Dziadek, który pali i "dmucha w drugą stronę"? Sąsiad, który zadymia całą klatkę schodową? Pani przy piaskownicy, bo "to na świeżym powietrzu"? Pan w windzie, bo "to tylko kilka pięter"? To naprawdę niewielka różnica - skutki biernego palenia mało różnią się od skutków palenia czynnego.
Palimy, nie paląc
Bierne palenie to wdychanie dymu z papierosów palonych przez innych ludzi - dymu z palącego się papierosa i dymu wydmuchiwanego przez palaczy.
Dym z papierosa składa się z około 4000 związków chemicznych, z których ponad czterdzieści wywołuje raka.
Boczny strumień dymu, czyli ten, który powstaje w wyniku spalania się papierosa, zawiera więcej szkodliwych substancji chemicznych niż ten, którym zaciąga się palący!
Warto pamiętać, że nie ma "bezpiecznej" dawki dymu, a bierne palenie to nie tylko sytuacja, w której dziecko krztusi się i kaszle, bo ktoś dmucha mu prosto w nos. Bierne palenie to każdy kontakt dziecka z dymem tyto-niowym i tym, co po dymie pozostaje. Wietrzenie może usunąć zapach, ale nie eliminuje całkowicie trujących substancji chemicznych.
Nie ryzykuj!
Dziecko nie powinno mieć w ogóle kontaktu z dymem papierosowym. Jest bardziej wrażliwe na działanie zawartych w dymie trucizn niż dorosły. Robiąc z dziecka biernego palacza, narażamy jego zdrowie i życie. Trzeba pamiętać, że bierne palenie:
• podrażnia nos, gardło, oskrzela i płuca, powoduje kaszel, kichanie, mdłości i zawroty głowy.
• osłabia serce, zmniejsza ilość tlenu we krwi.
• upośledza działanie układu odpornościowego i osłabia ogólną kondycję.
• zwiększa ryzyko infekcji układu oddechowego oraz ucha środkowego i zatok.
• sprzyja rozwojowi alergii i astmy oskrzelowej.
• wywołuje nowotwory, m.in. białaczki.
• wpływa na obniżenie możliwości intelektualnych dziecka (czytanie, logiczne myślenie i rozumowanie), może nawet opóźniać jego rozwój umysłowy.
• może być przyczyną nadpobudliwości i kłopotów z koncentracją.
• ułatwia wczesne sięganie po papierosa, już w wieku nastoletnim.
Jeśli nie ty, to kto?
To ty odpowiadasz za zdrowie swojego dziecka i twoim obowiązkiem jest niedopuszczanie do sytuacji, w których maluch narażony jest na kontakt z dymem tytoniowym. Protestuj - nawet gdyby twoja zdecydowana reakcja na trucie dziecka była przyczyną sytuacji konfliktowych. Nie ma nic złego w tym, że spokojnie i stanowczo zwrócisz uwagę komuś, kto pali przy twoim dziecku. Nawet jeśli uważasz, że nie wypada pouczać innych, zastanów się, czy zareagowałabyś, gdyby ktoś poczęstował twoje dziecko trującym cukierkiem? A przecież palenie to takie samo trucie, tyle że społecznie usankcjonowane.
Reaguj w każdej sytuacji, kiedy twoje dziecko narażone jest na wdychanie dymu, a ty nie chcesz lub nie możesz odejść z zadymionego miejsca. Konsekwentnie, spokojnie, grzecznie i stanowczo - ale do skutku. To zazwyczaj działa. Skuteczność w przekonywaniu innych, żeby nie robili tego, co nam przeszkadza, bardziej zależy od formy rozmowy niż od treści. Dlatego niezależnie od tego, czy rozmawiasz z przemiłym starszym panem, który kopci na swoim balkonie, tak że cały dym wpada do twojego mieszkania, czy z nastolatkiem, który wrzuca pety do piaskownicy - zaczynaj rozmowę uprzejmie, w taki sposób, jaki sama dobrze byś zniosła, gdyby ktoś zwracał ci uwagę. W trudnych przypadkach odwołuj się do obowiązującego prawa, w ostateczności możesz złożyć skargę albo wezwać straż miejską. Przeważnie jednak wystarczy zwrócenie uwagi.