulgą stwierdził, że wszystko jest w porządku, że niepotrzebnie się martwiliśmy i że teraz może spokojnie wybrać się na urlop (co zresztą zrobił). Nasze szczęście trwało niecałe 12 godzin. Po kangurowaniu i przeniesieniu nas z traktu porodowego na oddział położniczy mała długo spała. Ponieważ poród był sztucznie wywołany i laktacja jeszcze u mnie nie ruszyła, położne zdecydowały, że trzeba ją nakarmić mlekiem zastępczym. Po pierwszym karmieniu córeczka zachłysnęła się mlekiem i zsiniała. Trafiła na OIOM. Tak zaczęła się nasza walka o jej życie i zdrowie córki. 

Dopiero po czasie wszystko zrozumiałam

Przez całą ciążę czułam się zaopiekowana przez zespół lekarzy, momentami rodził się we mnie nawet bunt, że jestem przetrzymywana w szpitalu bez żadnego ważnego powodu. Dopiero po czasie zrozumiałam, że te liczne badania (zazwyczaj odbywające się z udziałem zespołu studentów medycyny z wymiany zagranicznej) miały na celu znalezienie przyczyny anomalii mojej ciąży. Córka urodziła się z symptomami zespołu VACTREL (przyp. red.: wystąpienie przynajmniej trzech z siedmiu wad wrodzonych: kręgów, odbytu, serca, przetoki tchawiczno-przełykowej, przełyku, nerek, kończyn). Ostatecznie w badaniach genetycznych potwierdzone zostały anomalie w kodzie genetycznym, ale niewystarczające dla pełnego obrazu zespołu VACTREL. Mała spędziła długie miesiące w warszawskim Centrum Zdrowia Dziecka, gdzie przeszła szereg operacji ratujących życie. Teraz znajduje się pod opieką znakomitego traumatologa-chirurga dziecięcego Pawła Grabala z Białegostoku.

Gdy w 29. tygodniu wylądowałam na "chwilę" w szpitalu w Olsztynie była końcówka czerwca. Gdy wychodziłam z córką ze szpitala w Warszawie, był koniec listopada. Dziś mija prawie pięć lat od tych wydarzeń i mogę stwierdzić, że albo przez te lata trafiłam na wspaniałych polskich lekarzy, albo miałam po prostu dużo szczęścia, że historia moja i Martynki miała szczęśliwy finał.