1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Wychowawczyni: Nie wszystkie dzieci dostaną prezent na koniec roku. Powód? Rodzice zalegają z wpłatami

Dzielenie uczniów ze względu na zawartość portfela rodziców? Nasza czytelniczka wysłała nam wiadomość, którą rodzice otrzymali od wychowawczyni. Albo zapłacą, albo ich dzieci będą pokrzywdzone.

"Proszę o wpłaty na fundusz klasowy, część z Państwa zalega z wpłatami i nie wszystkie dzieci dostaną prezent na koniec roku" - napisała w wiadomości na Librusie nauczycielka jednej z warszawskich podstawówek.

Fundusz klasowy na bieżące potrzeby

Na pierwszym zebraniu klasy zero, do której chodzi dziecko naszej czytelniczki, została powołana trójka klasowa i ustalono, że powstanie fundusz klasowy, za który będzie ona odpowiedzialna. Rodzice mieli wpłacać 10 zł miesięcznie lub 100 zł jednorazowo. - Ustalono, że z funduszu będą pokrywane koszty bieżących zakupów, np. materiałów biurowych, upominków świątecznych, prezentów mikołajkowych. Rodzice godzili się na to. Z tego, co wiem, do tej pory wszystkie dzieci były "obsługiwane" z tego funduszu - relacjonuje czytelniczka.

Na koniec roku z tych pieniędzy miały zostać kupione prezenty dla dzieci. Członkowie trójki klasowej poinformowali o planach pozostałych rodziców, w mailu zaznaczyli też, że uczniowie, których rodzice zalegają ze składkami, będą przy kupnie prezentów pominięci. Lampka ostrzegawcza powinna pojawić się już wtedy. Jeśli nie wszyscy rodzice - z różnych powodów - uiszczają składki, dzieci nie powinny dostać prezentów. Nie powinno być tak, że za decyzje rodziców odpowiadają dzieci. Skoro wiadomo było, że nie wszyscy wpłacają, nie można zakładać, że podarunki zostaną wręczone tylko niektórym uczniom.

Nauczyciel w składki nie powinien ingerować

W tej sytuacji dziwi przede wszystkim reakcja wychowawczyni, która - zapewne na prośby trójki klasowej - wystosowała wiadomość do rodziców. Nie powinna uczestniczyć w tej dyskusji, a już na pewno nie powinna optować za ewentualnym wykluczeniem części uczniów. Jako pedagog powinna wiedzieć, że dzielenie dzieci na lepsze i gorsze (a tak jest w tym przypadku - "lepsi", których rodzice płacą, dostaną prezent, "gorsi", których rodzice z różnych powodów składki nie uiścili, zostaną z niczym) nie jest czymś, do czego należy dążyć. W końcu szkoła ma wyrównywać szanse, a nie pogłębiać rozbieżności. Gdy zabiera głos w dyskusji, poniekąd uprawomocnia "groźby" członków trójki klasowej. Dobry pedagog, gdy docierają do niego informacje o nierównym traktowaniu, namówiłby do tego, aby pozyskać środki w inny sposób, aby wszyscy uczniowie dostali prezent albo pomyślał nad innym rozwiązaniem. Tak, aby nikt nie był pokrzywdzony.

Kto powinien kupować prezent?

Prezenty na koniec roku dla uczniów zazwyczaj finansowane są ze środków szkoły lub rady rodziców. Są to nagrody dla uczniów, którzy mają wybitne osiągnięcia naukowe, brali udział w olimpiadach itp. Rzadko jest tak, że szkoła kupuje np. książki dla wszystkich uczniów, nie ma na to pieniędzy. Zdarza się, że wychowawca proponuje, żeby kupić coś całej klasie, aby każdy został doceniony. Jeśli na ten cel nie starcza środków z rady rodziców, rodzice decydują, czy będą się na prezenty składać.

Składki są dobrowolne

Rada rodziców, w skład której wchodzą przedstawiciele klas, może gromadzić środki, które pochodzą z dobrowolnych wpłat lub innych źródeł (np. darowizn, kiermaszów). Warto podkreślić jednak słowo "dobrowolnych".

Rada nie może jednak w żadnym przypadku ustalać jakichkolwiek obligatoryjnych opłat ani dla rodziców, ani innych osób (podmiotów) działających wokół szkoły. Może natomiast podejmować wszelkie działania zachęcające do wpłat. Niebagatelne znaczenie w takiej sytuacji ma wskazanie celu i argumentowanie zasadności jego realizacji

- czytamy na stronie Ministerstwa Edukacji Narodowej.

Środki gromadzone przez radę rodziców mogą być przeznaczone na wspieranie działalności statutowej placówki. Wpłaty tworzą jeden fundusz i nie mogą być utożsamiane wydatkowo z konkretnym wpłacającym. Zebrane środki mogą być przeznaczone np. na nagrody dla uczniów. Jak zaznaczono, "dopłata nie może być uzależniona od wcześniejszych wpłat na radę rodziców".

Z jednej strony mechanizm można uznać za niesprawiedliwy, bo ci, którzy wpłacają regularnie, finansują tych, którzy w zbiórkach nie uczestniczą. Z drugiej strony umożliwia udział w wielu przedsięwzięciach uczniom, którzy, ze względów finansowych, nie mieliby takiej możliwości.

Fundusze klasowe rządzą się jeszcze innymi prawami, bo to rodzice uczniów z konkretnej klasy ustalają między sobą, czy wolą składać się ryczałtem, czy zbierać każdorazowo, gdy pojawi się konkretne zapotrzebowanie. Problem pojawia się wtedy, gdy rodzice się nie porozumieją, a konsekwencje będą ponosić dzieci. Oliwy do ognia dolewa, bardziej lub mniej przemyślane, zaangażowanie w sprawę wychowawcy - i to nie w taki sposób, jak byśmy mogli po pedagogu się spodziewać.

A jak wygląda sprawa prezentów dla dzieci na koniec roku w waszych szkołach? Uczniowie dostają coś na koniec roku? Kto to finansuje? Piszcie na adres: edziecko@agora.pl

Więcej o:
Komentarze (74)
Wychowawczyni: Nie wszystkie dzieci dostaną prezent na koniec roku. Powód? Rodzice zalegają z wpłatami
Zaloguj się
  • abcacy

    Oceniono 45 razy 37

    Rozumie, mam dzieci w szkole i widzę sprawę tych składek w inny sposób. Jest grupa rodzin, które nie maja możliwości wpłat. O nich wiedza zaangażowani rodzice, ich dzieciom się pomaga, płacąc za bilety do kina, teatru, wycieczki klasowe i nagrody. Niestety w większości przypadków bieda ma honor i ludzie biedni stają na uszach by wpłacić choć nikt niemoralny pretensji o brak wpłaty. Większość niewypłacających to zwykli cwaniacy, znawcy prawa, którzy wyznają zasadę bezpłatnej edukacji ale garściami chciwie czerpią ze wszystkiego. Najgorszy rodzaj rodzica do współpracy, żadnego zaangażowanie, tylko żądania, ciagle pretensje i bezwarunkowo bezkrytyczna ocena jak zwykle ich rzekomo krzywdzonych dzieci.
    Jeżeli dla dzieci takich rodziców brak nagród z kasy rady rodziców to trudno, niech im głupio skąpi rodzice wynagrodzą w samodzielnie. Wiem, ze tak nie powinno być, gdyż dzieci nie powinny cierpieć za głupotę rodziców ale nie godzę się aby utwierdzać cwaniaka w tym, że wykorzystując argument emocjonalny dopina swego. Na koniec Doda swojemu synkowi „
    Widzisz synku, nie bądź frajer tatuś złotóweczkę nie wrzucił a ty książeczkę i tak dostałeś”

  • true_lysander

    Oceniono 36 razy 28

    Jakim/Jaką trzeba być nienapełnionym/nienapełnioną wódką dzbanem/dzbanką, by dostając na swoje dziecko 500+ co miesiąc, nie móc wysupłać 10 PLN na składkę klasową owego dziecka.

  • malgojb

    Oceniono 24 razy 22

    Ale to nie jest tak, że na składki/opłaty nie płacą tych co ich 'nie stać'. Ci często pilnują takich rzeczy by nie wpaść w większe kłopoty, nie wyjść na gorszego. Najczęściej to właśnie takie pseudobogaczyki 'znam swoje prawa nie obowiązkowe to spadówa' nie pokrywają składek, a nawet czynszów. A skoro tak to można przyjąć, że na koniec roku nagroda to po prostu zwrot nadmiaru w naturze.

  • agak23

    Oceniono 22 razy 16

    Na początku roku zostałam wybrana skarbnikiem (poprzedni zrezygnował). Ustaliliśmy, że zbieramy po 20 zł na półrocze na: prezenty na Dzień Chłopca, prezent na Dzień Nauczyciela, prezent Bożonarodzeniowy, prezent na Dzień Kobiet, prezent dla nauczyciela na zakończenie roku szkolnego. Starczyło też na wyjście na pizze z okazji Dnia Dziecka i na hamburgera w McDonaldzie na szkolnej wycieczce (były do wyboru tez lody ale dzieci wolały maca). 40 zł na rok to nie jest dużo i prezenty były raczej symboliczne (musiałam poświęcić trochę czasu na chodzenie po sklepach i wymyślanie, potem jeszcze ładnie zapakować). W pierwszym półroczu po miesiącu zbierania, kiedy połowa rodziców nie zapłaciła (nie chodzą na wywiadówki), wychowawca włączył się w akcję i reszta dzieci doniosła. W drugim półroczu walczyłam sama, bo nie chciałam angażować wychowawcy właśnie z powodu wątpliwości moralnych. Jako skarbnik mam dostęp do rodziców przez librusa ale co z tego, skoro połowa zalegających nie przeczytała wiadomości - a zapłaciło dwoje. Posłałam przez syna wiadomości na papierze, w zaklejonych kopertach - zapłaciło następnych dwoje.
    W listach też miałam ochotę napisać, że dzieci nie dostaną prezentów ale wydało mi się bezsensowne. Zagroziłam tylko, że będę musiała publicznie przeczytać kto nie zapłacił - bo pozostali rodzice maja prawo wiedzieć, komu sponsorują prezenty. W tej chwili zalega mi jeszcze trójka rodziców - mam do wyboru - dołożyć z własnej kieszeni albo nie kupić prezentu dla wychowawcy. Jak myślicie co wybiorę?
    Nie dosyć, że muszę szukać prezentów atrakcyjnych, za symboliczną kwotę, takich żeby się podobały w miarę dużej grupie dzieci, trzymać wszystkie paragony i prowadzić na bieżąco rozliczenia, to oprócz tego, że w każdej chwili może mnie obmówić ktoś, komu się nie podobał prezent, i jeszcze muszę dokładać do tego interesu. Chyba zrezygnuję w przyszłym roku. Dodam, że rodzice skromniej usytuowani, składki wpłacają bez gadania. Tylko jedna z mam spytała, czy może 10 zł zapłacić w późniejszym terminie. Te 3 niepłacące osoby dokładnie "olały" mnie. Ale nie przeszkadzało im, kiedy ich dzieci dostały czekoladę czy książki.

  • cedar_wood

    Oceniono 21 razy 13

    noż do groma ciężkiego - dostają 500+ i nawet po 10 zł miesięcznie dla swoich dzieci nie płacą?? Przecież wszyscy mówią, że wykorzystują te pieniądze dla dzieci!! Wstyd.

  • lgsz

    Oceniono 17 razy 13

    Bardzo to dziwne, a gdzie jest 500+ (przecież miało być na dzieci, po to my wszyscy podatnicy na to łożymy! a nie na uciechy rodziców czy wczasy), zupełnie nie rozumiem skąd takie zaległości, poza tym te dzieci mają szansę poznać szybko prawdę o dorosłym świecie (podatki musimy płakać i płacić my biedacy, a dostają tylko bogaci, partyjniacy, niewykształceni, podopieczni ops-ów kupę pieniędzy), zupełnie nie rozumiem o co tyle szumu tak było od wieków i tak będzie, bo tak ludzie urządzili ten świat

  • azalia02

    Oceniono 14 razy 12

    Chodziłam do szkoły w czasach, kiedy na koniec roku nie dostawało się prezentów. Najlepsi uczniowie dostawali nagrody - książki z odpowiednim wpisem. Pieniądze pochodziły z budżetu szkoły - to nie rodzice fundowali nagrody swoim (i innym) dzieciom, lecz szkoła, która miała na ten cel zarezerwowane pieniądze. Prawdę mówiąc, nie bardzo rozumiem ideę prezentów dla wszystkich uczniów. Po co? Wakacje i bez prezentu są wystarczająco radosnym wydarzeniem.

  • magickiller

    Oceniono 11 razy 11

    To norma w polskich szkołach i przedszkolach, skąd wy się urwaliście. W przedszkolu córki jest przy wejściu wielka tablica z imionami i nazwiskami "najlepszych rodziców" którzy pomagają przedszkolu. Czyli dają "prezenty". A to właściciel hurtowni dał krzesła, a to dyrektor Kauflandu dał jakieś zabawki, etc. I wszystko ok, chwała im za to. Ale dzieci innych rodziców, których nie stać, lub nie mają możliwości na taką pomoc, pytają rodziców, czemu ich nie ma na tablicy? Czemu ich rodzice nie są "najlepsi"? Jedna matka upiekła na piknik 2 przepyszne ciasta, chciała trafić na tablice, ale to "za mało" - dostała odpowiedź. Normalnie jaja. Bareja by się uśmiał. To tylko przykład pierwszy z brzegu, mógłbym podać więcej z moich obserwacji przedszkolno-szkolnych.

  • talajot

    Oceniono 28 razy 8

    a po co w ogóle te trójki klasowe, rady rodziców, wpłaty, fundusz itp.?
    dziecko chodzi do szkoły, uczy się, dostaje świadectwo i tyle
    koniec
    a nie pajacowanie tych rozhisteryzowanych mamusiek na każdym kroku...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX