1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Hartowanie podczas wakacji

Polskie lato bywa kapryśne i chłodne. Martwimy się, że dzieci zmarzną i się przeziębią, ubieramy, okrywamy kocykami, zabraniamy kąpieli w morzu, odmawiamy lodów... Tylko czy słusznie?
Szczególnie stresujące dla rodziców są wakacje nad Bałtykiem. Z jednej strony są one zalecane przez pediatrów. Słyszymy, że bogate w jod powietrze dobrze wpłynie na zdrowie dziecka. Że ostry morski klimat poprawi odporność. Że lepiej jechać nad Bałtyk niż nad ciepłe morze. Ale z drugiej... Przecież w tej zimnej wodzie można się tylko przeziębić! - myślimy. W chłodniejsze dni staramy się więc omijać plażę, a gdy nawet jest ciepło, po kilku minutach siłą wyciągamy malucha z wody.

MORSY W MORZU

Tymczasem zdaniem pediatrów, jeśli tylko dziecko nie jest przeziębione, można bez obaw pozwolić mu chlapać się w wodzie nawet w chłodniejszy dzień. Do spaceru na plażę trzeba się jednak odpowiednio przygotować.

Maluch nie poprzestanie na spokojnym brodzeniu przy brzegu. Po pięciu minutach będzie mokry co najmniej do pasa. Dlatego lepiej od razu zdjąć mu buty i spodnie, a w plecaku mieć zapasowe majtki, spodnie, koszulkę i bluzę.

Gdy temperatura spada poniżej 20°C i jest zimny wiatr, dziecko nie powinno długo siedzieć w wodzie. Po kilku minutach chlapania wyciągamy "morsa", energicznie wycieramy (to pobudza krążenie), ubieramy i zapraszamy do rodzinnego biegu po piasku lub małego meczu rozgrywanego piłką plażową.

Kąpiel w chłodnej wodzie jest jednak niewskazana, gdy dziecko częściej siusia lub skarży się na ból przy siusianiu. To znaczy, że ma przeziębiony pęcherz. Nawet jeśli jest ciepło, lepiej wtedy omijać z daleka plażę z kusząco chłodną wodą.

UBRANIE NA CEBULKĘ

Przebywanie na świeżym powietrzu w naszym klimacie to zwykle kontakt z dość zmienną aurą. Dlatego dziecko najlepiej jest ubierać "na cebulkę", by móc dostosować się do wahań pogody. Zanim jednak ubierzemy malca w ciepłą bluzę, zapytajmy go, czy jest mu zimno. Rodzice często ubierają dzieci według własnych odczuć, a przecież trzeba pamiętać, że kiedy my siedzimy na ławce lub wolno idziemy, maluch buszuje na placu zabaw albo biega dookoła nas i jest mu ciepło. Pozwólmy mu wtedy być w samej koszulce, nawet gdy sami otulamy się swetrem.

Kiedy jednak zmęczone bieganiem dziecko zwolni lub przysiądzie obok, by odpocząć, narzućmy mu na plecy bluzę. Gdy zgrzanego, spoconego malucha owieje zimny wiatr, łatwo rzeczywiście o przeziębienie. Odporność spada najbardziej w sytuacji gwałtownego wychłodzenia. Trzeba też pamiętać, że większość ciepła ucieka przez głowę, dlatego niemowlęta w chłodniejszy dzień powinny mieć na głowie cienką czapkę.

LODY JAK SZCZEPIONKA

Niektórzy rodzice w obawie, że dziecko złapie anginę lub zapalenie gardła, nie pozwalają mu jeść lodów ani pić nic zimnego. Jeśli zawsze podajemy maluchowi picie i jedzenie w temperaturze pokojowej, to rzeczywiście możliwe. Gardło, podobnie jak cały organizm, można rozpieścić i wtedy zimny deser czy napój z lodem może być przyczyną choroby. Jeśli jednak stopniowo przyzwyczaimy dziecko do jedzenia z lodówki, mróz na języku nie będzie mu niczym groził. W wielu krajach już niemowlętom podaje się mocno schłodzone picie i desery, a kłopoty z gardłem są tam rzadkością. Maluchy są po prostu zahartowane.

Ważne, żeby lody pochodziły ze sprawdzonej lodziarni lub renomowanej firmy. Jeśli chodzi o zimne napoje, to bezpieczniejsze są schłodzone w lodówce niż te z kostkami lodu - w kawiarniach mrozi się czasem zwykłą nieprzegotowaną wodę z kranu, a ta nie nadaje się do picia dla małego dziecka.

Pamiętajmy, że nie należy podawać lodów i bardzo zimnych napojów dziecku zmęczonemu, spoconemu, bezpośrednio po szaleństwach w parku lub podczas podróży w gorącym samochodzie.

ZDRADLIWE CIEPŁO

A co zrobić, gdy na dworze panuje upał? Czy wtedy dziecko jest mniej narażone na infekcje? Niekoniecznie. Jednym z najczęstszych błędów rodziców jest przegrzewanie dzieci, które może prowadzić do osłabienia odporności i choroby.

Noworodka i małe niemowlę leżące w wózku w upalny dzień wystarczy ubrać w body bez rękawów i przykryć flanelową pieluszką. Jeśli leży w cieniu, nie potrzebuje czapeczki. Nawet jeżeli wydaje nam się, że maluchowi jest chłodno, zanim go opatulimy, sprawdźmy, czy ma zimny kark (chłodne ręce, stopy czy nos nie świadczą o tym, że dziecko zmarzło). Jeśli nie, to dajmy sobie spokój z ubieraniem. Natomiast spocony i gorący kark to znak, że malcowi jest za ciepło.

Starszemu dziecku w ciepłe dni pozwólmy dłużej chlapać się w wodzie. Po kwadransie namówmy je jednak do wyjścia na brzeg, wytrzyjmy i jeszcze raz posmarujmy kremem przeciwsłonecznym z wysokim filtrem. Gdy maluch bawi się na piasku, załóżmy mu cienki, ale gęsto tkany T-shirt (najlepiej z filtrem chroniącym przed promieniami UV) i kapelusik z szerokim rondem. W czasie upału to ostre słońce jest dla dziecka o wiele groźniejsze niż zimna woda.

ZIMNEM W PRZEZIĘBIENIE

To, czy zachorujemy na infekcję typu przeziębienie, czy nie, zależy od dwóch czynników - kontaktu z wirusami i naszej odporności.

Wirusy mają łatwiejszy dostęp do organizmu, gdy jesteśmy zziębnięci. Pod wpływem zimna kurczą się naczynia krwionośne w układzie oddechowym. Przez zwężone naczynia dociera znacznie mniej krwi, a więc i komórek odpornościowych, a wtedy stajemy się bezbronni wobec wirusów.

Jeśli jednak oswoimy dziecko z zimnem, to jego organizm nie będzie zaalarmowany byle spadkiem temperatury. Pod wpływem chłodniejszego powiewu malec nie zmarznie i lawina opisanych wyżej reakcji nie zajdzie, a przynajmniej będzie dużo słabsza.

Więcej o: