"Kot na klawiaturze, kot na monitorze, kot na stole. I cała lekcje upływa pod hasłem kota uczennicy"

Joanna Biszewska
Zbliża się koniec roku szkolnego, a nauczyciele - pomimo trudnych warunków - muszą na lekcjach online realizować podstawę programową. W jakich warunkach pracują? Nauczycielka z podstawówki: - Już przestali mi mówić, że oddalają się od komputera. Nie ma ich na połowie lekcji, a kiedy pytam, co się stało, słyszę, że musieli odebrać coś od kuriera. Po kilka razy dziennie do niektórych przychodzi kurier.

Trudno na odległość realizować podstawę programową, która w normalnych szkolnych warunkach jest przeładowana. Lekcje online są w wielu szkołach skrócone do 30 minut. A jakość połączenia nie zawsze sprzyja nauce. Nie tylko się zrywa, zajęciom towarzyszy też hałas. U kogoś za ścianą jest remont, huk jest taki, że nie słychać, co się mówi na lekcji. Nagminnie któryś z domowników u uczniów włączy odkurzacz, mikser, młodsze rodzeństwo płacze, itd. Jedno pytanie nauczyciela jest kilkakrotnie powtarzane, bo albo nie było słychać, albo ktoś przerwał, albo zerwało się połączenie - to jest codzienność lekcji online.

Pomimo różnych warunków nauczyciele starają się zrealizować podstawę programową. Z tego będą rozliczani. Im bliżej końca roku szkolnego, tym tempo z realizacją podstawy przyspiesza. Rodzice dzieci ze starszych klas szkół podstawowych opowiadają nam, jak wygląda nauka ich dzieci w ostatnich dniach.

"Córka jest zarżnięta bardziej niż dorośli chodzący do pracy"

- Córka podczas lekcji nie patrzy już w ekran, tylko w sufit. Przestała prowadzić zeszyty. Ma 10 lat, jest w V klasie. W pierwszym semestrze dawała radę, mobilizowała się, zależało jej na ocenach. Kiedy się uczyła, ładnie zapamiętywała, zaliczała dobrze sprawdziany, testy. Miała efekty. To się zmieniło w drugim semestrze. Teraz ma fatalne oceny, uczy się, pomagam jej, ale i tak z klasówek dostaje same dwóje.

W każdym tygodniu ma przynajmniej dwa sprawdziany, dodatkowo niezapowiedziane kartkówki. Nauczyciele - podczas testów - dają bardzo mało czasu, wszystko jest wyliczone co do sekundy, córka nie zdąży przeczytać spokojnie pytania, a musi już przechodzić do kolejnego - mówi  mama dziewczynki uczącej się w prywatnej szkole w Warszawie. I dodaje:

 - Nie mam wątpliwości, że w maju i czerwcu, bez względu na to, czy córka wróci do szkoły, czy nie, każdą wolną chwilę spędzimy w książkach.  

O tym, że realizacja podstawy programowej jest teraz w szkołach najważniejsza, opowiada tata siódmoklasistki, która uczy się w mazowieckiej publicznej szkole podstawowej:

- Córka jest zarżnięta bardziej niż dorośli chodzący do pracy - mówi i tłumaczy dlaczego:

- Szkoły według MEiN mają poradzić sobie z programem sprzed pandemii. To nieważne, że od kilku miesięcy program jest realizowany korespondencyjne, bez kontaktu z żywym człowiekiem. Wyznacznikiem wiedzy dzieci wciąż są sprawdziany. A jako że nauczyciele i system nie ufa uczniom, preferowaną opcją są testy z kilkudziesięcioma sekundami na odpowiedź, bez możliwości zostawienia pytania na potem. Dla mnie to nie jest sprawdzian, a coś bliższego odpytywania na apelu więziennym - porównuje tata siódmoklasistki. Opowiada też o metodzie, jaką stosują z córką w domu, aby miała czas przygotować się do testów i sprawdzianów: - Regularnie robimy córce wolne od szkoły raz w tygodniu, żeby mogła pouczyć się do sprawdzianów.

"Dociskam uczniów, bo moim obowiązkiem jest realizacja podstawy programowej"

Na nauczycielach ciąży obowiązek realizacji podstawy programowej. Z tego są rozliczani. Bez względu na warunki, w jakich pracują, powinni "przerobić" taki sam zakres materiału, jaki byłoby przy nauczaniu stacjonarnym. Nie jest to łatwe.  

- Dociskam uczniów. Wiem, co jest w podstawie najważniejsze i punkt po punkcie, konsekwentnie, idę z programem do przodu, żeby wyrobić się przed zakończeniem roku szkolnego. Nie robię rzeczy dodatkowych, nadprogramowych, bo nie ma na to czasu. Mamy półgodzinne lekcje, w takim czasie, często przy problemach technicznych, ledwo zdążam z absolutnym minimum. Zanim wejdziemy w temat, wnikniemy i złapiemy, co to jest np. groteska, ironia, kończy się lekcja. Na następnej nie mam możliwości, żeby np. dłużej popracować z dziećmi nad myślami Leca, wyłapać ironię, muszę szybko przechodzić do kolejnego tematu. Mam wrażenie, że my się po tej podstawie programowej ślizgamy - mówi polonistka ucząca w klasach IV - VIII w publicznej szkole podstawowej.

UNICEF Polska od początku pandemii zwraca uwagę na to, że dla właściwego przebiegu edukacji zdalnej konieczne jest stworzenie planu kształcenia dostosowanego do sytuacji i możliwości uczniów. 

"W organizowaniu edukacji zdalnej należy odrzucić założenie o konieczności realizacji całej podstawy programowej dla konkretnego etapu kształcenia. Przed przystąpieniem do pracy potrzebne jest właściwe dobranie treści i ustalenie nowych celów oraz priorytetów w zakresie programu nauczania. Ważne, aby wymagania stawiane przed uczniami w nowych warunkach, były realne do spełnienia i dopasowane do ich możliwości" - czytamy na stronie unicef.pl.

Szkoły na róże sposoby starają się, aby uczniowie nie narobili sobie zaległości. Nauczyciele mobilizują uczniów jak tylko mogą, a dyrektorzy zapowiadają, że jeśli uczniowie i uczennice wrócą do szkół jeszcze w tym roku szkolnym, to trzeba będzie sprawdzić stan ich wiedzy z całego roku szkolnego.

'Twórcze korzystanie z technologii cyfrowych, zarządzanie własnym czasem, weryfikacja fake newsów, aktywność obywatelska oraz angażowanie się w życie wspólnoty - to zaniedbane dotąd obszary wiedzy, które będą miały znaczenie w pandemicznych i postpandemicznych czasach''Twórcze korzystanie z technologii cyfrowych, zarządzanie własnym czasem, weryfikacja fake newsów, aktywność obywatelska oraz angażowanie się w życie wspólnoty - to zaniedbane dotąd obszary wiedzy, które będą miały znaczenie w pandemicznych i postpandemicznych czasach' Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta

Na wejściu sprawdzian z całego roku

W jednej z warszawskich szkół poproszono uczniów, aby już szykowali się do sprawdzianów z całego roku.

 - Po tym jak dyrektor szkoły poinformował nas, że dzieci, kiedy wrócą do nauki stacjonarnej, napiszą sprawdziany wiedzy z całego roku szkolnego z języka polskiego, matematyki i angielskiego, jako rodzice zaprotestowaliśmy. Większość z nas była przeciwna temu pomysłowi, ja też - mówi mama szóstoklasistki i wyjaśnia dlaczego:

 - Zwróciliśmy się do dyrektora z prośbą, aby powrót dzieci do szkół, po rocznej nauce zdalnej, rozpocząć nie z kopyta od sprawdzianów, tylko od tego, aby dzieci na powrót zintegrować, scalić. Kiedy rozmawiałam z rodzicami z klasy córki, każdy był zaskoczony tym, że, dodatkowo, oprócz spraw bieżących, z którymi i tak dzieci ledwo się wyrabiają, mają uczyć się do takich kobył jak sprawdzian wiedzy z całego roku. To byłoby niewykonalne. Dzieci, które już i tak mają problemy z tym, aby w ogóle skoncentrować się na lekcjach online, musiałyby nie spać, tylko uczyć się non stop - mówi mama z Warszawy.

"Mam wrażenie, że dla uczniów słowo kurier jest słowem wytrychem"

O tym, że uczniowie w ostatnich tygodniach nauki zdalnej mają coraz częściej kłopoty z koncentracją, opowiada nauczycielka ze szkoły podstawowej z woj. mazowieckiego:

- Mam wielu zdyscyplinowanych uczniów, którzy dobrze sobie radzą. Wiem, że to są dzieci, którzy mają bardzo duże wsparcie i pomoc w rodzinie. Mam też sporo uczniów, którzy "odlatują" na lekcjach i np. całą lekcję potrafią zajmować się kotem. Kto na klawiaturze, kot na monitorze, kot na stole, kot na kolanach, pobiegłam za kotem, wróciłam z kotem i cała lekcje upływa nam pod hasłem kota. Niektórzy uczniowie już przestali mi nawet mówić, że oddalają się od komputera. Nie ma ich na połowie lekcji, a kiedy pytam, co się stało, słyszę, że musieli odebrać coś od kuriera. Mam wrażenie, że dla uczniów słowo "kurier" jest słowem wytrychem. Po kilka razy dziennie do niektórych z nich przychodzi kurier - opowiada nauczycielka.

Podstawa programowa najważniejsza?

W połowie marca rząd przygotował projekt nowelizacji ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19. Po powrocie do nauki stacjonarnej uczniowie klas IV-VIII oraz szkół średnich otrzymają ofertę zajęć wyrównawczych w szkołach. Do samorządów ma trafić 187 mln zł na sfinansowanie wynagrodzenia nauczycieli prowadzących te zajęcia. Po powrocie do nauki stacjonarnej uczniowie będą mogli liczyć na zajęcia dodatkowe, których celem będzie utrwalenie wiadomości i umiejętności z wybranych obowiązkowych zajęć edukacyjnych z zakresu kształcenia ogólnego.

Rzeczniczka prasowa Związku Nauczycielstwa Polskiego, Magdalena Kaszulanis, zwróciła uwagę na to, że wyrównanie braków w wiedzy uczniów jest ważne, ale nie powinno być głównym zadaniem szkoły po powrocie uczniów do stacjonarnej nauki.

- MEiN mówi o programie wyrównującym braki w wiedzy. To jest ważne, ale taki komunikat tylko pogłębi zły stan nastolatków wyczerpanych roczną izolacją. W niektórych krajach programy powrotu do szkół zakazują wręcz mówienia o zaległościach i brakach. Powinniśmy się skupić przede wszystkim na odbudowaniu relacji rówieśniczych, szkolnych, na potrzebach uczniów. Ważne jest, by wrócić do szkolnej rutyny, której teraz tak nam brakuje i ćwiczyć m.in. umiejętność koncentracji - mówiła Kaszulanis w naszym tekście "Powrót do szkół będzie traumą. Miesiąc miodowy mamy za sobą. "Żądamy rozwiązań".

Luki programowe. To kłopot?

 - Mam wrażenie, że nieco przesadzamy, twierdząc, że dzieci mają ogromne luki i braki w wiedzy. Ja bym podstawy programowej nie demonizowała. Część dzieci jest na tyle zaradnych i zdolnych, że  same sobie to nadrobią, doczytają, sięgną do internetu. Oni mają bardzo dużą umiejętność myszkowania w sieci, zdobywania informacji, jak będą chcieli zgłębić wiedzę, będą zmotywowani, to im się to uda. Myślę, że to jest kwestia chęci - uważa nauczycielka z Warszawy.

W organizowaniu edukacji zdalnej należy odrzucić założenie o konieczności realizacji całej podstawy programowej dla konkretnego etapu kształcenia. Przed przystąpieniem do pracy potrzebne jest właściwe dobranie treści i ustalenie nowych celów oraz priorytetów w zakresie programu nauczaniaW organizowaniu edukacji zdalnej należy odrzucić założenie o konieczności realizacji całej podstawy programowej dla konkretnego etapu kształcenia. Przed przystąpieniem do pracy potrzebne jest właściwe dobranie treści i ustalenie nowych celów oraz priorytetów w zakresie programu nauczania Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta

O tym, że podstawa programowa nie musi być najważniejszym zadaniem szkoły mówiła polonistka z wrocławskiej podstawówki w naszej rozmowie "Polonistka: Zdalnie to możemy sobie porozmawiać przez telefon, ale nie uczyć":

"Podstawa programowa tak naprawdę jest dla mnie obecnie ważna tylko w ósmej klasie, którą przygotowuję do egzaminu. W przypadku młodszych klas uznałam, że wszystko zdążę nadrobić, a nawet jeżeli nie, to trudno, to nie jest teraz najważniejsze. Trzeba się liczyć z tym, że pewnych partii materiału nie uda się zrealizować. Nie ma takiej możliwości. To nierealne".

Bierne przyswajanie wiedzy to nie metoda na nieprzewidywalne czasy

Długie przebywanie przed ekranem komputera skutkuje deficytami uwagi i obniżoną efektywnością kształcenia. Zgodnie z badaniami zarówno polskimi, jak i międzynarodowymi porównawczymi Banku Światowego jest to istotny problem w pandemii i może przyczynić się do powstania luki edukacyjnej, czyli niezrealizowania założonego materiału na czas. Aby do tego nie dopuścić, nauczyciele od roku program szkolny realizują przez zwiększenie liczby zadań domowych.

W raporcie "Usługi publiczne w kryzysie: edukacja do zmiany", który na zlecenie Fundacji Przyjazny Kraj przygotowała platforma Polityka Insight autorki proponują rekomendacje krótko- i długoterminowych działań, które mogłyby poprawić stan i działanie systemu edukacji w Polsce. Jedną z długoterminowych rekomendacji do realizacji w ciągu najbliższych 36 miesięcy mogłaby być zmiana programu nauczania.

"Modyfikacja powinna obejmować zwiększenie autonomii nauczyciela w wyborze formy i częściowo treści nauczania, redukcję nakładu prac domowych, nastawienie na rozwój umiejętności dzięki większemu zastosowaniu metod warsztatowych, eksperymentów, projektów grupowych, oraz rozwój ważnych umiejętności cyfrowych, w tym samodzielnego pozyskiwania wiedzy i pracy ze źródłami" - czytamy w raporcie na temat jednej z rekomendacji.

Autorki raportu przekonują, że bierne przyswajanie wiedzy zwiększa zależność uczniów od gotowych kanonów wiedzy i autorytetów, które w zmiennych czasach są coraz trudniejsze do utrzymania. W realiach nauki zdalnej, gdy samo przyswojenie materiału staje się trudne, często brakuje przestrzeni do bardziej pogłębionych dyskusji czy dłuższego warsztatu. To wzmacnia problem tego, że uczniowie przygotowani są na radzenie sobie z sytuacjami typowymi, powtarzalnymi, a takich możemy się spodziewać coraz mniej w najbliższej przyszłości.

"Twórcze korzystanie z technologii cyfrowych, zarządzanie własnym czasem, weryfikacja fake newsów, aktywność obywatelska oraz angażowanie się w życie wspólnoty - to zaniedbane dotąd obszary wiedzy, które będą miały znaczenie w pandemicznych i postpandemicznych czasach" - czytamy w raporcie "Usługi publiczne w kryzysie: edukacja do zmiany".