Zła ocena za brak pracy domowej? "Rodzic może złożyć zażalenie do kuratorium, a nawet pójść do sądu"

- Żaden zapis ustawy oświatowej nie definiuje pojęcia obowiązkowej pracy domowej - mówi Mariusz Smołkowicz, organizator akcji "Dom nie jest filią szkoły".

Pomysł likwidacji prac domowych od jakiegoś czasu wywołuje liczne dyskusje. Teraz temat został poruszony w programie Polsat News, którego gośćmi byli rodzic Mariusz Smołkowicz oraz nauczyciel Dariusz Kulma.

Zobacz wideo

Brak pracy domowej nie może być karany?

Przytoczone w dyskusji argumenty są dosyć odważne. - Żaden zapis ustawy oświatowej nie definiuje pojęcia obowiązkowej pracy domowej - podkreślił Mariusz Smołkowicz.

Gość Joanny Racewicz stwierdza także, że:

W sytuacji, kiedy nauczyciel postawiłby dziecku ocenę za brak pracy domowej, rodzic ma prawo żądać pisemnego uzasadnienia i złożyć zażalenie do kuratorium, a nawet pójść do sądu.

Przemęczony uczeń to zły uczeń

Zdaniem uczestników dyskusji za przeciążenie polskich uczniów winę ponosi przede wszystkim zbyt obszerny program nauczania. Nauczyciele, by zrealizować podstawę programową, nie mają wyboru i wiele zadań każą dzieciom wykonać w domu. To z kolei zabiera uczniom czas na odpoczynek i zabawę.

- Wszystkie badania mówią, że przeciążenie uczniów pracą domową powyżej czterech godzin w tygodniu nie zwiększa efektywności uczenia. Musimy to przystopować, bo przemęczony uczeń to żaden uczeń - mówił w programie Dariusz Kulma, nauczyciel matematyki.

Robi to dla córki

Mariusz Smołkowicz, który był gościem programu Polsat News, zainicjował na Facebooku akcję "Dom nie jest filią szkoły". Skupia ona rodziców, którym nie podobają się obecne zasady dotyczące prac domowych. Jak dowiadujemy się z opisu inicjatywy, jej celem jest walka "o prawa dzieci do cieszenia się dzieciństwem zamiast pracy po 10-12 godzin dziennie".

Mimo że obecnie córka inicjatora akcji uczęszcza do przedszkola, jej ojciec podkreśla, że walczy o jej przyszłość. Chce, by szkoła była dla niej czymś więcej niż "obozem przymusowej pracy". Jego zdaniem obecne zasady i nadmiar obowiązków zniechęcają dzieci do samokształcenia i rozwijania osobowości.

Polska szkoła przeciąża uczniów?

Z danych z ubiegłego roku szkolnego wynika, że w naszym kraju uczeń siódmej klasy spędza w szkole średnio 32 godziny. Do tego w większości przypadków należy doliczyć także zajęcia nieobowiązkowe - etykę, religię i wychowanie do życia w rodzinie. Co ciekawe, z zarządzenia Ministerstwa Edukacji Narodowej z 28 maja 1992 roku wynika, że na początku lat 90. uczniowie klas siódmych spędzali w szkole tylko 23 godziny. 

Oprócz tego uczniowie codziennie poświęcają także czas na odrabianie prac domowych. Rok temu problemem zajął się Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak. Jego zdaniem uczniowie są przemęczeni, przez co brakuje im czasu na pasje i odpoczynek. Rzecznik przypomniał także, że nadmierne obarczanie obowiązkami jest sprzeczne z Konwencją o prawach dziecka, a konkretnie z jej art. 31. Zapis ten mówi o prawie dzieci do wypoczynku, zabaw i uczestnictwa w życiu kulturalnym.