1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Świat się hartuje

Wielka Brytania słynie z zimnego wychowu dzieci, kraje skandynawskie z rodzinnych saun, a Stany Zjednoczone z lodowatego mleka dla niemowląt. Czy te metody mają sens? Które warto przeszczepić na rodzimy grunt, by uodpornić malucha?
Większość rodziców wie, że odporność malucha wspomaga karmienie piersią i zdrowa dieta, bogata w witaminy, minerały, prebiotyki. Stosujemy ochronne szczepienia. Mówimy też często o hartowaniu, choć prawdę mówiąc chorowitego malucha zwykle nadmiernie chronimy przed chłodem. A co robi się na świecie?

Mleko po amerykańsku

Mamy ze Stanów Zjednoczonych nie podgrzewają mleka dla niemowląt. Do niemowlęcych butelek wlewają mleko prosto z lodówki. Również pokarmy stałe podają dzieciom zimne lub w temperaturze pokojowej. Niewątpliwie ułatwia im to życie - na spacerze czy w podróży nie muszą martwić się o to, gdzie podgrzać butelkę. Z medycznego punktu widzenia temperatura podawanego jedzenia nie ma większego znaczenia. To, że wolimy ciepły obiad, jest kwestią przyzwyczajenia. Warto jednak wiedzieć, że lody i inne pokarmy prosto z lodówki powinno się proponować dziecku raczej zimą niż latem. W upalne dni nagłe zmiany temperatury nie są korzystne dla śluzówki górnych dróg oddechowych i sprzyjają infekcjom.

Gołe nogi po brytyjsku

Codziennie rano na ulicach Wielkiej Brytanii - niezależnie od pory roku - widać małe dziewczynki maszerujące do szkoły w lekkich pantofelkach i białych skarpetkach. Temperatura powyżej 10°C to znak, że można zostawić w domu kurtkę, a nawet zamienić sweterek na bluzkę z krótkim rękawem. Ponieważ zima atakuje Wyspy rzadko i na krótko, śnieg czy mróz jest traktowany jak ewenement i nikt nie zaprząta sobie głowy zaopatrywaniem dzieci w grube zimowe ubrania. Za najlepsze buty na śnieg uchodzą kalosze, nierzadko noszone na nogi jedynie w skarpetkach.

Czy brytyjskie maluchy chorują częściej niż polskie? Niekoniecznie. Dzieci przyzwyczajone do przebywania w niskich temperaturach mniej chorują i łatwiej znoszą zmiany pogody. Chłód trenuje układ odpornościowy i poprawia krążenie, zimne powietrze dotlenia tkanki ciała. Najczęstszą przyczyną typowych jesienno-zimowych infekcji jest raczej przegrzewanie dzieci, niż rozsądnie dawkowany chłód.

Odporność po europejsku

Profilaktyczne podawanie dzieciom rozmaitych suplementów, popularne w Polsce, w innych krajach Europy nie spotyka się z entuzjazmem. Preparaty dla dzieci na aptecznych półkach często porastają kurzem. W Holandii podawanie dzieciom leków na "wzmocnienie odporności" jest traktowane jak hipochondria, a na matkę wycierającą dziecku nos na ulicy patrzy się jak na dziwaczkę. Francuscy rodzice stawiają na homeopatię, a infekcje górnych dróg oddechowych leczą specjalnymi zabiegami rehabilitacyjnymi, pozwalającymi na odflegmianie bez podawania nadmiaru leków. Niemcy stawiają na naturalne soki i owoce, a Włosi słynący ze zdrowej kuchni podają dziecku suplementy tylko na wyraźne zalecenie lekarza. Włoskie mamy cenią sobie również hartowanie dzieci kąpielami w morzu i zimnymi prysznicami na plaży.

Sauna po fińsku

W Finlandii zwyczaj rodzinnego raczenia się gorącym powietrzem i zimną wodą jest tak samo ważnym punktem tygodnia, jak niedzielny obiad. Te naprzemienne bodźce wpływają korzystnie na organizmy dzieci i dorosłych. Powodują lepsze ukrwienie, wzmacniają układ sercowo-krwionośny i uaktywniają siły obronne organizmu. Dzieci korzystające z sauny rzadziej chorują na zapalenie oskrzeli, astmę, grypę, nie miewają kataru. Na początek maluchowi wystarczy sesja trzyminutowa, kolejne można wydłużyć do sześciu minut. Z dzieckiem nie powinno się siadać na najwyższej półce. Po saunie malucha trzeba schłodzić, ale nie lodowatą wodą z przerębla, tylko letnim prysznicem.

Spacer po szwedzku

W Szwecji mówi się, że nie ma złej pogody, są tylko nieodpowiednie ubrania. Szwedzkie maluchy spędzają na świeżym powietrzu, niezależnie od temperatury, śniegu, deszczu, wiatru i ostrego słońca - po kilka godzin dziennie. Są nawet przedszkola, w których dzieci spędzają cały dzień na dworze. I mniej chorują.

Zdrowe czy chore?

Polskie mamy często zatrzymują w domu nawet maluchy z niewielkim katarem. Ale co kraj to obyczaj.

Holandia: Jeśli dziecko nie gorączkuje i nie jest wyjątkowo osłabione, maszeruje do przedszkola.

Niemcy: Tylko choroby zakaźne powstrzymują niemieckich rodziców od posyłania maluchów do przedszkola.

Szwecja: Katar nie jest w Szwecji uważany za chorobę. Gorączkujące dziecko przeczekuje chorobę w domu, z lekarzem rodzice konsultują się telefonicznie. Po antybiotyk szwedzcy lekarze sięgają w ostateczności.

Wielka Brytania: Brytyjskie przedszkolaki na spacerze słychać już z daleka - głośno kaszlą i pociągają nosami.

Więcej o: