Nie wszyscy uczniowie wrócą po feriach do szkół. "Zostanie przekroczona masa krytyczna"

W ostatnich dniach zdalnej nauki dzieci zasypiały na lekcjach. Były już bardzo zmęczone monotonnią lekcji online. Jeśli nie wrócą do szkół po feriach, zostanie przekroczona masa krytyczna. Psychologowie alarmują, że kondycja psychiczna uczniów jest fatalna. Na razie żyjemy w zawieszeniu.

Martwię się o dzieci i ich kondycję psychiczną i fizyczną. Dwa miesiące ślęczenia przed ekranem, bez realnego kontaktu z rówieśnikami, dały im w kość. Kiedy patrzyłam na lekcje WF-u online moich dzieci marzyłam o tym, aby chociaż te zajęcia dzieci miały wspólnie. Nauczyciele mogliby spotykać się z uczniami przed szkołą, iść z nimi na spacer, na boisko, do parku. Dzieci miałyby kontakt z rówieśnikami i czas na świeżym powietrzu. To już byłoby coś. Chociaż dwa takie wyjścia w tygodniu dałyby namiastkę tego co było kiedyś. Zdaje sobie jednak sprawę z tego, że logistycznie takie zajęcia mogłyby być wyzwaniem, więc zostawiam je w sferze marzeń.

"Zmęczone, bez nadziei, bez perspektywy zmiany"

Kiedy moje dzieci kończyły zajęcia, najczęściej w okolicach godz. 15.00 -16.00 było już ciemno. Podczas dnia spacer był niemożliwy, bo dzieci miały przerwy o różnych porach i kiedy jedno się uczyło, drugie jadło drugie śniadanie, itd. Codziennie po lekcjach zabierałam dzieci na długi spacer. Czasami kosztem zadanych prac domowych, czytania lektur i nadganiania zaległości. Uznałam, że tylko ruch na świeżym powietrzu utrzyma je w miarę normalnej kondycji psychicznej i w zdrowiu. Satysfakcję sprawiało mi, kiedy wracaliśmy ze spaceru, z przejażdżki rowerowej i widziałam na ich policzkach rumieńce. Miałam poczucie, że się wybiegały, dotleniały, zdrowo zmęczyły. Te wieczorne wyjścia trzymały nas w rytmie, poczuci, że istnieje świat, poza tym online.

Na myśl o tym, że po feriach dzieci wrócą do lekcji zdalnych, na tych samych zasadach jak do tej pory, ogarnia mnie niepokój. Mam dzieci w pierwszej i trzeciej klasie w szkołach podstawowych, wiem jak ważna, jest dla nich socjalizacja z rówieśnikami, adaptacja w środowisku szkolnym, rytm dnia. Widziałam jak bardzo, starały się, uczestniczyć w lekcjach online, pomimo powracających problemów, z tym że kogoś co chwila wyrzuca z lekcji, nie było słychać pani, bo zrywało internet, itp.

Widziałam, co działo się z dziećmi po dwóch miesiącach lekcji online. Zmęczone, bez nadziei, bez perspektywy zmiany. Rozmawiałam z rodzicami nastolatków i z samymi uczniami. Jeszcze w pierwszych tygodniach nauki zdalnej dążyli do spotkań z koleżankami i kolegami poza siecią. Pod koniec semestru było już im to obojętne. Po lekcjach online najchętniej zostawali w domu z piętrzącymi się pracami domowymi.

Jedna mama opowiedziała mi, że w klasie jej córki, siódmoklasistki, nauczycielka od angielskiego prosiła, aby dzieci przepisywały w Wordzie kilka stron ćwiczeniówki, bo kiedy wypełniają ćwiczenia ołówkiem i skanują, to nie może tego rozczytać. Dzieci siedziały wieczorami i kilka godzin „wklepywały” ćwiczeniówki do komputera. Rodzice zgłosili sprzeciw, dzieci nie dawały rady tak funkcjonować, od rana do wieczora przed ekranem. Nauczycielka odpuściła.

"To raczej pewne, że edukacja zdalna czeka nas jeszcze przez kilka miesięcy"

To, że wszystkim uczniom już mocno doskwiera obecna sytuacja, wiemy z badań psychologów. I wcale nie brakuje dzieciom tradycyjnych lekcji w klasach, najbardziej brakuje im przestrzeni, kontaktów z koleżankami i kolegami, przyjaciół, możliwości decydowania o sobie i swoim życiu. Kiedy kilka dni temu rozmawiałam z dziewięcioletnią córką o marzeniach, powiedziała, że najbardziej chciałaby wrócić do szkoły do swoich koleżanek. Bardzo za nimi tęskni.

Już wiemy, że to mało prawdopodobne, aby wszyscy uczniowie po feriach spotkali się w szkolnych ławkach. Najczęściej powtarzany scenariusz jest taki, że wrócą najmłodsi uczniowie podstawówek, uczniowie klas ósmych i maturzyści. Uczniowie środkowych klas podstawek i szkół średnich poczekają aż nauczyciele, przejdą szczepienia. To raczej pewne, że edukacja zdalna czeka nas jeszcze przez kilka miesięcy, może nawet do wakacji.

Czy uczniowie dadzą radę temu podołać? Myślę, że będzie bardzo trudno. Pod koniec listopada rozmawiałam z Ewą Pytlak, pedagogiem, nauczycielką kształcenia zintegrowanego, wicedyrektorką szkoły podstawowej nr 24 STO w Warszawie. Doświadczona nauczycielka mówiła wówczas, że jeśli dzieci nie wrócą do szkół po feriach, to zostanie przekroczona masa krytyczna. Rodzice, uczniowie i nauczyciele tego nie wytrzymają.

„Wszyscy czujemy się zmęczeni, przepracowani, a efekty pracy nie są takie, jakich byśmy wszyscy chcieli. Nauczyciele mówią mi wprost, że prowadząc lekcje online, nie wykorzystują swoich możliwości nauczania, sporo czasu pochłaniają czynności, które w realnym spotkaniu w klasie w ogóle nie istnieją”.

Grzegorz Całek, dyrektor Instytutu Inicjatyw Pozarządowych w rozmowie dla tygodnika "Polityka" też nie ma wątpliwości, że uczniowie są zmęczeni, znużeni sytuacją, mają trudności w mobilizowaniu się do nauki:

"To chyba nikogo nie dziwi - każdy rodzic pewnie wie, jak trudno zachęcić dzieci do nauki. Po wielu godzinach przed ekranem dzieciaki padają ze zmęczenia. A jeszcze mają lekcje do odrobienia, prace, sprawdziany. Gdy słyszę rodziców opowiadających o swoich dzieciach, to zastanawiam się, czy to już nie jest łamanie konwencyjnego zakazu nieludzkiego traktowania. Czy dorośli nie rozumieją, że dzieci też są zmęczone pandemią, zamknięciem w domach, brakiem kontaktów z przyjaciółmi na żywo, że po wielu godzinach lekcji mają prawo do odpoczynku – tak jak dorosły po ośmiu godzinach pracy?".

"Skutki zamknięcia szkół uczniowie będą odczuwać przez lata"

Współczuje wszystkim uczniom kolejnego semestru. Wiadomo, że nie będzie, ani łatwy, ani spokojny. Jeśli edukacja zdalna utrzyma się w takiej formie jak dotychczas, problemy będą się pogłębiać.

Męczarnie uczniów (i rodziców) z przeładowaną, nierealistyczną podstawą programową, ogrom prac domowych, które pochłaniają kilka godzin dziennie, zaburzenie socjalizacji, masowy problem z uczniami znikającymi z systemu, pokrzywdzeni uczniowie ze specjalnymi indywidualnymi potrzebami edukacyjnymi wymagający wsparcia psychologów,  słabe kompetencje cyfrowe uczniów, pogłębiające się różnice w dostępie do edukacji (o pokrzywdzonych uczniach, którzy nie mają warunków w domu do nauki, braki sprzętowe, słabe łącza pisaliśmy tutaj)  - to niektóre z palących problemy edukacji zdalnej, które z miesiąca na miesiąc tylko się pogłębiają i brakuje dla nich systemowych rozwiązań.

Nie mam złudzeń, że skutki zamknięcia szkół uczniowie będą odczuwać przez lata. Już dzisiaj wiemy, że kondycja psychiczna dzieci i młodzieży podczas edukacji zdalnej jest fatalna. Eksperci i ekspertki w badaniu Fundacji Szkoła z Klasą dotyczącym zdrowia psychicznego uczniów alarmują, że dzieci zgłaszających znaczne obniżenie nastroju, stany lękowe i myśli samobójcze jest znacząco więcej niż przed pandemią.

Przed świętami eksperci z 22 organizacji społecznych, w większości edukacyjnych, wyrazili swoje stanowisko na temat polskiej edukacji w czasie i po pandemii.

W apelu "Problemy, zaniechania, pytania do władz” czytamy o tym, że edukacja to jedna z dziedzin życia społecznego, które pandemia COVID-19 dotknęła najmocniej.  To - obok ochrony zdrowia  - najważniejsza usługa publiczna, dlatego powinna znaleźć się na liście priorytetów władz.

"Niestety, bieżące decyzje w tej dziedzinie podejmowane są w sposób nieprzejrzysty, bez otwartego dialogu z zainteresowanymi podmiotami i jasno sformułowanej strategii. Edukacja jakby wypadła z pola widzenia, a przecież długofalowe skutki społeczne, a nawet ekonomiczne zamknięcia szkół będą odczuwalne przez lata – czytamy na stronie Centrum Cyfrowego.

Nie znamy strategii rządu na najbliższe miesiące nauki. Chyba już przyzwyczailiśmy się do tego, że nic nie jest pewne i przewidywalne. Żyjemy z dnia na dzień, czekamy co, przyniesie jutro, a razem z nami dzieci – zmęczone, sfrustrowane, smutne, tęskniące za namiastką tego, do czego były przyzwyczajone w czasach sprzed pandemii.

Pewnie łatwiej byłoby nam wszystkim pogodzić się z rzeczywistością, gdybyśmy mieli szkic tego co nas czeka, gdybyśmy mieli zarysowaną strategię na najbliższe miesiące, tego, jakie warianty organizacyjne i programowe brane są pod uwagę i nad jakimi konkretnymi rozwiązaniami pracuje MEN. Byłoby nam łatwiej przygotować siebie i dzieci na najbliższe, wiadomo, że trudne miesiące. 

Czytaj również:

Nauczyciele są nieufni wobec szczepień na koronawirusa? "Bardziej przeraża mnie podzielenie środowiska nauczycielskiego"

Powrót do szkół po feriach. Prof. Horban: Będziemy chronili nauczycieli i rodziców, a zwłaszcza dziadków