1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Komentarze (313)
'Samochód był moim drugim domem'. Wady i zalety podmiejskiego życia [WASZE HISTORIE]
Zaloguj się
Pokaż wcześniejsze komentarze
  • alfalfa

    Oceniono 54 razy 10

    Ciekawi mnie kto sponsoruje ten serial o wyludniających się miastach, mieszkańcach przedmieść bezczelnie korzystających z infrastruktury miejskiej i biednych dzieciach dojeżdżających godzinami do szkół itd.? Deweloperzy o których był inny serial (ostatnio jakby przycichł) w którym bezdusznie wycinali ostatnie drzewa w mieście pod swoje grodzone osiedla? Guru od rewitalizacji centrów miast (którym guzik się udaje ale za to mają postępowe i europejskie poglądy)? Kiedy na ten temat wywiad z prezydentem Jaśkowiakiem (Poznań) mieszkającym prawie na granicy miasta i mającym lekko licząc 45 min do pracy w centrum?
    A.

  • deco.derr

    Oceniono 7 razy 7

    Jezdzilem koleja podmiejska do pracy, jeden przystanek 3 minuty , w zeszlym roku sie przenioslem i teraz mam 2 przystanki, razem 5 minut. Zycie stalo sie bardzo uciazliwe przez ten dluzszy dojazd. Jakbym mial do roboty jezdzic samochodem albo wiej niz 20 minut to zaczalbym rozwazac samobojstwo.

  • Gatts 1978

    Oceniono 7 razy 7

    Żona dojeżdża 15minut pociągiem 12kilometrów a mam 14km do pracy i także pociągiem a potem dojście do pracy 5minut.
    Kupowaliśmy mieszkanie tak by pasowało.Jak widzę narzekających na dojazdy i jednocześnie cieszący się z lokacji w jakiej zakupili mieszkanie lub dom to śmiać mi się chce.
    Ludzie nie patrzą przyszłościowo a ci dojeżdżający często poświęcają na dojazdy tyle czasu , że nie mają nawet chwili na regenerację organizmu , który jest zmęczony.Potem dochodzą do tego inne obowiązki , zajęcia niby 'zdrowotne' takie jak fitness lub bieganie i nagle się okazuje , że nawet zdrowy tryb życia szlak trafia bo organizm nie ma należytego wypoczynku.
    Mam kolegę , który codziennie jeździł na rowerze 30km ale mieszkał właśnie 30km od miejsca pracy.W wieku 54lat już go nie ma.

  • powrozowy

    Oceniono 7 razy 7

    Skoro zyjecie w samochodach to na jaki zboj wam w ogole dom?
    Jezdzij samochodem w kolko i basta.

  • darmowy1

    Oceniono 7 razy 7

    Najważniejszy ma być ładny widok. A prąd, woda, gaz? Panie tu w drodze całkiem blisko. W końcu jak wszystkie media podciągniesz, to pytasz się w gminie o asfalt. Panie jaki asfalt, to dopiero jak się wszyscy wybudują. I tak czasami kilkanaście lat tłuczesz się po wybojach w błocie jadąc do domu.
    To nie dla mnie. Wolę 4 pokoje w bloku, do sklepu, szkoły 5 min. Jak dzieciaki wrócą szybciej, to idą do teściów coś zjeść klatkę obok.

  • 92ilme

    Oceniono 9 razy 7

    Kompromisem jest mieszkanie w miescie i domek letniskowy nad jeziorem w lesie.

  • 66tekla

    Oceniono 7 razy 7

    Do 10 roku życia mieszkałam na wsi i mimo,że było to za komuny dobrze to wspominam,ale dobrze,że rodzice postanowili przeprowadzic sie do miasta.
    Nie chciałabym mieszkac na wsi czy obrzezach miasta.
    Dom,hm mam i dom i mieszkanie i uważam,ze jednak wolę mieszkać w mieszkaniu.
    Poza tym dom(duży metraz mieszkania też) gdy dzieci z nami nie mieszkają staje się pusty i kosztowny w utrzymaniu.

  • mniklasp

    Oceniono 9 razy 7

    Problemem w Polsce jest to ze buduje sie domki na sprzedaz za miastem ale nie buduje sie szkol ,przedszkoli , restaurcaji , sklepow oraz miejsc pracy czyli instytucji , fabryk ,szpitali.To co jest normanym zjawiskiem na przedmiesciach wielkich metropolii w USA

  • argowelt

    Oceniono 6 razy 6

    mieszkanie pod miastem nie dla dzieci od 10 do 18. Te osiem lat to orgiastyczna jazda, np. godzinę Puławska czy godzinę z Białołęki (oops to tera Wawka)

  • elazurek75

    Oceniono 6 razy 6

    Nigdy bym się nie przeprowadziła pod miasto. Chyba, że nie musiałabym jeździć do pracy w mieście. Mieszkam w Warszawie i nie dziwię się, że ludzi kupują dom pod miastem biorąc pod uwagę ceny mieszkań. Mnie się udało, bo kupiłam duże mieszkanie blisko centrum za, w sumie, niewielkie pieniądze. Blisko metro, tramwaje, szkoła. Dzieci jadą 10 min. do szkoły. Ale znajomi szukali już po wzroście cen i mieszkania pow. 100 metrów- to koszt miliona złotych w sensownej lokalizacji. To lepiej kupić dom. I kupili na zadupiu- koleżanka umówiła się z pracodawcą i jeździ na 7- wtedy jedzie krótko. Dziecko zapisali do pobliskiej szkoły- wyboru dużego nie mieli. W dodatku okolica szemrana i towarzystwo w szkole też. Podsumowując mam wrażenie, że nie są zadowoleni z wyboru. Dom pod miastem to albo: na emeryturze lub gdy ma się wolny zawód albo biuro w domu.

  • sselrats

    Oceniono 20 razy 6

    Bo sie nie bierze pracy po zlej stronie miasta.

  • Michal Kac

    Oceniono 12 razy 6

    A czy pod Warszawą nie istnieją przedszkola/szkoły/gimnazja? Mieszkam w FAlenicy, Mam 9-cio letniego syna. Do lokalnego przedszkola nie było problemu żeby się dostał. Z żoną nie żałujemy - przedszkole było OK. Teraz chodzi do szkoły podstawowej 800 m. od domu. Klasy od A do C (a nie jakieś tam K,L,M..Z). Na miejscu w Falenicy dostęp do zajęć dodatkowych jest duży. Spokój, bez spinki rano i po południu. Poziom wystarczający, a wychowaniem dziecka i rozwojem jego światopoglądu i dodatkowych zainteresowań zajmujemy się z żoną. Do pracy dojeżdżam rowerem :).

  • kolpik124

    Oceniono 28 razy 6

    biedni ci mieszkańcy warszawskich przedmieść, ale takie same problemy mają mieszkańcy okolic Bombaju albo Kalkuty, może warto zapożyczyć tamtejsze rozwiązania, które chociaż trochę pomogą mieszkańcom Konstancina albo Łomianek

    otóż pracującym w centrom mieszkońcom indyjskich przedmieść dowożone są z domu domowe smaczne obiady w menażkach, dostawcy menażek oznaczają je kolorowymi kodami i jedyne w swoim rodzaju domowe curry przygotowane przez kochająca zonę trafia do wlaściwego odbiorcy

    u nas można by tak dowozić mordorowcom ulubione przez nich gołąbki, krupnik albo schabowe z kapustką, z kompotem oczywiście :)))

  • kayll

    Oceniono 5 razy 5

    LUDZIE WY MACIE NIE PO KOLEI W GLOWIE Z TYMI ZAJECIAMI DODATKOWYMI ALE DZIECI PADEREWSKICM CHCECIE ZROBIC ZE SWOICH TEPYCH BACHOROW ? OTOZ NIE BEDA ARSTYTAMI. JAK KTOS KOCHA MUZYKE TO SIE NAUCZY GRAC NAWET W LOMIANKACH A NIE MUSICIE KATOWAC DZIECKA RZEPOLOENIEM PO SZKOLACH MUZYCZNYCH KIEDY DZEICKO JUZ JEST ZMECZONE ZWYKLA SZKOLA; NA CALYM SWIECIE W INNERCITY MIESZKA BRONX A SUBURBS TO KLAASA SREDNIA.

  • niezalany

    Oceniono 7 razy 5

    jak wszystko dobrze policzycie (czasu nikt na początku nie liczy, a jest najcenniejszy!), to ten szeregowiec na sadybie za 1,5 mln to jest okazja!

  • Adam Shelmahh

    Oceniono 17 razy 5

    mieszkałem w Józefowie i wcale nie jest tak źle. dojazd do centrum jak się wie, którędy jechać zajmuje około 50 min. Ile jadą osoby z Białołęki? Bródna? Wilanowa? Bemowa?

    Tyle samo albo i dłużej.

    Gdy się wraca o 19 do Jóżefowa, to latem ma się mnóstwo czasu na przebywanie w ogrodzie, spacery, wypad na basen, do lasu itd.

    Ma się codziennie wakacje, bo kiedy inni o 22:30 siedzą w bloku, to ja siedziałem sobie na tarasie patrząc w gwiazdy. Mam trójkę dzieci, starsi będą dojeżdżać sami do szkoły w Wawie. Sam jeździłem z Legionowa w ich wieku i też było super :)

    Samochód? Hehhehe dobre dobre. dzieci mogą śmigać same pociągami i korona nikomu z głowy nie spadnie!

    Wpis o Józefowie, to jakiś dramat człowieka, który nie wie nawet jaki skarb ma mając tam działkę. Jest jedno ale. Mieszczuchom trudno się przestawić na dojazdy. Oczywiście z Wilanowa będą jechać tyle samo ale jednak już sama świadomość domu pod Warszawą działa jakoś na wyobnraźnię :\

  • azalka12

    Oceniono 6 razy 4

    Trzeba myslec, a nie kierowac sie fantasmagoriami i chciwoscia.
    Zeby nie uzalac sie tak jak wszyscy Panstwo powyzej.

  • allegropajew

    Oceniono 6 razy 4

    Informatyk i renomowana katolicka szkoła. Nie informatyk, ale za to koniec czytania!

    Gościula

  • Black Swan

    Oceniono 8 razy 4

    " zona mieszka sama..."

    Naiwniaku...Listonosz to tez czlowiek...

  • udno

    Oceniono 24 razy 4

    Oczywiscie jak to w Gazecie sa tylko 2 alternatywy. Albo dom za million w miescie, albo dom 20-30 km za miastem. Pomiedzy przeciez nic nie ma i nie da sie mieszkac tak jak ja okolo kilometra za granicą Krakowa gdzie domy sa juz wyraznie tansze niz w "miescie" (jakies 20-25%) a komunikacja caly czas znosna. W moim przypadku dochodzi okolo 10-15 minut autem do miejsca gdzie wczesniej mieszkalem w bloku albo okolo 10-30 minut wiecej autobusem zaleznie od tego jaka sie zlapie przesiadke. A faktycznie w cenie niewiele wyzszej niz 60 metrowe mieszkanie kupilem 2 x wiekszy domek z malym bo malym ale jednak ogrodkiem. Dla mnie jest to warte tych 30 minut dziennie w aucie. Szczegolnie, ze per saldo liczba kilometrow ktore robie miesiecznie autem nie wzrosla mimo, ze do pracy doszlo 5 kilometrow w jedna strone. Wynika to glownie z tego, ze teraz zakupy robie w Biedronce do ktorej mam 500 metrow a wczesniej jezdzilem "po galeriach" bo byłe "po drodze" gdzie schodziło 3 x więcej czasu. pieniędzy już nie wspominając. No i dodam, ze wreszcie mam światłowód którego nie mogłem się doczekać "w mieście" :)

  • twzelnik

    Oceniono 3 razy 3

    Sprawa jest prosta: trzeba wybudować dom z dużym ogrodem w centrum miasta.
    W ogóle lepiej być pięknym i bogatym...

  • qwertura

    Oceniono 3 razy 3

    A wszystko prędzej czy później, w większości przypadków sprowadza się do tzw. wykluczenia komunikacyjnego.

  • podanyloginjestzajety

    Oceniono 5 razy 3

    27-latka ze wsi pod Kielcami jest świetnym kierowcą, jak sam się ocenia, bo już 9 lat jeździ Daewoo.
    Błagam Was...

  • szaja25

    Oceniono 5 razy 3

    Dom za miastem kupuje/buduje się jak ma się odchowane dzieci, a nie z małymi szkolnymi dzieciakami na wiochę. Dzieci lubią wieś, ale latem. Zwłaszcza, jak rodzice mają wybujałe ambicje i serwują dzieciom zajęcia dodatkowe kończące się o dwudziestej.

  • sztucznypolak

    Oceniono 11 razy 3

    Swiadome dokonywanie wyborow - pojecie nieznane duzej czesci (wiekszosci?) Polakow.

  • m.a.l.a_syrenka

    Oceniono 2 razy 2

    Urodziłam się w mieście i w różnych miastach mieszkam przez pół życia. Drugie pół żyłam w dziurze zabitej dechami, gdzie jedynym udogodnieniem był prąd na drucie (często nawet tego brakowało). Plusów i minusów każdego z tych miejsc do uwicia sobie gniazda jest bardzo dużo. Jeśli minusy przeważają, to trzeba ruszyć się w stronę plusów. I tu jeszcze sporo osób ma problem. Jest on w głowie, bo dojrzewanie do decyzji i podjęcie działań zabiera najwięcej czasu, a czas leci...

  • lm648

    Oceniono 4 razy 2

    .... na takich warunkach to nigdy nie zaakceptuję mieszkania na wsi lub jak kto woli 20-40 km po za miastem. A do Chorwacji jak jedziecie na wakacje/urlop to również zabieracie swój prowiant i zgrzewkę wody lub dwie bo tam drogo :) )))) buuuuuuuuuuu ha ha

  • tullianum

    Oceniono 4 razy 2

    Albo czarne albo białe.
    A sa jeszcze miejscowosci obok duzych miast z dobra komunikacja gdzie zyje wsrod wiekszej zieleni. I ci mieszkancy nie maja dylematu. Za nic nie przeprowadzili by sie np do Warszawy. Maja tam i szkoly i kina i kawiarnie. Pracuja w stolicy a dojazd trwa kilka minut wiecej niz do odleglej dzielnicy, ktora graniczy z taka miejscowoscia.

  • pawnap

    Oceniono 10 razy 2

    W mieście też da się mieszkać w domu. Ja z żoną i 4 miesięczną córka mieszkamy w mieście oddalonym o ok 30 km od warszawy.wybudowaliśmy dom w miejscu gdzie w odległości 200 metrów mamy 2 przedszkola w tym jedno prywatne szkołę podstawową przychodnię w raz z apteką w której pracuję i kilka sklepów. Do stacji pkp mamy ok 800metrów okolica cicha i spokojna boczna ulica z progami zwalniającymi także ruch znikomy. Dom ok 240m2 koszt budowy wraz z zakupem działki to ok 600 tysięcy. Wiele rzeczy robiłem sam w wykończaniu wnętrza co pozwoliło trochę zaoszczędzić kasy. Także udało nam się zamieszkać w bardzo dobrej lokalizacji z zaletami życia na wsi. Fakt trzeba się nadrobić w ogranięciu podwórka ale mi się to podoba nie lubię siedzieć w domu po prostu taki styl życia. Szkoda że autor skupił się tylko na 2 radykalnych rozwiązaniach albo wiocha prawie bez prądu i cywilizacji albo blokowisko. Nic po środku a to właśnie takie rozwiązania najbardziej interesują Polaków niby w mieście a na wsi niby ma wsi a w mieście.

  • kasiapanowie

    Oceniono 14 razy 2

    Jaki problem ja z Wrocławia mam 300 km w jedną stronę do Wawy tak od 10 lat.

  • mona_3

    Oceniono 1 raz 1

    "miałam zamknięty za siatką kawałek własnego lasu" - koszmar

  • wycofany

    Oceniono 1 raz 1

    "Ja to, proszę pana, mam bardzo dobre połączenie. Wstaję rano za piętnaście trzecia. Latem to już widno..."

    Najgłupsze są reklamy deweloperów, np.: "zamieszkaj 25 minut od centrum W-wy!" A te 25 minut to czas w którym pociąg pokonuje trasę do centrum W-wy, jeżeli nie ma opóźnień. Czyli spędzisz w podróży 2 x 25 minut, kiedy mieszkasz i pracujesz przy stacji PKP. W przeciwnym razie możesz spokojnie doliczyć 1-2 h.

  • qeton

    Oceniono 3 razy 1

    Przeczytałem trochę komentarzy i widzę, że one są w specyficzny sposób skrzywione ;) Moja odpowiedź na pytanie, czy lepsze mieszkanie w mieście, czy dom pod miastem brzmi - najlepszy jest dom w mieście, normalnym mieście, takim, które ma 20, 30 czy 50 tysięcy mieszkańców. Mieście, gdzie wszędzie jest blisko, nie ma tasiemcowych korków, życie toczy się wolniej, spokojniej i zdrowiej. Przeżyłem w takim miejscu pół wieku i nie zamieniłbym go na żadne miasto wojewódzkie, a mam co porównywać, bo w sumie spędziłem tam ładnych parę lat, przy różnych projektach, w Warszawie, Trójmieście i paru innych. Własny dom w mniejszym mieście, to najlepsze, co można wybrać.

  • remo29

    Oceniono 1 raz 1

    Dom za miastem jest ok, gdy masz już dorosłe dzieci i nikt nikogo nie musi wozić. Nie wyobrażam sobie wyjechać z domu o 7:00, żeby zdążyć zawieźć dzieciaki do szkoły, a potem wrócić po 20:00, jak się skończą zajęcia, treningi, spotkania z kolegami itp. rzeczy. To już nie dom, tylko sypialnia... A druga kluczowa rzecz to praca w nienormowanym czasie, albo taka, którą możesz w awaryjnych przypadkach wykonać zdalnie. Dojeżdżam do pracy (w zależności od wyboru trasy) 25-40 km w jedną stronę, czasem się zdarzy, że jest jakiś wypadek i nie ma szans dojechać na czas, ale w mojej pracy nie mam z tym problemu, jak przyjadę, to będę. Od biedy, gdy wiem z radia, czy serwisów "korkowych", że droga jest w ogóle nieprzejezdna, wtedy w ogóle do pracy nie jadę, pracuję w domu. Mieć dom i nie mieć czasu w nim mieszkać, to nieporozumienie.

  • aki3

    Oceniono 1 raz 1

    18-letnia dziewczyna dojeżdża samochodem do szkoły. OK, ale co jej po tym samochodzie jak nie może się nawet piwa napić? 18-tka to czas imprezowania. Wszak nie codziennie, ale dosyć często

  • yarloman

    Oceniono 1 raz 1

    Dom pod miastem to znakomite rozwiązanie dla emerytów. Nigdy jednak nie dam się przekonać że uroki mieszkania pod miastem rekompensują mordęgę z dojazdami . Dzieci albo cierpią w milczeniu albo głośno okazują niezadowolenie a im są starsze tym robią to konsekwentniej. Ratunkiem stają się mieszkający w mieście dziadkowie ( ile ich się ma) . Końcowy efekt bywa często taki że sprzedaje się dom pod miastem ze stratą i ponownie kupuje mieszkanie w mieście .
    Miasta obecne to nie te same miasta co 10 lat wstecz . Jest w nich wszytko co potrzeba do wygodnego życia . Problemem bywają ludzie ale to jest problem powszechny bo jako społeczeństwo mamy głęboki kryzys wzajemnych relacji i zaufania a to się prędko nie zmieni .

  • hellk

    Oceniono 1 raz 1

    Warto by jeszcze popytac dzieci z miasta zmuszane oddychac tym, co spalaja silniki tych miejsko-wiejskich jasniepanow przez te codzienne kilkadziesiat kilometrow. Smutny temat generalnie.

  • roy_cohn

    Oceniono 1 raz 1

    Problemy z dooopy warszawskiej - wszelkie przedmieścia innych miast to max 30 min dojazd

  • tullianum

    Oceniono 1 raz 1

    A mozna tez kupic duze 90 m2 mieszkanie z tarasem (na dachu) ok 100 m2 w cenie do 1 mln i mam i spokoj i kawe na tarasie i samochod w garazu i nie musze odsniezac i kosic trawnika co tydzien i sklepy na osiedlu i 20 min do pracy i do kona i do teatru i na piwko z kolegami i nie wydac majatku na taxi. A dzieci maja 8 minut do szkoly.

  • welcometopoland

    Oceniono 5 razy 1

    żonce właśnie o to chodziło w tej willi za miastem :)
    ona + ogrodnik albo dostawca pizzy czy kolega z pracy.

    większość picz chce aby zamoczyć na długie lata w willę z ogrodem a potem mężuś niewolnik niech zapierd..., spłaca, remontuje, dba itd

  • Piotr Adamczyk

    Oceniono 3 razy 1

    Trochę bzdurny artykuł - każdy mieszka gdzie lubi i tam gdzie mu odpowiada, jeden lubi miasto jego gwar, lokale, imprezy ale i teatry , kina - inny będzie wolał domek trochę pod miastem , przestrzeń , ciszę , trawę , drzewa, las , i to że mu nikt w okna nie zagląda i nie musi się ścierać z sąsiadami, każdy dzięki bogu jest inny.

  • mistrzglobusa

    Oceniono 1 raz 1

    Mieszkałem pod Warszawą i miałem mieszkanie w Warszawie. Jak dzieci były małe to nie był problem lokalna podstawówka i przedszkole na miejscu. Niestety dzieci poszły do liceum i zaczęły się dojazdy. Sprzedaliśmy dom pod Warszawą i przenieśliśmy się na mokotów do segmentu. Tak jak w artykule koszt segmentu w Warszawie to duży koszt ale logistycznie jest niesamowity komfort. Dodatkowe zajęcia dla dzieci,bezproblemowe wyjścia do miasta na drinka, wyjścia do kina a nawet można zjeść śniadanie na mieście. Nie mówiąc o dzieciach które używają miejskich rowerów do przejazdów i korzystają z miejskiej infrastruktury. Koszty życia są wyższe w mieście, koszt utrzymania domu podobny jak za miastem. Plus nie muszę kosić wielkiego trawnika i dbać o ogród to zajmuje naprawdę dużo czasu. Teraz mam mały ogród 200 metrów i jest akurat. Z perspektywy czasu stwierdzam, że jak dzieci były małe to super jest mieszkać poza miastem ale dla nastolatków jak najbardziej polecam miasto.

  • dark.writer

    Oceniono 1 raz 1

    " Z drugiej strony słyszę od rodziców mieszkających obok szkoły, że oni też dzieci budzą o 6:30, tylko nie wiem w sumie, dlaczego."

    - bo może owi rodzice też muszą dojechać na czas do pracy?

    To, że mieszkają obok szkoły, nie znaczy, że pracują też w pobliżu. A jeśli tak, to może o siódmej zaczynają? Albo muszą do pracy dojechać na ósmą do fabryki na przedmieściach lub poza miastem?

  • dust-on-the-wind

    Oceniono 1 raz 1

    zanim rzucicie się na sielski domek na wsi - obejrzyjcie prześmieszny skecz"Domek w Karkonoszach" - ino cza łopatować... Tylko TROCHĘ przerysowany.....

  • ffstv

    Oceniono 3 razy 1

    Plus mieszkania pod Warszawą: Dzieci (7 i 9 lat) jak chcą wyjść na dwór to wychodzą i nie muszę ich szukać bo na naszym osiedlu jest 14 domów i wszystko jest ogrodzone. Wiem, to snobistyczne i w ogóle paskudne, ale przynajmniej bezpieczne.
    Minus: jak chcemy pojechać na impreze to trzeba zamówić taxi
    plus: w domu mozna być głośno, jak rodziny nie ma w domu to można 100Watowy piec gitarowy rozkręcić na 8 i nikomu nie będzie to przeszkadzać
    plus: w bloku miałem sąsiada, który wychodził z psem i w zabłoconych butach kilka razy dziennie brudził świeżo umytą podłogę na klatce.Tutaj go nie ma.
    minus: Do pracy jadę 50 minut a nie 15.

  • tommies

    Oceniono 23 razy 1

    Kilka lat temu podjąłem decyzję, aby zamiast kupna większego mieszkania, kupić segment pod Warszawą w Łomiankach. To była jedna z najlepszych decyzji w życiu.

    Mamy ciszę i spokój, miłych sąsiadów, a w domu mnóstwo przestrzeni i wygody. Do tego duży garaż gdzie oprócz samochodu jest jeszcze miejsce na motor i rowery oraz przestrzeń na szafki z narzędziami. No i dodatkowo wielka piwnica gdzie mam czas na moje hobby czyli stolarstwo.
    Nie ma ciągłego upychania rzeczy jak puzzle mieszkając w bloku – wszystko ma swoje miejsce i wygodny dostęp.
    Do tego niewielki, ale wystarczający ogródek ma którym można zorganizować grilla, poopalać się i dla dzieciaka napełnić basen.

    Artykuł skupia się na dojazdach, a pomija najważniejsze zalety posiadania domu.
    Dojazdy są uciążliwe, ale to tez kwestia dostosowania sobie pracy. W moim przypadku szefostwo wyraziło zgodę abym przychodził na 7.30 a nie na 8, więc rano jadę prawie bez korków i wracam przed szczytem.

  • beton44

    0

    Dałem radę doczytać do tego "zamknięte osiedle oddzielone od wsi lasem, mamy bezpieczny kawałek lasu zagrodzony siatką" :-)

  • dagam

    0

    Wszystko zależy od odrobiny rozsądku i planowania. Dom nie 20 km od granicy miasta, ale 5 i z dobrym dojazdem do pracy. Dobra prywatna szkoła na trasie dom praca i da się żyć i kawę na tarasie wypić i nawet zjeść śniadanko... a co do szybkosci dojazdów to mieszkając w centrum Krakowa przejechanie 10 km zajmowało mi 1, 5 godziny w jedną stronę, a 25 km ze "wsi" zajmuje mi 30 minut. A wyjście do ogrodu o poranku, gdy wszystko kwitnie a w drzewach brykają ptaki daje "kopa" na cały dzień

  • gnago

    0

    Ech! widzicie skutki nie przyczyny !
    A może jeszcze artykuł dotyczący wyludniania i upadku handlu w centrach miast o przymusowej wyprowadzce przemysłu poza miasta . I celowym tworzeniu korków w godzinach dojazdów do pracy

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX