1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Cała prawda o sepsie

Z dr Piotrem Albrechtem rozmawiała Hanna Bartoszewicz
10.07.2007 13:13

Fot. VOISIN/PHANIE

Z lękiem słuchamy wiadomości o kolejnych przypadkach zachorowań. Niepokój potęguje niewiedza. Poprosiliśmy więc naszego eksperta o wyjaśnienie wątpliwości, jakie budzi sepsa.
Panie Doktorze, o sepsie słyszy się w telewizji i czyta w gazetach i choć słowo to budzi strach, mało, kto wie, co się za nim kryje. Co to właściwie jest sepsa?

Tym terminem określa się ogólnoustrojową reakcję zapalną, wywołaną zakażeniem, które rozprzestrzenia się zazwyczaj poprzez krwiobieg. Sama obecność bakterii we krwi (bakteriemia) nie zawsze jednak prowadzi do uogólnionych objawów septycznych. Bo np. śledziona, która jest ważnym narządem układu odpornościowego, może je wszystkie wyłapać. A kiedy indziej te bakterie mogą się szybko namnożyć i roznieść po całym organizmie - do nerek, do płuc, do mózgu...

A czy nie bywa odwrotnie - że jakiś chory narząd staje się rozsadnikiem bakterii?

Pierwotne źródło zakażenia tkwi często w nas samych - w nosie, w gardle mamy różne bakterie, ale trzymamy je w szachu. I może się zdarzyć, że przy nagłym spadku odporności bakterie te przekroczą barierę błony śluzowej dróg oddechowych i przedostaną się do krwi. I jeśli są bardzo zjadliwe, a nasze możliwości walki z nimi niedostateczne, to mogą się przenieść do innych narządów. W ten sposób zakażenie może się rozprzestrzenić z ucha, z zatok, ale także z nerek, skóry.

Dlaczego sepsa jest taka groźna?

Bo postępuje szybko, a szkody w organizmie narastają lawinowo. Gwałtownie mnożące się bakterie zatruwają krew i płyny tkankowe produktami przemiany materii, a desperacka obrona organizmu prowadzi z kolei do szybkiego rozpadu mikrobów, co dodatkowo zwiększa stężenie toksyn w ustroju. Upośledza to kolejno funkcjonowanie ważnych narządów i układów, aż wreszcie dojść może do tzw. wstrząsu septycznego - dramatycznie spada ciśnienie krwi, krążenie słabnie, dochodzi do niedotlenienia tkanek i zaburzenia metabolizmu; w rezultacie do krwi przedostają się dalsze szkodliwe substancje. Ponadto w odpowiedzi na zmasowany atak organizm wytwarza coraz więcej tzw. mediatorów zapalenia, które uszkadzają naczynia krwionośne.

Wyprowadzić chorego ze wstrząsu można tylko na oddziale intensywnej opieki medycznej, a i to, niestety, nie zawsze się udaje.

Które bakterie mogą wywołać sepsę?

Najczęściej są to: Hemophilus influenzae typu B, pneumokoki i meningokoki. Bakterie te są groźne zwłaszcza dla dzieci, szczególnie dla najmłodszych, bo ich układ odpornościowy jest jeszcze nie w pełni dojrzały.

To skąd wzięła się nagle sepsa wśród poborowych?

Za te przypadki odpowiedzialne są meningokoki typu C, które rozprzestrzeniają się bardzo szybko drogą kropelkową, a więc wtedy, kiedy dużo ludzi przebywa ze sobą na małej przestrzeni przez dłuższy czas. W Polsce większość przypadków sepsy meningokokowej wywoływał dotąd typ B, ale typ C wydaje się w ostatnim okresie bardziej zjadliwy i częściej grasuje wśród nastolatków (przyczyniają się do tego ich bliskie kontakty: picie z jednego kubka, jedzenie wspólnymi sztućcami, pocałunki).

Ustalmy - czy sepsą można się zarazić czy nie?

Sepsą zarazić się nie można, tylko czynnikiem, który ją wywołuje. I albo się będzie miało sepsę, albo nie. Ja sam zetknąłem się z niejednym przypadkiem sepsy pneumokokowej, niejednym meningokokowej i na razie jestem zdrowy.

Dawniej sepsa kojarzyła się głównie z zakażeniami szpitalnymi...

I dziś występuje ona w szpitalach znacznie częściej niż "na wolności". Bo też bakterie mają tam ułatwione życie - badania diagnostyczne, kroplówki, cewniki, a przede wszystkim operacje wiążą się z naruszeniem powłok ciała. Wiele rodzajów nowoczesnej terapii (np. transfuzje, przeszczepy) ratującej życie wymaga z kolei obniżania odporności, co ma ten niekorzystny efekt uboczny, że zwiększa podatność na zakażenia. W dodatku szczepy szpitalne są często bardziej zjadliwe i bardziej oporne na antybiotyki. Ale przypadki sepsy poza szpitalem zdarzały się zawsze, tylko się o tym tyle nie mówiło, nie pisało.

Dlaczego więc teraz zrobiło się o niej tak głośno? Czy ostatnio notuje się wzrost zachorowań?

Meningokoków C jest rzeczywiście trochę więcej, ale to nie jest tak, że sepsa spadła na nas jak grom z jasnego nieba. To się zdarzało, zdarza i zdarzać będzie, dopóki nie będzie masowych nieodpłatnych szczepień, tak jak w wielu innych krajach, gdzie zaczyna się szczepić dzieci wkrótce po urodzeniu. U nas trzeba to robić prywatnie i jest to dla rodziców poważny wydatek. Uważam jednak, że choć ryzyko sepsy jest stosunkowo niewielkie (zdarza się ona u kilkunastu-kilkudziesięciu dzieci na 100 tys., w zależności od czynnika etiologicznego), to jej przebieg jest na tyle niebezpieczny, że warto go ponieść.

Przeciwko jakim bakteriom radzi Pan szczepić dzieci?

Najlepiej przeciw wszystkim trzem, o których już mówiliśmy. Są wśród nich meningokoki, z tym że dostępna w Polsce i na świecie szczepionka przeciwmeningokokowa przeznaczona dla małych dzieci chroni jedynie przed zakażeniem typem C.

Czy można jeszcze w inny sposób zmniejszyć ryzyko zachorowania?

Jeśli chodzi o niemowlęta, to ochronnie działa karmienie piersią - dziecko dostaje w mleku matki gotowe przeciwciała. Matka może się też sama zaszczepić przed zajściem w ciążę albo później, w trzecim trymestrze - w obu wypadkach przeciwciała przenikną do krwi płodu przez łożysko.

A w przypadku starszych dzieci, które mogą się wzajemnie zarażać groźnymi bakteriami? Czy można je jakoś chronić, np. przez zwracanie większej uwagi na higienę?

To trudne w praktyce. 60% przedszkolaków jest nosicielami pneumokoków, więc chyba trzeba by zrezygnować z przedszkola...

Ilu z tych 60% nosicieli zachoruje?

W Polsce na 100 tys. dzieci w wieku przedszkolnym u 17-19 rozwija się inwazyjne, czyli groźne dla zdrowia i życia zakażenie pneumokokowe.

A jak jest z nosicielstwem meningokoków?

Jest mniejsze, ale jeżeli już się taki meningokok pojawi np. w przedszkolu, to gwałtownie rośnie tam liczba nosicieli. Nie wszystkie jednak dzieci mają dostatecznie silne mechanizmy obronne, żeby go zwalczyć, zwłaszcza jeśli jest to szczep szczególnie zjadliwy. Ponadto dzieci często zapadają nawet na jakieś banalne infekcje wirusowe, które obniżają odporność. Sytuacja może stać się groźna. W dodatku taki wirus uszkadza błonę śluzową w nosie i gardle, a wtedy ta groźna bakteria może łatwo przeniknąć do krwi.

Czy może być tak, że nosiciel sam nie zachoruje, a zarazi kolegę?

Bardzo często tak właśnie jest. Bo nosiciel zazwyczaj wytworzył już przeciwciała przeciw własnemu szczepowi bakterii i one trzymają je na uwięzi (no chyba, że dramatycznie spadnie odporność). A ktoś inny może mieć nieco odmienny szczep i własne przeciwciała, które jednak w zetknięciu z tym nowym, "sprzedanym" przez kolegę, okażą się bezużyteczne. To dotyczy zwłaszcza poborowych, którzy zjeżdżają się z różnych stron Polski i każdy może przywieźć swoistą odmianę meningokoka typu C. A że przebywają ze sobą całą dobę na niewielkiej przestrzeni, okazji do zarażenia się nie brakuje.

Jak się postępuje, jeżeli w jakimś przedszkolu wykryje się przypadek sepsy?

Wszystkie dzieci, które zetknęły się z dzieckiem chorym, muszą dostać profilaktycznie antybiotyk. Najczęściej podaje się rifampicynę, lek stosowany normalnie przy leczeniu gruźlicy. Ma bardzo szerokie "pole rażenia" i na co dzień sięga się po niego rzadko, więc mało, która bakteria mu się oprze. No i wystarczy podawać go krótko, przez 2-3 dni, czasem nawet pojedynczą dawkę (to zależy od rodzaju bakterii). Oprócz tego można wszystkie dzieci z tego przedszkola zaszczepić.

Zdąży się? Przecież odporność nie wytwarza się od razu?

Tak, ale dzieci są już, przynajmniej na jakiś czas, chronione antybiotykiem i eliminuje się w ten sposób nosicielstwo.

To, po co szczepić, jak chronione?

Bo przyjdzie następne dziecko i sprawa zaczyna się od nowa... Jeżeli to jest sytuacja epidemiczna, to koszty szczepień pokrywa NFZ.

Sepsa na szczęście zdarza się rzadko, ale ponieważ jest skrajnie niebezpieczna, nie wolno lekceważyć jej symptomów. Co powinno obudzić czujność rodziców?

Nie tak łatwo powiedzieć. Zwykle jest tak, że stan ogólny dziecka - jego samopoczucie i wrażenie, jakie na nas robi - jest nieadekwatnie zły. Nawet, jeśli uda nam się obniżyć gorączkę, to dziecko jest nadal senne, apatyczne, pokłada się. Może też być niespokojne, rozdrażnione, może wymiotować.

A gorączka zawsze jest?

Z reguły tak, bo wyzwalają ją rozpadające się wewnątrz krwi bakterie. Wyjątkowo, przy niezwykle ciężkim i gwałtownie postępującym zakażeniu, temperatura ciała może spaść poniżej normy. Ale najczęściej sięga powyżej 38,5 st. C i trudno ją obniżyć.

Jeżeli bakterie przedostaną się do układu nerwowego, może także dojść do zapalenia opon z charakterystycznymi objawami (nudności, wymioty, drgawki, znaczna senność, niezborność ruchów, sztywność karku). Z późniejszych objawów może wystąpić wysypka krwotoczna, czyli wybroczyny pod skórą. Zwłaszcza przy sepsie meningokokowej.

Małe siniaczki?

Jak łepek od szpilki, sinogranatowe, nie znikające przy uciśnięciu np. brzegiem szklanki. To są zatory bakteryjne w drobnych naczyniach krwionośnych. Może też dojść do niewydolności nerek i zatrzymania moczu. To już są objawy alarmujące...

To znaczy, że trzeba reagować wcześniej?

Ale też nie z każdą gorączką lecieć pędem do szpitala - zważywszy, że sepsa występuje z taką częstością, z jaką występuje.

Powtórzmy jednak, - jeśli gorączka jest wysoka, trudno ją obniżyć albo mimo spadku temperatury dziecko czuje się źle, jest apatyczne i sprawia wrażenie chorego, to lepiej jednak pokazać je lekarzowi...

...i jeśli ten uzna, że istotnie zachodzi podejrzenie sepsy, to powinien błyskawicznie wysłać je do szpitala. W niektórych krajach zaleca się nawet, żeby przedtem podał mu dożylnie penicilinę, bo ta godzina może uratować dziecku życie.

Co się dzieje w szpitalu?

Podejrzenie sepsy sprawdza się za pomocą szczegółowych badań krwi - morfologii z rozmazem, biochemicznych, posiewu krwi. Ten ostatni nie wypadnie dodatnio, jeżeli wcześniej podano dożylnie antybiotyk, ale inne wskaźniki będą pokazywać, czy mamy do czynienia z sepsą lub ciężkim zakażeniem bakteryjnym. A jeśli tak, to wdraża się kurację antybiotykową. Najczęściej podaje się cefalosporyny trzeciej generacji, zawsze dożylnie.

A jeśli dojdzie do wstrząsu?

Wtedy podejmuje się działanie wielokierunkowe: podaje się sterydy i immunoglobuliny (żeby osłabić reakcję przeciwzapalną, a zarazem podnieść odporność), robi się transfuzję wymienną i plazmaferezę (oczyszczanie osocza), żeby pozbyć się toksyn z krwiobiegu. No i oczywiście czuwa się nad tzw. funkcjami życiowymi, by w razie potrzeby podać dożylnie płyny czy wspomóc oddychanie - dopóki stan chorego nie poprawi się na tyle, że organizm będzie już sobie z tym radził sam.

Szczepienia - komu, jakie, za ile

Szczepić warto przede wszystkim najmłodsze dzieci, już w pierwszym półroczu, bo wskutek niedojrzałości układu odpornościowego na zachorowanie najbardziej narażone są maluchy do lat 2 - mówi dr Albrecht.

(Dla dzieci najmłodszych, do 4. roku życia, przeznaczone są tzw. szczepionki skoniugowane przeciw trzem nagroźniejszym rodzajom bakterii: Hemophilus influenzae typu B (cena szczepionki - kilkadziesiąt zł za 1 dawkę), pneumokokom (dwieście kilkadziesiąt-trzysta zł za dawkę) i meningokokom typu C (ok. 150 zł za 1 dawkę). Można je podawać już od 6. tygodnia życia.

(Szczegółowy harmonogram szczepień zależy od wieku, a także rodzaju szczepionki, trzeba, więc sprawę omówić z lekarzem dziecka. Ogólna zasada jest taka, że im młodsze dziecko, tym więcej dawek potrzebuje. Jeśli chodzi np. o koniugowaną szczepionkę przeciw pneumokokom, to jeżeli zaczynamy ją podawać dziecku dwumiesięcznemu, musi ono w sumie otrzymać 3 dawki w odstępach nie mniejszych niż 2 miesiące oraz dawkę przypominającą pomiędzy 12. a 15. miesiącem życia (jeśli szczepienie zaczynamy u dziecka powyżej 12. miesiąca życia potrzebne będą dwie dawki, po ukończeniu dwóch lat - jedna dawka).

(Dzieciom starszym i młodzieży można też podawać tańsze, choć nieco mniej skuteczne szczepionki polisacharydowe przeciw pneumo- i meningokokom.









Zobacz także

ZOBACZ TEŻ WIDEO

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX