1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Czy Polska potrzebuje kampanii przeciwko cesarskim cięciom? Ginekolog: My swój zawód znamy, potrzebna jest edukacja kobiet

Joanna Biszewska
Lawinowo wzrasta w Polsce odsetek cesarskich cięć. Ministerstwo Zdrowia, chcąc powstrzymać ten trend, rekomenduje, aby administracyjnie zmniejszać liczbę cesarek. - Nie tędy droga. Zmiany należy zacząć od edukacji i to już w podstawówkach - przyznali eksperci podczas konferencji "Opieka okołoporodowa. Polska na tle Europy".
Zobacz wideo

Ponad 42 proc. porodów kończy się u nas operacją. Dane niepokoją. Tym bardziej, że rosnący procent urodzeń poprzez cesarskie cięcie to efekt ostatnich kilkunastu lat. Od 2000 roku odsetek ten wzrósł w Polsce z niespełna 20 proc. do ponad 42 proc. w 2014 roku.

Co roku o dwa proc. mniej cesarek

Według Ministerstwa Zdrowia trzeba dążyć do tego, aby cesarek było w Polsce mniej. Powołany przez ministerstwo zespół opracował rekomendacje, według których w okresie 10 lat, do 2028 r., odsetek cesarskich cięć należy ograniczyć do 30 proc. Oznacza to, że o dwa proc. ma być obniżana każdego roku liczba cesarek w Polsce. Rekomendacje trafiły w ręce krajowych i wojewódzkich konsultantów położnictwa i ginekologii i są niejako przepisem na to, co robić, aby ograniczyć liczbę cesarskich cięć.

O rekomendacjach czytaj w tekście: Przez 10 lat o dwa proc. każdego roku ma być obniżana liczba cesarek. "Kobiety w Polsce jeszcze bardziej będą bały się rodzić"

Podczas gdy w Polsce już niemal co druga Polka rodzi drogą operacyjną, w krajach skandynawskich, też w Holandii, zaledwie ok. 15 proc. ciąż kończy się cesarskim cięciem.

"Brak dostępu do znieczulenia zewnątrzoponowego z jednej strony i mała aktywność personelu w proponowaniu rodzącym niefarmakologicznych metod łagodzenia bólu z drugiej (choć jest ich duży wachlarz i stosowanie ich nic nie kosztuje) powoduje, że kobiety w Polsce boją się porodu. Stąd wiele z nich chce zagwarantować sobie poród przez cesarskie cięcie, w czym zresztą często znajdują wsparcie u swoich lekarzy" - przeczytamy w raporcie opublikowanym na stronie fundacji Rodzić po Ludzku.

Edukacja przede wszystkim

Jednym z zaleceń od ministerstwa jest edukowanie kobiet w ciąży i informowanie ich o tym, jakie ewentualnie skutki uboczne dla matek i dzieci może przynieść poród drogą operacyjną. Dyskusję o tym, czy i jak można ograniczyć liczbę cesarek na polskich porodówkach, podjęli także eksperci obecni na konferencji zorganizowanej w lutym 2019 r. przez Instytut Matki i Dziecka "Opieka okołoporodowa. Polska na tle Europy".

Prof. dr hab. n. med. Krzysztof Czajkowski, krajowy konsultant ds. położnictwa i ginekologii, zwrócił uwagę, że w dyskusji na temat ograniczania liczby cesarskich cięć w Polsce brakuje głosu przyszłych matek, a także kampanii edukacyjnych, które byłyby skierowane bezpośrednio do nich.

- Jeżeli przyjdzie kobieta do lekarza i powie, że boi się porodu, to jest to niesprawdzalne, czy ona się boi na tyle, że może na przykład podjąć próbę samobójczą w połogu, czy ona się boi dlatego, że słyszała od koleżanki, że poród jest straszny - uwrażliwiał ginekolog. Ekspert uważa, że czas ciąży to nie jest moment, w którym powinno się mówić kobiecie, że lepiej będzie dla niej i dziecka, jeśli urodzi siłami natury.

- My możemy jej już tylko przypomnieć, że byłoby lepiej rodzić naturalnie - wyjaśniał. - Edukować powinniśmy wcześniej i to już w szkole. Jeżeli są lekcje wychowania seksualnego, to dlaczego elementem tej lekcji nie może być opowieść o porodzie? Nie tylko jako o fakcie fizjologicznym, który wynika z kontaktów seksualnych, ale również o tym, co w tym porodzie ma większy sens, co mniejszy i jak to wpływa na życie matki, dziecka.

Dlaczego ktoś, kto zmierza do "stacji końcowej", czyli do porodu, ma nagle rewidować swoje poglądy? To mało prawdopodobne, że kobieta, która kilkakrotnie przeczytała czy słyszała historie o tym, że tylko dlatego, że nie wykonano cesarskiego cięcia, urodziło się chore dziecko, zmieni swoje poglądy. Ona przeżywa stres związany z niepewnością, która dotyczy porodu i dziecka, woli urodzić przez cesarskie cięcie i raczej nic już tego nie zmieni

- przekonywał prof. Czajkowski.

Prof. Ewa Helwich, krajowy konsultant ds. neonatologii, kierownik Kliniki Neonatologii i Intensywnej Terapii Noworodka Instytutu Matki i Dziecka, zwróciła uwagę, że głos w sprawie ograniczania cesarskich cięć w Polsce powinny zabrać ruchy kobiece. To w nich prof. Helwich widzi siłę i możliwość zmiany mentalności wśród przyszłych matek.

- Ruchy kobiece muszą stanowić pierwszy front, muszą nam pomóc dotrzeć do kobiet. Dlaczego nie ma żadnej kampanii o tym, że cesarskie cięcie na życzenie nie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem?

Prof. Helwich zgodziła się z prof. Czajkowskim, że mądra edukacja dotycząca porodu powinna zaczynać się nie w czasie ciąży, lecz wcześniej, już w szkołach:

To niezwykle ważne, aby dzieci w szkole uczyły się o rzeczach, które mają związek z zachowaniem ich zdrowia. Ja nie rozumiem, dlaczego dziecko musi się uczyć różnicy układu szkieletowego płodu ssaków i gadów, a nie ma pojęcia, czym różni się bakteria od wirusa, że już nie wspomnę o szczepieniach. O wiele za późno młodzi ludzie dowiadują się o tym, co jest istotne dla ich zdrowia.

Kobiety rodzą chętniej, kiedy mają nieograniczony dostęp do znieczulenia

ciążaciąża fot. Shutterstock

Obecny na konferencji dr n. med. Tomasz Maciejewski, kierownik Kliniki Położnictwa i Ginekologii Instytutu Matki i Dziecka zwrócił uwagę na to, że w tych krajach, w których kobiety mają nieograniczony dostęp do znieczulenia w trakcie porodu siłami natury, odsetek cesarskich cięć jest znacznie niższy niż w Polsce.

- Musimy docierać do młodych kobiet i mówić im, że poród drogami natury nie jest straszliwym przeżyciem - twierdzi ekspert. - Bardzo ważne jest zapewnienie przyszłej matce dobrej opieki podczas ciąży i podczas porodu, a także gwarancja, że w trakcie porodu siłami natury otrzyma znieczulenie, które zniesie ból. W krajach, w których od dawna nie ma problemu z dostępem do znieczulenia, cesarskich cięć jest o wiele mniej niż u nas. To kraje skandynawskie, ale też Francja. Ich doświadczenia pokazują, że w przyjaznych warunkach kobiety chętniej podejmują próbę porodu siłami natury.

Najpierw dane, potem zmiany

Polska, jako jeden z nielicznych krajów nie posiada ogólnokrajowych danych, które umożliwiałyby odpowiedź na pytanie, w jakich grupach kobiet wykonuje się procedurę cesarskiego cięcia (za materiałami prasowymi z konferencji Instytutu Matki i Dziecka z lutego 2019). Wiadomo, że cesarskie cięcia stosuje się w przypadku ciąży wielopłodowej czy nieoptymalnego położenia płodu, jednak coraz częściej procedurę cesarskiego cięcia wykonuje się w Polsce u kobiet bez tych czynników ryzyka.

Prof. Katarzyna Szamotulska, kierownik Zakładu Epidemiologii i Biostatystyki Instytutu Matki i Dziecka zwróciła uwagę na to, że, aby planować zmiany, najpierw potrzebujemy rzetelnych danych.

- Mamy "modę na cesarskie cięcie", kobiety boją się rodzić naturalnie, młodzi lekarze nie chcą ryzykować i ciążę wolą zakończyć cięciem - wyjaśnia specjalistka. - Żeby zmienić tę mentalność potrzebujemy nie tylko edukacji, ale i danych. W innych krajach więcej czasu poświęca się na rozmowy, dyskusje, na gromadzenie danych, na prowadzenie racjonalnej polityki zdrowotnej. Nie bardzo sobie wyobrażam, jak można podejmować decyzje, nie mając danych.To bardzo ważne, aby dyskutować na dowodach.

Nie będzie cesarek na życzenie?

W oficjalnym liście na temat rekomendacji Ministerstwa Zdrowia wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko do Fundacji Rodzić po Ludzku pisała: "Każde cesarskie cięcie powinno być oparte na wskazaniach medycznych, kwalifikujących do jego wykonania, a cesarskie cięcie na "żądanie pacjentki" świadczy o braku stosownej edukacji przyszłych rodziców w zakresie korzyści i zagrożeń dla matki i dziecka oraz powikłań wczesnych i późnych po cięciu cesarskim". W Polsce teoretycznie nie wykonuje się cesarskiego cięcia na życzenie. W praktyce są sposoby, by cesarkę sobie "załatwić".

Prof. Czajkowski podczas konferencji "Opieka okołoporodowa. Polska na tle Europy" zwrócił jednak uwagę na to, że poglądy na temat cesarskich cięć na życzenie w grupie ekspertów, tak jak i w społeczeństwie, są różne i o tym też warto rozmawiać.

- Jedni z nas uważają, że jeśli kobieta chce rodzić przez cesarskie cięcie, to powinna mieć je zrobione bez żadnych wskazań - wyjaśnia ekspert. - Inni uważają, że cięcie powinny być tylko w sytuacji, kiedy są wyraźnie wskazania.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zwraca uwagę, że celem powinno być dołożenie wszelkich starań, aby cesarskie cięcie było dostępne dla wszystkich kobiet, które go potrzebują, a nie dążenie do osiągnięcia określonych wyników.

Powinno cię również zainteresować: