1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Mikroby kontra choroby

Jeśli spojrzeć na świat przez mikroskop elektronowy, okazuje się, że każdy z nas ma na i w sobie miliardy stworzeń, które chronią go przed chorobami. Warto o nie zadbać.
Wiadomo, że są bakterie dobre i niedobre. Większość z nas wie, że korzystna mikroflora jest ważna dla zdrowia, że podczas i po kuracji antybiotykowej trzeba brać preparat probiotyczny. Ale mało kto uświadamia sobie, jak wielki wpływ na nasze zdrowie mają dobre mikroby. I ile ich mamy!

PRYWATNE STADO

Spójrz na swoją rękę. Czy wiesz, że jest na niej tyle bakterii, ilu ludzi mieszka na całej Ziemi?

Zajrzyjmy głębiej. Jelito cienkie: tam substancje odżywcze z jedzenia są wchłaniane do krwiobiegu. Bakterii jest tam niewiele, w łyżeczce treści - zaledwie 50 milionów, pięć razy tyle, ilu obywateli liczą Węgry. Niestrawione resztki pokarmowe przesuwane są do jelita grubego i tu dla bakterii zaczyna się wypas. Dosłownie, bo żywią się one różnymi postaciami długołańcuchowych węglowodanów, a upraszczając - błonnikiem z naszej diety. W łyżeczce treści jest już ich 10 tysięcy razy więcej niż w jelicie cienkim - 500 miliardów. Część z nich jest wydalana, ale większość zostaje. Właściwie połowa tego, co w brązowej formie ląduje w sedesie, nocniku lub pieluszce, to bakterie.

9 JAŁOWYCH MIESIĘCY

Jest taki czas w naszym życiu, gdy bakterii nie mamy wcale - to miesiące spędzone w brzuchu mamy. Gdy dziecko przeciska się przez kanał rodny, jego ciało stopniowo od głowy po stopy powlekają bakterie mamy. Mikrobiolodzy są zachwyceni ideą porodu naturalnego. Co bardziej rezolutni mówią tak: owszem, dziecko ma geny mamy i taty, ale ma jeszcze "drugi genotyp". To geny zasiedlających je bakterii. I te - po porodzie naturalnym - ma tylko od mamy.

Cesarskie cięcie to sytuacja, gdy jałowe dziecko na rękach lekarza trafia wprost do środowiska szpitalnego. Bakterie tylko marzą o zdobyciu takiego pustego lądu! Zaczyna się wyścig. Jeśli tylko jest taka możliwość, trzeba się starać, by wyprzedzić bakterie szpitalne i dostarczyć maluszkowi mikroflory rodziców. Jak? Przez kontakt skóra do skóry, przez owinięcie w pieluszki wcześniej trzymane przez mamę lub tatę pod ubraniem. Być może w przyszłości rutyną będzie nanoszenie na cesarskiego noworodka wydzieliny z pochwy mamy.

KOKTAJL MLECZNY

Mikroby, które kolonizują ciało dziecka, są głodne. Czym je nakarmić? Najlepsze jest mleko mamy. Zawiera prebiotyki, czyli złożone węglowodany, którymi mikroby się żywią. Karmienie piersią to też zastrzyk następnych korzystnych bakterii, które są w pokarmie i na skórze brodawek.

No dobrze, ale po co to wszystko? Chodzi tylko o to, żeby zająć miejsce i nie dopuścić drobnoustrojów chorobotwórczych do skolonizowania jelit, skóry, błon śluzowych? Nie. Stawka jest znacznie większa. Okazuje się bowiem, że bakterie mają bezpośredni wpływ na zdrowie dziecka.

SŁUŻBY SPECJALNE W JELITACH

Jelita to ważny kawałek układu odpornościowego. Tu w dużej mierze zapadają decyzje - jak reagować na to, co "wpadło" z zewnątrz (przez usta). Czy to bezpieczne składniki diety, które trzeba wykorzystać, a potem posprzątać po uczcie, formując zgrabny stolec? A może trzeba podnieść alarm, uruchamiać siły obronne organizmu albo wydalić treść pokarmową, by pozbyć się zagrożenia? Okazuje się, że w podejmowaniu tych decyzji mikroby pełnią rolę "negocjatorów". Korzystna mikroflora to sprawnie działający sztab dyplomatów. Mikroflora o zaburzonym składzie to banda pomyleńców, którym dano do zabawy przycisk "alarm". W doświadczeniach na myszach zaobserwowano, że brak mikroflory jelitowej to sytuacja katastrofalna - gdzie nie ma mikrobów, nie ma też komórek układu odpornościowego.

TUCZENIE ANTYBIOTYKAMI

Badacze zauważyli, że ludzie z wieloma różnymi chorobami przewlekłymi mają zaburzoną florę jelitową. Zaczęto przypatrywać się różnym sytuacjom, a wnioski idą w jednym kierunku: im bogatsza ludzka mikroflora, tym lepiej. I odwrotnie: im bardziej jesteśmy wyjałowieni, tym większe ryzyko różnych chorób, a także otyłości. Zauważono na przykład, że niemowlęta, które przed ukończeniem 6. miesiąca życia przeszły kuracje antybiotykami, ważą więcej niż rówieśnicy i różnica ta utrzymuje się do 3. roku życia.

Ale mikroby mają wpływ nie tylko na zdrowie w takich poważnych kategoriach. Przebadano dzieci cierpiące na kolkę i wychodzi na to, że skład ich flory jelitowej różni się od składu flory jelitowej dzieci bez kolki. Wnioski są dość złożone i trudno na razie o jasne zalecenia, ale są już na rynku probiotyki "na kolkę".

Bakterie mają wpływ m.in. na wypróżnienia. Przy zaparciach pomaga dieta bogata w błonnik i fermentowane napoje mleczne. Błonnik to pożywka dla bakterii, jogurt lub kefir - zastępy mikrobów.

POTRZEBNA RÓWNOWAGA

Warto uświadomić sobie, jak złożony mikrobiologicznie jest nasz świat. Ta świadomość powinna nas powstrzymywać przed odkażaniem wszystkiego dookoła. W łazience i w kuchni mamy wiele preparatów do zabijania bakterii "na śmierć". Niestety zabijają nie tylko E.coli i salmonellę, ale także pożyteczne szczepy. A przecież my i tak żyjemy w niemal sterylnych warunkach: jemy i pijemy uzdatnioną, pasteryzowaną żywność. Często się myjemy, szorujemy naczynia. A dzieciom zabraniamy "brudnych" zabaw. Jak zatem wspomóc ich wewnętrzny ekosystem?

Gdyby na szalkach wagi położyć z jednej strony wszystkie zwierzęta i rośliny świata, a na drugiej mikroby, to tych maleństw byłoby więcej! Mikroby pojawiły się na świecie ponad trzy miliardy lat przed ludźmi. Ludzie bez nich nie mogliby żyć. Większość mikrobów doskonale poradzi sobie i bez nas.

BOGATSZE ŻYCIE WEWNĘTRZNE

W dbaniu o korzystną mikroflorę ważna jest różnorodność. Nie wystarczy łyknąć kapsułkę z określonym szczepem bakterii. To pomaga w określonych sytuacjach. Ale na tym się nie kończy. Ważne są także:

RÓŻNORODNA DIETA.

Przez pierwsze sześć miesięcy życia niemowlę powinno być karmione piersią. Potem przychodzi pora na rozszerzanie diety. Od początku warto wprowadzać warzywa i owoce bogate w błonnik, kasze, a stopniowo także pełnoziarniste produkty zbożowe, rośliny strączkowe, fermentowane przetwory mleczne, kiszone (nie kwaszone!) ogórki, kapustę, buraki. Bakterie mają różne upodobania. Różne szczepy "lubią" różne rodzaje polisacharydów (np. z cebuli, cykorii, fasoli, bananów lub zbóż).

ROZWAŻNA HIGIENA.

Sprawa nie jest prosta: trzeba znaleźć złoty środek między odkażaniem wszystkiego dookoła, a życiem w brudzie. Pamiętajmy, że brud współczesny różni się od pradawnego. Są w nim szkodliwe substancje chemiczne, np. nawozy, paliwo, smary, rozmaite odczynniki i sztuczne tworzywa. Inaczej także spędzamy czas niż nasi przodkowie. Oni nie jeździli autobusem z pięćdziesięcioma przeziębionymi współpasażerami, nie podróżowali w kilka godzin za granicę, nie pracowali w fabrykach, nie leczyli się w szpitalach. Czasem trzeba sięgnąć po środki odkażające. Byle z umiarem.

KONTAKT ZE ZWIERZĘTAMI.

Są badania potwierdzające przeczucie, że dzieci wychowujące się z psami, są zdrowsze. Pies także ma swoją mikroflorę, która jak się okazuje, całkiem dobrze uzupełnia tę ludzką. Może oczywiście także przenosić pasożyty, dlatego rozwaga (oraz regularne odrobaczanie) nadal jest wskazana.

UNIKANIE ANTYBIOTYKÓW.

Te leki mogą uratować życie i wtedy, kiedy to konieczne, z ulgą po nie sięgamy. Ale nie można ich stosować lekkomyślnie. Po pierwsze - bakterie nie są głupie i szybko reagują na naszą antybiotykową agresję. Mutują tak, by uodpornić się na działanie leku, a odporne na naszą broń, stają się bezkarne. Po drugie - każde użycie antybiotyku narusza naszą mikroflorę. Trzeba mieć naprawdę ważny powód, by zdecydować się na taki krok.

Inspiracja

Przy pisaniu tego tekstu korzystałam z książki "Zdrowie zaczyna się w brzuchu" Justina i Eriki Sonnenburgów (wyd. Galaktyka). To jedna z takich książek popularnonaukowych, które czyta się jak dobry kryminał. Polecam!

Więcej o:
Komentarze (1)
Mikroby kontra choroby
Zaloguj się
  • Sylwia Oliwa

    0

    To prawda, że antybiotyki to zło. Jak da się jakieś mikroby i inne wirusy utłuc bez ich pomocy to tylko dobre dla nas i naszych dzieci. Szkoda, że nic nie wspomnieliście o pasożytach układu pokarmowego. To ciągle temat tabu, a jest realnym zagrożeniem dla wszystkich dzieci w przedszkolach i ich rodziców. I tego problemu także nie leczy się antybiotykiem tylko Pyrantelum Medana, która nie jest na receptę, a i tak jest z tego wszystkiego najskuteczniejsza.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX