Czy zakazać dzieciom wstępu do restauracji? "Jestem za, mam dzieci i chciałabym iść gdzieś, żeby mi nie krzyczały nad głową" [SONDA]

Agnieszka Wirtwein-Przerwa, Julia Karasiewicz
22.01.2016 13:08
Ten temat wraca jak bumerang i dzieli ludzi na dwa wrogie obozy. Zapytaliśmy warszawiaków, czy wrzeszczącym i plującym bobasom oraz kilkulatkom z wiecznym buntem zakazać wstępu do restauracji. Pewna mama odpowiedziała szczerze i wprost. Brawa dla tej pani!
Komentarze (111)
Zaloguj się
  • szoferek1

    Oceniono 409 razy 391

    Mam takie oto spojrzenie na problem.....problemem w restauracjach nie są dzieci ale durni rodzice, którzy nie zwracają uwagi jak się ich dzieci zachowują!

  • diesel_poznan

    Oceniono 254 razy 206

    Skoro można zrobić restauracje wolne od dymu, "wolne od mięsa" czyli wegetariańskie, wolne od polityki (ostatnio otwarta w Poznaniu) i wolne od wielu innych rzeczy to dlaczego ktoś nie może zrobić wolnej od dzieci? Jest masa miejsc gdzie można wejść od 18 roku życia i wszystko gra. Dlatego restauracja wolna od dzieci nie powinna dziwić, bo jak ktoś ma ochotę na spokój to wybiera taką, a rodzice z dzieciakami mają całą masę innych do wyboru.

  • mcguirre

    Oceniono 173 razy 157

    Wszystko zależy od rodziców i od dzieci a może przede wszystkim od rodziców jak wychowali swoje dzieci. Nie jestem zwolennikiem segregacji a restauracja powinna mieć prawo wyproszenia gości jeśli ich pociechy zakłócają spokój innym i tyle.

  • pigol07

    Oceniono 140 razy 130

    Zdarza mi się często obserwować w resuracjach małe, śliniące się i ulewające śliczne bobaski, które za aprobatą i pomocą mamusiek gramolą się po stole, raczkują między nogami, ciągną za obrusy. a te biegające, trochę starsze, biegają wrzeszcząć w niebogłosy wzdłuż i wszerz przez lokal...z innego końca odkrywszy np. akwarium wydzierają sią w kierunku matki: "Maaamooo! Zobacz! Rybka!" etc. etc. Nie mam niczego p-dzieciom, ale takiego zachowania w publicznych restauracjach nie mogę akceptować. i te mamusie, dumnie rozglądające się wokoło, jaką to rezolutną latorośl mają...! Ale to sprawa osobistej kultury tych rodziców...
    Mieszkałem kiedyś na siśdmym piętrze. Przyszli goście z dziećmi. Jedno z nich właziło stale na okno, wprawdzie zamknięte, ale nigdy nic niewiadomo, przystawiając sobie krzesła i inne pomocniki. Zwróciłem uwagę, aby odeszło od okny, dziecko sią rozryczało i na skargę do matki, która ze stoickim spokojem obserwowała całą akcję. Reakcją jej, była uwaga pod moim adrese, że jej dziecko bardzo nie lubi, gdy się czegoś zabrania....
    Jeszcze coś?

  • kontest_two

    Oceniono 153 razy 105

    Powinny powstać restauracje do których mieliby wstęp WYŁĄCZNIE rodzice i opiekunowie z tymi małymi wyjcami. Skoro lubią z nimi chodzić do knajpy, niech się kiszą w hałasie i smrodzie własnych ukochanych pociech. Inni nie muszą.

  • saves

    Oceniono 111 razy 83

    Mnie bardziej wkurzają rodzice, którzy wsadzają dzieci do wózków z zakupami. Nie na siedziska tylko do samego kosza. Dzieciak biega w buciorach, a potem ktoś wkłada zakupy... Kto wie, może przed chwilą na spacerze wlazł w psią kupę, a teraz czyści podeszwy o kratki wózka?

  • wegierka1

    Oceniono 79 razy 79

    A może tak by się zabrać za wychowanie dzieci , nie BEZSTRESOWE tylko normalne wychowanie !!!!!!

  • witoldpolak

    Oceniono 75 razy 67

    To nie ma jeszcze takich restauracji???
    To jest przecież prywatny biznes i od właściciela powinno zależeć na kim chce zarabiać.
    Jeżeli na klientach, dla których obecność na sali dzieci jest do nie zaakceptowania , to taki zakaz może sobie wprowadzić.

  • kontest_two

    Oceniono 73 razy 61

    Skoro przed klubami stoją selekcjonerzy i wpuszczają ludzi według własnego widzi mi się i nikt się z tego powodu nie oburza, to restaurator też ma prawo GOŚCIĆ tylko i aż te osoby, które chce wpuścić do SWOJEGO lokalu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX