Psychiatra o dziecięcej traumie: Misie dla oszołomionych dzieci to nieporadne, choć życzliwe gesty

"Jeśli weźmiesz piankową piłkę i ją ściśniesz, skręcisz i poddasz działaniu różnych sił, zawsze w końcu wróci do swojego pierwotnego kulistego kształtu. O tego rodzaju odporności myślą ludzie, mówiąc o dzieciach w obliczu traumy. Pławią się w myśleniu życzeniowym, że traumatyczny stres w magiczny sposób po dzieciach spłynie" - o traumach doświadczanych przez dzieci mówi psychiatra, dr Bruce Perry w książce "Co ci się przydarzyło? Rozmowy o traumie, odporności psychicznej i zdrowieniu".

"Kiedy trauma dotyka grupy ludzi albo społeczność, istnieje jakieś epicentrum, czyli osoby, które najbardziej ucierpiały z powodu straty i bólu. Następuje natychmiastowa mobilizacja uwagi, energii i zasobów, która skupia się właśnie tam. Ludzie rzucają się na pomoc. Jednak często przychodzi ona nie w porę, jest źle zorganizowana i prawie zawsze nacechowana niewiedzą na temat traumy. W pierwszych kilku tygodniach tysiące ochotników poświęcają czas.

Po sześciu miesiącach nie robi tego już nikt. Gdy opadnie początkowy wewnętrzny przymus pomagania, intensywność traumatycznej straty zaczyna być wyczerpująca i sprawia, że ludzie się odsuwają" - tymi słowami psychiatra, dr Bruce Perry wprowadza czytelników do rozdziału pt.: "Mądrość posttraumatyczna" w książce "Co ci się przydarzyło. Rozmowy o traumie, odporności psychicznej i zdrowieniu". Ta ważna na dzisiejsze czasy publikacja powstała jako wynik wieloletnich, głęboko osobistych rozmów amerykańskiej dziennikarki Oprah Winfrey z psychiatrą. Wspólnie badają, jak to, czego doświadczamy we wczesnym dzieciństwie, wpływa na to, jakimi ludźmi się stajemy.

"Idziemy dalej przez życie, mówiąc sobie, że nic im nie będzie"

Dr Perry w książce objaśnił mechanizm pomagania ludziom doświadczającym traumy. Mówił o tym, że z czasem odsuwamy się od cudzego, ludzkiego cierpienia, idziemy dalej przez swoje życie, mówiąc sobie, że "nic im nie będzie":

Szkoły czy miasta nie chcą być identyfikowane z traumą, chcą być postrzegane jako normalnie działające. Ludzi męczy słuchanie o traumie, chcą mówić o zdrowieniu i nadziei. Pojawiają się oparte na dobrych intencjach próby "zrobienia czegoś", koszulki ze sloganami na temat siły, misie dla wciąż oszołomionych dzieci. Te nieporadne, choć życzliwe gesty są częścią naszych zmagań z pomaganiem - i pozbywaniem się poczucia bezradności.

"Trudno jest przebywać w samym środku zrujnowanego życia i nie odczuwać rozpaczy. Dlatego dokonujemy odgórnych ocen wrodzonej odporności innych ludzi. Wygłaszamy ogólnikowe deklaracje pozwalające nam marginalizować odczucia dzieci, które doznały traumy. Przenosimy naszą uwagę z dala od tragedii, idziemy dalej przez życie, mówiąc sobie, że 'nic im nie będzie'.

Jednak konsekwencje traumy nie rozpływają się w powietrzu. Możemy pomóc sobie nawzajem w zdrowieniu, lecz często założenia na temat odporności i wytrzymałości innych nie pozwalają nam dostrzec tych aspektów, które poprowadzą nas bolesną drogą ku mądrości".

To ważny dla nas fragment, bo pomimo tego, że książka "Co ci się przydarzyło?" powstała przed wojną w Ukrainie, w zrozumiały i mądry sposób ukazuje, czym jest trauma, którą przeżywają teraz dorośli i dzieci z Ukrainy. Z rozmów dziennikarki z psychiatrą dowiadujemy się jak my, ludzie, których bezpośrednio nie dotknęła trauma wojenna, możemy reagować i pomagać, czytamy o tym, jak towarzyszyć dzieciom, które doświadczają kryzysu.

''Dzieci, które przyjechały w ostatnich tygodniach, nie wiedzą nic, tylko to, że w sposób dramatyczny zostały wyrwane ze swoich domów, szkół, rodzin, przyjaciół. Nie wiedzą, jak długo będą mieszkać w Polsce, dokąd wrócą i kiedy. Nie mają i nie czują sensu w tym, co się dzieje'''Dzieci, które przyjechały w ostatnich tygodniach, nie wiedzą nic, tylko to, że w sposób dramatyczny zostały wyrwane ze swoich domów, szkół, rodzin, przyjaciół. Nie wiedzą, jak długo będą mieszkać w Polsce, dokąd wrócą i kiedy. Nie mają i nie czują sensu w tym, co się dzieje' Fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl

"Dzieci nie są jak piankowe piłeczki"

Dr Perry porównuje dziecięcą odporność do piankowej piłeczki. Pokazuje, że metoda "staw temu czoła", "dasz radę", "weź się w garść" zadziała przez chwilę, bo pewnych doświadczeń nie da się wymazać, nie znikną w magiczny sposób. Psychiatra mówi o tym tak:

"Jeśli weźmiesz piankową piłkę i ją ściśniesz, skręcisz i poddasz działaniu różnych sił, zawsze w końcu wróci do swojego pierwotnego kulistego kształtu. Ta piłka jest odporna. O tego rodzaju odporności myślą ludzie, mówiąc o dzieciach w obliczu traumy. Pławią się w myśleniu życzeniowym, że jeśli traumatycznego stresu doświadczy dziecko, to w jakiś magiczny sposób wszystko po nim spłynie. Tak jakby było w stanie powrócić do swojego poprzedniego stanu zdrowia emocjonalnego, fizycznego, społecznego i poznawczego, w którym nie zaszła żadna zmiana. Nie tak to działa.

Zawsze się zmieniamy. Zarówno dzieci, jak i dorośli mogą, jak to nazywamy fachowo, wykazywać odporność psychiczną w obliczu wyzwania, a nawet traumy. Można wykazywać odporność, ale nie jest to odporność piankowej piłki. I nie jest to właściwość automatycznie przynależna dzieciństwu. Na zdolność do powrotu do 'stanu wyjściowego' po traumie wpływa wiele czynników, a przede wszystkim nasze więzi: przebywanie z ludźmi, którzy są obecni, wspierający i troskliwi".

"Zamiast stawiać przed dziećmi wyzwania nie do pokonania, powinniśmy pomyśleć, jak im pomóc uporać się z traumą"

Do Polski od końca lutego przybyło ok. 2,4 mln ludzi uciekających przed wojną w Ukrainie. Do polskich szkół zgłoszono 140 tys. ukraińskich dzieci i młodzieży. Wśród nich są uczniowie klas ósmych i maturzyści. Szef MEiN Przemysław Czarnek niedawno ogłosił, że uczniowie z Ukrainy nie mogą liczyć na przywileje i będą zdawać egzamin ósmoklasisty i maturę na takich samych zasadach jak polscy uczniowie. Egzaminy ośmioklasistów są zaplanowane na 24 maja, matury na 4 maja.

Uczniowie i uczennice z Ukrainy będą mieli zaledwie kilka, kilkanaście tygodni, aby opanować język polski, polską literaturę i historię. Pomysł ministerstwa spotkał się ze sporą krytyką ze strony ekspertów od edukacji i migracji. Uznali, że to mało prawdopodobne, aby dzieci, które ledwie co uciekły przed wojną w nieco ponad miesiąc przyswoiły język polski, polską literaturę i historię.

Prof. Marek Konopczyński z Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN i uniwersytetu w Białymstoku mówił w radiu TOK FM, że realizacja pomysłu jest nierealna. M.in. dlatego, że zamiast stawiać przed dziećmi wyzwania nie do pokonania, powinniśmy pomyśleć, jak im pomóc uporać się z traumą, którą teraz przeżywają.

"Zastanawiam się, jak ktoś, kto chodził do ukraińskiej szkoły, wychowywał się w Ukrainie, ma w ciągu kilku miesięcy przystosować się do nowych warunków? To bardzo ciekawy eksperyment edukacyjny. Moim zdaniem bez szans - mówił prof. Konopczyński w rozmowie z Piotrem Maślakiem.

'Zarówno dzieci, jak i dorośli mogą, jak to nazywamy fachowo, wykazywać odporność psychiczną w obliczu wyzwania, a nawet traumy. Można wykazywać odporność, ale nie jest to odporność piankowej piłki. I nie jest to właściwość automatycznie przynależna dzieciństwu. Na zdolność do powrotu do 'stanu wyjściowego' po traumie wpływa wiele czynników, a przede wszystkim nasze więzi: przebywanie z ludźmi, którzy są obecni, wspierający i troskliwi''Zarówno dzieci, jak i dorośli mogą, jak to nazywamy fachowo, wykazywać odporność psychiczną w obliczu wyzwania, a nawet traumy. Można wykazywać odporność, ale nie jest to odporność piankowej piłki. I nie jest to właściwość automatycznie przynależna dzieciństwu. Na zdolność do powrotu do 'stanu wyjściowego' po traumie wpływa wiele czynników, a przede wszystkim nasze więzi: przebywanie z ludźmi, którzy są obecni, wspierający i troskliwi' Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

Zygmunt Puchalski, prezes Społecznego Towarzystwa Oświatowego w rozmowie dla Tygodnika Powszechnego mówił o tym, że władzy oświatowej zabrakło empatii. "Ci młodzi ludzie przechodzą najcięższe chwile w życiu, nie znają języka polskiego albo znają go słabo. A my dajemy im konfrontację z polską podstawą programową. Będą normalnie oceniani, a do egzaminów przystąpią na takich samych zasadach jak Polacy, którzy w polskiej szkole spędzili lata" - czytamy w tekście "Egzamin z empatii".

"Nie mają i nie czują sensu w tym, co się dzieje"

Nie mamy doświadczenia w polityce migracyjnej, nasze szkoły nie są przygotowane na przyjęcia tysięcy nowych uczniów i uczennic z Ukrainy. Brakuje nie tylko miejsca w szkołach, ale przede wszystkim psychologów szkolnych i asystentów kulturowych, którzy w czasie lekcji mogliby pośredniczyć pomiędzy mówiącym po polsku nauczycielami a uczniami, którzy nie rozumieją języka polskiego.

Dzieci z Ukrainy w polskich szkołach są zagubione, nie rozumieją, co się do nich mówi. Nauczycielka i pedagożka z Ukrainy, Larysa Vychivska, asystentka międzykulturowa w warszawskich szkołach podstawowych. w naszej rozmowie "Nauczycielka z Ukrainy: Nie stawiajcie naszym dzieciom jedynek" prosiła polskich nauczycieli, aby okazali dzieciom z Ukrainy przede wszystkim empatię:

Czasami wystarczy zwrócić uwagę na dziecko, pozwolić rysować i mówić w swoim języku. I przytulić. Chciałabym poprosić nauczycieli, aby przytulali nasze dzieci. One teraz tego bardzo potrzebują. Czasami wystarczy też życzliwy uśmiech, jakieś ciepło, które nasze dzieci poczują.

Larysa Vychivska, prosiła też, aby pamiętać, że w pierwszych miesiącach adaptacji powinniśmy się skoncentrować na stanie psychicznym dzieci, nie na ocenianiu ich:

"Dzieci, które przyjechały w ostatnich tygodniach, nie wiedzą nic, tylko to, że w sposób dramatyczny zostały wyrwane ze swoich domów, szkół, rodzin, przyjaciół. Nie wiedzą, jak długo będą mieszkać w Polsce, dokąd wrócą i kiedy. Nie mają i nie czują sensu w tym, co się dzieje. Nie wiedzą, czy mają przejmować język polski jako swój, czy mają uczyć się już po polsku i wchodzić w polskie, szkolne środowisko, czy są tu tylko po to, aby przeczekać, bo sytuacja, w której się znaleźli, jest tymczasowa. Ja wiem, że one bardzo się starają, kiedy są w szkole, uśmiechają się, ale potem wracają do matek i płaczą, bo tęsknią za swoimi domami, boją się o swoich ojców, starszych braci, którzy nie mogli z nimi uciec".

Książka o dziecięcych traumach, do której się odwołuję w tym tekście, jest nam potrzebna po to, abyśmy zrozumieli, przez co przechodzą dzieci, które doświadczają tragedii, traumy, cierpienia.

Pokazuje - ten wątek przebija się w niemal każdym rozdziale - że w sytuacjach kryzysu, najważniejsze są międzyludzkie więzi. Nie przeświadczenie, że dzieci są odporne, poradzą sobie ze wszystkim, a stres po nich spłynie. Nie poradzą sobie, jeśli my, dorośli, nie będziemy wiedzieć, jak z nimi rozmawiać i jak postępować z dziećmi w obliczu doświadczanej przez nich traumy.

"Dawkujmy wyzwania"

"Dziecko, które nie dostaje wsparcia w postaci relacji, nie będzie miało równie wielu sukcesów rozwojowych. Naprawdę ważne jest też to, żeby zwrócić uwagę na fakt, że wspierający rodzic, nauczyciel pomaga również zapewnić dziecku odpowiednie 'dawkowanie' wyzwań. Powinny być one dopasowane do etapu rozwoju, ponieważ takie, którym dziecko nie ma szans sprostać, skazują je na porażkę" - opowiada w rozdziale "Mądrość posttraumatyczna" amerykański psychiatra:

"Od dziecka, które jeszcze nie nauczyło się mnożenia, nie można oczekiwać opanowania algebry; od dziecka, które dopiero co nauczyło się kreślić pierwsze słowa, nie można oczekiwać, że będzie pisać całe akapity. Wyzwanie nie może być ani za duże, ani zbyt małe.

Musi być wystarczająco nowe, by spowodować, że dziecko wyjdzie ze swojej strefy komfortu pełnej znanych już doświadczeń i opanowanych umiejętności. Jeśli ma budować odporność psychiczną, stres musi być umiarkowany - taki w sam raz.

Znalezienie tego 'w sam raz' jest bardzo istotną sprawą w przypadku dzieci, które doświadczyły traumy. Pamiętaj, że one często żyją w ciągłym strachu. A strach paraliżuje część kory mózgowej - myślącą część mózgu. To, co na tle klasy może wydawać się umiarkowanym, odpowiednim rozwojowo wyzwaniem, dziecko o uwrażliwionej reakcji na stres może przytłoczyć".

<<Reklama>> Ebook i audiobook "Co Ci się przydarzyło?" dostępny jest w Publio.pl >>

Książka ukazała się nakładem wydawnictwa AgoraKsiążka ukazała się nakładem wydawnictwa Agora fot: materiały prasowe

Książka Co ci się przydarzyło? Rozmowy o traumie, odporności psychicznej i zdrowieniu - Bruce D. Perry, Oprah Winfrey w Polsce ukazała się pod koniec marca tego roku.

To książka o tym, jak to, czego doświadczamy we wczesnym dzieciństwie, wpływa na to, jakimi ludźmi się stajemy. Autorzy zachęcają nas, byśmy przestali skupiać się na: „Co jest z tobą nie tak?" albo „Dlaczego zachowujesz się w ten sposób", na rzecz pytania: „Co ci się przydarzyło?". Wielu z nas doświadcza nieszczęść, które mają trwały wpływ na nasze zdrowie fizyczne i emocjonalne. To, co przydarza się nam w dzieciństwie, prognozuje ryzyko wystąpienia w dorosłym życiu problemów zdrowotnych, ale też daje naukowy wgląd we wzorce zachowań, które wielu z nas usilnie próbuje zrozumieć. W tej książce Winfrey dzieli się historiami z własnej wstrząsającej przeszłości i podejmuje próbę zrozumienia wrażliwości wynikającej z konieczności stawienia w młodym wieku czoła traumie. Łącząc siły z dr. Perrym, jednym z czołowych światowych ekspertów w dziedzinie dziecięcej traumy, Winfrey splata moc opowiadania historii z nauką i doświadczeniem klinicznym, aby lepiej zrozumieć i przezwyciężyć skutki traumy.

Więcej o: