Szpital to nie koniec świata
03.11.2008
, aktualizacja: 03.11.2008 13:24
Pobyt dziecka w szpitalu to silnie stresująca sytuacja. Są jednak sposoby, by spokojniej znieść ten czas.
ZOBACZ WIDEO
ZOBACZ TAKŻE
- Infekcje i urazy oczu (21-03-08, 00:00)
- Dziecko w szpitalu - jak to przeżyć? (03-11-11, 15:34)
- Do kardiologa (04-11-08, 14:31)
- Pierwsza wizyta z dzieckiem w przychodni (09-10-08, 12:23)
- Ocalić przed dymem (10-05-07, 13:41)
- Dziecko w szpitalu (30-01-07, 14:02)
GALERIA ZDJĘĆ
- Zabawki dla chorego (04-11-08, 14:49)
Najtrudniej jest oczywiście, gdy dziecko trafi do szpitala nagle, np. z powodu wypadku lub ostrego bólu brzucha. Łatwo wtedy o panikę. Nie warto jej ulegać. Choć to może być trudne, warto się zmobilizować i natychmiast porozumieć się z pogotowiem. Spokojnie opisać wypadek i wysłuchać, co lekarz dyżurny proponuje. Jeśli nie ma takiej możliwości, trzeba natychmiast zorganizować samemu transport dziecka do najbliższego szpitala. Natomiast czekając na karetkę nie dopuścić do tego, żeby dziecko jadło czy piło, bo jeśli konieczne będzie podanie narkozy, maluch powinien mieć pusty żołądek. Najważniejsze jest jednak opanowanie własnego strachu. Przerażony, cierpiący maluch potrzebuje rodzicielskiego wsparcia, zapewnienia, że wszystko będzie dobrze, potrzymania za rękę lub (jeśli to możliwe) przytulenia się.
O wiele bardziej komfortowa jest sytuacja, gdy do pobytu - nawet z poważnych powodów - można się wcześniej przygotować.
Zanim maluch trafi na oddział
Jeśli lekarz uzna, że dziecko powinno zostać skierowane do szpitala, wypytaj go dokładnie o chorobę dziecka, możliwości leczenia, upewnij się, że to istotnie najlepsze wyjście. Tylko wtedy będziesz mogła przekonać o tym dziecko. Najlepiej porozmawiaj z maluchem na kilka dni przed przyjęciem do szpitala. Może wtedy zadawać wiele pytań: "Czy będziesz ze mną cały czas?", "Czy będzie bolało?, "Czy długo zostanę w szpitalu?"
Może uda się wam zwiedzić oddział, co jest szczególnie wskazane, jeśli dziecko ma być przyjęte na dzień przed operacją. Zobaczy swoją salę, oswoi się z białymi fartuchami i przekona się, że inne dzieci są w podobnej sytuacji. W domu możecie zainscenizować to, co czeka malca. Jeśli nie macie "małego doktora", to długopis świetnie zastąpi strzykawkę, z tekturki i gumki recepturki możecie zrobić maseczkę do podania narkozy lalce, a kawałek zielonej szmatki posłuży misiowi za fartuch chirurgiczny.
Na malca uspokajająco może podziałać także świadomość, że w szpitalu będzie otoczony znajomymi przedmiotami. Spakuj mu do torby:
piżamkę, bieliznę, skarpetki i kapcie
szczoteczkę do zębów, pastę, mydło, gąbkę, grzebień, ręcznik
ulubiony kubek lub butelkę
zdjęcia członków rodziny, jeśli będzie w szpitalu przez kilka tygodni
ukochaną przytulankę
papier, kredki i książeczki do kolorowania
odtwarzacz audio lub mp3, kasety z bajkami
latarkę
Nie zapomnij o książeczce zdrowia i dokumentacji medycznej. Jeżeli dziecko zażywa stale jakiś lek (np. z powodu alergii), powiedz o tym w szpitalu i weź ze sobą dwie dawki na wypadek, gdyby w aptece szpitalnej akurat go zabrakło. Nigdy nie podawaj go sama - leczenie szpitalne może się kłócić z dotychczasowym!
Izba przyjęć i co dalej?
Pierwsze kroki prowadzą do izby przyjęć. Wytłumacz dziecku, że pielęgniarki i lekarze muszą dobrze wiedzieć, co mu dolega i dlatego będą zadawali wiele pytań. O ile wiek i stan malucha na to pozwala, pozwól by odpowiadał sam. To da mu poczucie panowania nad sytuacją. Po badaniu pomóż mu włożyć piżamkę i zaprowadź na oddział. Tam zapoznajcie się z pielęgniarką, lekarzem i innymi dziećmi. Powiedz pielęgniarce, jak zwracacie się do dziecka, czy umie samo jeść i w jaki sposób daje znać, że chce siusiu. Obejrzyjcie oddział, łazienkę. Pokaż małemu, gdzie jest dyżurka pielęgniarek. Zapytajcie o rozkład dnia i zwyczaje panujące w szpitalu. Personel oddziałów dziecięcych na ogół przychylnie podchodzi do takiego wszędobylstwa nowych pacjentów, bo im dziecko mniej się boi, tym łatwiejszy jest z nim kontakt, gdy mamy nie ma w pobliżu.
Obecność rodziców na oddziałach dziecięcych to zdobycz ostatnich lat. Dawniej obowiązywały w szpitalach dni i godziny odwiedzin, bo obowiązywał pogląd, że obecność rodziców wytrąca dzieci z równowagi, bo po każdym rozstaniu płaczą, a pozostawione same sobie po jakimś czasie przyzwyczajają się do szpitala. Tymczasem to właśnie płacz jest zdrowy, a stan apatii może świadczyć o postępującej "chorobie szpitalnej", która występuje u małych dzieci odizolowanych od matki. Takie dzieci po okresie czynnego protestu zamykają się w sobie, stale popłakują, milkną, nierzadko cofają się w rozwoju. Pogarsza się również ich stan fizyczny. Obecność matki jest najbardziej potrzebna dzieciom do lat czterech, a szczególnie w okresie od 18. miesiąca do końca trzeciego roku życia. Dzieci w tym wieku są bowiem bardzo mocno przywiązane do mamy i nie rozumieją, że choć czasem znika, to zawsze wraca. Tak małe dzieci po prostu kiedy tracą ją z oczu, czują się porzucone.
Na oddziałach dziecięcych wielogodzinna obecność mamy czy taty małego pacjenta nikogo już nie dziwi. Problemem może być jednak pozostawanie z dzieckiem na noc. Dużo tu zależy od możliwości organizacyjnych i lokalowych danego szpitala. Egzekwując swoje prawo do bycia blisko dziecka, warto mieć na uwadze, że nasz maluch nie jest jedynym pacjentem. I tak się zachowywać, by swoja obecnością nie utrudniać pracy lekarzy, pielęgniarek i salowych.
jeśli nie możesz być z dzieckiem cały czas, poproś pielęgniarkę o podpowiedź, kiedy twoja obecność jest szczególnie pożądana, tak abyś była z dzieckiem, gdy trzeba ukoić jego ból lub rozproszyć nudę. Wychodząc poinformuj dziecko i personel, jak długo cię nie będzie i zawsze dotrzymuj obietnic danych dziecku. Nie próbuj się wymknąć niepostrzeżenie. Nie bój się łez . Ze starszym dzieckiem możesz się umówić, że wyjdziesz, jak zaśnie. Jeśli twoje dziecko nie chce jeść szpitalnych posiłków, zapytaj, czy możesz przynosić mu je z domu. Na niektórych oddziałach rodzice mają dostęp do kuchenki, gdzie mogą korzystać z naczyń, przechowywać coś w lodówce czy podgrzewać.
O wiele bardziej komfortowa jest sytuacja, gdy do pobytu - nawet z poważnych powodów - można się wcześniej przygotować.
Zanim maluch trafi na oddział
Jeśli lekarz uzna, że dziecko powinno zostać skierowane do szpitala, wypytaj go dokładnie o chorobę dziecka, możliwości leczenia, upewnij się, że to istotnie najlepsze wyjście. Tylko wtedy będziesz mogła przekonać o tym dziecko. Najlepiej porozmawiaj z maluchem na kilka dni przed przyjęciem do szpitala. Może wtedy zadawać wiele pytań: "Czy będziesz ze mną cały czas?", "Czy będzie bolało?, "Czy długo zostanę w szpitalu?"
Może uda się wam zwiedzić oddział, co jest szczególnie wskazane, jeśli dziecko ma być przyjęte na dzień przed operacją. Zobaczy swoją salę, oswoi się z białymi fartuchami i przekona się, że inne dzieci są w podobnej sytuacji. W domu możecie zainscenizować to, co czeka malca. Jeśli nie macie "małego doktora", to długopis świetnie zastąpi strzykawkę, z tekturki i gumki recepturki możecie zrobić maseczkę do podania narkozy lalce, a kawałek zielonej szmatki posłuży misiowi za fartuch chirurgiczny.
Na malca uspokajająco może podziałać także świadomość, że w szpitalu będzie otoczony znajomymi przedmiotami. Spakuj mu do torby:
piżamkę, bieliznę, skarpetki i kapcie
szczoteczkę do zębów, pastę, mydło, gąbkę, grzebień, ręcznik
ulubiony kubek lub butelkę
zdjęcia członków rodziny, jeśli będzie w szpitalu przez kilka tygodni
ukochaną przytulankę
papier, kredki i książeczki do kolorowania
odtwarzacz audio lub mp3, kasety z bajkami
latarkę
Nie zapomnij o książeczce zdrowia i dokumentacji medycznej. Jeżeli dziecko zażywa stale jakiś lek (np. z powodu alergii), powiedz o tym w szpitalu i weź ze sobą dwie dawki na wypadek, gdyby w aptece szpitalnej akurat go zabrakło. Nigdy nie podawaj go sama - leczenie szpitalne może się kłócić z dotychczasowym!
Izba przyjęć i co dalej?
Pierwsze kroki prowadzą do izby przyjęć. Wytłumacz dziecku, że pielęgniarki i lekarze muszą dobrze wiedzieć, co mu dolega i dlatego będą zadawali wiele pytań. O ile wiek i stan malucha na to pozwala, pozwól by odpowiadał sam. To da mu poczucie panowania nad sytuacją. Po badaniu pomóż mu włożyć piżamkę i zaprowadź na oddział. Tam zapoznajcie się z pielęgniarką, lekarzem i innymi dziećmi. Powiedz pielęgniarce, jak zwracacie się do dziecka, czy umie samo jeść i w jaki sposób daje znać, że chce siusiu. Obejrzyjcie oddział, łazienkę. Pokaż małemu, gdzie jest dyżurka pielęgniarek. Zapytajcie o rozkład dnia i zwyczaje panujące w szpitalu. Personel oddziałów dziecięcych na ogół przychylnie podchodzi do takiego wszędobylstwa nowych pacjentów, bo im dziecko mniej się boi, tym łatwiejszy jest z nim kontakt, gdy mamy nie ma w pobliżu.
Obecność rodziców na oddziałach dziecięcych to zdobycz ostatnich lat. Dawniej obowiązywały w szpitalach dni i godziny odwiedzin, bo obowiązywał pogląd, że obecność rodziców wytrąca dzieci z równowagi, bo po każdym rozstaniu płaczą, a pozostawione same sobie po jakimś czasie przyzwyczajają się do szpitala. Tymczasem to właśnie płacz jest zdrowy, a stan apatii może świadczyć o postępującej "chorobie szpitalnej", która występuje u małych dzieci odizolowanych od matki. Takie dzieci po okresie czynnego protestu zamykają się w sobie, stale popłakują, milkną, nierzadko cofają się w rozwoju. Pogarsza się również ich stan fizyczny. Obecność matki jest najbardziej potrzebna dzieciom do lat czterech, a szczególnie w okresie od 18. miesiąca do końca trzeciego roku życia. Dzieci w tym wieku są bowiem bardzo mocno przywiązane do mamy i nie rozumieją, że choć czasem znika, to zawsze wraca. Tak małe dzieci po prostu kiedy tracą ją z oczu, czują się porzucone.
Na oddziałach dziecięcych wielogodzinna obecność mamy czy taty małego pacjenta nikogo już nie dziwi. Problemem może być jednak pozostawanie z dzieckiem na noc. Dużo tu zależy od możliwości organizacyjnych i lokalowych danego szpitala. Egzekwując swoje prawo do bycia blisko dziecka, warto mieć na uwadze, że nasz maluch nie jest jedynym pacjentem. I tak się zachowywać, by swoja obecnością nie utrudniać pracy lekarzy, pielęgniarek i salowych.
jeśli nie możesz być z dzieckiem cały czas, poproś pielęgniarkę o podpowiedź, kiedy twoja obecność jest szczególnie pożądana, tak abyś była z dzieckiem, gdy trzeba ukoić jego ból lub rozproszyć nudę. Wychodząc poinformuj dziecko i personel, jak długo cię nie będzie i zawsze dotrzymuj obietnic danych dziecku. Nie próbuj się wymknąć niepostrzeżenie. Nie bój się łez . Ze starszym dzieckiem możesz się umówić, że wyjdziesz, jak zaśnie. Jeśli twoje dziecko nie chce jeść szpitalnych posiłków, zapytaj, czy możesz przynosić mu je z domu. Na niektórych oddziałach rodzice mają dostęp do kuchenki, gdzie mogą korzystać z naczyń, przechowywać coś w lodówce czy podgrzewać.
1
2
następne »
- 20 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Re: Szpital to nie koniec świata
ni-n-ya
25.11.08, 20:39
Na milosc boska, gdzie Cie takich bzdur ucza???? Mam nadzieje, ze do wlasnejpraktyki, NIE na oddziale pediatrycznym, zostalo Ci jeszcze duzo lat, izdazysz nabyc nie tylko brakujaca wiedze, »
-
Re: Szpital to nie koniec świata
agusek00
25.11.08, 22:19
Chyba ma pan student medycyny ewidentne braki w wiedzy... Dotychczas nie wiedziałam, że jestem chora psychicznie (bo przechodziłam chorobęsierocą w szpitalu - kiedyś rodzice mieli o wiele »
-
Re: Szpital to nie koniec świata
katarzynabobak
29.11.08, 12:39
Porshe nie życze Ci aby twoje dziecko musiało kiedyś trafić na takiego konowała jak Ty. Koszmar.»




odtwórz
odtwórz









