1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Wady zgryzu

Tekst Agata Domańska, Konsultacja: lek. med. Joanna Mrowiec, ortodonta
27.08.2007 15:16
Dziecko uśmiecha się, a w jego buzi błyskają zdrowe, proste ząbki - taki widok to miód na serce rodziców. Ale nie tylko ze względów estetycznych ważne jest, by uchronić malucha przed wadami zgryzu.
Proflaktyka wad zgryzu zaczyna się... jeszcze w kołysce. Od pierwszych dni życia dziecka możemy pracować na to, by w przyszłości jego (bezzębne na razie) dziąsła zapełniły się równymi rzędami, idealnie na siebie trafiających zębów.

Szkoła żucia

Ułożenie głowy leżącego dziecka ma wielki wpływ na kształtowanie się szczęk. Dlatego trzeba zwrócić uwagę, by główka dziecka nie była w czasie leżenia zanadto uniesiona i nie opadała do przodu (powoduje to ucisk szczęki) ani by nie leciała za bardzo do tyłu (wtedy maluch ma tendencję do otwierania buzi). Warto też pilnować, by dziecko nie spało zbyt często na jednym boku, bo stały ucisk jednej strony twarzy może w przyszłości być przyczyną tzw. zgryzu krzyżowego (patrz ramka).

Druga sprawa to karmienie piersią. Dziecko, które ssie pierś, ma buzię ustawioną w prawidłowej fizjologicznie pozycji i musi się "napracować", by pokarm płynął. To pozwala prawidłowo rozwijać się mięśniom szczęk, zaś dobrze rozwinięte mięśnie pobudzają prawidłowy rozwój kości. Karmienie butelką niesie za sobą, niestety, ryzyko wad zgryzu: dziecko nie musi pracować buzią, by leciało mleko, a mięśnie jego żuchwy stają się gorzej wykształcone. Dlatego, jeśli to tylko możliwe, warto jak najszybciej nauczyć starsze niemowlę picia z kubeczka albo karmić je łyżeczką.

Kiedy w diecie malucha pojawią się już pokarmy stałe, warto zadbać, by ich konsystencja stopniowo zmieniała się na taką, która wymaga żucia. Z czasem coraz mniej rozdrabniamy zupki, podajemy niemowlęciu kukurydziane i ryżowe chrupki, herbatniki, gotowane jarzyny (np. różyczki brokuła, kawałki ziemniaka), na tyle miękkie, by nie można się nimi było zakrztusić, ale jednak zmuszające do gryzienia. Dzieci, które wcześnie zaczynają gryźć, mają mniej problemów z ustawieniem kości szczęk.

Ssanie nałogowe

Dużym zagrożeniem dla zdrowego zgryzu maluszka jest jego własny paluszek, a dokładniej - nawyk jego ssania. Najczęstszy układ, kiedy dziecko wkłada kciuk do buzi "na wprost", sprawia, że górne zęby wypychane są na zewnątrz, a podniebienie staje się wysokie i wąskie w tylnej części. To może powodować zgryz otwarty.

Ssania palca dziecko trudno jest oduczyć - problem w tym, że kciuk jest zawsze dostępny i maluch w momentach stresu, senności czy poczucia osamotnienia automatycznie wkłada go do buzi. Co można na to poradzić? Pierwsza metoda to wczesne przeciwdziałanie i przyzwyczajenie malucha do smoczka. Tak, tak, wbrew pozorom smoczek może w tym przypadku uratować zgryz dziecka. Jeśli jest dobrze wyprofilowany (krótki i wypukły, a nie długi, płaski i miękki), nie wyrządzi dziecku krzywdy, a w przyszłości łatwiej go będzie dziecku odebrać i zakończyć nałogowe ssanie.

Jeśli jednak dziecko już ssie palec, trzeba działać. Jest kilka sposobów, które wydawać się mogą nieco brutalne, jednak skutecznie zapobiegają poważnym szkodom i pomagają cofnąć się niekorzystnym zmianom. Im prędzej malec zrezygnuje z palca, tym lepiej, ale nawet, jeśli uda się nam dokonać tego u pięciolatka, jego buzia wciąż może się rozwijać normalnie.

Najprostszym sposobem jest zaszycie rękawków piżamki. Niektóre pomysłowe dzieci zaczynają wtedy ssać róg piżamki, która z reguły jest uszyta z miłej w dotyku flaneli lub frotki. Dlatego najlepiej od razu na zaszytym rękawku naszyć kawałek materiału, który będzie nieprzyjemny w dotyku i zniechęci dziecko do ssania.

Z myślą o szczególnie przywiązanych do paluszka dzieciach został opracowany specjalny aparat ortodontyczny z kolcami. Nie przeszkadza w buzi, dziecko może swobodnie manewrować językiem, ale kiedy próbuje włożyć do buzi palec, napotyka opuszką na kłującą część. Aparat taki dostępny jest w każdym gabinecie ortodontycznym (przygotowuje się go na miejscu) i kosztuje 300-400 zł. Niestety, trzeba zapłacić zań z własnej kieszeni.

Uwaga: metody, polegające na smarowaniu palca gorzkimi płynami, nie działają! Dziecko będzie się krzywiło, ale wyliże gorzki smak, po czym będzie ssało paluszek jak zwykle.

Dziura w całym

Jeśli chcemy, by zęby dziecka rosły prosto, musimy także zadbać o ich kondycję. Konieczna jest dbałość o higienę (szczotkowanie po każdym posiłku), unikanie słodyczy i leczenie próchnicy. Zdarza się, że jakiś ząbek trzeba usunąć, wtedy należy koniecznie zadbać o zachowanie pustej przestrzeni po nim. Kiedy już miejsce po wyrwanym ząbku się zagoi, warto na sąsiedni ząb założyć drucianą pętelkę, zaopatrzoną w specjalny "wąs", opierający się o kolejny ząb i nie pozwalający mu na przemieszczenie. Taki pojedynczy "utrzymywacz przestrzeni" kosztuje 100-150 zł i musimy zapłacić zań sami. Jeśli jednak dziecku brakuje większej ilości ząbków, na koszt kasy chorych można zrobić mu płytkę ortodontyczną, która odtwarza ubytki.

Nie zaniedbajmy tego: zęby mają tendencję do "wędrowania", jeśli napotkają lukę. Z czasem może się okazać, że stały ząb, którego miejsce zostało zajęte przez "kolegów", nie ma przestrzeni, by wyrosnąć. A wtedy zacznie rosnąć z boku, na wewnętrznej lub zewnętrznej części dziąsła; może dojść do stłoczeń ząbków.

Buzia pod obserwacją

Profilaktyka jest bardzo ważna, ale równie ważne jest dokładne obserwowanie zębów dziecka i - w razie konieczności - konsultacja z ortodontą (skieruje do niego lekarz pediatra).

U młodszych dzieci uwagę rodziców powinna zwrócić każda nieprawidłowość w budowie buzi: brak symetrii, problemy z mówieniem, gryzieniem, a nawet oddychanie przez usta. Warto obserwować rozwój szczęk malucha, ponieważ wady zgryzu niosą ze sobą sporo powikłań. Część objawia się już we wczesnym dzieciństwie (niewyraźna mowa, problemy z jedzeniem, brzydki wygląd buzi), w przyszłości mogą dołączyć problemy z przyzębiem (parodontoza) i próchnicą, bóle głowy, ścieranie się zębów, problemy z trawieniem. No i oczywiście nieładny uśmiech.

Kiedy dziecko ma ok. 4 lat można ocenić, czy jego żuchwa dobrze się rozwija. Jeśli jest zbyt mała, słaba, pomoże ćwiczenie mięśni, które wspomogą jej prawidłowy rozwój. Odpowiedniego zestawu ćwiczeń nauczy was ortodonta; może też zalecić dziecku ćwiczenia ze specjalnymi "pomocami", takimi jak specjalna płytka, której przednia część opiera się o zewnętrzną powierzchnię zębów, a jej podobna do smoczka końcówka wędruje do wnętrza ust (dziecko tę końcówkę obraca językiem lub próbuje całość wypchnąć z buzi, jednocześnie przytrzymując płytkę zębami).

Pożegnanie z mleczakami

Mleczaki są z reguły ładne i równe, ponieważ jest ich mniej niż zębów stałych i nie są tak stłoczone. Wady ich ustawienia czy rotacje zdarzają się bardzo rzadko. Prawdziwe problemy ze zgryzem rozpoznaje się najczęściej dopiero koło 7.-8. roku życia, kiedy wyrzynają się stałe zęby. Nawet jeśli swoim rodzicielskim okiem nie widzimy żadnych problemów ortodontycznych, warto kontrolnie odwiedzić gabinet tego specjalisty, kiedy dziecko skończy 8 lat. Dzięki temu można "wyłapać" przegapione wady i nie jest jeszcze za późno na ich leczenie. Można też wychwycić zapowiedź ewentualnych przyszłych kłopotów. Koniecznie odwiedźmy ortodontę, jeśli ośmiolatek nie ma jeszcze jedynki lub jedynek - być może coś przeszkadza im wyrosnąć. Poza tym dziecko w tym wieku powinno już "zgubić" mleczne zęby. Jeśli nasz drugoklasista wciąż ma mleczaki i nie jest to uwarunkowane genetyczne (któreś z rodziców też późno straciło mleczne zęby), trzeba skonsultować się z ortodontą.

Wada wadzie nierówna

Jest wiele rodzajów wad zgryzu. Najczęstsze to:

•  nieprawidłowy kontakt pomiędzy zębami w górnym i dolnym łuku,

•  tyłozgryz (żuchwa ustawiona jest za bardzo do tyłu w stosunku do szczęki),

•  przodozgryz (sytuacja odwrotna, zęby dolne wysunięte są przed zęby górne),

•  zgryz otwarty (brak kontaktu pomiędzy górnymi, a dolnymi zębami),

•  zgryz głęboki (zęby górne zbyt mocno zachodzą na zęby dolne),

•  zgryz krzyżowy (zęby górne krzyżują się z zębami dolnymi),

•  zgryz przewieszony (górne zęby wiszą nad dolnymi i nie mają z nimi kontaktu)

•  oraz ich kombinacje.

Najbardziej typowa wada zgryzu w Polsce i Europie Zachodniej to tyłozgryz - ocenia się, że połowa przypadków wad zgryzu dotyczą właśnie tego układu.

Dobry moment na leczenie

Jeśli lekarz stwierdzi wadę, rodzice z reguły chcą jak najszybciej zacząć leczenie. Nie zawsze jest to wskazane. W niektórych przypadkach trzeba poczekać, aż dziecko podrośnie, bo budowa i układ jego szczęk mogą się jeszcze zmienić. Nawet jeśli wada nie "wyprostuje się" sama, warto zaczekać do najkorzystniejszego dla terapii momentu. Leczenie tyłozgryzu najlepiej odłożyć do czasu, gdy dziecko skończy 10 lat (u dziewczynek jeszcze przed miesiączkowaniem) - wtedy dynamiczny rozwój kości pozwoli skrócić terapię do minimum. Gdybyśmy zaczęli korygować wadę u kilkulatka, leczenie trwałoby wiele lat, ponieważ kości dziecka rozwijają się w tym wieku wolniej. Czasem ortodonta przez kolejne lata robi dziecku zdjęcia, obrazujące wadę i jej rozwój (lub cofanie się) i zaleca czekanie nawet do 16. roku życia.

Pewne wady wymagają jednak szybkiej interwencji, ponieważ uniemożliwiają dziecku normalne funkcjonowanie, np. w przypadku zgryzu krzyżowego, który sprawia, że malec nie może normalnie odgryzać i żuć jedzenia. Szybkiej interwencji wymagają też wady, których wystąpienie pociąga za sobą dalsze komplikacje i deformacje, np. gdy dziecko ma zgryz przewieszony (górne zęby nie "hamują" dolnych i żuchwa może się za bardzo wysuwać do przodu), gdy malec oddycha przez usta (co powoduje nawracające infekcje gardła), gdy niewłaściwie kształtują się kości szczęki i żuchwy. Wtedy leczenie zaczyna się już u cztero-, pięciolatków. Zdarza się też, że o przyspieszeniu terapii przesądza rodzaj leczenia, np. aparat stymulujący poszerzanie szczęki lepiej mocować na zębach mlecznych, żeby nie niszczyć stałych.

Aparat na miarę

Aparaty ortodontyczne zakłada się zwykle na uzębieniu mieszanym (część zębów mlecznych, część stałych). To, czy lekarz zdecyduje się na aparat stały czy zdejmowany zależy od rodzaju wady (aparaty stałe są skuteczniejsze, gdy trzeba wpłynąć na rozwój kości, aparaty zdejmowane natomiast są wskazane przy koniecznej gimnastyce mięśni) i... możliwości finansowych rodziców. Niestety, leczenie ortodontyczne jest kosztowne, a kasa chorych pokrywa jedynie koszt aparatów zdejmowanych. Trzeba także wiedzieć, że każdy aparat ortodontyczny trzeba wymieniać raz na dwa lata. Oczywiście aparat ortodontyczny musi być wykonany dla konkretnego dziecka - nie wolno dawać maluchowi aparaciku po starszym rodzeństwie!

Nowoczesne aparaty ortodontyczne mogą być niemal niewidoczne lub bajecznie kolorowe. Dla wielu dzieci noszenie takiego cudeńka to powód do dumy.

W koszt prywatnego leczenia ortodontycznego musimy wliczyć nie tylko cenę aparatu, ale także niezbędnych wizyt kontrolnych. Jak zwykle - najmniej kosztuje profilaktyka.

Zobacz także

ZOBACZ TEŻ WIDEO

Komentarze (1)
Zaloguj się
  • Izabela Dominikowska

    0

    Witam mam problem 9letnią córką kiedy miała 4lata a syn 2lata odrzuciłam jemu smoczek córka kiedy widziała że syn ma smoczek to ona też aż się zdenerwowałam i je wyrzuciłam od tamtej pory córa dalej ciągnie palca robiłam wszystko moczyłam w pieprzu ocie atagże byłam u chirurga dziecięcego żeby mi pomogła to dostałam taką maść podziałało na chwilę bo później zdjęła bandaż i zaczęła brać dalej aż dostała duża wadę zgryzu pani doktor dała aparat smoczek żeby nie brała palca ja za niego zapłaciłam 7zł i aparat leży córka nie chce wo gule nosić więc co ja mam z tym zrobić może ktoś mi podpowie bo ja już nie mam siły na to wszystko.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX