Dzieci i savoir-vivre - zasady, które przeszły do lamusa

Karolina Stępniewska
12.06.2014 11:08
A A A Drukuj
Czy zasady savoir-vivre, które przekazujemy naszym dzieciom są inne od lekcji dobrych manier, które my otrzymywaliśmy? Czy coś się zdezaktualizowało?

fot. Shutterstock

Jak to było? "Siedź prosto, nie mów z pełnymi ustami, łokcie ze stołu, nie odchodź, dopóki wszyscy nie zjedzą"... Czy te zasady nadal obowiązują w waszych domach? Obserwując współczesne dzieci (w tym moje!) można odnieść wrażenie, że zasady dobrego zachowania przy stole mocno się rozluźniły. Znajduje to potwierdzenie w  badaniu, w którym 1/5 brytyjskich rodziców przyznała, że nie uczy swoich dzieci dobrych manier związanych z tą strefą życia. Wśród złych zachowań swojego potomstwa wymieniali m.in. rozrzucanie jedzenia, jedzenie rękami, zabawę telefonami komórkowymi, a nawet korzystanie z laptopów i przenośnych konsoli do gier! Co więcej, dorośli wcale nie wypadają lepiej - 40% z nich przyznało, że  nie myje rąk przed posiłkiem, a ponad połowie (52%) nie chce się używać noża - wolą odgryzać kawałki jedzenia. Wstawanie od stołu, gdy inni członkowie rodziny jeszcze jedzą to norma, tak samo jak łokcie na stole.

Chociaż współcześni rodzice wydają się być bardziej zrelaksowani w podejściu do zasad dobrego wychowania niż np. ich dziadkowie, nie wszyscy są zachwyceni zachowaniem dzisiejszych dzieci. Stanislaw Krajski, autor podręczników dotyczących savoir-vivre, przytacza na swojej stronie internetowej fragmenty książki Nadine de Rothschild pt. "Savoir-vivre XXI wieku. Sztuka pięknego życia" (Znak, 2006). W rozdziale poświęconym dzieciom baronowa de Rothschild pisze: "Dziecko może być prześliczne albo wyjątkowo mądre, jeśli jednak jest źle wychowane - pomimo wszystkich zalet zapamięta się je jako okropne. Ono zaś z powodu nieodpowiedniego zachowania długo, może nawet zawsze, pozostanie osoba niepożądaną".


Zobacz także
Komentarze (4)
Zaloguj się
  • rachela180

    Oceniono 33 razy 29

    Widziałam jakiś czas temu scenę, która mnie mało nie przyprawiła o wymioty. Do autobusu wsiadła babcia z wnuczką. Babcia usiadła na wolnym miejscu, a wnuczka (na oko sześcioletnia) rozdarła się na cały pojazd: "A ja?!". Oczywiście babcia wstała i posadziła dziewczynkę na swoim miejscu i przez następne parę przystanków mała zadowolona z siebie siedziała jak księżniczka, a babcia musiała stać.
    Bardzo często widuję młodsze nastolatki (a więc nie maluchy, które nie mogą utrzymać równowagi w pędzącym autobusie), które za nic nie ustąpią starszym czy kobiecie w ciąży.
    A wiecie, jakim nastolatkom można zwrócić uwagę, by ustąpili? Takim w kibolskich koszulkach. Sama parę razy w zatłoczonym tramwaju, pacnęłam małolata w barwach, by ruszył tyłek (oczywiście na ucho) argumentując, że skoro chodzi w kibolskiej koszulce, to ma szanować barwy. I to działa!!
    Dużo gorsze są małolaty w drogich ciuchach, którym się wydaje, ze wszystko im wolno. Stary ramol albo gruba baba z bachorem w brzuchu nic ich nie obchodzi. Ważni są ONI. Scenka z tramwaju sprzed paru tygodni: tłok, wsiada ciężarna. Na najbliższym siedzeniu rozwalona małolata z tipsami i różowym telefonem. Kobieta nachyla się i cicho pyta, czy mogłaby jej ustąpić miejsca, bo jest upał. A małolata na cały tramwaj: "Trzeba było brać piguły!".
    Wybaczcie, ale za coś takiego kretynkę należałoby po prostu postawić na cały dzień do kąta, a z rodzicami pogadać po męsku.

  • jacek.nie.placek

    Oceniono 22 razy 14

    Do lamusa przeszły niektóre zasady (np. ukłony) i to bez ich większego związku z dziećmi.
    Podobnie nikt już nie pamięta o zasadach pomagania damie przy zsiadaniu z bryczki...

  • krzysztofli

    Oceniono 31 razy -7

    Jeżeli chodzi o ustępowanie babcią miejsc w autobusie to się nie zgadzam, ponieważ w kościele czy w pogawędkach z sąsiadkami umieją ustać wiele godzin, a w autobusie tylko wejdą i już się gapią na młodzież i na studentów i czekają na miejsce.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX