Komentarze (76)
"Jeszcze mi za to podziękujesz". Po co rodzice tak cisną dzieci w domu z nauką
Zaloguj się lub komentuj jako gość
Pokaż wcześniejsze komentarze
  • malgojb

    0

    I pomyśleć, że równanie do średniej kiedyś było negatywne jako niszczenie lepszych, a tu proszę, nagle średnia stała się nieosiągalna, że aż jest równaniem w górę. Notabene można nie cisnąć, ale ten dzieciaczek za to też nie podziękuje jak się okaże, że może tylko na taśmie robić bo przy 30-tce za późno będzie na lanie łez, że nie ma się wyboru, no chyba, ze rodzic tak bogaty, ze stać go na 5000 alimentów co by i na fryzjera i piwko dla niepracującego starego konia było go stać.

  • kopolimer

    Oceniono 6 razy 0

    Byłem tzw głąbem, poza mat-fiz gdzie mi szło nawet nieźle. Taki mocno trójkowy, ciut niżej niż przeciętna. Czołówka mojego LO pokończyła UW, prawo, hebraistyki itd, większość robi jako urzędnicy za 4 max może 8 tys (nawet nie wiem czy netto), a ja jako inż. programista wystawiam jedną FV na 22 k. OK, jeszcze czwórkowy kolega z ławki został lekarzem internistą po Łódzkiej uczelni. Może kokosów z tego nie ma, ale zawodowo zdobył uznanie.

  • nowekonto1234

    Oceniono 8 razy 0

    "Niedociskanie" stało się popularne na Zachodzie. I dlatego Zachód przegrywa rywalizację z Chinami.

  • biheppy

    Oceniono 5 razy -1

    A jak przysiada nie nic nie daje bo z główką pociechy nie wszystko ok, zaczyna się dosiadanie nauczycieli, wymuszanie ocen, szantażowanie,donoszenie i uf, można odtrąbić sukces. Jest czerwony pasek. A w główce dalej pusciutko.

  • elasteena

    Oceniono 3 razy -1

    Przecież to nie jest wina rodziców. System szkolny tak wygląda. W Warszawie bardzo trudno jest się dostać do sensownego liceum jeśli nie ma się szóstek z pol, mat, języka i wybranego przedmiotu oraz co najmniej jednej olimpiady. Osoba czwórkowo-piątkowa, która zda egzamin ósmoklasisty na 85% z trzech przedmiotów, a nie ma olipiad, czerwonego paska i wolantariatu ląduje w szkole na szarym końcu stawki. Przerabiam to obecnie - jestem matką dobrej uczennicy. Ślęczę nad progami punktowy i kalkulatorem punktów (poszukajcie w sieci) i wciąż wychodzi mi, że moje dziecko do żadnej sensownej szkoły się nie dostanie.

  • Gość: mama

    Oceniono 3 razy -1

    A ja odpuściłam synowi. Wybiera się do technikum więc postawiłam na kilka przedmiotów: polski, angielski, matematyka i fizyka. No i informatyka. Nie ma problemu bo je lubi (poza j. polskim, który sprawia mu trudności bo jest dyslektykiem). Z reszty mogą być tróje, a jak się trafi dwója to też nie będę rozpaczać.

  • Gość: gość

    Oceniono 2 razy -2

    Wkrótce będzie wystarczało dookreślić dziecko, najlepiej jako z mniejszości seksualnej albo etnicznej. Dzięki temu nauka nie będzie istotna, bo w przyszłości załapie się na parytet mniejszościowy w wielkiej zagranicznej korporacji i będzie dobrze zarabiać na podstawie polityki równego wynagradzania.

  • baby1

    Oceniono 4 razy -2

    To jest słaby argument, że w innych krajach nie dociska się dzieci. Mamy pewien system oświatowy i nie można jednego elementu brać z kompletnie innego systemu i wprowadzić go do naszego. Najlepiej byłoby gdyby dziecko uczyło się wyłącznie w szkole, w tym odrabiało zadania domowe, ale tak nie jest i pewnie długo nie będzie. Więc niestety na rodzicach spoczywa odpowiedzialność za wykształcenie dzieci i lepsze warunki w przyszłości.

  • skruszonybankster

    Oceniono 5 razy -3

    Fakt, moja córka, 10 lat chodzi do takiej szkoły (w Warszawie) nie ma prawie prac domowych. Muszę przyznać, że czasami to bycie rodzicem też jest męczące i myślę sobie, że fajnie byłoby, żeby poślęczała nad książkami. No, ale ma czas, żeby dwóch języków się uczyć plus parę innych zainteresowań rozwijać. No i ma czas, żeby sobie parę złotych dorobić robiąc drobne uczynki dla sąsiadów, z własnej inicjatywy.

    Odkąd się urodziła, wiedziałem, ze moim priorytetem w jej edukacji będzie rozwój osobisty i cech charakteru: otwartość, współpraca, pewność siebie, a nie zakuwanie. Dlatego prędzej nerkę sprzedam niż pozwolę zatruć jej umysł polską edukacją. A kościół to zna z moich niezbyt pochlebnych opowieści.

    Z doświadczenia wiem, ze na dobre zagraniczne studia można się dostać bez potrzeby bycia polskim kujonem. A uważam, ze tylko zagraniczne studia wchodzą w grę, bez względu gdzie. Bardziej istotne jest doświadczenie poznania innego świata niż zdobyta wiedza.

  • sholay

    Oceniono 5 razy -3

    Heh, oczywiście.
    Nie pomagajmy dzieciom w nauce, to takie nowoczesne...

    &

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX