Jak dbają o siebie współcześni tatusiowie? Zdecydowanie bardziej niż ich ojcowie pokolenie wcześniej

Badania pokazują, że mężczyźni dbają o siebie - a część tej dbałości, to obok ćwiczeń fizycznych i kontrolowania zdrowia, także pielęgnacja wyglądu. Jak konkretnie radzą sobie w świecie kosmetyków? Zapytałyśmy o rutynę mężczyzn ich pięć partnerek.

Maria (35 lat) i Michał (35 lat), rodzice trzech synów

- Od lat pracuję w działach marketingu firm związanych z kosmetykami, zawsze więc było u nas dużo produktów do testowania - zazwyczaj dla kobiet. Mój mąż traktuje kosmetyki jak leki: pojawia się problem - np. miejscowe przesuszenie, mocno podrażniona skóra po goleniu, trzeba więc wcierać krem, który je zlikwiduje. Michał stosuje kosmetyki wyłącznie wtedy, kiedy stwierdzi, że ich potrzebuje - ma suchą skórę na rękach, pęka mu skóra na ustach. Regularne stosowanie kosmetyków uznałby za "pacykowanie się" i "fiokowanie".

Gdy wyskakuje mu krosta albo pęka naczynko w oku, przychodzi do mnie z pytaniem: "Co możemy z tym zrobić?" i oczekując cudownego produktu, który zlikwiduje "problem". Na szczęście znam się na kosmetykach i potrafię go zawsze poratować.

Mój mąż jest bardzo wrażliwy na zapachy, wszelkie pachnące zbyt kobieco preparaty z miejsca odrzuca. Ma więc swoje, męskie, szampony i żele do mycia ciała. Mój mąż jest wielkim fanem żelowej konsystencji produktów do twarzy ("nie świeci się po nich twarz i nie klei nic do skóry"), kremów pod oczy. Kremów nie kupuje sam - dostaje ode mnie, oprócz jednego: ulubionego żelo-kremu energetyzującego, który po nałożeniu na twarz lekko szczypie i pobudza. Wiem, bo kiedyś niechcący go sobie zaaplikowałam.

4Hipster shirtless man holding bottle in the bathroom
Fot. iStock

Agnieszka i Szymon, oboje po czterdziestce, rodzice 16-latki i 5-latki

- Szymon przez wiele lat mieszkał we Francji i Wielkiej Brytanii, tam zaprzyjaźnił się z ukochaną wodą toaletową, której jest wierny od lat, kosmetykami Clinique i marką The Body Shop oraz dezodorantem Old Spice (i to jednym zapachem, bo innych nie uznaje). Szymon ma świetną cerę - częściowo pewnie ze względu na codziennie golenie, które działa jak peeling, oraz regularne wizyty w saunie po treningach na siłowni.

Mój partner ma dość jasną cerę, dlatego ogromną wagę przywiązuje do ochrony przeciwsłonecznej (w mieście ogranicza się do noszenia czapek z daszkami i okularów na pół twarzy, na wakacjach regularnym stosowaniem kremów z filtrem. Zawsze rozbawia mnie, kiedy kupuje sobie kosmetyki. Jak tylko jest promocja wykupuje zapasy ukochanego dezodorantu, pasty do zębów i szamponu. Ma swoje ukochane marki, którym jest wierny od lat. Myślę, że gdzieś w podświadomości obawia się, że kiedyś te produkty zostaną wycofane ze sprzedaży.

Nasza starsza córka dba o to, żeby jej tata wyglądał młodzieżowo - pomaga mu w wyborze fryzury, upomina, kiedy zaczynają wyrastać włosy z nosa, a brwi stają się zbyt krzaczaste. To także córka jest doradczynią Szymona w kwestii kosmetyków. Jej słucha, mnie niespecjalnie.  Od niej zresztą dowiedziałam się, że przyłapała Szymka na czytaniu opisu na pudełku z szamponem do siwych włosów!

.Two sisters making fashion manicure for father
Fot. iStock

Weronika i Łukasz, rodzice dziewczynki w wieku przedszkolnym i chłopca w wieku szkolnym, oboje mają 38 lat

- Łukasz obsesyjnie wręcz dba o gęstość swojej czupryny. Obawia się, że wyłysieje jak jego ojciec (ma cały czubek łysy, gęste pasmo na całej głowie, ale poniżej linii wyznaczanej przez szczyty uszu) i jak stryj. Kupuje więc apteczne szampony wzmacniające włosy, wciera specjalne płyny, nakłada odżywki, łyka suplementy. Dwa razy w roku robi sobie specjalne kuracje. Na ostatnie urodziny zrobiłam mu prezent w postaci zabiegu na skórę głowy w gabinecie medycyny estetycznej. Wiem, że czujnie obserwuje stan owłosienia głowy swoich kolegów, często zresztą komentując, że ten ma "prześwity", a tamtemu się "przerzedziło". Łukasz twierdzi, że on się nie podda bez walki.

Mój mąż chętnie stosuje kremy, które są zupełnie bezzapachowe z linii dla osób o skórach wrażliwych. Lubi także preparaty ziołowe i apteczne. Jak gdzieś wyjeżdża zawsze zabiera ze sobą żel ze świetlika pod oczy. Twierdzi, że pomaga mu podczas podróży w klimatyzowanych przedziałach, samolotach i samochodach. Poza tym często zmienia nożyki do golenia - tępe ostrza podrażniają jego skórę - zamiast walczyć z czerwonymi krostkami, woli nie prowokować ich powstawania.

Dla mnie niesamowite jest to, że mój mąż kompletnie nie ulega reklamom i całemu marketingowi, który stoi za koncernami kosmetycznymi. Sam mnie przekonuje, że nie ma co przepłacać za gwiazdę z reklamy i poczwórnie opakowany pojemniczek. Chociaż z tego co widzę po opakowaniach kremów, przepłacać nie lubi, ale coś sobie wieczorem w twarz wklepać - a i owszem.

Handsome young father and his teenage son with shaving foam on their faces are looking each other and smiling, standing cross-armed against gray wall
Fot. iStock

Małgorzata i Jakub, oboje po trzydziestce, rodzice rocznej Mani

- To ja odpowiadam w naszym domu za zakupy dotyczące pielęgnacji, ja podsuwam narzeczonemu kremy i żele do mycia twarzy. Muszę zresztą go edukować, bo kiedyś zużył mi prawie całe opakowanie żelu do demakijażu do mycia rąk ("stał przy umywalce, zielony był, myślałem, że to mydło w płynie"), a gąbką do mycia twarzy wyczyścił trampki ("nie wiedziałem, że to gąbka do twarzy!").

Ja lubię kosmetyki ekologiczne, robione w małych, najchętniej polskich manufakturach. Stosujemy więc kostki do mycia ciała, olejki do skóry, kremy z krótką datą ważności. Dobierając preparaty dla Jakuba zwracam uwagę, żeby były odpowiednie dla jego skóry - a ma szczęściarz normalną - bez przebarwień, z prawie niewidocznymi porami. Jedynym problemem Kuby są cienie pod oczami. Na nie niestety niewiele można poradzić.

Po codziennym kąpaniu Mani, Kuba zakochał się w emolientach  - chętnie przelewa więc wodę z wanienki do wanny. To taki jego mały rytuał pielęgnacyjny, nietypowy dla mężczyzn. Bo Kuba kocha spędzać czas w wannie. Czyta tam gazety i książki. Poza tym ma trzy flakony perfum, ale stosuje je wyłącznie od wielkiego dzwonu - codzienne używanie perfum go irytuje - woli pachnieć sobą, a mi jego zapach bardzo odpowiada.

<Man standing next to perfumes, holding perfume sample bottle
Fot. iStock

Agata ma 33 lata, Maciej 30. Para jest rodzicami synka, 3-letniego Jasia

- W naszej rodzinie role są odwrócone. Ja jestem kosmetyczną minimalistką, Maciej hedonistą. Mam dosłownie pięć ulubionych kosmetyków pielęgnacyjnych, róż, pomadkę ochronną, tusz do rzęs i korektor w pisaku, dezodorant i od matury ten sam olejek eteryczny zamiast perfum. Maciej z kolei ma dużo zapachów, kilka napoczętych dezodorantów, pięć różnych szamponów (każdy na inną przypadłość) i po kilka kremów nawilżających. Dodajcie do tego także sera oraz apteczne maści likwidujące przesuszenia, a mniej więcej zorientujcie się, o jakich kosmetycznych zasobach mowa. Dodam tylko, że Maciej kupuje wyłącznie preparaty stworzone z myślą o mężczyznach - zarówno polskie jak i zagraniczne. Kupuje, stosuje, kombinuje, porzuca i kupuje nowe - taki cykl życia mają kosmetyki z szuflady Maćka.