1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Babcia wie lepiej? Nie zawsze

Babcia to dla malucha i jego mamy prawdziwy skarb. Ale do wielu porad serwowanych nam przez nasze mamy należy podchodzić z ostrożnością. Wciąż pokutują bowiem mity, które mogą doprowadzić do tego, że dziecko wyrośnie np. na chorowitego niejadka z krzywym zgryzem. Sprawdź, która z ?życiowych prawd? nie ma z prawdą nic wspólnego.
Nie trzeba leczyć mleczaków, bo i tak wypadną

Wielu rodziców uważa, że zębów mlecznych nie trzeba leczyć, bo i tak wypadną. Poza tym tłumaczą często, że skoro oni od zawsze mieli problemy z próchnicą i kolejnych ubytkami, to pewnie maluch odziedziczył po nich "słabe zęby".

Otóż zęby rzeczywiście będą słabe, ale tylko wtedy, gdy nie będziemy o nie dbać. Bagatelizowanie próchnicy u najmłodszych doprowadziło do tego, że grubo ponad połowa trzylatków ma w zębach wymagające leczenia dziury.

Popsute zęby maluchów trzeba leczyć, jednak przede wszystkim należy robić wszystko, by nie stało się to konieczne. Najlepiej zacząć jeszcze w czasie ciąży - od nieprzyzwyczajania malucha do słodkości. Źle na zęby wpływają słodkie napoje, w tym soki, nawet te niesłodzone. Idealna jest niegazowana woda. Wciąż pokutuje też przeświadczenie, że zjedzenie owoców przed spaniem zwalnia z obowiązku umycia zębów. Błąd! W owocach też jest cukier, który nie pozostanie obojętny dla szkliwa.

Jedną z nielicznych słodkości, które nie szkodzą, a nawet pomagają zębom, jest miód. Ogranicza on powstawanie płytki nazębnej, a więc zapobiega próchnicy. A poza tym ma całą masę innych zalet...

Spanie na mrozie hartuje

Im lżej ubrani wychodzimy na mróz, tym bardziej się hartujemy. To błędne przeświadczenie wywołało zapewne wiele przeziębień i katarów. Z mrozem nie można igrać, co nie znaczy, że należy go unikać.

Wychodząc na spacer z niemowlakiem, zadbajmy o odpowiednie (nie za grube!) ubranie. I przede wszystkim nie pozwólmy mu spać. Gdy zasypiamy, nasze podniebienie się rozmiękcza. Zimne powietrze łatwiej więc przedostaje się do płuc. A od tego już tylko krok do zapalenia gardła, oskrzeli, a nawet płuc. Dlatego jeśli do tej pory spacerowaliśmy w porze spania, zimą lepiej ten harmonogram zmodyfikować.

Zimne rączki i nóżki to znak, że dziecku jest zimno

"Ależ on ma zimne rączki! Za lekko go ubrałaś" - na takie słowa ciężko jest młodej mamie reagować spokojnie. A w przypadku mamuś, które w nowej roli sprawdzają się dopiero od kilku miesięcy, spokój jest tu najbardziej wskazany. Zdecydowana większość niemowląt przez pierwsze miesiące życia ma rączki i stópki zimniejsze niż reszta ciała. A wynika to z niedojrzałości układu krążenia, który dopiero przystosowuje się do nowych warunków. Dlatego to, czy maluchowi nie jest za zimno lub za ciepło, sprawdza się, dotykając karku.

Warto o tym pamiętać, bo przegrzewanie dziecka może być dla niego bardziej niekorzystne niż lekkie zmarznięcie. Poza tym przegrzanemu dziecku na skórze natychmiast pojawiają się potówki.

Czapka przez cały rok, a najlepiej dwie

Czapka na dworze, czapka po kąpieli, czapka do snu. Mit o cudownych właściwościach czapki pokutuje do dziś. Tymczasem opiera się on na całkowicie mylnym przekonaniu, że nakrycie głowy otulające uszy uchroni je przed zapaleniem. Prawda jest jednak taka, że zapalenie ucha jest najczęściej skutkiem przeziębienia, np. przeciągającego się kataru. U najmłodszych dzieci najmniejsza nawet infekcja gardła natychmiast odbija się na uszach. I tu czapka nic nie pomoże. Przeciwnie - może zaszkodzić. Przegrzewane dziecko jest bardziej podatne na infekcje, bo jego system odpornościowy jest osłabiony. Dlatego w upalne dni jedyne, co zakładamy maluchom, to kapelusik chroniący przed słońcem. Należy też zrezygnować z czapeczki do spania czy zakładanej w czasie pobytu w domu.

Zimno i plucha? Zostajemy w domu

Błąd! Spacery to świetny sposób na budowanie odporności dziecka. I nie ma tu co czekać na piękną, słoneczną i bezwietrzną pogodę z temperaturą 20 stopni Celsjusza. Dziecko, by umieć poradzić sobie z pluchą, musi ją oswajać. Dlatego wyjście na dwór powinno być stałym punktem w harmonogramie dnia, nawet jeśli będzie to tylko półgodzinny wypad do osiedlowego sklepu. Musimy pamiętać, by zawsze ubrać dziecko odpowiednio do temperatury, czyli tak, by nie zmarzło, ale też by się nie spociło. Przeciwwskazaniem do spaceru nie jest nawet deszcz - oczywiście, o ile nie mamy do czynienia z burzą czy ulewą, a także wichurą. "Kapuśniaczek" świetnie nawilży śluzówkę nosa, wysuszoną domowym ogrzewaniem. Co więcej, pediatrzy zalecają spacery także przeziębionym dzieciom. Wietrzenie lepiej niż krople udrożni drogi oddechowe. Pamiętajmy jednak - o wyjściu na dwór nie ma mowy w przypadku gorączki. Lepiej też zostać w domu, a już na pewno unikać słońca, jeśli dziecko bierze antybiotyk.

Kolorowy serek to samo zdrowie

Serek homogenizowany o przyjaznej dla dziecka nazwie, pięknym owocowym zapachu i kolorze - to smakołyk, który wyjątkowo często u małych dzieci powoduje... reakcje alergiczne. Rodzicielska czujność zostaje wystawiona na poważna próbę, kiedy mały niejadek ze smakiem wcina kolorowy serek. Prawda jest jednak taka, że z całego nabiału ten, który został poddany procesowi homogenizacji, jest najmniej przyjazny zdrowiu. W dodatku serki, by nabrały kolorów i zyskały zapach, często "wzbogacane" są o syntetyczne aromaty i barwniki. Warto sprawdzić skład takich smakołyków - w wielu znajduje się np. koszenila, czyli barwnik pozyskiwany ze... zmielonych mszyc. Jest dopuszczony do spożycia, ale czy brzmi to apetycznie?

Parówki - mniam?

Parówki to chyba najbardziej ulubiony przez dzieci mięsny "przysmak". Tymczasem najlepsze, co rodzice mogą zrobić, to... zapomnieć o ich istnieniu. Wiele firm reklamuje swoje parówki jako przygotowane specjalnie "z myślą o dzieciach". Prawda jest jednak taka, że ten typ produktów mięsnych zawsze zawiera odpady: skóry, ścięgna, tłuszcz, mączkę kostną, wnętrzności i inne tego rodzaju frykasy. Wszystko to z dodatkiem wielu sztucznych aromatów, często także konserwantów. Podobnie jest z mielonkami. Choć nie jest to tanie, wszelkie wędliny najlepiej kupować w sklepie z ekologiczną żywnością, ewentualnie bezpośrednio od sprawdzonego producenta lub próbować przygotować coś domowego, np. upiec schab z ziołami.

Sok się leje strumieniami

Co może być złego w soku? Przede wszystkim jego nadmiar. Soki są smaczne najczęściej dlatego, że są dosładzane. Jeśli nie cukrem, to syropem glukozowo-fruktozowym. A picie takiego słodkiego napoju nie pozostaje bez wpływu na stan młodziutkich zębów naszego malucha. Dodatkowo sprzyja tworzeniu się w buzi dziecka bolesnych pleśniawek. Inna sprawa, że niemowlę, które wypija więcej niż 150 ml soku dziennie, nie będzie chciało jeść. Dzieje się tak, ponieważ soki dają mu poczucie sytości. Rodzice załamują ręce, bo mają w domu małego niejadka i poją go sokami, żeby chociaż z niego "miał trochę witamin". Tak tworzy się błędne koło. Dla niemowlęcia, ale także dla starszego dziecka - dla rodziców także - najlepsza jest niegazowana woda źródlana.

Papu papu - tylko papka

Nie chce jeść? Zmiksuj mu to - to częsta rada, którą słyszą mamy małych niejadków. Podawanie papek jest normalne, jeśli dopiero rozszerzasz dietę dziecku, przyzwyczajasz go do pokarmów innych niż mleko. Jednak podawanie dwulatkowi wyłącznie zmiksowanych zup jest błędem. Nawet jeśli karmienie czy samodzielne jedzenie przychodzi maluchowi szybciej. Dziecko musi żuć, gryźć, rozdrabniać, odgryzać, by wykształcić sobie aparat mowy. Poza tym karmiąc malucha papkami, możemy wychować sobie niejadka, który nie będzie miał ochoty próbować "dorosłych" potraw, bo przecież łatwiej zjeść kaszkę czy zmiksowaną zupę. Już ośmiomiesięczny niemowlak powinien rozgryzać gotowane warzywa, a roczniak niech lepiej definitywnie pożegna się z papkami.

Uszy - jak się z nimi obchodzić?

Dziecięce uszy należy dokładnie czyścić, nie wolno ich moczyć przy kąpieli, a o basenie dla niemowlaka w ogóle nie ma mowy - to wciąż bardzo popularne mity dotyczące "opieki nad uszami". Co więcej, są to mity bardzo szkodliwe. Czyszczenie uszu malucha patyczkami higienicznymi czy zwiniętą chusteczką może w najlepszym wypadku skończyć się... wepchnięciem woskowiny do środka. Gorzej, gdy dojdzie do mechanicznego uszkodzenia wnętrza ucha. Dlatego jedyne, co należy robić jeśli chodzi o higienę tego narządu, to wysuszenie po kąpieli i wytarcie ręcznikiem. Nie ma przeciwwskazań, by uszy moczyć - czy to w wannie, czy na basenie. Chodzi o przyzwyczajenie dziecka do obecności wody. Tym bardziej, że na basenie już na pierwszych zajęciach dla niemowlaków przewidziane jest "pełne zanurzenie".

Więcej o: