Roczniki 2003 i 2004 stracone? 3 lata programu muszą zrobić w 2 i nie wiedzą, czy będą mieć miejsce w liceum

Już dzisiaj zakuwają po nocach. W przyszłym roku czeka ich "wielka kumulacja". Zamiast 300 tys. uczniów o miejsce w szkołach średnich będzie ubiegać się ponad 730 tys. W jakiej kondycji psychicznej dotrą do egzaminów?

Z powodu reformy edukacji o miejsca do szkół średnich w całej Polsce za rok zawalczą dwa roczniki dzieci urodzonych w 2003 i 2004 i niektórych urodzonych w 2005 roku, jeśli rozpoczęły naukę w szkole podstawowej w wieku 6 lat. Oznacza to, że szkoły średnie będą musiały przyjąć dwa razy więcej młodzieży niż dotychczas. Jak im się to uda? Na to pytanie ministerstwo nie daje jeszcze odpowiedzi.

- Szkoły nie są z gumy i będzie bardzo trudno zapewnić wszystkim uczniom miejsce. Problem polega na tym, że uczniowie nie będą mieli takich szans na dostanie się do wybranych szkół jak roczniki wcześniejsze i późniejsze – alarmują w mediach społecznościowych przedstawiciele ogólnopolskiej koalicji "NIE dla chaosu w szkole". 

W normalnych warunkach o miejsca w szkołach średnich co roku walczy ok. 300-350 tys. uczniów. W roku 2019 będzie ich ponad 730 tys. Chodzi o to, że za rok do szkół ponadpodstawowych trafią dwa roczniki: 359 tys. uczniów i uczennic z obecnych drugich klas gimnazjów i 372 tys. uczniów i uczennic klas siódmych szkoły podstawowej.Ostatni raz tak duża grupa uczniów ubiegała się o przyjęcie do szkół ponadpodstawowych w 1983 roku, tj. 36 lat temu.

Wielka kumulacjaWielka kumulacja Fot: wykres przygotowany przez grupę Rodzice Przeciwko Reformie Edukacji/FACEBOOK

Na łamach portalu TOKFM Dorota Łoboda z Ruchu Społecznego "Rodzice przeciwko reformie edukacji" mówiła o tym, że niektóre samorządy już teraz informują o tym, że we wrześniu 2018 w liceach, zwłaszcza najlepszych, powstanie mniej klas pierwszych po to, by w przyszłym roku można ich było utworzyć więcej. Dla przykładu, w najlepszych liceach w Lublinie od września ma być o siedem klas pierwszych mniej - tak, by w 2019 roku powstało ich o siedem więcej.

Zdaniem koalicji "Nie dla chaosu w szkole" konieczne jest, by już teraz wiadomo było, jak będzie wyglądać sytuacja w przyszłym roku. By rodzice i uczniowie mogli poznać liczby i mogli się do tego przygotować, choćby mentalnie. "Nie dla chaosu w szkole" wystosowało petycję do minister edukacji Anny Zalewskiej, która dotyczy zasad rekrutacji dla uczniów obecnych klas VII oraz podania przez kuratorów informacji o liczbie klas i profili w poszczególnych szkołach w roku szkolnym 2019/20. Petycje można podpisywać i wysyłać do ministerstwa.

Rodzice martwią się o swoje przemęczone, zestresowane dzieci. Ale też zdają sobie sprawę z tego, że za rok konkurencja będzie ogromna. Cisną dzieci do nauki, przypominają im, że, aby dostać się do wymarzonej szkoły, muszą być najlepsi. Zdają sobie sprawę, że przeciętni uczniowie z góry są na straconej pozycji. Presja jest ogromna. Odbija się to na kondycji psychicznej dzieci. Psychologowie alarmują, że tak dużo depresji wśród dzieci i młodzieży dawno nie było.

Więcej na temat depresji wśród polskich uczniów w tekście Problemy psychiczne polskich uczniów - nawet co piąty nastolatek może mieć depresję. Winna jest szkoła?

Uczniowie pracują dniami i nocami, kosztem snu, czasu wolnego, odpoczynku. Za rok czeka ich olbrzymi wysiłek, "wyścig szczurów", potężny stres, dla wielu rozczarowanie, zawiedzenie na starcie.

W naszym tekście "Polska szkoła przeciąża dzieci? "12-letnia córka pracuje dłużej niż przeciętny dorosły na etacie" mama siódmoklasistki opisuje dzień córki:

Córka Katarzyny jest uczennicą VII klasy. W szkole spędza 36 godzin tygodniowo. Dodatkowo uczęszcza na zajęcia z rysunku i angielski. To daje łącznie 44 godziny. Nasza 12-letnia córka pracuje więcej niż przeciętny dorosły na etacie. Do tego dochodzi czasochłonne odrabianie prac domowych, nad którymi córka siedzi czasami do późnej nocy

Tegoroczni siódmoklasiści znaleźli się w położeniu nie do pozazdroszczenia. Nie tylko czeka ich za rok trudny egzamin końcowy, ale w tym i następnym roku szkolnym, tj. w dwa lata, muszą zrealizować trzyletni program całego gimnazjum. To oznacza nie tylko większą liczbę zajęć, ale także prac domowych.

W jakiej kondycji dzisiejsi siódmoklasiści i uczniowie II klas gimnazjalnych dotrą do egzaminów w 2019 roku? Czy uważacie, że Wasze dzieci to ofiary reformy edukacji? Jak wy jako rodzicie ich wspieracie? Czy się o nich boicie? Czy macie plan B? Czekamy na Wasze listy: edziecko@agora.pl
Najciekawsze wypowiedzi opublikujemy.
 

Polski uczeń w czołówce europejskiej, ale jego nauczyciel już nie

Więcej o: