A gdyby tak zmienić kanon lektur? "W szkole podstawowej czytałabym z dzieciakami tylko modne aktualnie rzeczy"

W kanonie lektur od lat znajdują się te same pozycje. Kolejne pokolenia czytają o Rozalce włożonej do pieca na kilka zdrowasiek, czy o doktorze Judymie, który odrzucił miłość, aby poświęcić się pomocy innym. Nie ulega wątpliwości, że przydałby się tam powiew świeżości.

"Gdybym był w szkole, czytałbym bryki" - napisał nauczyciel, krytykując listę lektur obowiązkowych. Zauważył, że kanon lektur niemal nie zmienił się od czterech dekad, a najmłodszy utwór literacki na liście dla klas VII-VIII szkoły podstawowej pochodzi z 1957 roku. "Słowacki wielkim poetą był", a może "nauczyłem się czytać dla Harry'ego Pottera"? Nie ulega wątpliwości, że pewne książki po prostu trzeba znać, ale też sięganie po lekturę, byleby przez nią przebrnąć i zaliczyć klasówkę, na pewno nie zachęca do czytelnictwa. Które książki powinny zniknąć z kanonu lektur, a które warto do niego dodać?

Kanon lektur. Które książki powinny się w nim znaleźć?

Większość moich rozmówców jest zdania, że uczniów przede wszystkim trzeba zachęcać do czytania. Jak to robić? Pozwalać im wybierać książki, po które sięgają. Dotyczy to głównie najmłodszych, którym powinniśmy podsuwać interesujące lektury, poruszające interesujące ich sprawy. Starsi nie unikną klasyki, chociażby dlatego, aby wyrobić sobie o niej opinię. Chociaż... Sienkiewicz nie cieszy się popularnością wśród osób, które podpytywałam o lektury. Większość to właśnie książki jego autorstwa wymienia jako pierwsze w kolejce do wykreślenia. - Sienkiewicza bym nie czytała, bo to nudne totalnie - stwierdza Kaśka. Wtóruje jej moja inna rozmówczyni.

Wywaliłabym nudziarza Sienkiewicza, Prusa, Orzeszkową. A tak w ogóle, w szkole podstawowej czytałabym z dzieciakami tylko modne aktualnie rzeczy. Do nauki w zakresie podstawowym, do recenzji i rozprawek, to by wystarczyło

- mówi Dorota. - Byłby więc "Harry Potter" zamiast "Krzyżaków". No tak, ale najpierw bym musiała księdza ze szkoły przepędzić. W średniej szkole na nudziarstwa już się godzę, bo jednak człowiek ze średnim wykształceniem powinien się trochę orientować. Lekturą obowiązkową uczyniłabym "Zabić drozda" - niepowtarzalną lekcję przygody, tolerancji i akceptacji - podsumowuje.

- Na pewno lektury, które zapamiętałam i czytałam z przyjemnością to "Zbrodnia i kara" czy "Mały Książę". Jedne z ciekawszych lektur to dla mnie też "Folwark zwierzęcy" i "Kamienie na szaniec", chociaż ze względu na tematykę nie należały do najłatwiejszych, ale zapadły w pamięć - przyznaje Kinga. Które książki dodałaby do kanonu lektur?  - Może "Igrzyska śmierci"? - proponuje moja rozmówczyni. - Wrzuciłabym "Grę o tron", ale wszystkie części trzeba by omawiać chyba przez cały rok szkolny. I jeszcze Sapkowski, on też jest spoko.

Lektury dla szkoły ponadpodstawowej. "Zbrodnia i kara" triumfuje

Moi rozmówcy są zgodni. Tak, jak nie podoba im się twórczość Sienkiewicza, tak w kanonie lektur zostawiliby Dostojewskiego. I dodali tam inne jego dzieła.

- Do lektur dla licealistów dodałabym "Biesy" i "Braci Karamazow". Pamiętam, że w tamtym okresie życia zaczytywałam się w książkach Dostojewskiego. Poza tym wiele osób zawsze podkreśla, że ich ulubiona lektura to "Zbrodnia i kara" - zauważa Karolina.

A które książki dobrze wspomina inna moja rozmówczyni, Kaśka? - Uwielbiam "Dziady", "Beniowskiego", "Pana Tadeusza" - stwierdza. - "Dzieci z Bullerbyn", "Pippi Pończoszankę", "Karolcię". Dzieci powinny czytać "Magiczne drzewo", bo to jest dobrze napisane i można dużo wokół tego rozmawiać. Generalnie uważam, że lektury powinny być wymieszane - klasyka, która bywa piękna, jak "Kwiaty polskie" Tuwima czy "Dziady cz.1", z tym, co obecnie porusza młodzież i to ona powinna wybierać książki, które czyta - zauważa moja rozmówczyni.

Które książki poleciłaby uczniom Hania? Na jej liście oprócz lektur, które już znajdziemy w spisie (jak "Zbrodnia i kara", "Dżuma", "Rok 1984", "Hobbit, czyli tam i z powrotem", "Chłopcy z Placu Broni", "Proces" czy "Mistrz i Małgorzata") pojawiły się m.in. "Gwiazdozbiór psa", "Myszy i ludzie", "Diuna" czy "Zabić drozda".

Na liście Michała znalazły się książki przygodowe, ale nie tylko. Oto, co poleca uczniom: "Porwanie Baltazara Gąbki", "Jutro klasówka", "Studium w szkarłacie", "Do przerwy 0:1", "Ucho, dynia, 125!", "Buszujący w zbożu", "Zabić drozda", "Boso, ale w ostrogach".

Moi rozmówcy polecają zarówno "lekkie" książki, jak i takie, które poruszają trudniejsze tematy. Warto poznać różne style, różnych autorów. A gdy będziemy musieli czytać same opasłe tomiska, napisane niezrozumiałym językiem, poruszające nieistniejące dziś problemy, nie będziemy mieć siły (i czasu), aby wybrać książki, które naprawdę nas zainteresują, dzięki którym się "rozczytamy". Dlatego to uczniowie - jak podkreślają moi rozmówcy - powinni decydować o tym, które książki czytają.

- Wiem, ciężko by było napisać maturę, ale moim zdaniem pisanie czegoś na podstawie jakichś książek jest idiotyzmem. Prace byłyby dużo ciekawsze, gdyby uczniom nie podcinano skrzydeł - podsumowuje Kaśka.

Jak zapytać dziecko o to, jak było w szkole?

Zobacz wideo

Czytaliście szkolne lektury? Sprawdźcie, czy coś jeszcze z nich pamiętacie - rozwiążcie quiz.

Które książki powinny zniknąć z kanonu lektur? Co byście do niego dodali? A może to już czas skończyć z "przerabianiem" książek na lekcjach (wciąż się je "przerabia", a nie "omawia" czy "poznaje")? Piszcie na adres edziecko@agora.pl.