Mama lesbijki: Nie chcę, aby moja córka była bita, czuła się poniżana, wyzywana

- Po prostu mi powiedziała, że się zakochała w Oli, swojej koleżance z klasy. Byłam bardzo zaskoczona. Zapytałam, czy z wzajemnością. Potwierdziła, że tak - Aneta Dekowska, mama lesbijki, współzałożycielka Stowarzyszenia Akceptacja, w naszym cyklu Mamy Moc opowiada o emocjach rodzica, którego dziecko decyduje się na coming out, czyli ujawnienie swojej mniejszościowej orientacji.

Joanna Biszewska: Coming out dziecka to dla matki zaskoczenie, czy bardziej potwierdzenie wcześniejszych przeczuć, obserwacji?

Aneta Dekowska, mama lesbijki, współzałożycielka Stowarzyszenia Akceptacja: Absolutne zaskoczenie. Nie miałam żadnych przeczuć ani obserwacji. O różnych rzeczach myślimy w kontekście naszych dzieci, tylko nie o ich orientacji seksualnej. Moja córka "wyoutowała" się 13 lat temu, nie miała wówczas 16 lat.

Przyszła i powiedziała...

Po prostu mi powiedziała, że się zakochała w Oli, swojej koleżance z klasy. Byłam bardzo zaskoczona. Zapytałam, czy z wzajemnością. Potwierdziła, że tak. Ucieszyłam się, że przynajmniej dobrze ulokowała uczucia. Po naszej rozmowie głównie czułam strach. Bałam się, jak będzie wyglądało życie mojej córki. Czy będzie szykanowana, stygmatyzowana, wytykana palcami? Nie mieściło mi się w głowie, że ktokolwiek mógłby powiedzieć coś złego lub co gorsza wulgarnego, na temat mojego dziecka.

W Polsce jesteśmy świadkami częstych ataków na osoby LGBT.

Rodzic chce dla swojego dziecka szczęścia. Ja nie chcę, aby moja córka czuła się wykluczona, poniżana, upokarzana, wyzywana, czy była bita z powodu swojej orientacji seksualnej.

Żadna matka nie chce, aby jej dziecko było "hejtowane".

Córka chodziła do prywatnej szkoły w Warszawie, wydawałoby się, że to otwarte środowiska, a i tak spotkała się tam z pewnym rodzajem ostracyzmu, głupimi żartami. Dyrektor szkoły śmiał się, że jak dziewczynki są lesbijkami, to fajnie na nie patrzeć.

To bardzo niepedagogiczne.

Tak, ale to jeszcze nic. W ramach działalności Stowarzyszenia Akceptacja jeździłam z warsztatami po szkołach i wiem, że nauczyciele potrafią się zachować o wiele gorzej. Mówią o gejach obraźliwie, z agresją.

Co to były za warsztaty?

Rozpoczęliśmy je w 2014 r. Wysłałyśmy ponad 200 zaproszeń do szkół ponadpodstawowych. Pozytywnie odpowiedziało nam 10 placówek. To były warsztaty skierowane tylko do kadry pedagogicznej, nie do uczniów. Kilka lat temu odzew był niewielki, dzisiaj nawet mowy nie ma o tym, żeby jeździć z warsztatami po szkołach.

Brak edukacji seksualnej często sprawia, że jako rodzice nie wiemy, jak zareagować, kiedy córka lub syn ujawniają nam swoją orientację seksualną.

Kiedy dziecko "outuje" się przed rodzicem, to najważniejsze jest, aby okazać mu wsparcie i pełną akceptację. Nawet, jeśli jeszcze jej w sobie sami nie czujemy i nie mamy. Najgorsze, co można zrobić, to odrzucić dziecko od siebie, milczeć, zalać się łzami.

Ja popełniłam taki błąd, że powiedziałam córce, aby za bardzo się nie obnosiła ze swoją orientacją po szkole i żeby nie mówiła o tym swojej babci. Dzisiaj wiem, że źle postąpiłam. Chciałam ochronić babcię, a w sumie nie wiem, kogo ochroniłam, bo i tak moja mama się domyśliła, niepotrzebnie żyliśmy w obłudzie. Trzeba dać dziecku prawo do decyzji komu, co i jak chce o sobie mówić.

Nie wszyscy rodzice mają w sobie tyle wyrozumiałości, tolerancji i zgody na to, na co nie mają wpływu.

Niektórzy rodzice latami nie akceptują tego, że ich dziecko nie jest heteroseksualne. Znam przypadki, kiedy dopiero przed swoją śmiercią okazali zrozumienie dzieciom. Znam też wiele strasznych i przerażających rodzinnych sytuacji.

Jak np. wyrzucanie dziecka z domu.

Tak i zupełne zostawianie dzieci, jeszcze takich uczących się, bez środków do życia. W naszym kraju panuje taka homofobia, że rodzice wypierają to, że ich dziecko nie jest takie, jak sobie założyli. Mówią do dzieci: "możesz u nas mieszkać, możesz do nas przyjeżdżać, ale tylko pod warunkiem, że będziesz udawać, że jest wszystko tak jak należy".

Z doświadczenia wiem, że tym rodzicom potrzebna jest pomoc, inny rodzic w podobnej sytuacji, który im powie, że to, że córka jest lesbijką albo syn gejem to wcale nie znaczy, że mamy ich nie kochać. Możemy kochać i żyć normalnie.

Niektórzy rodzice w desperacji kierują dzieci na pseudoterapie reparacyjne, które są szkodliwe i zabronione. A jednak są nielegalne ośrodki w Polsce, które podejmują się próby "nawrócenia".

I rodzice wysyłają dzieci do takich ośrodków z nadzieją, że dziecko po terapii wróci do domu "naprawione".

Lubimy żyć w sferze marzeń i nie godzimy się na to, że plany czasami się walą. Ja też miałam taką myśl, że nie będę miała wnuków. Ja bym nawet powiedziała, że rodzice, kiedy dowiadują się o homoseksualizmie swojego dziecka, są w żałobie. Muszą pożegnać swoje wyobrażenia i przyjąć coś innego. To jest przykre i smutne.

I bardzo trudne.

My w Akceptacji prowadzimy grupę wsparcia dla rodziców. W miarę naszych możliwości finansowych jeździmy po Polsce, spotykamy się w małych grupach z rodzicami, którzy wiedzą o nas i chcą z nami porozmawiać. Wciąż wielu rodziców nie ma pojęcia, że jesteśmy i że mogą się do nas zwrócić po pomoc, pogadać z innymi rodzinami, które mają podobne doświadczenia.

Pani córka Wiktoria napisała książkę "Rodzice, wyjdźcie z szafy''.

Napisała ją po to, aby dotrzeć do rodziców, z którymi nie możemy się fizycznie spotkać. Ta książka jest zamiennikiem grupy wsparcia. Tam są opisane nasze historie.

Książka Wiktorii Beczek 'Rodzice wyjdźcie z szafy' to cykl wywiadów z rodzicami gejów, lesbijek i osób biseksualnych. Wydawcą książki jest Stowarzyszenie Rodzin i Przyjaciół Osób Homoseksualnych, Biseksualnych i Transpłciowych Akceptacja. Książka jest dostępna nieodpłatnie w formie pliku PDFKsiążka Wiktorii Beczek 'Rodzice wyjdźcie z szafy' to cykl wywiadów z rodzicami gejów, lesbijek i osób biseksualnych. Wydawcą książki jest Stowarzyszenie Rodzin i Przyjaciół Osób Homoseksualnych, Biseksualnych i Transpłciowych Akceptacja. Książka jest dostępna nieodpłatnie w formie pliku PDF fot: archiwum prywatne

Książka pomaga?

Ludzie, którzy nie mają wokół siebie przyjaciół, nie mają osób, z którymi mogą porozmawiać, czują się jakby byli w pułapce. Często mówi się, że jak dziecko wychodzi z szafy, to rodzic wchodzi do szafy, bo czuje się osobą wykluczoną, kimś gorszym.

Pani nigdy nie schowała się w szafie. Zawsze wypowiada się pani publicznie pod swoim nazwiskiem, działa pani w Akceptacji. To dla pani trudne?

Obrałam taką metodę. Myślę, że jeżeli otwarcie mówię o tym, że moja córka jest lesbijką, to chodzę z otwartą przyłbicą. Nie zastanawiam się, czy ktoś szepcze poza moim plecami. Bo też o czym tu szeptać, jeśli to nie jest żadna tajemnica? Jestem pierwszą matką dziecka LGBT w Polsce, która pod nazwiskiem pokazała się w telewizji. Przed programem pytano mnie, czy ja chcę wystąpić pod nazwiskiem, czy anonimowo. Mnie to pytanie zdumiało.

Nie żałuje pani tej decyzji?

Nie. Mam świadomość tego, że działając w stowarzyszeniu Akceptacja, pomagam wielu ludziom. Choć oczywiście moje zdrowie na tym cierpi.

A dlaczego?

Nie mam przygotowania psychologicznego, nie umiem się odciąć od tego całego cierpienia i od tej krzywdy, której doświadczają osoby LGBT i ich rodzina.

Pani się boi o swoje dziecko?

Tak. Dzisiaj bardziej niż wiele lat temu.

Co pani czuje, kiedy słyszy, że pani córka jest zepsuta, deprawuje innych?

Mogę się popłakać, co już nieraz uczyniłam. Mogę kląć. Mogę włosy z głowy rwać, ale tak naprawdę nie mam na to żadnego wpływu.

Ma pani dorosłą, szczęśliwą córkę. I mimo to cały czas czuje pani, że musi ją chronić.

Ostatnio się nad tym zastanawiałam i nawet moja córka na to zwróciła uwagę. Mówi: "Mamo, ty mnie ciągle traktujesz jak nastolatkę". A ja nie mogę przestać być tą chroniącą matką, bo wiem, że moje dziecko ciągle jest zagrożone. Nie jestem matką kwoką, nigdy córki nie ograniczałam, ale mimo wszystko mam nad nią rozstawiony parasol ochronny.

Jaki ładunek emocjonalny ma dla pani słowo "córka"?

Ja lubię najbardziej mówić "córcia".

A jaka jest pani córka?

Jest mądra, bardzo dowcipna, utalentowana, inteligentna, śmiejemy się z tych samych rzeczy. Ona jest taka, jak sobie ją wymarzyłam. Fajna dziewczyna.

Dobry kontakt z dorosłym dzieckiem to marzenie każdego rodzica. Jak tego dokonać?

Nie wiem, bo ja popełniałam masę błędów. Myślę, że trzeba ufać dziecku, nie narzucać się ze swoimi pomysłami. Po prostu traktować dziecko jako niezależną osobę, szanować je, kochać i wspierać. Co możemy więcej?

Aneta Dekowska: Myślę, że jeżeli otwarcie mówię o tym, że moja córka jest lesbijką to chodzę z otwartą przyłbicą. Nie zastanawiam się, czy ktoś szepcze poza moim plecami. Bo też, o czym tu szeptać, jeśli to nie jest żadna tajemnica?Aneta Dekowska: Myślę, że jeżeli otwarcie mówię o tym, że moja córka jest lesbijką to chodzę z otwartą przyłbicą. Nie zastanawiam się, czy ktoś szepcze poza moim plecami. Bo też, o czym tu szeptać, jeśli to nie jest żadna tajemnica? fot: archiwum prywatne

Aneta Dekowska jest mamą Wiktorii, współzałożycielką Stowarzyszenia Akceptacja, które wspiera rodziny i przyjaciół osób LGBT w budowaniu pozytywnych relacji. Akceptacja inicjuje i wspiera działalność na rzecz równouprawnienia osób LGBT. Książka Wiktorii Beczek "Rodzice wyjdźcie z szafy" to cykl wywiadów z rodzicami gejów, lesbijek i osób biseksualnych. Wydawcą książki jest Stowarzyszenie Rodzin i Przyjaciół Osób Homoseksualnych, Biseksualnych i Transpłciowych Akceptacja. Książka jest dostępna nieodpłatnie w formie pliku PDF.

Więcej o: