Zabawa to podstawa

30.08.2017 09:15
W ciepłe dni zabawę z domu warto przenieść do ogrodu.

W ciepłe dni zabawę z domu warto przenieść do ogrodu. (Fot. Shutterstock)

Dowiedziono naukowo, że zabawa i nauka to właściwie to samo. Dzieci bawią się, żeby się uczyć. I uczą najlepiej przez zabawę.

Widzieliście na filmie przyrodniczym, co robią lwiątka? Jest: gonienie ogona mamy, gryzienie brata, włażenie, na co się da. Łapanie swojego cienia, polowanie na muchy i cała masa innych zabaw. Po co? Żeby nauczyć się, jak zdobyć pożywienie, jak się bronić, jak dbać o siebie, komu ufać. By znaleźć swoje miejsce w stadzie.

Szkoła życia

Ludzie pod tym względem nie różnią się od zwierząt. Zabawa to naturalna forma zdobywania wszystkich niezbędnych w wieku dorosłym umiejętności. Ludy zbieracko-łowieckie od zarania dziejów pozwalały dzieciom na swobodną zabawę bez kontroli. W ten sposób dzieci uczyły się strzelać z łuku, tropić zwierzynę, wynajdywać cenne rośliny i wypracowywały relacje w grupie.

Twórczy zapał

Badacze odkryli, że właśnie wtedy, gdy dziecko bawi się, gdy jest zrelaksowane, ma wpływ na ustalanie reguł, dobrowolnie przystępuje do zabawy i ma prawo z niej zrezygnować, jego umysł nie tylko chłonie wiedzę jak gąbka, ale także jest najbardziej kreatywny. Zupełnie inaczej jest, gdy dzieci posadzimy w ławkach, gdy damy im nadzorcę i polecenia. Efekty ich pracy będą dużo gorsze niż przy wykonywaniu tego samego zadania w czasie zabawy.

dziecidzieci fot. Shutterstock

Umysł wyzwolony

Dorosłym wiele dziecięcych zabaw wydaje się stratą czasu. Ganimy dzieci, że się wygłupiają, zamiast zająć się czymś rozwijającym. To błąd. Swobodna zabawa zawsze jest rozwijająca! Z badań wynika także, że dziecku do zdobywania wiedzy o świecie potrzebne są inne dzieci. To w interakcji z nimi mały człowiek uczy się ustalania reguł i praw życia społecznego.

A co z komputerem?

Świadomi, rozsądni rodzice wiedzą, że dzieci powinny przede wszystkim bawić się z rówieśnikami, a nie grać na komputerze. Jednak warto wziąć pod uwagę słowa Jespera Juula, znakomitego pedagoga. W książce "Kryzys szkoły" sławi zalety zabawy, ale apeluje także do rodziców amatorów gier komputerowych, by zastanowili się, czym komputer jest dla ich dziecka. Może ono wybiera granie, bo jest to jego indywidualny talent? Może jest mistrzem w dziedzinie, której rodzice nie rozumieją? Zamiast się obruszać, lepiej zainteresować się tym, co robi dziecko, pograć razem z nim. A potem wspólnie spędzić czas w świecie rzeczywistym.