Niewykwalifikowany pracownik będzie zarabiał więcej niż nauczyciel? To wina nowych przepisów

Rząd przewiduje podniesienie pensji minimalnej do 2600 zł brutto na początku przyszłego roku. Nie spodobało się to nauczycielskim związkom zawodowym.
Zobacz wideo

Pensja minimalna w 2020 roku ma wynieść 2600 zł brutto i wzrastać systematycznie w kolejnych latach. Tą ustawą PiS chce zapewnić najmniej zamożnym Polakom dostatek, ale inni mogą przez to czuć się pokrzywdzeni, np. nauczyciele, którzy ubiegają się o podwyżki.

Jak informuje "Rzeczpospolita", od września 2019 r. wynagrodzenie nauczyciela stażysty z dyplomem magistra i przygotowaniem pedagogicznym wynosi 2782 zł brutto. Z kolei osób z licencjatem (lub dyplomem inżyniera) bez przygotowania pedagogicznego 2450 zł brutto. To stawka po wywalczonej niedawno podwyżce o 9,6 procenta.

Po wzroście najniższej krajowej nauczyciele otrzymają taką pensję, co niewykwalifikowany pracownik (wynagradzani poniżej minimalnej otrzymają dodatek). Pensja pracowników bez wyższego wykształcenia będzie wyższa niż części nauczycieli (osób z licencjatem, bez magistra). 

Nie będzie podwyżek w styczniu 

Według wspólnych uzgodnień z rządem nowy system wynagradzania miał być dopracowany do 2020 r. Jak widać jednak, tempo negocjacji z przedstawicielami rządu RP nie gwarantuje wprowadzania nowego systemu od stycznia 2020 r.

- napisali związkowcy w liście do ministra. Członkowie nauczycielskich związków są sfrustrowani. Minister edukacji Dariusz Piontkowski powiedział, że w przyszłym roku nauczyciele mogą liczyć na podwyżki w wysokości sześciu procent, ale nie wiadomo, od kiedy. Nawet NSZZ Solidarność zaapelowała do ministra o 15 procent podwyżki dla pracowników oświaty od stycznia 2020 r. 

 W związku z niezrealizowaniem punktu porozumienia z 7 kwietnia 2019 r., dotyczącego nowego systemu wynagradzania nauczycieli, wracamy do pierwotnych żądań podwyżek od stycznia przyszłego roku

- mówi Ryszard Proksa, szef nauczycielskiej "Solidarności". Związkowcy zapowiadają, że będą walczyć o podwyżki. Solidarność także nie wyklucza strajku. Jak informuje "Rzeczpospolita", wszystkie partie polityczne przedstawiają propozycję dotyczącą oświaty i nauczycieli, ale żadna jak dotąd nie jest przełomowa.

PSL - Koalicja Polska sugeruje, że nauczyciele powinni dostać podwyżkę w wysokości tysiąca złotych oraz by ich wynagrodzenia opłacać bezpośrednio z budżetu państwa. Podobną kwotę proponuje Platforma Obywatelska. Ponadto nauczyciele otrzymywaliby dodatkowe pieniądze za pracę po godzinach. Na podwyżki dla nauczycieli miałoby zostać przeznaczone 10 mld zł. Lewica zakłada, że minimalna pensja nauczycieli powinna wynieść 3500 zł. Konfederacja stwierdziła natomiast, że sprawę wynagrodzeń nauczycieli powinien regulować rynek. 

Więcej o: