Wady zgryzu

Tekst Agata Domańska, Konsultacja: lek. med. Joanna Mrowiec, ortodonta
27.08.2007 , aktualizacja: 28.08.2007 17:56
A A A Drukuj
Dziecko uśmiecha się, a w jego buzi błyskają zdrowe, proste ząbki - taki widok to miód na serce rodziców. Ale nie tylko ze względów estetycznych ważne jest, by uchronić malucha przed wadami zgryzu.
Proflaktyka wad zgryzu zaczyna się... jeszcze w kołysce. Od pierwszych dni życia dziecka możemy pracować na to, by w przyszłości jego (bezzębne na razie) dziąsła zapełniły się równymi rzędami, idealnie na siebie trafiających zębów.

Szkoła żucia

Ułożenie głowy leżącego dziecka ma wielki wpływ na kształtowanie się szczęk. Dlatego trzeba zwrócić uwagę, by główka dziecka nie była w czasie leżenia zanadto uniesiona i nie opadała do przodu (powoduje to ucisk szczęki) ani by nie leciała za bardzo do tyłu (wtedy maluch ma tendencję do otwierania buzi). Warto też pilnować, by dziecko nie spało zbyt często na jednym boku, bo stały ucisk jednej strony twarzy może w przyszłości być przyczyną tzw. zgryzu krzyżowego (patrz ramka).

Druga sprawa to karmienie piersią. Dziecko, które ssie pierś, ma buzię ustawioną w prawidłowej fizjologicznie pozycji i musi się "napracować", by pokarm płynął. To pozwala prawidłowo rozwijać się mięśniom szczęk, zaś dobrze rozwinięte mięśnie pobudzają prawidłowy rozwój kości. Karmienie butelką niesie za sobą, niestety, ryzyko wad zgryzu: dziecko nie musi pracować buzią, by leciało mleko, a mięśnie jego żuchwy stają się gorzej wykształcone. Dlatego, jeśli to tylko możliwe, warto jak najszybciej nauczyć starsze niemowlę picia z kubeczka albo karmić je łyżeczką.

Kiedy w diecie malucha pojawią się już pokarmy stałe, warto zadbać, by ich konsystencja stopniowo zmieniała się na taką, która wymaga żucia. Z czasem coraz mniej rozdrabniamy zupki, podajemy niemowlęciu kukurydziane i ryżowe chrupki, herbatniki, gotowane jarzyny (np. różyczki brokuła, kawałki ziemniaka), na tyle miękkie, by nie można się nimi było zakrztusić, ale jednak zmuszające do gryzienia. Dzieci, które wcześnie zaczynają gryźć, mają mniej problemów z ustawieniem kości szczęk.

Ssanie nałogowe

Dużym zagrożeniem dla zdrowego zgryzu maluszka jest jego własny paluszek, a dokładniej - nawyk jego ssania. Najczęstszy układ, kiedy dziecko wkłada kciuk do buzi "na wprost", sprawia, że górne zęby wypychane są na zewnątrz, a podniebienie staje się wysokie i wąskie w tylnej części. To może powodować zgryz otwarty.

Ssania palca dziecko trudno jest oduczyć - problem w tym, że kciuk jest zawsze dostępny i maluch w momentach stresu, senności czy poczucia osamotnienia automatycznie wkłada go do buzi. Co można na to poradzić? Pierwsza metoda to wczesne przeciwdziałanie i przyzwyczajenie malucha do smoczka. Tak, tak, wbrew pozorom smoczek może w tym przypadku uratować zgryz dziecka. Jeśli jest dobrze wyprofilowany (krótki i wypukły, a nie długi, płaski i miękki), nie wyrządzi dziecku krzywdy, a w przyszłości łatwiej go będzie dziecku odebrać i zakończyć nałogowe ssanie.

Jeśli jednak dziecko już ssie palec, trzeba działać. Jest kilka sposobów, które wydawać się mogą nieco brutalne, jednak skutecznie zapobiegają poważnym szkodom i pomagają cofnąć się niekorzystnym zmianom. Im prędzej malec zrezygnuje z palca, tym lepiej, ale nawet, jeśli uda się nam dokonać tego u pięciolatka, jego buzia wciąż może się rozwijać normalnie.

Najprostszym sposobem jest zaszycie rękawków piżamki. Niektóre pomysłowe dzieci zaczynają wtedy ssać róg piżamki, która z reguły jest uszyta z miłej w dotyku flaneli lub frotki. Dlatego najlepiej od razu na zaszytym rękawku naszyć kawałek materiału, który będzie nieprzyjemny w dotyku i zniechęci dziecko do ssania.

Z myślą o szczególnie przywiązanych do paluszka dzieciach został opracowany specjalny aparat ortodontyczny z kolcami. Nie przeszkadza w buzi, dziecko może swobodnie manewrować językiem, ale kiedy próbuje włożyć do buzi palec, napotyka opuszką na kłującą część. Aparat taki dostępny jest w każdym gabinecie ortodontycznym (przygotowuje się go na miejscu) i kosztuje 300-400 zł. Niestety, trzeba zapłacić zań z własnej kieszeni.

Uwaga: metody, polegające na smarowaniu palca gorzkimi płynami, nie działają! Dziecko będzie się krzywiło, ale wyliże gorzki smak, po czym będzie ssało paluszek jak zwykle.

Dziura w całym

Jeśli chcemy, by zęby dziecka rosły prosto, musimy także zadbać o ich kondycję. Konieczna jest dbałość o higienę (szczotkowanie po każdym posiłku), unikanie słodyczy i leczenie próchnicy. Zdarza się, że jakiś ząbek trzeba usunąć, wtedy należy koniecznie zadbać o zachowanie pustej przestrzeni po nim. Kiedy już miejsce po wyrwanym ząbku się zagoi, warto na sąsiedni ząb założyć drucianą pętelkę, zaopatrzoną w specjalny "wąs", opierający się o kolejny ząb i nie pozwalający mu na przemieszczenie. Taki pojedynczy "utrzymywacz przestrzeni" kosztuje 100-150 zł i musimy zapłacić zań sami. Jeśli jednak dziecku brakuje większej ilości ząbków, na koszt kasy chorych można zrobić mu płytkę ortodontyczną, która odtwarza ubytki.

Nie zaniedbajmy tego: zęby mają tendencję do "wędrowania", jeśli napotkają lukę. Z czasem może się okazać, że stały ząb, którego miejsce zostało zajęte przez "kolegów", nie ma przestrzeni, by wyrosnąć. A wtedy zacznie rosnąć z boku, na wewnętrznej lub zewnętrznej części dziąsła; może dojść do stłoczeń ząbków.

Buzia pod obserwacją

Profilaktyka jest bardzo ważna, ale równie ważne jest dokładne obserwowanie zębów dziecka i - w razie konieczności - konsultacja z ortodontą (skieruje do niego lekarz pediatra).

U młodszych dzieci uwagę rodziców powinna zwrócić każda nieprawidłowość w budowie buzi: brak symetrii, problemy z mówieniem, gryzieniem, a nawet oddychanie przez usta. Warto obserwować rozwój szczęk malucha, ponieważ wady zgryzu niosą ze sobą sporo powikłań. Część objawia się już we wczesnym dzieciństwie (niewyraźna mowa, problemy z jedzeniem, brzydki wygląd buzi), w przyszłości mogą dołączyć problemy z przyzębiem (parodontoza) i próchnicą, bóle głowy, ścieranie się zębów, problemy z trawieniem. No i oczywiście nieładny uśmiech.

Kiedy dziecko ma ok. 4 lat można ocenić, czy jego żuchwa dobrze się rozwija. Jeśli jest zbyt mała, słaba, pomoże ćwiczenie mięśni, które wspomogą jej prawidłowy rozwój. Odpowiedniego zestawu ćwiczeń nauczy was ortodonta; może też zalecić dziecku ćwiczenia ze specjalnymi "pomocami", takimi jak specjalna płytka, której przednia część opiera się o zewnętrzną powierzchnię zębów, a jej podobna do smoczka końcówka wędruje do wnętrza ust (dziecko tę końcówkę obraca językiem lub próbuje całość wypchnąć z buzi, jednocześnie przytrzymując płytkę zębami).

Zobacz także
  • Zgryz bez zgryzot oliwciu 29.08.07, 14:05

    więc jednak nie musimy sie aż tak bardzo bać tego "strasznego" smoka?»

Redakcja eDziecko.pl

*

Agnieszka Wirtwein-Przerwa

  • redaktorka naczelna
  • agnieszka.wirtwein@agora.pl
  • redaktorka
  • karolina.stepniewska@agora.pl
  • dziennikarka
  • biszewska@yahoo.com
  • dziennikarz, felietonista
  • marcin.sztetter@gmail.com
  • felietonistka
  • administratorka forum
  • zona_mi@gazeta.pl