1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Edukatorka leśna: Dzieci z miast w kontakcie z przyrodą są nieporadne. Coraz więcej z nich boi się lasu

Joanna Biszewska
Zdarzają się na moich zajęciach edukacyjnych sześciolatki, które nie były w lesie. Tylko, czy jest to wina dzieci? Ktoś musi je do lasu zabrać. One zza ekranu tabletu naprawdę same na to nie wpadną - napisała na profilu Lasów Państwowych leśniczka Iza Randak ze Stowarzyszenia Edukatorów Leśnych.

Mój tata, kiedy tylko nadchodziła wiosna, a wraz z nią ciepłe dni, organizował w sobotę rano rodzinne wyjazdy do lasu na przylaszczki, latem na poziomki i jagody. Dzisiaj, kiedy dzieci pytają mnie: "Mamo, a ty co najlepiej pamiętasz z dzieciństwa?" bez wahania odpowiadam, że smak poziomek z lasu. Mój tata mówił o nich "niebo w gębie".

Nasze wyjazdy do lasu zapamiętałam jako jeden z rodzinnych rytuałów. Rodzice zabierali też wiklinowy koszyk z jedzeniem, herbatę w termosie (do tej pory pamiętam ten smak), stolik i krzesła polowe oraz koc, gdyby ktoś chciał sobie poleżeć i popatrzeć w niebo. W lesie spędzaliśmy pół dnia. Dopiero na obiad wracaliśmy do domu.

Ale wtedy - a były to lata 80., początek 90. - nie mieliśmy "wypasionych" placów zabaw i tylu miejskich atrakcji jak liczne kina z bogatymi repertuarami czy teatry dla dzieci, nie mieliśmy elektrycznych hulajnóg, kulkolandów, klubików z salami zabaw. Nie mieliśmy też smartfonów i tabletów, które tak skutecznie zakręciły nam dzisiaj w głowach.

Wspomnienia rodzinnych wycieczek do lasów świętokrzyskich, często w okolice Wiernej Rzeki, przywołał post Lasów Państwowych. A szczególnie słowa autorki wpisu, edukatorki leśnej Izy Randak z Nadleśnictwa Radomsko, która zachęca, aby odwiedzić las.

"Musicie zrobić z tego atrakcyjną podróż. Trzeba umieć zaciekawić, zaintrygować. A co najważniejsze sprawić, by nie był to pierwszy i ostatni raz. Przypomnijcie sobie, jak ktoś was na podobne wojaże zabierał w dzieciństwie. Wystarczy tylko wyciągnąć rękę... po buty. I w drogę” - przeczytamy w serwisie społecznościowym na profilu Lasów Państwowych.

Iza Randak prowadzi zajęcia edukacyjne dla dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym. Pytam ją, dlaczego zapomnieliśmy o lesie.

- Mam nadzieję, że nie wynika to z lenistwa rodziców, tylko bardziej z tego, że mamy coraz mniej czasu. Wszyscy dużo pracujemy i kiedy przychodzi wolny moment, to chcemy odpocząć albo iść gdzieś niedaleko domu. Do lasu często trzeba dojechać, nie zawsze jest na wyciągniecie ręki - mówi leśniczka, która ubolewa nad tym, że coraz więcej dzieci boi się lasu. Opowiada mi o tym, że zdarzają się na jej zajęciach sześciolatki czy siedmiolatki, które w lesie czują się nieporadne:

Kiedy robimy ognisko, nie wiedzą jak się zachować, źle się czują bez sztućców, talerzyków, stołu. Brakuje im umiejętności obcowania z naturą, nie radzą sobie w kontakcie z dziką przyrodą. Nie chce generalizować, ale wydaje mi się, że dzieci z małych miejscowości lepiej sobie radzą w lesie, nie boją się go. To dla nich naturalne, że ścieżka jest nierówna, że nie ma chodnika,  nie ma asfaltu, że czasami trzeba coś przeskoczyć, ominąć.

W lesie będzie nudno?

W dyskusji pod postem Lasów Państwowych ktoś zauważa, że nie chodzimy do lasu, bo "tam jest nudno" i są kleszcze.

- Trochę tak jest, że dzieci są zasypane atrakcjami multimedialnymi i rodzice chyba boją się, że jak pójdą z dzieckiem do lasu, to tam będzie nudno, bo niby co oni tam będą robić? Ale kiedy już zrobią ten wysiłek i wybiorą się do lasu, okazuje się, że można bawić się w podchody, można się ganiać, chować, wymyślać zabawy z patyków. Są sposoby na to, aby zaciekawić dzieci lasem - zachęca leśniczka, przypominając, że las to nie tylko świeże powietrze, ale również odpoczynek dla oczu.

- Dzieci za rzadko patrzą w dal, bo albo siedzą z nosem w książkach, albo w telefonach. W lesie patrzymy daleko przed siebie, chodzimy po naturalnym gruncie, a to doskonała gimnastyka dla mięśni, kręgosłupa, stóp - przypomina Iza Randak.

Co można robić z dziećmi w lesie?Co można robić z dziećmi w lesie? fot: pexels.com

Po lekturze postu Lasów Państwowych zapragnęłam, aby moje dzieci poczuły to, co ja, kiedy miałam kilka lat. Córka ma 7 lat, syn prawie 5 i jedyny las, w którym byli, to ten Kabacki. Ale za każdym razem, kiedy tam jestem z rodziną, czuję, że to nie to. Że nie taki zatłoczony las z budkami z piwem chcę pokazać dzieciom i nie taki las pamiętam z dzieciństwa.

Ten z dzieciństwa pachniał poziomkami. Chciałabym, aby moje dzieci zatrzymały się i posłuchały odgłosów lasu. Ojciec, kiedy dzięcioł uderzał dziobem o korę drzewa, pytał nas: Kto zgadnie, co to za odgłos? Mieliśmy w lesie też zasady. Nie wolno nam było oddalać się od rodziców. Baliśmy się domku Baby Jagi i nie było w tej opowieści rodziców nic przerażającego, bardziej fascynacja, czy ten domek naprawdę istnieje? Tata pokazał nam też w lesie, czym jest echo. Wołaliście? Pamiętacie?

Nie wiem, dlaczego do tej pory nie udało nam się zorganizować rodzinnego wypadu do lasu za miasto. Nie wiem dlaczego, w pogoni za miejskimi atrakcjami, zapomniałam o tym, co kiedyś mi samej sprawiało tak wielką radość. Pamiętam, kiedy pierwszy raz w życiu zobaczyłam las pełen przylaszczek. Miałam kilka lat i zastygłam w zachwycie. Kwiaty wyglądały jak niebo. Otrzeźwiło mnie dopiero wołanie mamy, że wracamy.

Nie bójcie się kleszczy

Dziś w zasadzie nie trzeba wcale iść do lasu, aby złapać kleszcza. One przecież rozprzestrzeniły się wszędzie - są i na placu zabaw, i na zamkniętym osiedlu. Trzeba po prostu, po powrocie z lasu, ale też i z placu zabaw, obejrzeć ciało dziecka, wziąć prysznic. A starsze dzieci uczulać, aby same sprawdzały, czy nie mają czarnej kropki na ciele.

- Dzieciom na zajęciach tłumaczę, że jak wrócą do domu, powinny zwrócić uwagę na to, czy jest coś na ich ciele i w razie obaw zgłosić to rodzicom. Wszelkie publikacje naukowe twierdzą, że 24 godz. od momentu ugryzienia kleszcza to czas bezpieczny. Najgorsze, co można zrobić, to położyć się spać z kleszczem wbitym w ciało - mówi leśniczka.

Każde nadleśnictwo w Polsce prowadzi tzw. ścieżki edukacyjne dla przedszkoli i szkół. Więcej informacji znajdziesz na oficjalnej stronie Lasów Państwowych.

Powinno cię również zainteresować:

Jak odstraszyć kleszcze? Które popularne sposoby działają? Ekspert: 'Jaskrawe ubranie? Kleszcze są ślepe'

Leśne przedszkola - bez dachu nad głową przy każdej pogodzie. Świetne czy nie do przyjęcia? [WIDEO]

Jak zachowywać się w lesieJak zachowywać się w lesie grafika: Lasy Państwowe

Więcej o:
Komentarze (19)
Edukatorka leśna: Dzieci z miast w kontakcie z przyrodą są nieporadne. Coraz więcej z nich boi się lasu
Zaloguj się
  • justas32

    Oceniono 14 razy 6

    Dobrze że dzieci boją się lasu, bo w lasach czeka na nie dużo różnych niebezpieczeństw - sterty śmieci będących bombą bakteriologiczną, wnyki na duże zwierzęta, groźne psy przywiązane łańcuchami do pni drzew, pedofile ...

  • pszczolkaprezesa

    Oceniono 13 razy 5

    I dlatego słuszną linię ma nasza Partia wycinając lasy!
    Nie może być tak by polskie dziecko czuło się zagrożone w Polsce.
    Zresztą nie tylko dziecko, ale i dorosły również. Dlatego w obrębie 500m od jakiejkolwiek asfaltowej drogi powinno wyciąć się wszystkie drzewa by nie narażać kierowców na utratę zdrowia i życia. A pozostałe drzewa należy wyciąć w odległości do 100 km od tras przelotowych samolotów by w razie upadku samolotu nie został on podstępnie zniszczony przez drzewa.

  • sieceonk

    Oceniono 8 razy 2

    weekendy przed tv, kompem
    wakacje na all inclusive i rośnie pokolenie ludzi mają bardzo smutne dzieciństwo

  • tornemorgren

    Oceniono 9 razy 1

    Edukator leśny.... Nawet komputer podkreśla na czerwono. PO doświadczeniach z edukatorkami seksualnymi z pontonu mam jak najgorsze przeczucia...

  • seth.destructor

    Oceniono 11 razy 1

    A te dzieci z lasu trzeba edukować, jak zachowywać się w mieście. Trzeba mówić, że nie chodzi się po ulicy, nie zrywa "jagódek" z chwastów rosnących przy przelotówkach, po psach się sprząta i że nie nosi się przy sobie noży.

  • a.k.traper

    0

    Z mojego dziecięcego doświadczenia (lata 60 i 70) podpowiem, że w szkołach były organizowane wycieczki do lasu, praktycznie to wyglądało tak, że chłopaki bawili się w indian a dziewczyny z panią siedziały na kocu i albo wiły wianuszki z kwiatuszków albo paplały o czymś tam. Z kolei gdy jechałem w wakacje do dziadkó na wieś to często z chłopakami pasaliśmy krówki w lesie a przy okazji rozgrywaliśmy mecze piłki nożnej na polanie, na jagody to chodziły dzieci i mamy z ciotkami a pieniądze ze sprzedaży zasilały budżet rodzinny, także było to na książki, zeszyty , pomoce a nawet na odzież, co w przypadku rodzin wielodzietnych było pokaźnym zasileniem budżetu. Zbieranie grzybów to tez była eskapada, szliśmy całą rodziną i zbieraliśmy kurki na sos, który babcia ugotowała na obiad, prawdziwki a czasem rydze i maślaki, dziadkowie nie zbierali innych grzybów, jadąc z dziadkiem wozem po drzewo do lasu szedłem obok wozu a dziadek wskazywał batem, który grzyb wziąć, były to tylko borowiki. Oprócz tego w okresie kwitnienia sosny zbieralismy tzw. "balaski" czyli owoce świerka, które babcia zasypywała cukrem bo na kaszel były dobre, dodam jeszcze, że dziadek przed wyjazdem urywał kilka lisci konopii i wkładał koniom za uprzaż by odstraszać różne bąki i gzy.
    Obecnie wyprawa do lasu jest poważnym wyzwaniem i odpowiedzialnoscią, przed połozeniem kocyka należałoby ten teren spryskać chemią by kleszcze odstraszyć, to samo trzeba zrobić nd jeziorem czy rzeką chociaz ja chodzę codziennie po lesie co najmniej godzinę i nigdy tego stworzenia nie przyniosłem za to mój pies i kot poruszający się po ogródku tak.
    Najwięcej zauważyłem tych żyjatek w trawach i krzewach na nieużytkach oraz tujach w ogrodzie u sąsiadów, niestey ale tam się gniazdują też ptaki i gdyby opryskać to nie przeżyłyby. Polecam sadzić piołun, kocimiętkę, tatarak i wrotycz z krzewów podobno czeremcha jest dla nich nieprzyjemna. Z piołunu mozna zrobić absynt.:)))

  • fctheduck

    Oceniono 2 razy 0

    Ma kobieta rację, większość dzieciaków jeśli ogląda przyrodę, to w telewizji. Rośnie pokolenie nieporadnych prosiaczków, niepotrafiących obyć się bez smartfona czy tabletu. Las to dla nich żadna atrakcja, tylko komary i krzaki.

  • ps11111ps

    Oceniono 11 razy -1

    Sa gorsze rzeczy niz kladzenie sie spac z kleszczem. Np kladzenie sie spać z klechą. Albo głosowanie na PiS

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX