Nauczyciele odchodzą ze szkół. Nie chcą "przyjmować na twarz żali i frustracji rodziców"

W szkołach brakuje nauczycieli. Dlaczego rezygnują z pracy? Obawa o własne zdrowie i zdrowie najbliższych to nie jedyny powód. Nauczycielka: - Pracuję za 2300 do ręki i jeszcze mam kupować z własnej kieszeni pomoce dydaktyczne, papier do drukarki, bo szkoła nie zapewnia. Kto zastąpi 5 tysięcy nauczycieli, którzy odeszli w tym roku sprzed tablicy?

Nauczyciele odchodzą ze szkół na urlopy zdrowotny, świadczenia kompensacyjne, emerytury. - Kilka tysięcy nauczycielek i nauczycieli w skali kraju to nie jest liczba, która niepokoi. Problemem jest to, że odchodzą najbardziej doświadczeni nauczyciele. W trudnych czasach może nam tego doświadczenia bardzo brakować - mówi Marcin Korczyc, nauczyciel, prezes Fundacji Ja, Nauczyciel i jeden z liderów ruchu "Ja, Nauczyciel".

"Atmosfera w szkole była trudna do wytrzymania"

"Pracuję za 2300 do ręki i jeszcze mam kupować z własnej kieszeni pomoce dydaktyczne, papier do drukarki, toner, laminarkę, bo szkoła nie zapewnia, a rodzice wymagają" - czytamy w komentarzach pod postem Związku Nauczycielstwa Polskiego na temat nauczycieli, którzy w dobie pandemii rezygnują z pracy. Lęk przed zakażeniem COVID-19 nie jest jedyną przyczyną rezygnacji z pracy w szkołach.

- O tym, aby odejść po 30 latach pracy przed tablicą, myślałam już od kilku lat. Sytuacja pandemii tylko przyczyniła się do tego, że w tym roku szkolnym podjęłam ostateczną decyzję. Jestem nauczycielką edukacji wczesnoszkolnej, w zeszłym roku doprowadziłam wychowawstwo do końca w III klasie.

Atmosfera w szkole była od kilku lat trudna do wytrzymania. Przeszkadzały mi ciągłe konflikty na linii dyrekcja - nauczyciele - rodzice, brak środków na podstawowe pomoce naukowe i artykuły biurowe, do tego doszedł strach o własne zdrowie. W domu opiekuję się chorą na raka mamą, dlatego od tego roku szkolnego zdecydowałam, że dla mojego dobra i dobra mojej rodziny, lepiej będzie, kiedy odejdę ze szkoły. Rozstałam się ze szkołą, ale nie z nauczaniem. Udzielam korepetycji, mam kilku uczniów, z którymi pracuję indywidualnie na zasadach ustalonych z ich rodzicami - mówi nam nauczycielka z dużego miasta.

'Tam, gdzie nauczyciel odchodzi na urlop zdrowotny, świadczenie kompensacyjne, czy emeryturę, zawsze potrzebny jest ktoś inny, najczęściej nowy. W wielu szkołach arkusze organizacji są bardzo napięte, a młodzi do szkół masowo o pracę nie aplikują''Tam, gdzie nauczyciel odchodzi na urlop zdrowotny, świadczenie kompensacyjne, czy emeryturę, zawsze potrzebny jest ktoś inny, najczęściej nowy. W wielu szkołach arkusze organizacji są bardzo napięte, a młodzi do szkół masowo o pracę nie aplikują' Fot. Tomasz Fritz / Agencja Gazeta

Marcin Korczyc, menadżer oświaty, nauczyciel historii, języka polskiego, wychowawca, jeden z liderów ruchu "Ja, Nauczyciel" uważa, że pedagodzy odchodzą ze szkół, bo nikt nie wyszedł im naprzeciw.

"Starsze pokolenie poważnie zastanawia się nad odejściem od tablicy"

- Obserwujemy narastające obawy i niepokój w środowisku od kilku miesięcy. Dlatego wspólnie z pedagożką i socjolożką z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu Iwoną Chmurą-Rutkowską i psycholożką Wiktorią Niedzielską-Galant z Fundacji Ja, Nauczyciel przeprowadziliśmy badanie i opublikowaliśmy raport "Powrót do szkoły - obawy i potrzeby środowiska nauczycielskiego". Równolegle w blisko pięćdziesięciotysięcznej grupie na Facebooku odbieramy sygnały, że starsze pokolenie nauczycielek i nauczycieli poważnie zastanawia się nad odejściem od tablicy. Być może nie potrafimy wyjść im naprzeciw, odciążyć i zagwarantować komfortu pracy, na jaki z pewnością zasługują. Zadbać, aby chcieli jeszcze w zawodzie pozostać i dzielić się doświadczeniem z młodszymi koleżankami i kolegami  0 zastanawia się Korczyc.

Praca z dziećmi i młodzieżą w reżimie sanitarnym jest trudna nie tylko dla nauczycieli z wieloletnim stażem. Nauczyciel z województwa małopolskiego zwraca nam uwagę na to, że szkoły, aby chronić starszych nauczycieli, dokładają obowiązków tym młodszym.

- Dla mnie, nauczyciela w wieku 32 lat, dużym problemem jest dokładnie obowiązków, przerzucanie ich na mnie ze starszych nauczycieli. Mam w tym roku zdecydowanie więcej dyżurów, zastępstw, obowiązków "pozadydaktycznych", dlatego że starsza kadra odmawia ich wykonywania, bo są w grupie ryzyka. Za tym nie idą dodatkowe pieniądze - uważa nauczyciel.

Z raportu "Powrót do szkoły - obawy i potrzeby środowiska nauczycielskiego" dowiadujemy się, z czym na co dzień - w tym roku szkolnym - zmagają się nauczyciele i co sprawia, że rozważają odejście z zawodu.

Ponad 60 proc. nauczycieli obawia się o własne zdrowie i zdrowie swojej rodziny, szczególnie ci, którzy mają w domu przewlekle chore dzieci, starszych, chorych rodziców.  Obawy pedagogów wiążą się nie tylko z sytuacją pandemii, ale z chaosem organizacyjnym w szkołach.

"Boję się bałaganu w zasadach i wymuszenia na mnie prowadzenia jednocześnie zajęć zdalnych i stacjonarnych bez dodatkowego wynagrodzenia".

Obawiam się chaosu - dezinformacji - zrzucania odpowiedzialności jak zwykle na najmniejszy trybik  - nauczycieli

- czytamy w raporcie wypowiedzi pedagogów, którzy wzięli udział w sondażu.

Przyczyną odejścia i rezygnowania z pracy kadry nauczycielskiej jest też podważanie autorytetu nauczycieli przez media i brak społecznego szacunku - mówił na łamach "Gazety Wyborczej" Marek Ćwiek, prezes łódzkiego ZNP.

Nauczyciele, którzy wypowiedzieli się w raporcie Fundacji Ja, Nauczyciel zwracali uwagę na to, że w czasach epidemii pogorszyły się ich relacje z rodzicami uczniów. Zamiast współpracy, czują presje ze strony rodziców. Brakuje dobrej komunikacji i zrozumienia dla nowych procedur.

"To my na pierwszej linii frontu przyjmujemy na twarz żal i frustracje rodziców" - zauważyła jedna z nauczycielek. Inna napisała o tym, że w szkołach jest coraz więcej rodziców, którzy buntują się przeciwko rygorom sanitarnym:

Najbardziej obawiam się braku odpowiedzialności ze strony uczniów i rodziców, albo inaczej, ludzkiej głupoty. Ignorancji zasad ze strony rodziców i uczniów - kłótni ze sceptykami i przeciwnikami kowidowców

"Dwie osoby przeszły na emeryturę, dwie zmieniły kraj zamieszkania"

W Polsce pracuje ponad 700 tys. nauczycieli, w tym zatrudnionych na cały etat jest prawie 600 tys. W tym roku szkolnym prawie tysiąc małopolskich nauczycieli nie wróciło po wakacjach przed tablicę. To dwa razy więcej niż w poprzednich latach - informuje Związek Nauczycielstwa Polskiego. Na Mazowszu jest ponad 1000 ofert pracy w szkołach. Tysiąc nauczycieli odeszło też z pracy w woj. pomorskim - wynika z danych Okręgu Pomorskiego ZNP.

W sumie 5 tys. nauczycieli z całej Polski nie wróciło do pracy z początkiem września. Wiele szkół wciąż poszukuje nowych nauczycieli. Świadczą o tym oferty pracy zamieszczane przez dyrektorów na stronach kuratoriów oświaty.

- U mnie w pracy dwie osoby przeszły na emeryturę, ale planowały to już, zanim rozpoczęła się pandemia. Dwie osoby zmieniły kraj zamieszkania, jedna ze względów ekonomicznych, druga ze względu na zmianę stanu cywilnego. Wiele rzeczy nas dzisiaj uwiera w szkole. Najbardziej to, że mamy poczucie pozostawienia samym sobie, bez sensownych procedur, bez środków ochrony osobistej, bez pomocy sanepidu – zauważa nauczycielka z integracyjnej szkoły podstawowej w Łodzi.

Pedagog  ze szkoły średniej z Krakowa uważa, że nauczyciele najbardziej boją się dzisiaj niepewności, a jeśli odchodzą z zawodu, to zazwyczaj z innych powodów niż strach przed wirusem COVID-19.

- W mojej szkole jedna osoba odeszła z zawodu z powodów ekonomicznych, jedna jest na urlopie dla poratowania zdrowia. Sporo moich kolegów i koleżanek boi się niepewności. Nie wiemy, czy jutro szkoła będzie czynna, jak formalnie miałaby wyglądać praca hybrydowa, czego mogą czepiać się kontrole. Wiele rzeczy nas dzisiaj uwiera w szkole - mówi pedagog i prognozuje, że z jeszcze większymi problemami niż dzisiaj będą zmagać się polskie szkoły za kilka lat: - Te 5 tys. odejść w skali kraju to statystycznie niewielki problem. Katastrofa publicznej edukacji zacznie się za kilka lat. Wiek emerytalny osiągną nauczyciele z roczników 58-64. Tych ludzi naprawdę nie ma kto zastąpić. Zarówno fizycznie, jak i merytorycznie.

Marcin Korczyc, prezes Fundacji Ja, Nauczyciel przypomina, że 5 tys. wakatów trzeba w tym roku kimś zapełnić. A młodzi ludzie po studiach nie garną się do szkół. - Tam, gdzie nauczyciel odchodzi na urlop zdrowotny, świadczenie kompensacyjne, czy emeryturę, zawsze potrzebny jest ktoś inny, najczęściej nowy. W wielu szkołach arkusze organizacji są bardzo napięte, a młodzi do szkół masowo o pracę nie aplikują. To problem złożony. Nasz zawód nie gwarantuje niestety godnych zarobków - kwituje.

Powinno cię również zainteresować:

Minister edukacji o liczbie nauczycieli: Nie spada tak gwałtownie jak liczba uczniów

Uczniowie chcą psychologa w każdej szkole. Przygotowali projekt ustawy

Obostrzenia wymuszają na dzieciach uczestnictwo w katechezie. Rodzice oburzeni sytuacją w szkołach