1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Kłopoty z gryzieniem

Mój dwuletni synek nie potrafi ani gryźć, ani przeżuwać. Je wyłącznie rozdrobnione pokarmy, kaszki, zupy z drobno posiekanymi składnikami, drugie danie tylko z sosem. Próby podania mu jedzenia, które wymaga gryzienia, kończą się dławieniem, wypychaniem jedzenia językiem, czasami nawet wymiotami i płaczem. Wielokrotnie próbowałam zachęcić synka własnym i innych dzieci przykładem, ale nic nie skutkowało. Za rok chciałabym posłać go do przedszkola, ale obawiam się, że może się to okazać niemożliwe ze względu na kłopoty z jedzeniem. Co powinnam zrobić?
Zbyt późne wprowadzanie do diety dziecka pokarmów wymagających gryzienia często powoduje trudności z przeżuwaniem i połykaniem kawałków jedzenia. Aby uniknąć tego typu kłopotów, każdy maluch już w drugim półroczu życia powinien stopniowo dostawać wafle ryżowe, chrupki kukurydziane czy chleb bezglutenowy oraz coraz mniej rozdrabniane zupy jarzynowe.

Prawdę mówiąc, nie znam żadnego skutecznego sposobu, w jaki mogłaby Pani nakłonić synka do gryzienia. Jedyna rada to uzbroić się w cierpliwość i czekać, aż małemu znudzą się papki. Cierpliwość jest konieczna, ponieważ do czwartego roku życia trudno jest dziecku coś wytłumaczyć lub do czegoś je nakłonić. A już na pewno nie uda się to z dwulatkiem, przeżywającym okres buntu i przekory. Ten okres trzeba zdecydowanie przeczekać.

Jestem mamą dwuletniego Mikołaja. Przez 21 miesięcy karmiłam synka piersią. Od ósmego miesiąca zaczął próbować naszego jedzenia i mu się to spodobało. Niezbyt dobrze radził sobie tylko z gryzieniem. Czasem gryzł, jednak zdarzało się, że nawet małe kawałki wywoływały u niego odruch wymiotny. Teraz synek poza chlebem, paluszkami, frytkami i wafelkami nie chce nic gryźć i - co gorsza - nie chce niczego nowego spróbować. Aby zjadł obiad, muszę mu zmiksować naszą zupę na papkę. Gdy na łyżce pojawi się ryż lub kawałek makaronu, mały zaraz pluje. Wyjmuje nawet owoce z jogurtu. Kilka razy podejmowałam próby karmienia syna mniej rozdrobnionym jedzeniem, lecz bezskutecznie. Po pierwszej łyżce odmawiał jedzenia i przez kilka następnych dni w ogóle nie chciał nic jeść. Co robić? Przegłodzić malca? Jak zachęcić go do zjedzenia choćby jajecznicy?

Proponowałbym się zrelaksować i przestać zajmować problemem jedzenia, chyba że mimo Pani wysiłków dziecko w ogóle nie przybiera na wadze. Zasada prawidłowego żywienia polega na tym, że to dziecko decyduje, czy i ile będzie jadło. My zaś decydujemy, co, jak i kiedy będzie jadło. Powinno to polegać na tym, że korzystając z naszej wiedzy i zaleceń medycznych, dajemy maluchowi produkty, które powinien jeść, a on decyduje, ile i co zje. A zatem w dużej mierze należy zdać się na instynkt dziecka. Moje własne dzieci miały fazy jedzenia np. tylko parówek, chleba czy zdecydowanego odmawiania najdrobniejszych "farfocli" w zupie przez kilka dni, tygodni czy nawet miesięcy i nic złego w tym czasie się nie wydarzyło. Odpowiednio przybierały na wadze, a po czwartym roku życia zaczęły jeść coraz więcej.

Poza tym bardzo trudno cokolwiek zwojować z dwulatkiem, bo to taki okres w rozwoju, kiedy malec na wszystko mówi "nie". Radzę więc jedynie cierpliwie i konsekwentnie podsuwać synkowi właściwe produkty i spokojnie czekać na zmianę jego upodobań. I proszę nie chodzić za dzieckiem z jedzeniem. Wyznaję zasadę: kuchnia wydaje posiłek o określonej porze, dziecko zjada, ile zechce i choćby jęczało i płakało z głodu, musi poczekać do następnego terminu wydawania posiłku. Tylko w ten sposób można się przeciwstawić dziecięcej tyranii.

Więcej o: