Uczniowie wypisują się z religii. "Po komunii w IV klasie przybywa bezbożników"

Po trzeciej klasie uczniowie wykruszają się z lekcji religii. Są po komunii, rodzice już nie cisną, aby chodzili. Mogliby iść na etykę, ale nie wszystkie szkoły organizują zajęcia, a nawet, jeśli etyka jest w szkole, wolą posiedzieć w tym czasie na świetlicy. Jaki jest sens, aby utrzymywać religię i etykę w szkole? Nauczycielka: Warto, żeby chodzili, ocena liczy się do średniej.

W zeszłym roku szkolnym, podczas nauki zdalnej ksiądz Kamil Wyszyński z Olsztyna pojawił się na TikToku. Na jednym z filmików widzimy jak duchowny w zabawny sposób, w rytm muzyki, wskakuje po schodach. Na innych nagraniach prezentuje sakralną modę, przebiera się za serialowego "Księdza Mateusza", tańczy wraz z młodzieżą w rytm muzyki. Niektóre filmiki księdza mają ponad milion wyświetleń.

Na łamach portalu olsztyn.com.pl duchowny przyznał, że ma bardzo pozytywny odzew od młodzieży. "Dostałem mnóstwo komentarzy, w których dziwiono się, że ksiądz może mieć taki dystans do siebie. Młodzi zaczynają się interesować tematem wiary i Boga. I właśnie o to mi chodziło. TikTok to forma przemycenia Ewangelii i dotarcia z nią do młodzieży" - mówił.

Popularność księdza na TikToku być może pokazała, że - tak jak szkoła po nauczaniu zdalnym potrzebuje powiewu nowoczesności - tak i lekcje religii z podręcznikiem w szkolnych ławkach są już przeżytkiem.

Najczęściej scenariusz jest taki: do trzeciej klasy dzieciaki uczęszczają na religię, bo rodzice chcą, aby zaliczyły komunię. Malują obrazki święte w zeszytach, rozmawiają o cudach, przygotowują się do sakramentu. Po trzeciej klasie, czyli po imprezie komunijnej, liczba chętnych na lekcje religii topnieje.

"Wierzę w Boga, ale nie potrzebuję do tego klasówki"

Mama z Koszalina opowiada, jak to wygląda w szkole jej córki: - W pierwszej klasie tylko moja córka nie chodziła na religię, później dołączyły do niej dwie osoby. Po komunii liczba bezbożników powiększyła się o kolejne trzy.

Katecheci, aby zatrzymać dzieci na swoich lekcjach, próbują różnych metod. Za udział w religii obiecują lody, wyjście do kina na film, który dzieci same wybiorą - tak jest np. w szkole czwartoklasistki z Warszawy, która chodzi na religię.

Uczennice i uczniowie ze starszych klas podstawówek i szkół średnich opowiadali mi, że, nawet jeśli wierzą w Boga, to na religię nie chodzą.

Siódmoklasista z Warszawy: - Wierzę w Boga, ale nie potrzebuję do tego klasówek i odpytywania. W IV klasie zrezygnowałem. W tym roku tylko jedna osoba z naszej klasy chodzi na religię. Mamy etykę w szkole, ale w większości nie chodzimy. Chyba tylko dwie osoby z naszej klasy poszły zobaczyć, czy to jest ciekawe. Na okienku siedzimy w świetlicy.

Uczeń pierwszej klasy liceum z Warszawy - Nic pani nie powiem, bo nie chodzę, ani na religię, ani na etykę. W mojej klasie, a jest nam 28 osób, tylko kilka osób zapisało się na religię.

Uczeń pierwszej klasy liceum z województwa świętokrzyskiego: - Na religię chodziłem tylko w trzeciej klasie, bo chciałem iść do komunii. W nowej szkole przynajmniej połowa klasy nie chodzi na religię. Podobno ma być etyka, ale jeszcze nic nie wiadomo. Rodzice namawiają mnie, abym się na etykę zapisał, bo lekcje mogą być ciekawe. Jeszcze się zastanowię. Mamy filozofię jako przedmiot, to może etyka już mi nie jest potrzebna? - zastanawia się.

Podczas gdy w podstawówkach temat religii i etyki rozgrzewa dyskusje rodziców, tak w szkole średniej często staje się drugoplanowy. Rodzice nie mają już decydującego wpływu na wybory swoich dzieci, a sami uczniowie mają tyle nauki, że obciążeni wieloma obowiązkami myślą pragmatycznie.Podczas gdy w podstawówkach temat religii i etyki rozgrzewa dyskusje rodziców, tak w szkole średniej często staje się drugoplanowy. Rodzice nie mają już decydującego wpływu na wybory swoich dzieci, a sami uczniowie mają tyle nauki, że obciążeni wieloma obowiązkami myślą pragmatycznie. Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Gazeta /

W szkołach - według rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z dnia 14 kwietnia 1992 r. - nie ma obowiązku organizowania lekcji religii, dzieje się to wyłącznie na życzenie rodziców lub uczniów. Oznacza to, że uczniowie nie muszą uczęszczać na te zajęcia, jest to wyłącznie wyraz ich woli. Nie ma też obowiązku uczęszczania na lekcje etyki, jeśli uczeń nie zdecyduje się na wybór religii. Zgodnie z obowiązującymi przepisami uczeń może chodzić tylko na religię, tylko na etykę, na obydwa przedmioty lub na żaden z nich. Ta sytuacja ma się jednak zmienić. Za dwa lata resort edukacji chce wprowadzić obowiązek uczestniczenia na lekcji religii lub etyki. O planowanych zmianach pisaliśmy w tekście: "Religia obowiązkowa? Minister Czarnek wyjaśnia od kiedy będą obowiązywać zmiany".

Wiara na ocenę

Religia i etyka nie są obowiązkowymi przedmiotami, ale ocena z tych przedmiotów liczy się do średniej.

- Namawiam córki, aby poszły na etykę, bo pani na wywiadówce wspomniała, że warto się zapisać, bo ocena liczy się do średniej. Szczególnie jak się chce mieć świadectwo z czerwonym paskiem, to można sobie etyką czy religią podnieść średnią - mówi mama dziewczynek z podstawówki.

Ocena z religii lub etyki umieszczana jest na świadectwie szkolnym bezpośrednio po ocenie zachowania. Ocena z tych przedmiotów nie ma wpływu na promowanie ucznia do następnej klasy, ale ma wpływ na średnią. Żeby otrzymać świadectwo z wyróżnieniem, trzeba osiągnąć średnią przynajmniej 4,75. Szóstka z religii czy etyki może średnią nieźle podciągnąć.

Argument "dobrej średniej" nie zawsze przekonuje uczniów, a nawet jeśli, to często, zamiast religii, nie mają w swoich szkołach alternatywy. Z pytaniem o to, czy w szkołach są organizowane lekcje etyki i na jakim poziomie, zwróciłam się do rodziców z całej Polski, do których dotarłam dzięki licznym grupom dyskusyjnym w sieci.

Po analizie kilkudziesięciu komentarzy odnoszę wrażenie, że ani dzieciom, ani rodzicom na etyce aż tak bardzo nie zależy. Tym bardziej że często etyka jest bardzo wcześnie rano, albo dwa czy trzy okienka po lekcjach. Nie wszystkie szkoły też organizują zajęcia z etyki. Rodzice nie zgłaszają chęci udziału ich dzieci na zajęciach, dyrektorzy nie czują się zobowiązani, aby na siłę organizować etykę.

Tata z Ożarowa Mazowieckiego napisał: "Na moją prośbę, aby w kontrze do lekcji religii zorganizować zajęcia etyki, dyrekcja odpisała, że nie może, bo wtedy ogranicza prawa dzieci chodzących na religię".

"Chodzenie córki na etykę wiązałoby się z dodatkowymi okienkami, które spędzałaby bezproduktywnie w szkole. Podziękowaliśmy" - czytamy w komentarzu mamy córki uczącej się w szkole podstawowej.

Program jest przeładowany, skoro nie muszą, nie chodzą

Łukasz Konecki, nauczyciel etyki z warszawskiej szkoły podstawowej, wymienia trzy powody, dla których etyka czy religia nie cieszą się zainteresowaniem uczniów w starszych klasach szkół podstawowych i w szkołach średnich. Jednym z nich jest to, że program i tak jest już przeładowany:

Młodzież ma za dużo godzin lekcyjnych i obowiązków związanych z pracami domowymi i nauką. Jeżeli mają możliwość zrezygnowania z etyki czy religii umieszczonej na ostatniej lub pierwszej lekcji - robią to. Wolą się wyspać, wyjść wcześniej ze szkoły lub pójść w tym czasie na dodatkowe zajęcia, które uważają za bardziej wartościowe w kontekście ich dalszej nauki, studiów czy kariery.

Etyk zwraca też uwagę na to, że lekcje religii i etyki są mało interesujące. Jako zajęcia nieobowiązkowe prowadzone na modłę szkolną ze sprawdzianami, ocenianiem, odpytywaniem, stają się podobnym nużącym obowiązkiem jak inne przedmioty, więc znika chęć, by na nie uczęszczać.

- Wymagania uczniów wobec etyka czy katechety, choć to przedmiot postrzegany jako mniej ważny, są większe, zajęcia trzeba prowadzić niesztampowo, kreatywnie, by młodzież zainteresować, zatrzymać i dzięki temu coś przekazać - mówi Konecki i wymienia kolejny powód, dla którego młodzież nie jest zainteresowana etyką czy religią:

- Trzeci powód jest nieco paradoksalny i głównie dotyczy szkół podstawowych. To nagłośnienie w mediach przez ministra Czarnka, przy okazji pomysłu wprowadzenia obowiązkowego wyboru religii lub etyki w najbliższych latach, iż obecnie te przedmioty są fakultatywne i można nie chodzić na żaden z nich. Część uczniów po prostu o tym nie wiedziała. Teraz dzięki mediom wie i naciska na rodziców, by nie zapisywać ich ani na religię, ani na etykę.

W polskich szkołach nie zawsze jest etyka jako alternatywa dla religii, m.in dlatego, że drastycznie brakuje nauczycieli etyki. Często lekcje etyki prowadzą poloniści, fizycy lub katecheci. Ministerstwo edukacji i nauki ma już na to pomysł. Powstaną nieodpłatne studia podyplomowe dla nauczycieli. Resort wytypował osiem uczelni, które zajmą się dokształcaniem nauczycieli. Trzy czwarte z nich to uczelnie o profilu katolickim.

Według danych podanych przez tvn24.pl, w roku szkolnym 2019/2020 w polskich szkołach pracowało 3719 nauczycieli etyki, szkół jest natomiast ponad 20 tysięcy. Nie ma oficjalnych danych na temat tego, ilu katechetów jest zatrudnionych w całej Polsce. Wiadomo, że w samej tylko Warszawie w tym roku szkolnym pracuje ich ponad 750, w 2020 r. roku ich pensje kosztowały 48 mln złotych.

Polska wydaje ok. 2 mld zł rocznie na organizację nieobowiązkowej religii w szkołach. Katecheci i księża zatrudnieni są przez szkołę na podstawie Karty Nauczyciela, jednak w kwestiach treści i sposobu nauczania nie podlegają pod dyrektorów szkół, tylko pod Kościół. To biskup decyduje o tym, czego dzieci będą uczyć się na religii i z jakich podręczników. Dyrektorzy szkół są zobowiązani do tego, aby ustalić grafik i rozliczyć wynagrodzenia katechetów i księży.

"Religia w szkole nie jest mi potrzeba, bo nie pomoże mi dostać się na politechnikę"

Podczas gdy w podstawówkach temat religii i etyki rozgrzewa dyskusje rodziców, tak w szkole średniej często staje się drugoplanowy. Rodzice nie mają już decydującego wpływu na wybory swoich dzieci, a sami uczniowie mają tyle nauki, że obciążeni wieloma obowiązkami myślą pragmatycznie. Jeśli mogą z czegoś zrezygnować, robią to. Im bliżej matury tym chętnych na religię czy etykę mniej, bo każdy jak najwięcej czasu chce poświęcić na przygotowania do egzaminu dojrzałości.

- Będę zdawać maturę międzynarodową, nie mam przedmiotów, tylko bloki tematyczne. Wiem co mnie interesuje, i czego chcę się uczyć. Religia w szkole nie jest mi potrzebna, bo nie pomoże mi dostać się na politechnikę. Wolę teraz maksymalnie skupić się na tym, co jest dla mnie ważne, czyli na fizyce, informatyce i matematyce. Do szkoły nie chodzę po to, aby rozważać o tym, czy wierzę, czy nie, ani o tym, czy LGBT to zło. W mojej szkole otwarcie mówimy o tym, kto jest homo, kto hetero i katecheta nie jest w stanie tego myślenia odwrócić. Religię mamy wpisaną na planie lekcji w piątki, jako ostatnią, dziewiątą godzinę. Nie słyszałam, aby ktoś z klasy chodził na te lekcje. Etyki nie mamy, ale jest obowiązkowa filozofia - mówi trzecioklasistka z prywatnego liceum w stolicy.

Więcej o: