Lekcja wuefu. "Po każdym podaniu zatrzymujemy grę i dezynfekujemy piłkę"

Jaki pomysł mają nauczyciele wychowania fizycznego na swój przedmiot od września? - Mamy prowadzić zajęcia na świeżym powietrzu. Pewnie tak będzie do pierwszego alarmu smogowego - mówią. Uczniowie do szkół wrócą ciężsi, będą potrzebowali sporo sportu, ruchu i gimnastyki. Uda się o to zadbać? Zapytałam o to nauczycieli wychowania fizycznego.

Dotarłam do kilku internetowych społeczności, które tworzą nauczyciele wychowania fizycznego. Na wszystkich z nich od kilku dni krąży mem, na którym widzimy nauczyciela z piłką i środkiem do dezynfekcji w ręku i grupkę uczniów. Nauczyciel mówi: "Uwaga! Wprowadzamy zalecenia ministra. Po każdym podaniu zatrzymujemy grę i dezynfekujemy piłkę”. W komentarzach pod memem nauczyciele pisali: "Nie wiem, czy się śmiać, czy płakać”, "To będzie dopiero wyzwanie”.

"Uczniowie w większości olewali wuef online"

Nauczyciele wychowania fizycznego, z którymi rozmawiałam, poprosili mnie, aby nie przedstawiać ich nazwisk. Jeden z nich pracuje w szkole średniej w dużym mieście, przygotowuje się na powitanie uczniów w szkole w nowej rzeczywistości. Opowiada mi jakie nastroje panują wśród nauczycieli.

- Z koleżankami i kolegami po fachu nie rozmawiam już o tym, aby rozwijać dzieci i młodzież fizycznie, tylko o tym, jak wyhamowywać ich stagnację, dokładnie jak w przypadku aktywności seniorów. Chyba powinna się zapalić czerwona lampka. To, co dzieje się w ostatnich miesiącach z wuefem, pokazuje, jaki jest stosunek do kultury fizycznej i edukacji sportowej. Dopóki wuef będzie traktowany jak przedmiot nieistotny, stworzony tylko po to, żeby ktoś miał pracę, a nauczyciele wychowania fizycznego będą na końcu szkolnej hierarchii, to ta sytuacja się nie zmieni – uważa mój rozmówca.

Podczas zdalnej edukacji nauczyciele wychowania fizycznego różnie radzili sobie ze swoim przedmiotem. Uczniowie mogli ćwiczyć przy materiałach wideo, które przygotowywali nauczyciele i zamieszczali na sportowym fanpage’u szkół. Wielu wysyłało do uczniów linki z zestawem 45-minutowych ćwiczeń. Uczeń, który ćwiczył, miał dać "lajka". Były szkoły, w których uczniowie wypełniali testy wiedzy sportowej czy o zdrowym odżywaniu.

- Uczniowie w liceum przesyłali mi pomysły na ćwiczenia, ale jak sprawdzić, czy ćwiczyli? Można prosić o nagranie filmiku, ale nie każdy ma sprzęt albo zwyczajnie nie chce się pokazać - napisała mi nauczycielka wuefu w szkole średniej.

Inni nauczyciele wychowania fizycznego też nie mają dobrych wspomnień z pracy zdalnej.

'Do października mam prowadzić zajęcia tylko i wyłącznie na świeżym powietrzu. W parkach, na boisku. Pewnie zorganizuje zajęcia z lekkoatletyki. Od października szkoła zaplanowała pływalnie w ramach wuefu. Tylko za bardzo nie wiem, jak będzie to wyglądać. Bo jak nas pozamykają, pływalnia odpadnie i wrócimy do lekcji zdalnych''Do października mam prowadzić zajęcia tylko i wyłącznie na świeżym powietrzu. W parkach, na boisku. Pewnie zorganizuje zajęcia z lekkoatletyki. Od października szkoła zaplanowała pływalnie w ramach wuefu. Tylko za bardzo nie wiem, jak będzie to wyglądać. Bo jak nas pozamykają, pływalnia odpadnie i wrócimy do lekcji zdalnych' fot: shutterstock/NataSnow

- Tęsknię za salą gimnastyczną, boiskiem i nauczaniem. Dość mam czytania skopiowanych prac, czasami nawet nieprzeczytanych przez ucznia przed wysłaniem. Na polecenie "opisz pięć ćwiczeń wzmacniających mięśnie brzucha" uczeń pisał o ćwiczeniach wzmacniających mięśnie nóg - mówi mi wuefistka. Inny nauczyciel napisał mi, jak wyglądały jego zajęcia: - Uczniowie w większości olewali wuef online, część z nich pracowała z rodzicami w ogródku i przy remontach domu, w ogromnej większości klikali tylko wiadomości ode mnie pro forma.

MEN zakłada trzy modele prowadzenia edukacji w roku szkolnym 2020/2021. Od 1 września uczniowie wracają do szkół i nauczania tradycyjnego, ale w razie lokalnego pogorszenia sytuacji epidemicznej możliwy będzie tryb mieszany lub całkowicie zdalny, wytyczne wydał GIS.

"Nie będę zmuszać 14-latki, żeby ćwiczyła przed telefonem"

Kiedy zapytałam wuefistę, który uczy w szkole średniej, co ewentualnie można zrobić, aby w przypadku nauki zdalnej czy hybrydowej zmobilizować młodzież do wysiłku, zaproponował, aby w czasie nauki w tradycyjnym systemie nie rzucać piłki na zasadzie "macie i grajcie" tylko w wolnej chwili przejrzeć z uczniami Instagram i zobaczyć, co wrzucają ich ulubieni influencerzy.

- Może uda nam się znaleźć tych, którzy przekazują prawidłowe informacje i proponują sensowne ćwiczenia. Stworzymy bazę ciekawych influencerów na wypadek, gdyby szkoły znowu zamknięto  - proponuje.

Dzieci niechętnie ćwiczyły w domach. Podczas gdy z tymi młodszymi mogliśmy gimnastykować się razem, zabrać ze sobą na długi spacer, zachęcić do ruchu przez zabawę, tak w przypadku tych starszych, nie było to takie łatwe. - Córka w tym roku skończyła podstawówkę. Od marca zakuwała do egzaminów. Nie jest typem sportowym, a ja nie będę zmuszać 14-latki, żeby odpaliła lekcje wuefu i ćwiczyła przed telefonem. Dostała się do wymarzonego liceum, ale do egzaminów dotarła blada, apatyczna, wymęczona, bez siły i z dodatkowymi centymetrami w pasie. W wakacje zaczęła wychodzić z domu z psem na spacery, to już jest postęp – mówi mama absolwentki szkoły podstawowej z Warszawy.

Efekty nauki zdalnej widać po wadze dzieci

- Syn chodził na treningi piłki nożnej dwa razy w tygodniu, w szkole miał wuef cztery razy w tygodniu. Od marca chodzi grać ze swoim tatą i z kolegami na boiska, ale nie są to regularne treningi. Złapał kilka kilogramów. Martwi mnie to, bo jest w wieku dojrzewania i niepotrzebne mu są wałeczki na brzuchu – opowiada mama szóstoklasisty.

- Ćwiczyć się nie dało, bo siłownie, baseny i kluby fitness były zamknięte. Całkowicie zmienił się nasz styl życia. Gotowanie okazało się jedną z niewielu atrakcji. Moi synowie od marca przytyli po kilka kilogramów każdy. W wakacje zaczęli się ruszać, poszli na rower, basen, ale to za mało – mówi mama 10 i 12-latka.

Dzieci najczęściej przybierają na wadze w okresie wakacyjnym, czyli w czasie kiedy nie ma limitu na lody i gofry, nie ma lekcji wychowania fizycznego i nie muszą codziennie wstawać, aby iść do szkoły. We wrześniu po powrocie do szkoły zazwyczaj wracają do wagi wyjściowej. W tym roku jest inaczej. Kilkumiesięczna przerwa w uczęszczaniu do szkoły i na zajęcia wychowania fizycznego odbiła się na wadze dzieci i młodzieży. Lekarze na łamach amerykańskiego pisma "Obesity" przestrzegają, że podczas epidemii dzieci tyją i nie możemy tego ignorować.

'Według rekomendacji ministerstwa wuef mam prowadzić na świeżym powietrzu. Szkoła, w której pracuję, posiada fantastyczne obiekty sportowe odkryte. Problem zacznie się, kiedy popsuje się pogoda i pojawi się smog''Według rekomendacji ministerstwa wuef mam prowadzić na świeżym powietrzu. Szkoła, w której pracuję, posiada fantastyczne obiekty sportowe odkryte. Problem zacznie się, kiedy popsuje się pogoda i pojawi się smog' fot: shutterstock/Lakov Filimonov

"Dystans społeczny na moich lekcjach? Nie widzę tego oczyma wyobraźni"

W szkole mojej córki, trzecioklasistki, dzieci chętnie chodziły na lekcje wychowana fizycznego, przedmiot nie był traktowany jak ciekawostka. Oprócz wuefu dzieci miały raz w tygodniu basen. W ramach szkolnych zajęć dodatkowych był taniec, badminton, korektywa. Szkoła zapewniała im solidną, codzienną porcję ruchu w grupie rówieśników. Kiedy w marcu dzieci przestały chodzić do szkoły nie byłam w stanie zapewnić im takiej aktywności, jaką miały w szkołach. Jako rodzicowi bardzo zależy mi na tym, aby w tym trudnym roku szkolnym nie zapomniano, że aktywność fizyczna jest dzieciom niezbędna do prawidłowego rozwoju. Podoba mi się pomysł, aby lekcje wychowania fizycznego prowadzić jak najczęściej na świeżym powietrzu, tylko - zastanawiam się - co będzie, kiedy pogoda ewidentnie na to nie pozwoli. Różne są propozycje. 

- Do października mam prowadzić zajęcia tylko i wyłącznie na świeżym powietrzu. W parkach, na boisku. Pewnie zorganizuje zajęcia z lekkoatletyki. Od października szkoła zaplanowała pływalnie w ramach wuefu. Tylko za bardzo nie wiem, jak będzie to wyglądać. Bo jak nas pozamykają, pływalnia odpadnie i wrócimy do lekcji zdalnych. Dystans społeczny na moich lekcjach? Nie widzę tego oczyma mojej wyobraźni. Zostają mi ćwiczenia statyczne i siłowe. A jakie warunki będą, to rok szkolny dopiero pokaże - mówi mi nauczyciel wychowana fizycznego, który pracuje w podstawowej szkole społecznej w stolicy.

Na stronie Ministerstwo Edukacji Narodowej możemy przeczytać odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania związane z powrotem dzieci od 1 września do szkół. Wśród nich są zalecenia, jakie powinny obowiązywać podczas zajęć wychowania fizycznego w szkole. Dowiadujemy się z nich, że podczas zajęć wychowania fizycznego i sportowych, w których nie można zachować dystansu, należy ograniczyć ćwiczenia i gry kontaktowe (np. sztuki walki, gimnastyka, koszykówka, piłka ręczna) i zastąpić je innymi (np. siatkówka, lekkoatletyka, trening przekrojowy, tenis stołowy i ziemny, badminton, biegi przełajowe).

W miarę możliwości należy prowadzić zajęcia wychowania fizycznego na otwartej przestrzeni. Przedmioty i sprzęty znajdujące się w sali, których nie można skutecznie umyć, uprać lub dezynfekować, należy usunąć lub uniemożliwić do nich dostęp. Przybory do ćwiczeń (piłki, skakanki, obręcze) wykorzystywane podczas zajęć należy czyścić lub dezynfekować. W sali gimnastycznej sprzęt sportowy oraz podłoga powinny zostać umyte detergentem lub zdezynfekowane po każdym dniu zajęć, a w miarę możliwości po każdych zajęciach.

Nauczyciel z miasta w południowej Polsce: - W moim mieście dyrektorzy rekomendują nauczanie hybrydowe. Takie też jest planowane w liceum, w którym uczę. Przez jeden tydzień do szkoły miałyby chodzić klasy pierwsze i maturalne, a przez kolejny klasy drugie i trzecie. Według rekomendacji ministerstwa wuef mam prowadzić na świeżym powietrzu. Szkoła, w której pracuję, posiada fantastyczne obiekty sportowe odkryte. Problem zacznie się, kiedy popsuje się pogoda i pojawi się smog. W czasie zwiększonego stężenia zanieczyszczenia powietrza mamy zakaz prowadzenia zajęć na świeżym powietrzy. Z praktyki wynika, że od początku listopada będziemy musieli organizować zajęcia w szkole. To wyzwanie, bo przecież jest zakaz gromadzenia się w obiektach zamkniętych.

Dodaje także: - Nasza szkoła na czas lekcji wychowania fizycznego łączy uczniów i uczennice z dwóch klas. W grupie żeńskiej i męskiej może być po 26 osób. Klasy będą nadal łączone, bo nikt nie zapłaci za nauczyciela dla 14 osób, jeśli może zapłacić za tego samego nauczyciela dla 26 uczniów.

Dariusz Chętkowski, publicysta i polonista z XXI Liceum Ogólnokształcącego im. Bolesława Prusa w Łodzi, autor bloga BelferBlog współczuje swoim kolegom po fachu. "W trudnej sytuacji znaleźli się nauczyciele wychowania fizycznego. Nie mogą prowadzić żadnych gier zespołowych, żadnych ćwiczeń kontaktowych, żadnego dotykania tej samej piłki, tych samych narzędzi. Dla dyrektorów, którzy odpowiadają za bezpieczeństwo dzieci, byłoby najlepiej, gdyby w czasie epidemii wuefu nie było wcale. Zresztą sala gimnastyczna może być zajęta na inne cele edukacyjne. Wiele szkół planuje umieścić tam na stałe ławki i krzesła, aby można było bezpiecznie organizować sprawdziany dla całej klasy" – czytamy we wpisie polonisty "Zawiesić wychowanie fizyczne?"

- Ministerstwo edukacji nie zajmuje się wuefem, mają ważniejsze tematy. Od szefa ministerstwa usłyszeliśmy jedynie, że "jak już pogoda nie pozwoli, to trzeba na sali robić bieg przełajowy. Rozumiem, że było to przejęzyczenie i chodziło o robienie toru przeszkodowego. Zostaliśmy pozbawieni jakiegokolwiek wsparcia. TVP zaproponowało uczniom lekcje wuefu, którą prowadziła pani w butach na obcasach i machała butelką wody. To byłby skandal, gdyby tak wyglądały zajęcia wychowania fizycznego w szkołach - mówi nauczyciel z kilkunastoletnim stażem pracy i przypomina, że lekcje wychowana fizycznego trzeba ratować, bo aktywność fizyczna jest potrzeba człowiekowi nie tylko po to, aby mieć płaski brzuch i chwalić się nim na Instagramie, tylko jest niezbędna do zachowania zdrowia.