Komentarze (150)
"Nie macie pojęcia, na ile sposobów nauczyciele sponsorują szkołę". Co kupują z własnych pieniędzy?
Zaloguj się lub komentuj jako gość
Pokaż wcześniejsze komentarze
  • a.d.b

    Oceniono 2 razy 2

    Jeszcze jeden kamyczek do ogródka. We wrześniu nowe listy lektur, a szkoły grosza na to nie dostały. Jak powiedzieć siedmiolatkowi, że w całym mieście jest jeden egzemplarz: na drugim końcu miasta w bibliotece publicznej? Jak?

  • Gość: belfer2019

    Oceniono 2 razy 2

    Gazeto, za późno... I przyznaj szczerze - też przyłożyłaś rękę do dyskredytacji tego zawodu. Wygrana PiSu to w jakiejś mierze efekt zapaści w szkolnictwie. Przyznajmy to otwarcie. Będą musiały minąć kolejne lata, aby ten trend odwrócić. Chociaż obawiam się, że jest już za późno.

  • Gość: Ania

    Oceniono 1 raz 1

    Niestety taka jest smutna prawda. Nikt z nas nie liczy ile pieniędzy wydajemy na przybory, na które nie ma funduszu w szkole.

  • gandalph

    Oceniono 1 raz 1

    Tia... Ktoś tu ma bardzo małą wyobraźnię. Klej, kredki, kreda, papier xero itp. to małe miki. Ćwierć wieku temu rozstałem się ze szkołą; uczyłem mat-fiz-chem. Pomny tego, z czym sam miałem do czynienia w czasach szkolnych "końcowego Gomułki" i "początków Gierka", oraz tego, że moi rodzice uczyli tychże przedmiotów, i wiedząc w związku z tym, jak nauczanie tych przedmiotów powinno wyglądać, zależało mi na tym, żeby to i owo uczniom na lekcjach pokazać. Żeby nie było ględzenia kredowo-tablicowego. I co? Głupi woltomierz to musiałem przynieść swój własny, bo szkoła oczywiście nie miała, że nie wspomnę o kabelkach, lusterkach itd. Trzeba było kombinować, jak z rurki, pompki i sznurka wykombinować doświadczenie. [By the way: na przygotowanie takich pokazów trzeba BARDZO DUŻO CZASU, w którym nikt nie zawraca dudy dyżurami, zebraniami itp., pomyślunku i spokojnej głowy; wnioski niech sobie mądry sam wyciągnie]. Jakież było moje zdziwienie, gdy zaszedłszy kiedyś do piwnicy znalazłem pełen magazyn pomocy do fizyki, jeszcze nieodpakowany, za to od dawna po gwarancji, łącznie z takimi cymesami, jak pompa próżniowa. Pokazanie wrzenia wody w 30 st. C stało się więc możliwe. Ale oficjalnie żadnych pomocy nie było. Trzeba było zobaczyć te wściekłe miny kwok, które od 30 lat uczyły metodą paznokciową: notatka do zeszytu i "nauczyć się od... do...].

  • Gość: kreska

    Oceniono 1 raz 1

    JESTE W SZOKU. JESTEM WÓJTEM DRUGIEJ KADENCJI W GMINIE WIEJSKIEJ CZYLI TAKIEJ, W KTÓREJ DOCHODY BIEŻĄCE (PODATKI OD NIERUCHOMOŚCI , ROLNE) SĄ Z DEFINICJI NISKIE. Ale nie wyobrażam sobe takiej sytuacji, żeby nie było na te drobiazgi, o których mówi artykuł. Przeciwnie. Boleję oczywiście że aż tyle do subwencji musimy dokładać, żeby szkołą funkcjonowałą jak należy. Do tego są projekty rządowe (np. OSA) i unijne, z których wyposażamy szkoły, remontujemy. Niech lepiej zapytają swoich włodarzy ile wydają na Dni Miasta, koncerty gwiazd itp., serwując takie igrzyska gratis, a ile wam brakuje na papier. Poza tym od kiefy istnieje "wyprawka", 500+, 300+, program dożywiania itp., nie ma dziecka, któremu rodzic kleju nie kupi. Byłam dzieckiem za głębokiej komuny i te rzeczy również, podobnie jak podręczniki, dresy, zeszyty, linijki, papier itp. leżały po stronie rodziców, nie szkoły.

  • judorek2

    Oceniono 3 razy 1

    Rozczulają komentarze sprzed dwóch lat. :) Pracownikom gazety żydowskiej już się nie chce pisać o strajku, impreza całkiem zdechła. Xd

  • marini2

    Oceniono 5 razy 1

    Srutututu, ci nauczyciele co niby napisali do giewu to chyba jeden i ten sam dziennikarz, który już wcześniej pisał jako nauczyciel i jako uczniowie popierający strajk. Prawda jest taka że w szkołach działają tzw trójki klasowe i rada rodziców. Z pieniędzy rodziców, które rada zbiera na początku roku (albo składki miesięczne), zakupowane są niezbędne rzeczy dla dzieci, jak papier, farby, itp. Jeśli któryś z rodziców nie zapłaci na radę rodziców, bo i tacy się zdarzają, ich dziecko i tak otrzyma te rzeczy. Po prostu "sponsorują" go inni rodzice-z mojej autopsji wynika że im ktoś pod szkołę podjeżdża lepszym autem tym częściej nie płaci na radę. Ale nauczyciel nie musi już ich kupować "z własnej kieszeni". Tak to wygląda w szkołach, a nie jak przedstawili to tzw "nauczyciele".

  • Gość: Sflustrowana zakłamaniem

    Oceniono 5 razy 1

    Ktoś napisał wielkie bzdury. To nie nauczyciel kupuję te rzeczy tylko co roku rodzice przynajmniej tak jest u nas w szkole i wielu innych o których rozmawiam z ludźmi

  • judorek2

    Oceniono 3 razy 1

    I jeszcze jeden i jeszcze raz... xd

    Czego pracownicy gazety żydowskiej nie kumają to że zbyt nachalna propaganda przynosi skutek odwrotny od zamierzonego. Piszcie dalej o tych fagasach i fagaskach oczywiście, pełne równouprawnienie! :)

  • tsa69

    Oceniono 1 raz 1

    Kompromitacji ciąg dalszy.

  • Gość: aNA

    0

    Kiedy poszłam do pracy w szkole byłam mloda, ambitna i głupia. Jako stażystka cały czas słyszałam, że mam się "wykazywać'. Pracowałam za trzech. Przynosiłam do szkoły wlasny keyboard, magnetofon, laptop, za własne kupowałam podkłady muzyczne, materiały papierowe, nuty, książki, wszystko. Jakie podziękowanie za to dostałam? Po 18 latach, kiedy odchodziłam ze szkoły, NIKT mi nie podziękował. Dyrektorka "zapomniała" mnie pożegnać ze społecznością szkolną, koledzy się tylko zrzucili na jakiś prezent i wio. Rodzice i uczniowie nie podziękowali mi W OGÓLE, dzieciaki z mojej klasy na ostatnią chwilę chyba sobie przypomniały, że odchodzę, bo wydrukowały mi jedną kartkę z ryzy papierowej z jakimś tekstem i rysunkiem i wręczyli przechodzony medal sportowy (taki z plastiku na wstążeczce, ale widać było, że wcześniej był czyjś). A ja im fundowałam przejazdy autokarem, woziłam własnym autem na konkursy, drukowałam piękne dyplomy na wlasnej drukarce kolorowej w domu i sponsorowałam nagrody. NIGDY WIĘCEJ. I każdemu radzę- NIE ROBCIE TEGO, NIE BĄDŹCIE FRAJERAMI.

  • Gość: Matkapolka

    0

    Dzieci odchowałam i nie pamiętam czasów by coś było w szkole ,zawsze kupowaliśmy papier do ksero ,albo płaciliśmy za ksero ,mydło .ręczniki i to co było trzeba.wielkie halo.podlijcie dzieci do prywatnej szkoły to się nie będziecie dokładać.wszystko za darmo by chcieli skur....ny

  • Gość: Zoil

    0

    Mało tego, że trzeba kupować artykuły biurowe za własnej pieniądze, to jeszcze mężowie i rodziny nauczycielek muszą malować klasy, robić meble, załatwiać sprzęt. Za to dostają od p. dyrektor godziny dodatkowe. U nas dyrektorka mówi takiej Pani "tylko nie mów nikomu, że Ci dałam godziny".

  • Gość: Gość

    0

    Bzdury na resorach.

  • Gość: justyna

    0

    A nie jest to trochę podkoloryzowane? Jestem w radzie rodziców w klasie syna, zbieramy po 60zł za semestr na takie właśnie rzeczy: kleje, papiery itd. Nauczycielka przekazuje zamówienie i dostaje zakupy, a jeślo coś sama znajdzie to zwracamy pieniądze. Płacą prawie wszyscy, nikt nie narzeka. Jeśli ktoś nie może to też może nie zapłacić, wszystko jest kupowane zbiorczo, żadne dziecko nie jest pominięte.Nikt od Nauczycielki nie wymaga dokładania do interesu :)

  • Gość: Rodzic

    Oceniono 2 razy 0

    Bzdury! jako rodzic, co roku płacę w mojej szkole składkę na ksero, ostatnio składaliśmy się na malowanie salo lekcyjnej, wymianę piłek, zakup dywanu, i to jest norma w małych miejscowościach!!!

  • Gość: Bbb

    0

    Ja ostatnio cebulę na zajęcia z domu przynosilam

  • Gość: Ania

    0

    Jestem rodzicem i nauczycielem. Na zebraniach na początku roku u moich dzieciaków ustalamy z rodzicami na co sie składamy... ksero 10 od każdego na pół roku, komitet rodzicielski 50 (niby dla chętnych ale większość płaci) no i klasowe...oczywiscie sa tacy co notoryczne nie płacą...wiele razy z mężem wspieramy szkołę np malując salę naszych dzieci, pomagamy w wycieczkach oraz wyjsciach do kina...jak na to wszystko patrzę to stwierdzam, że duza wina w tym wszystkim dyrektora...nie potrafi zorganizować nauczycielom pomocy dydaktycznych i tyle, najłatwiej powiedzieć nie ma na to, lub poszukujecie sponsora...jak zbliza sie koniec roku to szybko kupowane sa materiały aby dotacji nie oddawac...to moze dobrze to rozliczyć na caly rok i pomóc im...rozumiem ich w 100%...w niektórych wypowiedziach pada ze winny PIS, nie jestem za, ale kiedy bylo PO to papier toaletowy moim dzieciom do szkoły także kupowałam, wyprawki na poczatku roku tez mnie nie ominęły...nie bylo wtedy lepiej i teraz też nie jest... spójrzmy trzeźwo, kazda partia dla edukacji nic nie zrobila...

  • judorek2

    Oceniono 2 razy 0

    Zastanawiam się, czy absurdalne komentarze o taboretach, tuszu w "prywatnej drukarce" i braku możliwości wysikania się piszą może trole, które tak naprawdę są przeciwko strajkowi.

    Niemożliwe chyba, żeby belfry naprawdę były tak głupie i dobrowolnie tak się orały.

    Albo to jakiś czelendż na największą kompromitację? :)

  • gamil-wasim

    0

    czy istnieje takie problemy NA CALYM SWIECIE w szkolach prywatnych? czy tam nauczyciele strajkuja? czy tam za malo zarabiaja? czy w szkolach prywatnych sami kupuja papier na ksero?
    zamiast zabierac ludziom pieniadze w podatkach (w Polsce skala opodatkowanie siegala kilka lat temu do 83%!!!), nalezy im pozwolic wybrac prywatna szkole. Na calym swiecie szkoly prywatne sa zawsze lepsze od panstwowych! Jesli polskie uniwersytety beda prywatne, beda mogly konkurowac z cywilizowanym swiatem. Kiedy studiowalem, to w naszym malym instytucie (ponizej 30 pracownikow), naliczylem szesc rodzin. Ich czlonkowie wypelniali co pare lat luke pokoleniowa, nie zatrudnialo sie najlepszych.

  • bartek_7777

    Oceniono 2 razy 0

    Niby nowe a wpisy na forum mają 2 lata. Też strajkujecie w GW i odgrzewacie stare tematy? 20 lat temu też były te problemy, może znajdziecie jakiś artykulik.

  • swinton

    Oceniono 6 razy 0

    To tylko pokazuje jakich głupich nauczycieli mamy.
    Niestety inny głupi nazywają to poświęceniem a kto na tym zyskuje?
    Cwaniacy. I różne ogranizacje charytatywne.
    Jakby wszystko zaczęło się sypać to zamiast na 999+ to pieniądze by poszły na szkoły i służbę zdrowia.

  • Gość: R4z3l

    Oceniono 12 razy 0

    KAŻDA szkoła, miała przez ostatnie 10 lat możliwość otrzymania setek tysięcy złoty z programów Europejskiego Funduszu Społecznego, było tyle pieniędzy że wystarczało minimum chęci by wyposażać szkoły w co tylko im przychodziło do głowy, organizować dodatkowe zajęcia i wyjazdy edukacyjne ale trzeba było chcieć, napisać wniosek i złożyć w np w urzędzie marszałkowskim. Było tyle forsy, że jako pracownik jednego z urzędów pisałem listy do każdej szkoły w województwie żeby się tylko zgłosiły po nie .... Niektórzy skorzystali, zrealizowali milionowe projekty i kupili każdą pomoc dydaktyczną jaka im przyszła do głowy. Darmową pomoc otrzymywali też nauczyciele: szkolenia, studia, laptopy, wynagrodzenie za dodatkowe zajęcia... ale są tacy co mimo tych wszystkich możliwości będą biadolić że na nić nie ma pieniędzy i domagać się malowania sal od rodziców. Masakra....

  • Gość: Awa

    Oceniono 4 razy 0

    Gdy moje dziecko uczęszczało do panstwowej szkoły, ogrom wydatków nie miał końca - rada rodzicow 50 miesięcznie, rada klasowa 20zl miesięcznie, dodatkowa plastyka w szkole- 100 zł miesięcznie, ryza papieru xero co pol roku, chusteczki co miesiąc , składki na materiały dekoracje etc 10 miesięcznie, imieniny wychowawczyni- po 20 ( spróbuj nie zapłacić a pani ula od razu wiedziała ,którzy rodzice żałują na jej prezent), prezenty na dzień nauczyciela i zakończenie roku j. w. , o wycieczkach z zawyżona wartością nie wspominając ( bilet do teatru 100 zł wiec składamy się po 130- bo jedzie 3 nauczycieli).Kiedy się skończyło? Gdy przepisałam syna do prywatnej szkoły. Płace 1000 raz na miesiąc i ani grosza więcej , jest nieporównywalnie lepiej i uczciwiej, a szkola ma wyższy poziom, lepszych nauczycieli i bardziej przyjazną uczniom i rodzicom atmosferę.

  • Gość: Romano

    Oceniono 1 raz -1

    szkoły tak jak i nauczyciele są źle zorganizowane, tutaj nie chodzi o parę złotych na papier, klej i inne pomoce. Cóż to za wydatek w porównaniu do innych kosztów? Każdego miesiąca na szkołę idzie kilkaset tysięcy złotych na pensje, ogrzewanie, prąd, remonty a nie ma kilkaset złotych na materiały biurowe i toaletowe? To po prostu zła gospodarność. Na materiały plastyczne mogą się złożyć rodzice, parę złotych, ale problem w tym, że nauczycielom nie chce się kupować tych materiałów, tłumaczą, że rodzice nie chcą się składać bo to nie jest obowiązkowe. Co za brak logiki! A czy kupowanie materiałów plastycznych przez rodziców jest obowiązkowe czy nie, każdy dla swojego dziecka? Czy jeśli 25 rodziców każdy z osobna pójdzie kupić to co pani z plastyki czy techniki wymyśli jest tańsze niż zrobi to 1 osoba?

  • Gość: Ika

    Oceniono 3 razy -1

    Od przedszkola co roku zarówno u syna ( kończy gimnazjum ) jak i u młodszej córki na początku roku płacimy daninę na szkołę pt. "na ksero" w wysokości średnio od 50,00 PLN Przybory typu kredki,farby,flamastry,kleje ,bloki,plastelina i co sobie Pani zażyczy pt.węgiel,piórka,tusze co roku w klasach 1-3 na pierwszych lekcjach dzieciaki zanosiły do szkoły , w póżniejszych nosiły na lekcje plastyki czy techniki . Gazetki robiły owszem po domach . Jakoś nie zauważyłam tego "dofinansowania" ze strony nauczycieli. Na marginesie ,aby mieć dziennik elektroniczny w szkole nasza klasa fundnęła szkole komputer,przy okazji drukarkę ,bo podobno nie było. ( w sekretariacie są co najmniej trzy) ale co tam . Zaznaczam duże szkoły ,miasto wojewódzkie.
    Z całym szacunkiem , ale mnie już zaczyna trafiać jak czytam o ponad 40-godzinnym czasie pracy czy dofinansowaniu szkoły czy uczniów z pensji nauczycieli . O doszkalaniu nie wspomnę, bo szkolicie sięjak trzeba papierek do awansu zawodowego. U mnie w mieście były organizowane b.ciekawe i podkreślam darmowe szkolenia i warsztaty z psychologiem dotyczące międzyinnymi agresji nastolatków i ........ brak chętnych nauczycieli dyplomowanych .
    Droga GW zaczynacie już po prostu przesadzać z tą gloryfikacją nauczycieli . Sami święci, oddani pracy i dzieciom , ostatni kęs bez mała oddają . Hmmmmm..........naprawdę ?!!!!
    Z całej rzeszy nauczycieli moich dzieci naprawdę godnych nazywać się NAUCZYCIELEM jest około 20 % . I dla mnie niech oni zarabiają krocie, bo ich praca i zaangażowanie jest tego warte.
    Pozostałych ....chroni święta Karta Nauczyciela, więc kiepskiego nie ma jak ruszyć z posadki , ale karty bronią pazurami.

  • Gość: Mieszkaniec Gdańska

    Oceniono 1 raz -1

    Wyposażenie szkoły w odpowiednie pomoce naukowe i wszystkie inne rzeczy potrzebne do edukacji jest zadaniem gminy. Budżety miast miasteczek i wiosek nie są z gumy i na wiele rzeczy brakuj. To dlaczego Prezydent Gdańska powiedziała, że będzie szukać furtek prawnych pozwalających na zapłatę wynagrodzenia nauczycielom za czas strajku. Tydzień strajku nauczycieli w Gdańsku to według moich szacunków nienależne wynagrodzenie w wysokości około 5 milionów złotych - 4.500 strajkujących. Za 5 milionów to można kupić zapas papieru na ładnych parę lat. Teraz władze miast mają do wyboru. Doposażamy szkoły czy szukamy furtek prawnych do wypłacenia nienależnego wynagrodzenia nauczycieli.

  • Gość: jedrek777

    Oceniono 1 raz -1

    To jakaś kpina , moja ciotka pracowała jako księgowa w szkole podstawowej i sama mówiła za na każde dziecko zależy od rejonu subwencja wyniesie 5 436 zł.To są środki na przybory pomocnicze , środki higieniczne itp.Czyli w klasie będzie 25 uczniów razy 5436 zł wynosi 135900 zł na rok.i pytanie poco te zbiórki pieniędzy

  • Gość: Gość

    Oceniono 1 raz -1

    Ale bzury.

  • oldthor

    Oceniono 1 raz -1

    Wielowiejska apeluje o zniesienie "karty nauczyciela" - i słusznie,
    teraz, jakby jej się coś odmieniło
    tysol.pl/a31223-Red-Wielowieyska-w-GW-z-2012-roku-Karte-nauczyciela-do-kosza-Dzis-oskarza-Solidarnosc-

  • Gość: Anna

    Oceniono 1 raz -1

    Co mogę wynoszę z domu, by móc normalnie pracować. Począwszy od papieru ksero, drukowania od czasu do czasu kolorowych kart pracy, żeby było przyjemniej dzieciakom, po kleje, nożyczki, spinacze, a kończąc na roletach i firankach (remontowałam pokój dziecka) itp. Sponsorujemy dyplomy, nagrody na konkursy i sami szukamy sponsorów pisząc i dzwoniąc po instytucjach. Nikt nam nie zwraca za benzynę, ani telefon. Sami malowaliśmy sale w 3 różnych szkołach, bo tak pracuję :( Mam szczęście do wspaniałych kolegów, którzy przychodzą w wakacje i pomagają. Robimy to by móc zorganizować konkursy, poprowadzić interesujące zajęcia i uczyć w ładnej klasie, ponieważ zależy nam na dzieciakach i cieszymy się z ich sukcesów. Wielu rodziców bardzo to docenia i stara się pomóc, ale to powinniśmy mieć zapewnione odgórnie, a nie słyszeć wiecznie, że nie ma pieniędzy na toner i trzeba zrobić kolejną zrzutkę. To jest jakaś paranoja.

  • judorek2

    Oceniono 1 raz -1

    Teraz próbujcie prosić tych rodziców, których dzieci nie dopuścicie do egzaminu. Zobaczycie co dostaniecie.

    PiS nigdy by was tak nie zaorało jak sami się zaoraliście.

    A jak tam fundusz strajkowy, suma rośnie? Trzy miliony pękły? W tym tempie po miesiącu będziecie mogli każdemu strajkującemu nierobowi rzucić 50 zeta. I jeszcze starczy na nowe seicento dla Seby.

    Tylko uważajcie na tych z kucykami!

  • Gość: Nau

    Oceniono 1 raz -1

    Hahahaha
    Dobre dobre! Gó.wno prawda, nauczyciel nie pozwoli tknac dziecku jednego swojego dlugopisu. Macie braki? U nas szło się do sklepu i brało na wuzetke, w sredbiej szkole sami młodzi się składali na papier itd. A ze raz na jakis czas cos kupie ? Nie przesadzajmy, nie chce nie kupuje.

  • Gość: azja

    Oceniono 1 raz -1

    Same anioly.

  • Gość: Kk

    Oceniono 1 raz -1

    Pol etatu 1800 to ok. Niema art biurowych to do rady rodzicow ze potrzeba a jak nie to nie beda mialy dzieci i sie znajda. 10zl od dziecka msc i wystarczy

  • ericcartman

    Oceniono 5 razy -1

    Brednie i klamstwa

  • sparky6

    Oceniono 5 razy -1

    Nauczyciel to urzędnik państwowy. Wnioskuję o upublicznienie pensji każdego z nich !

  • Gość: atlantyda75

    Oceniono 9 razy -1

    To jakiś żart. Jeszcze nie słyszałam, żeby nauczyciel coś kupił dla uczniów. To od nauczycieli rodzice otrzymują gotowe rządania i zachcianki... reszta finansowana jest przez rodziców że składek klasowych i funduszy Rady Rodziców.

  • oldthor

    Oceniono 5 razy -3

    Janusz Korczak poszedł z 200 dzieci na śmierć.
    Obecnie, nauczyciele doprowadzić dzieci i zainkasować szmal
    Raczej nie przypuszczam, żeby Janusz Korczak zapisał się do ZNP i chciałby mieć takich kumpli jak Broniarz

  • dryl1

    Oceniono 6 razy -4

    No to może nie podwyżka dla nauczycieli, ale pieniądze od państwa na te drobiazgi. Panie Broniarz, chyba wyjdzie na jedno ?

  • tylko_na_forum

    Oceniono 10 razy -4

    Wow, niby tacy biedni a stac ich na to? Sami sobie przeczycie. I na dodatek klamiecie bo to rodzice finansuja poprzez Komitet Rodzicielski

  • ikar.ka

    Oceniono 18 razy -8

    Rodzice dają dużo, kupują dużo, ale jeśli tak jest, to może też wreszcie przestaną rządy i samorządy chwalić się "darmową" edukacją, bo "darmowej" nie ma. Rodzic w swojej pracy też często musi swoje wykładać i jeszcze w szkole niekończące się potrzeby. Czasem zrozumiałe, czasem przesadzone. Jeśli nauczyciel nie ma czym pracować, to może też w końcu do dyrekcji i ministerstwa napisać, bo przecież minister i samorząd chwalą się sukcesami - drodzy nauczyciele, czas pisać skargi i głośno mówić, że nic nie jest za darmo, że poza "wyprawką" we wrześniu rodzice ciągle na coś muszą dawać, a nauczyciele nie wyrabiają z materiałem, bo grupy są za duże. Kasy dajemy dużo, jak nauczyciel prosi. Czasem ktoś jęknie, ale nie ma się co dziwić, bo okazuje się czasem, że taniej i lepiej byłoby nie pracować i samemu dziecko uczyć, bo w szkole więcej złego niż dobrego. Zdolne dzieci często są ograniczane, a zachowania przejmowane od rówieśników porażające. Jakość nauczania... góra 50% nauczycieli nadaje się do pracy. W innych zawodach ludzie też muszą "dopłacać" do pracy, tylko nie mają rodziców, od których mogliby to wydusić... W innych miejscach albo samo albo z szefem muszą walczyć. A w szkole dyrekcja jest od czego?

  • Gość: Maks

    Oceniono 12 razy -10

    No niestety .Bardzo nagle nauczyciele wyposażaja cala szkole .Sa tacy poszkodowani.Co wy za bzdury piszecie .Napiszcie to ze na kazda wycieczke jedzieci za darmo .Na ksero sie placi a pozatym na kazdego ucznia przysuguja pieniadze z ministerstwa na zakup dodatkowych rzeczy. Wiec nie piszcie glupot .Bo naprawde w tylkach wam sie przewraca .Obiady jecie za darmo .Bo dzieci dostaj mniejsze porcje .

  • hyperrus

    Oceniono 46 razy -24

    Swojemu dziecku kupię co trzeba, ale do szkoły nie przyniosę już nic. Z kilku prostych powodów:
    1) Dziecko jest wiecznie niedouczone- przed każdym sprawdzianem (3 klasa podstawówki) trzeba z nim materiał praktycznie przerabiać od zera.
    2) Nauczyciel chętnie zgłasza dziecko na konkurs, ale żeby cokolwiek z nim powtórzyć to już nie.
    3) Ilość wolnych dni i długich weekendów w tym roku to 3 (wszystkich świętych + 3,4 listopada, weekend majowy -cały tydzień, boże ciało) - a ja na ten czas muszę zagwarantować opiekę.
    4) Regularne nieobecności nauczycielki w szkole.
    Uważam, że takie podejście świadczy o lekceważeniu mojego dziecka i mnie i w związku tym nie mam zamiaru tego wspierać.

  • drugiepietro

    Oceniono 41 razy -33

    "Okazuje się, że bycie konsekwentnym i trochę surowym wychowuje nie tylko dzieci, ale i dorosłych - uważa jedna z nauczycielek, która podzieliła się z nami swoim zdaniem."
    Pani nauczycielka, która głosi takie poglądy, powinna być opłacana ze składek wnoszonych przez rodziców uczniów na zasadzie "co łaska" . Może wówczas zrozumiałaby, że bierze udział w ogólnopolskiej akcji łamania Konstytucji RP, która gwarantuje swoim obywatelom bezpłatną naukę w szkołach publicznych.

  • joankb

    Oceniono 81 razy -79

    Ku..., nauczyciele w Afryce uczą dzieci niemal bez niczego, a u nas "dej i dej". Nie masz, to też daj.
    Bo ona musi się wykazać w konkursie, w olimpiadzie. A wszystko zwali na rodziców.
    Nie umiesz, nie ucz.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX