1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Rodzice oblizujący smoczki chronią dzieci przed groźnymi chorobami?

Widok dorosłego ze smoczkiem dziecka w ustach wywołuje obrzydzenie, jednak naukowcy odkryli, że ślina rodziców być może chroni dzieci przed astmą i egzemą. Czy to możliwe?
Od wielu lat rodzicom powtarza się, że nie powinni oblizywać smoczków swoich dzieci, bo przekazują im w ten sposób szkodliwe bakterie z własnej jamy ustnej. Tymczasem najnowsze badanie szwedzkich naukowców, którego wyniki opublikowano w czasopiśmie "Pediatrics", może zachwiać tym przekonaniem i na zawsze zmienić sposób, w jaki świat patrzy na matki i ojców ze smoczkami w ustach.

Rezultaty przeprowadzonego w Szwecji badania sugerują, że wśród małych dzieci, których rodzice oczyszczali smoczki niemowląt poprzez ich oblizywanie, było mniej przypadków alergii i swędzących zmian skórnych niż wśród dzieci, których rodzice myli smoczki w wodzie lub sterylizowali je we wrzątku. O ile odkrycie naukowców nie udowadnia z całą pewnością tego, że ślina rodziców na smoczku jest ochroną przed astmą, alergiami i egzemą, pozwala jednak wysunąć przypuszczenie, że drobnoustroje z flory bakteryjnej dorosłych pomagają pobudzać i wzmacniać system odpornościowy dzieci. Potwierdza to również teorię, że nadmiernie wysterylizowane otoczenie może przynosić efekty odwrotne do zamierzonych: dziecko potrzebuje kontaktu z bakteriami i zarazkami, żeby wzmocnić swoją naturalną ochronę przed nimi.

Przebieg badania

Dla potrzeb badania, szwedzcy naukowcy z Uniwersytetu w Göteborgu przez trzy lata obserwowali matki i ich dzieci. W momencie przystąpienia do programu, kobiety były w ciąży, a obserwacją objęto w sumie 184 dzieci obciążonych ryzykiem alergii: 80 proc. z nich miało w wywiadzie rodzinnym przynajmniej jednego rodzica ze zdiagnozowaną alergią. Kiedy dzieci miały 6 miesięcy, do oblizywania ich smoczków przyznało się 65 proc. rodziców. Testy alergiczne wykonano w 18. i 36. miesiącu życia dzieci: podczas pierwszych testów u 1/3 badanych zaobserwowano wysypki i zmiany skórne, a 5 proc. dzieci miało objawy astmy.

W grupie dzieci, których smoczki były oblizywane przez rodziców, odnotowano 63 proc. mniej przypadków atopowego zapalenia skóry i 88 proc. mniej przypadków astmy niż u ich rówieśników, których rodzice nie stosowali tej metody. W 36. miesiącu życia nie odnotowano już różnic, jeśli chodzi o astmę, ale oblizywanie smoczka wciąż wskazywało na dużo mniejsze prawdopodobieństwo wystąpienia egzemy u dziecka (49 proc. przypadków mniej). Okazało się także, że flora bakteryjna w jamie ustnej u dzieci z grupy "oblizujących" była inna niż u tych z grupy "nieoblizujących" rodziców.

Dobre badanie, ale...

Dr Wojciech Feleszko, pediatra immunolog z Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Warszawie, poproszony o skomentowanie szwedzkiego badania, przyznaje, że zostało ono bardzo dobrze wykonane : - Z wynikami nie ma co dyskutować - mówi lekarz. - Ryzyko choroby alergicznej wg tego badania (stosunkowo niewielka grupa dzieci, ale wystarczająco duża, żeby można wyciągać wnioski) jest faktycznie istotnie mniejsze, ale opiera się o granicę istotności statystycznej, stąd obserwowany efekt prawdopodobnie jest nieznaczny. Jedyne obawy, które należy podnieść w związku z tą pracą, opublikowaną w bardzo dobrym czasopiśmie pediatrycznym, to fakt, że jedno wcześniejsze doniesienie z Brazylii (badania dokonano na znacznie większej grupie dzieci) wiązało używanie smoczków (też oblizywanych) z ryzykiem wystąpienia zakażenia bakterią Helicobacter pylori u dzieci - zauważa dr Feleszko.

Oblizywać czy nie?

Zanim rodzice przerzucą się z wygotowywania smoczków swojego potomstwa na ich oblizywanie, powinni poczekać na dokładniejsze badania. Podkreśla to nawet jeden ze współautorów szwedzkiego badania, dr Bill Hesselmar. Uważa, że jest zbyt wcześnie, by stwierdzić z całą pewnością, że to właśnie oblizywanie smoczków chroni dzieci przed astmą i egzemą oraz że na tym etapie, bez bardziej szczegółowych badań, nie można polecić tej metody rodzicom.

Warto również wziąć pod uwagę ostrzeżenia stomatologów, którzy stanowczo odradzają tę praktykę: - Jama ustna dorosłego człowieka jest siedliskiem licznych drobnoustrojów. Samych bakterii jest ponad 300 gatunków, do tego drożdżaki, wirusy i inne. Wraz ze śliną na oblizanym smoczku czy łyżeczce, którą karmimy dziecko, przenosimy mu te wszystkie patogeny do ust. Zwiększa to ryzyko wystąpienia u niego nie tylko próchnicy czy chorób dziąseł, ale także na przykład wirusa opryszczki, a tego przecież dla własnego dziecka nie chcemy - przestrzega Agnieszka Berbeka, stomatolog.

Więcej o: