Barbara Belt o swoim greckim porodzie. "Tu kobiety chcą szybko załatwić temat"

Polska dziennikarka, która częściowo mieszka w Polce, a częściowo w Grecji, podzieliła się swoimi wrażeniami z greckiego porodu. Bez owijania w bawełnę mówi o tym, co zasługuje na wielką pochwałę, a co sprawiło, że patrzono na nią jak na dziwny okaz.

Zaczęło się od marzeń

Barbara Pasek dała się wszystkim poznać, jako dziennikarka popularnego programu śniadaniowego "Dzień Dobry TVN". Jest kojarzona z show-biznesem, gwiazdami i czerwonym dywanem. Kilka lat temu znalazła swoją życiową pasję i skupiła się na rozwoju duchowym i wewnętrznym. Jest dyplomowanym praktykiem integracji emocji w oddechu oraz life coachem w nurcie serca. Prowadzi warsztaty, które mają na celu pomoc innym w przełamywaniu swoich schematów myślowych oraz w zmianie swojego życia. Oprócz tego jest też autorką dwóch książek rozwojowych "Odzyskaj błysk w oku" i "Zrób z życia dzieło sztuki".

Więcej ciekawych informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Nowa ścieżka 

Dziennikarka i jej narzeczony, który pochodzi z Grecji, kilka dni temu przywitali na świecie swojego synka. Pojawił się wtedy wpis na Instagramie ze zdjęciem maluszka, a sama Barbara napisała wtedy tak:

Istnieją dwa rodzaje dotyku, które pamięta się przez całe życie: pierwszy raz, kiedy ukochana osoba muśnie twoją dłoń i ten, kiedy twoje nowo narodzone dziecko chwyci cię za palec. W obu przypadkach jesteście ze sobą związani już na wieczność." A. Richman. Witaj synku na wieczność.

Poród miał miejsce w Atenach. Barbara miała sporo rzeczy dotyczących przebiegu dokładnie zaplanowanych i jak sama przyznała momentami patrzono na nią, jak na najdziwniejszy okaz. Porody i poszczególne procesy różnią się od siebie w poszczególnych krajach. Tak też jest w Grecji.

Greckie doświadczenia porodowe

Dziennikarka od dawna interesuje się technikami świadomego oddechu i medytacji i od tej strony grecki poród nie do końca spełnił jej wymagania. Na takie sprawy Grecy mają zupełnie inne spojrzenie. Tam same kobiety mają zupełnie inne wymagania co do porodu. Chcą to załatwić szybko, poród jest dla nich tylko procedurą, która musi się odbyć. Ale jest kilka rzeczy, na które Barbara zwróciła uwagę i podkreśliła, że są bardzo na plus i miały ogromny wpływ na jej komfort w trakcie porodu.

Miałam bardzo młodą, bardzo świadomą położną, która cieszyła się, że po raz pierwszy od WIELU LAT jakaś kobieta chciała w ogóle użyć piłki... :D nie mówiąc o tańcu, aromaterapii, medytacji i unikaniu znieczulenia przez większą część porodu.
Powiedziała, że tu poród traktuje się bardziej jak procedurę medyczną, w której chcą jak najszybciej i najsprawniej pomóc, a nie jak przeżycie w naturalnym trybie czegoś tak szczególnego. Podobnie jest z kobietami, chcą szybko "załatwić temat" stąd szpitale profesjonalnie dopasowane do ich potrzeb.
Bardzo wspierające podejście. Mnóstwo ciepła, uwagi i zrozumienia. Kobieta jako królowa przez każdy etap ciąży - to bardzo kulturowe tutaj. Podejście bardzo "zachodnie" na ułatwienie porodu i całego procesu. Medycznie spełnią każdą potrzebę i dadzą bardzo wysoką opiekę.
Minus: metody wspierania porodu - naturalne, świadome jak hipnoporód, ruch, medytacja, intuicyjne przechodzenie porodu w swoim tempie, naturalne sposoby łagodzenia bólu etc. to tutaj totalna egzotyka. Mają swoje procedury i ciężko się przez nie przebić ze swoimi potrzebami.
Więcej o: