1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Czy opanowała nas moda na terapię dziecięcą?

Do ośrodków terapeutycznych trafia coraz więcej dzieci. Czy rzeczywiście im coś dolega, czy po prostu rodzice i specjaliści ulegają modzie na terapie i za chwilę również niemowlaki trafią na przysłowiową kozetkę?
Czy to prawda, że dzieci przyprowadzanych do ośrodków na terapię jest coraz więcej?

Rzeczywiście obserwujemy, że coraz więcej rodziców zgłasza się z dziećmi do ośrodków terapeutycznych, powstaje także coraz więcej miejsc, gdzie można znaleźć pomoc. Myślę, że wynika to z kilku powodów. Pierwszy - to prawdopodobnie coraz większa świadomość rodziców dotycząca istnienia pewnych trudności - związanych z rozwojem, nauką czy zachowaniem dzieci, a także świadomość tego, że kiedy zauważamy je u dziecka - warto wtedy poszukać pomocy u specjalisty. Poza tym większa jest również wiedza osób pracujących z dziećmi - nauczycieli, pedagogów, psychologów, lekarzy. I to jest pozytywne zjawisko, bo większości dzieci, które doświadczają problemów można pomóc.

Wydaje się też, że obecnie naprawdę więcej dzieci cierpi z powodu zaburzeń rozwoju czy uczenia się. Dostrzegalne jest to zwłaszcza w dużych miastach - gdzie warunki życia oddaliły się mocno od naturalnych: zanieczyszczenia środowiska, niekorzystna jakościowo żywność. Powodem pojawiania się trudności i zaburzeń u dzieci są także często między innymi: za mało ruchu zarówno u przyszłych mam jak dzieci, niewłaściwe odżywianie, wiele godzin spędzanych przed telewizorem lub monitorem komputera. W grupie ryzyka pod względem zaburzeń rozwojowych znajdują się też dzieci urodzone poprzez cesarskie cięcie lub dzieci z tzw. trudnej ciąży.

A nie ma Pani wrażenia, że po prostu modnie jest bywać na terapii, że ta moda przyszła do nas z zachodu i, że powoli dzieje się tak, że każdy z nas prędzej czy później ląduje w gabinecie terapeutycznym?

Myślę, że nie chodzi tu do końca o modę na terapię, jeżeli mielibyśmy mówić o modzie, to raczej o modzie na pewne rodzaje zaburzeń. Taką tendencję możemy obserwować na przestrzeni ostatnich lat. Pojawiają się nowe, modne terminy, pod które "podciąga się" wiele dziecięcych problemów.

Była moda na dysleksję i dysgrafię, a teraz?

Przez pewien czas wiele mówiono o ADHD, dzieci dostawały zaświadczenia o tym, że mają takie zaburzenia. Czasem słusznie, a czasem nie. Teraz coraz popularniejsze są pojęcia autyzmu i zespołu Aspergera. Dlatego też mówiłabym raczej o modzie na pewne nazwy zaburzeń, pewne terminy z nimi związane niż o modzie na terapię jako taką.

Z jakimi problemami dzieci najczęściej zgłaszają się rodzice? W jakim wieku dzieci korzystają z terapii?

Są to bardzo różne problemy - od poważnych zaburzeń rozwoju takich jak MPD czyli dziecięce porażenie mózgowe czy autyzm poprzez różnego rodzaju syndromy (np. zespół Downa, zespół Aspergera, ADHD), po większe lub mniejsze problemy szkolne. Zazwyczaj powodem wizyty w gabinecie terapeuty pracującego metodami ruchowo-sensorycznymi pojawiają się dzieci z problemami ruchowymi, problemami w zakresie integracji sensorycznej, dysleksją, dysgrafią, dzieci, które nie mówią lub mówią słabo mimo określonego wieku, dzieci z tikami, dzieci doświadczające problemów w kontaktach społecznych, i wiele innych.

Na terapię trafiają dzieci w różnym wieku - najczęściej przedszkolaki i dzieci z początkowych klas szkoły podstawowej. Coraz częściej pojawiają się też małe dzieci -2,-3-latki, a nawet maluchy poniżej drugiego roku życia, co ma swoje pozytywne strony, ponieważ zazwyczaj jest tak, że im szybciej maluch trafi do specjalisty, im wcześniej zostanie postawiona diagnoza, tym łatwiej będzie osiągnąć efekt, tym mniej czasochłonna i kosztowna będzie terapia.

Mam czasem wrażenie, że rodzice widzą w terapii, czy osobie terapeuty kogoś kto załatwi za nich różne problemy związane z wychowaniem dziecka. Czy rzeczywiście tak się zdarza?

Gdy dziecko rozpoczyna terapię to najprawdopodobniej dzieje się tak z powodu trudności, których doświadcza, ale często nie jest to problem wyłącznie dziecka, ale także rodziców. Zazwyczaj problem leży w całym systemie rodzinnym. W takich sytuacjach praca terapeutyczna nie wystarcza, aby do końca rozwiązać problem. Oczywiście rolą terapeuty jest to, aby pracować z dzieckiem według swojej wiedzy i doświadczenia, ale bez aktywnego udziału rodziców często efekty terapii nie będą tak duże, jakie obserwujemy w przypadku zaangażowania rodziców. Trudności dziecka bardzo często bywają odzwierciedleniem tego co dzieje się w domu, co dziecko niepokoi, z czym sobie nie radzi, jakie relacje i komunikacja istnieje pomiędzy rodzicami a dzieckiem, a także między mamą i tatą. Ważne jest, by rodzic chciał współpracować z terapeutą, żeby rozumiał, że celem terapii jest pomoc dziecku, ale też całej rodzinie, że terapeuta i rodzice są po tej samej stronie.

Wracając do tematu mody na zaburzenia. Czy to nie jest w pewnym sensie przypinanie dzieciom łatek w stylu "Ty masz ADHD, a Ty autyzm".

Diagnoza, właściwa diagnoza, jest niezwykle ważna. Postawienie trafnej diagnozy pozwala na zaproponowanie odpowiedniej terapii - czyli skutecznej. Jako rodzice nie czujemy się komfortowo wiedząc, że naszemu dziecku "coś dolega" ale nie wiemy właściwie co, a co za tym idzie nie wiemy, co możemy zrobić, czujemy się bezradni. Dopiero rozpoznanie zaburzeń, nazwanie ich daje możliwość reakcji i pomocy.

Niebezpieczeństwo niosą natomiast ze sobą błędne diagnozy, lub takie, które nie pociągają za sobą konsekwencji w postaci terapii. Sama etykietka, nazwa trudności wypisana na zaświadczeniu niczego nie wnosi, dziecko nadal jest pozostawione z trudnościami i kłopotami, mimo tego, że je nazwaliśmy.

Wiemy też z opowiadań rodziców naszych małych pacjentów, że zdarzają się niestety wychowawczynie w przedszkolu czy nauczycielki w szkole, które bez zastanowienia potrafią powiedzieć do rodziców: "Pani dziecko ma ADHD", lub "Państwa synek ma pewnie autyzm". Stawianie diagnoz przez osoby do tego nieuprawnione nie powinno mieć miejsca. Brakuje im wiedzy na temat zaburzeń, dlatego absolutnie nie powinny wypowiadać się w ten sposób - wzbudzają tylko niepotrzebny lęk u rodziców. Zazwyczaj istnieją powody takich wypowiedzi - np. dziecko przejawia pewne trudności, ale zająć się tym powinni kompetentni w tym zakresie terapeuci - pedagodzy, psychologowie, psychoterapeuci, fizjoterapeuci, lekarze.

W przypadku terapii dotyczącej zaburzeń rozwoju czy trudności szkolnych nie ma prostych rozwiązań, np. w formie tabletki. Podczas przeprowadzania badania terapeuta powinien koncentrować się przede wszystkim na przyczynach, a nie tylko objawach. Jeżeli do terapeuty trafia dziecko z diagnozą lub podejrzeniem zaburzeń integracji sensorycznej, ADHD, czy autyzmu, to najpierw powinien on poszukać możliwie prawdopodobnych powodów trudności, patrząc na objawy, spróbować dociec przyczyn i nad nimi pracować. Taka pogłębiona diagnoza problemu, zastosowanie odpowiedniej terapii, daje skuteczną pomoc w postaci zmniejszenia lub wyeliminowania trudności, poprawy funkcjonowania dziecka, a co najważniejsze - jego lepszego samopoczucia. Diagnoza powinna pociągać za sobą działania terapeutyczne, w przeciwnym razie staje się bezużyteczną etykietką.

Mówiłyśmy o tym, że dobrze jest, kiedy z jednej strony rodzice tak dużo wiedzą na temat różnych zaburzeń, ale z drugiej gdy usłyszą taką diagnozę z ust pani w przedszkolu czy szkole to z pewnością wpadają w panikę i nie wiedzą co robić?

Tak jak mówiłam wcześniej bywa, że trafiają do nas dzieci, o których ktoś nieuprawniony powiedział, że są autystyczne albo cierpią na zespół Aspergera czy ADHD. Trzeba pamiętać, że nikt poza odpowiednio wykwalifikowanym lekarzem psychiatrą czy psychologiem, nie ma prawa stawiać takiej diagnozy. Zazwyczaj potrzebna jest komisja złożona z określonych specjalistów, aby orzec o istnieniu danego zaburzenia. Rodzice nie powinni brać sobie do serca słów wypowiedzianych przez osoby, które nie są do tego uprawnione. Obowiązkiem opiekunów dziecka - pań w przedszkolu czy w szkole, gdy zauważają problemy, jest rozmowa z rodzicami i sugestia, że może warto wybrać się do odpowiedniego specjalisty, żeby sprawdzić, czy z dzieckiem wszystko jest w porządku i gdzie można otrzymać pomoc. Warto o tym pamiętać, bo często taką nieprzemyślaną i nieuprawnioną diagnozę rodzice traktują jako wyrok. Nikomu nie wolno ich niepotrzebnie straszyć, a jedynie poinformować, żeby poradzili się specjalisty.

Joanna Korczak-Grochowska

Psycholog, terapeutka, współzałożycielka dwóch warszawskich ośrodków edukacji i terapii: Centrum SENS oraz Przedszkola Integracyjnego SENSOREK, mama 2,5-letniej Kingi

Więcej o: