1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Czy rodzice powinni mieć zakaz wstępu do szkoły? "Zbyt wielu krąży po szkole i w szatni"

Szkoła bez rodziców? Uczniowie ucieszyliby się, gdyby rodzice nie mogli przychodzić na wywiadówki. Jednak w tym wypadku chodzi o bezpieczeństwo dzieci - aby nikt niepowołany nie chodził po szkolnych korytarzach.

Szkoła zamknięta dla rodziców? Portal Swidnica24 opublikował informację o decyzji dyrektorki jednej z lokalnych szkół, która w wiadomości na Librusie poinformowała rodziców, że nie będą mogli wchodzić do szkoły. Dzieci miałyby być odprowadzane jedynie do wejścia. Decyzja wywołała oburzenie, rodzice uważają, że w ten sposób ograniczony zostanie ich kontakt z nauczycielami. Dyrektorka argumentuje, że chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo uczniów. Decyzję uchyliła, ale do tematu wróci na najbliższym zebraniu. Czy oburzenie rodziców jest słuszne?

Szkoła musi być bezpieczna

W komentarzach pod artykułem świdnickiego portalu pojawiły się głosy ludzi, którzy uważają, że decyzja dyrekcji jest jak najbardziej słuszna. Tym bardziej, że, jak zaznacza dyrektor, dzieci nie pozostaną bez opieki - czuwać będą nad nimi nauczycielki. Młodsze dzieci, z oddziałów przedszkolnych, opiekunowie mogą w dalszym ciągu odprowadzać do sal.

Bezpieczeństwo powinno być na pierwszym miejscu. Gdyby wejście na teren szkoły było nieograniczone, dostać mógłby się tam każdy. W końcu nie każdy rodzic jest personelowi dobrze znany, nie wiadomo, czy dana osoba jest rodzicem któregoś z uczniów czy kimś zupełnie obcym. Jeden z komentujących opisał przypadek, kiedy w szkole ginęły różne rzeczy, a później okazywało się, że stali za tym "troskliwi" rodzice. Poza tym dzieci są już na tyle duże, że nie trzeba ich odprowadzać do klasy. Komentujący proponują kompromis, aby dla tych, którzy czują taką potrzebę, otwarty był dostęp do szatni. Z nauczycielami rodzice mogą porozmawiać podczas wywiadówek lub dni otwartych. Nic nie stoi także na przeszkodzie, aby umówić się na indywidualną rozmowę.

To nie zakaz wejścia rodziców do szkoły. Jakie są największe problemy polskiego systemu edukacji?  

Temat wciąż aktualny

Co jakiś czas pojawiają się informacje, że szkoły wprowadzają ograniczenia związane z poruszaniem się rodziców po placówce, którym towarzyszy oburzenie opiekunów. Chociaż takie zasady w wielu placówkach obowiązują od lat, temat wciąż bulwersuje.

Szkoły decydują się na różne formy kontroli osób, które wchodzą na jej teren, o czym możemy przeczytać w jednym z wątków na naszym forum.

Rodzice będą wpisywać swoje wejścia do szkoły w jakimś zeszycie. To ze względów bezpieczeństwa. Zbyt wielu rodziców krąży po szkole i w szatni.
Wchodzi się do szkoły, jest szatnia, oczywiście zamykana przez panie, chyba, woźne, czynna 10 min. przed przerwą, w trakcie przerwy i 10 min. po dzwonku, pilnowana.
U nas też rodzice nie mogą się pałętać po szkole w czasie zajęć. Szkoła jest zamknięta i drzwi otwiera dozorca.
U nas tak jest od dawna. Są przepustki dla dzieci i rodziców.

Takie rozwiązania nie zawsze działają idealnie, ale przynajmniej pozwalają mieć większą kontrolę nad tym, kto wchodzi na teren szkoły. Musimy pamiętać, że tu nie chodzi o czyjąś wygodę, ale o bezpieczeństwo uczniów.

Obecność rodziców może dezorganizować pracę

O to, czy dyrekcja może zabraniać rodzicom wchodzić na teren szkoły i gdzie opiekunowie mogą odwołać się od ewentualnych decyzji, zapytaliśmy Ministerstwo Edukacji Narodowej. Poniżej komentarz rzeczniczki prasowej MEN, Anny Ostrowskiej.

Szczegółowe zasady dotyczące organizacji pracy szkoły należą do dyrektora danej szkoły i powinny znaleźć się w statucie. Dotyczy to także ewentualnych zapisów związanych z obecnością rodziców na terenie szkoły. O formie zapisów w statucie szkoły decyduje dyrektor szkoły. Statut szkoły określa między innymi organizację i formy współdziałania z rodzicami/opiekunami prawnymi w zakresie nauczania, wychowania i profilaktyki.

Prawo nie reguluje kwestii wchodzenia rodziców na teren szkoły, nie istnieje też przepis zakazujący wstępu rodzicom na teren szkoły. Byłoby to rozwiązanie nielogiczne. Rodzice są najważniejszym partnerem szkoły i stały kontakt wychowawców, nauczycieli oraz innych pracowników szkoły sprzyja budowaniu atmosfery współpracy i zaufania.

Należy podkreślić, że do głównych zadań dyrektora szkoły należy zapewnianie uczniom i pracownikom szkoły bezpieczeństwa. Dyrektor szkoły zapewnia bezpieczne i higieniczne warunki pobytu w szkole i placówce, a także bezpieczne i higieniczne warunki uczestnictwa w zajęciach organizowanych przez szkołę i placówkę poza obiektami należącymi do tych jednostek.

Warto podkreślić, że nieustanne, ciągłe przebywanie rodziców/opiekunów uczniów na terenie budynku szkolnego - wykluczając sytuacje, kiedy rodzic odbiera dziecko ze szkoły, bądź chce się spotkać z nauczycielami dziecka - może sprzyjać dezorganizacji pracy szkoły, jak również budzić sprzeciw innych rodziców.

Wiedza na temat tego, co się dzieje w szkole nie wynika z faktu przebywania rodziców na korytarzu szkolnym, lecz z systematycznych kontaktów z nauczycielami i wychowawcami dziecka (zebrania rodzicielskie, konsultacje indywidualne, zaangażowanie w działalność rady rodziców). Tak rozumiana obecność rodziców w szkole oraz ich udział w życiu szkoły pozwala budować atmosferę zrozumienia między gronem pedagogicznym a rodzicami, co ma niebagatelny wpływ na proces dydaktyczno-wychowawczy.

Jeśli rozwiązania przyjęte przez dyrektora szkoły, są zbyt restrykcyjne oraz budzą wątpliwości, można zainteresować sprawą radę rodziców, która zgodnie z przepisami ustawy może występować do dyrektora i innych organów szkoły, organu prowadzącego szkołę oraz organu sprawującego nadzór pedagogiczny z wnioskami i opiniami we wszystkich sprawach szkoły.

Jak to wygląda w szkołach, do których chodzą wasze dzieci? Rodzice mogą bez przeszkód poruszać się po terenie placówki? A może obowiązują ograniczenia? Piszcie na adres edziecko@agora.pl

Więcej o:
Komentarze (30)
Czy rodzice powinni mieć zakaz wstępu do szkoły? "Zbyt wielu krąży po szkole i w szatni"
Zaloguj się
  • masofrev

    Oceniono 21 razy 21

    > Dzieci miałyby być odprowadzane jedynie do wejścia.
    Czy naprawdę rodzice muszą robić z dzieci paprotki niepotrafiące trafić do klasy? Ja już w I klasie podstawówki (a poszedłem do niej w wieku lat 6) sam chodziłem do szkoły, nie mówiąc o trafianiu do klasy...

  • babajaga99

    Oceniono 32 razy 20

    Szkoła to nie przedszkole. Do szkoły powinni wchodzić tylko uczniowie i personel. Nadopiekuńczy rodzice, powinni zorganizować swoim "geniuszom" nauczanie domowe.

  • kkk_3

    Oceniono 17 razy 15

    same zakazy i nakazy, a wszystko w trosce o "bezpieczeństwo" dzieci. W amerykańskich szkołach są przepustki i wykrywacze metali w wejściu, a i tak jest tam mało bezpiecznie. Za moich lat szkolnych 7-latki były puszczane do szkoły same, nie było dozorcy w drzwiach, drzwi nie były zamykane na czas lekcji i przerw, można było wyjść na boisko szkolne, a rodzice mogli zajrzeć do dyrektora, albo nauczycieli bez wpisywania się do zeszytów, przepustek i umawiania. Teraz idziemy w stronę obostrzeń, regulaminów, zakazów, a wcale nie jest lepiej, mam wrażenie, że tylko dzieci są mniej samodzielne, a rodzice coraz bardziej roszczeniowi.

  • wkswks

    Oceniono 9 razy 9

    W Monachium, gdzie mieszkam, dzieci odprowadza się tylko do bramy wejściowej na teren szkoły i tam na nie czeka. Nawet nie do drzwi. Przez pierwszy tydzień pierwszej klasy, można było dzieci odprowadzać pod drzwi klasy. O 8.00 szkoła jest zamykana i nikt jie wejdzie, chyba ze przez dyżurkę Schulmeistra. Jak mam indywidualny termin z nauczycielem ( ostatnio o 9:50), tez wchodzę przez dyżurkę i czekam w auli obok niej aż nauczyciel
    Mnie odbierze. Co to za pałętanie się obcych po szkole?

  • gj61

    Oceniono 7 razy 7

    Problem w tym że, rodzice którzy sami nie są zbyt rozgarnięci, musieliby nauczyć dzieci samodzielności której, sami nie mają. Trzeba by zająć nauką zawiązywania butów, rozbierania się, jak trafić do kibla bez telefonu (w niektórych szkołach zabraniają używania fonów!!!). A tego ajfon nie nauczy. Może ajfony i fony będą zatem dzieci odprowadzać?

  • gonzoe

    Oceniono 8 razy 6

    Co się teraz porobiło. 40 lat temu do szkoły mógł w dowolnym momencie wejść każdy i nie było żadnego problemu. Niedawno odwiedziłem swoją starą podstawówkę i byłem w szoku - bramki, ochrona, przepustki. Czy naprawdę teraz jest tak źle i niebezpiecznie, czy to tylko paranoja?

  • khaern

    Oceniono 5 razy 5

    Kiedyś to było na porządku dziennym i co ? i nic złego się nie działo.
    Chodzilem do dużej podstawówki w dużym mieście w Polsce.
    Rodzice odprowadzali dzieci do drzwi wejściowych a dalej dzieciaki już same szły do szatni i na lekcje. Dla wszystkich to było normalne i nikt nie robił z tego jakiejkolwiek tragedii.
    Jedynym wyjątkiem był odbiór dziecka ze świetlicy szkolnej ale ona była trochę na uboczu w odrębnej części budynku ( wielkiego ).

  • ppo

    Oceniono 5 razy 5

    U moich dzieci jest normalnie, ale i okolica normalna. Po szkole nie snują się menele. Dyrektorka szkoły wie jakie ma środowisko wokół. Być może jest sporo patologii, robiącej np. burdy po alkoholu, zaczepiajacej nauczycieli czy uczniów, kradnącej. Nie znamy sytuacji tej konkretnej placówki.

  • lucek10

    Oceniono 12 razy 4

    A niby w jakim celu? Szkoła jest dla dzieci, nie dla dorosłych.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX