Szkoła w domu

Magdalena Gignal
12.08.2008 , aktualizacja: 09.09.2008 11:34
A A A Drukuj

Fot. Radius Images Masterfile / Radius Images

Domowa edukacja jest bardziej powszechna w Wielkiej Brytanii, Kanadzie czy Australii. Jednak i w Polsce uczenie dzieci w domu jest jak najbardziej możliwe i całkowicie legalne.
Polska konstytucja daje rodzicom prawo wyboru edukacji domowej. Artykuł 70, punkt 30 brzmi: "Rodzice mają wolność wyboru dla swoich dzieci szkół innych niż publiczne." Innym przepisem - już nie tak liberalnym, ale również mającym zastosowanie w tym przypadku jest ustawa o systemie oświaty z września 1991 roku. Artykuł 16, punkt 8 mówi: "Na wniosek rodziców dziecka dyrektor szkoły publicznej, w której obwodzie dziecko mieszka, może zezwolić na spełnianie przez dziecko obowiązku szkolnego poza szkołą oraz określić jego warunki. Dziecko spełniające obowiązek szkolny w tej formie może otrzymać świadectwo ukończenia poszczególnych klas szkoły podstawowej lub ukończenia tej szkoły na podstawie egzaminów klasyfikacyjnych przeprowadzonych przez szkołę, której dyrektor zezwolił na taką formę spełniania obowiązku szkolnego."

Jak zająć się załatwieniem zezwolenia na naukę w domu? Wystarczy złożyć podanie w lokalnej szkole państwowej i czekać na decyzję. Prawdopodobnie zostanie ona obwarowana licznymi warunkami, jak na przykład comiesięczne, półroczne lub roczne egzaminy. Wszystko zależy od zdrowego rozsądku i dobrej woli dyrektora szkoły.

Poznaj plusy...

Można więc uczyć dziecko w domu, pytanie tylko po co? Zwolennicy domowej edukacji zaczynają zwykle od zwrócenia uwagi na niewydolność polskiego szkolnictwa. Szkoły określają mianem fabryk. Dziecko obdarzone wyjątkowymi zdolnościami często pozostaje w takiej fabryce niezauważone, a w każdym razie nauczyciel nie ma czasu na rozwijanie jego talentu - w końcu w klasie ma 30 innych dzieci.

Kolejna sprawa to unifikacja - zgodnie z założeniami, każde dziecko powinno w tym samym czasie przyswoić taką samą wiedzę. Nie ma miejsca na indywidualność. W domu łatwiej pokierować nauką tak, żeby więcej uwagi poświęcić zagadnieniom, które sprawiają dziecku trudność. W rezultacie nawet mniej zdolne dziecko może osiągnąć zadziwiające rezultaty.

Krytykowany jest również system nauki - sztywny podział na lekcje, przedmioty i przerwy. W edukacji domowej zwykła wycieczka do parku może zmienić się w lekcję przyrody, fizyki, angielskiego i rysunku.

...i minusy

Najpoważniejszym argumentem przeciwników domowej edukacji i jednocześnie obawą rodziców, uczących swoje dzieci - zwłaszcza rodziców jedynaków - jest brak kontaktu z rówieśnikami. Jednak jest na to sposób. Dzieci mogą korzystać z zajęć dodatkowych i tam spotykać rówieśników. Można też organizować wspólne lekcje dla dzieci edukowanych domowo. Decydując się na uczenie dzieci w domu trzeba pamiętać o odpowiedzialności, jaką bierze się na swoje barki. Trzeba być konsekwentnym i wymagającym, co czasem bywa trudne wobec własnego dziecka. Trzeba mieć szeroką wiedzę i nauczycielskie zacięcie. A przede wszystkim -wierzyć we własne siły i sens przedsięwzięcia.

Z doświadczenia rodziców

Uczą się dla przyjemności

Nie rozumiem osób, które sprzeciwiają się edukacji domowej. Po pierwsze, to niczyja sprawa, jak kieruję wychowaniem swoich dzieci. Istnieje jakieś domyślne założenie, że gdyby zostawić rodziców samym sobie, na pewno skrzywdzą, zaniedbają, wykrzywią umysłowo i emocjonalnie swoje dzieci. Istnieje również milczące przyzwolenie na kształtowanie dzieci przez wszystkich, tylko nie rodziców. Mojemu dziecko może wkładać do głowy co chce nauczyciel, ksiądz, psycholog, redaktor gazety młodzieżowej, piosenkarz, kolega - tylko rodzice są podejrzani. A potem wszyscy się dziwią, że młodzież wychowana na kulturze masowej jest niekulturalna, nie umie pomóc drugiemu człowiekowi, zawalczyć o swoje, zrealizować swoich pasji i pomysłów - ale przeciwwaga tworzona przez rodziców oceniana jest jako chowanie dziecka pod kloszem.

Po drugie, nigdy po skończeniu szkoły nie spotkałam się już z takim stresem, rywalizacją, zakłamaniem, obłudą, wulgarnością i przemocą jak w szkole.

Po trzecie, szkoła nie jest odzwierciedleniem rzeczywistego świata. Żyjemy w demokracji, a szkoła jest dyktaturą. Jako organizacja jest zbliżona do wojska lub więzienia - jest hierarchia, jest przymus, nie można odejść, wiadomo, kto rządzi, a kto słucha rozkazów. Szkoła nie

Po czwarte wreszcie, polecam lekturę internetowych forów dla rodziców. "Moje dziecko jest niesprawiedliwie oceniane, moje dziecko jest poniżane, moje dziecko nie może zostać w szkole po godzinach lekcji i ma czekać na mnie pod szkołą, nie mamy na nic czasu, bo odrabiamy bezsensowne prace domowe / uczymy się grać na flecie / wyklejamy dinozaury z włóczki, moje dziecko jest przemęczone, tornistry ciężkie, itd. itd.

Znane mi dzieci ludzi, którzy zdecydowali się uczyć je w domu realizują swoje pasje. Czytają dla przyjemności. Uczą się dla przyjemności. Nie wkuwają na pamięć, nie starają się domyśleć, czego chce nauczyciel, nie rozgryzają sposobów formułowania testów. Jeżdżą po świecie. Odwiedzają znajomych. Mają czas na to, by spędzić parę dni u znajomego weterynarza, mają czas na łażenie za geodetami na budowie domu i przyglądaniu się ich pracy, mają czas na pisanie do siebie listów.

Nie znam innych równie mądrych, samodzielnych, wesołych dzieci. Do półrocznych egzaminów przygotowują się kilka dni i zdają je bez problemów. Bez wszechobecnych w polskiej szkole stresu i strachu wszystko jest proste.

Dorota, mama Jaśka (4 lata) i Jeremiasza (2 i pół roku)

Na razie sobie radzimy

Od ponad roku formalnie uczymy naszą starszą córkę w domu i mamy zamiar robić to jeszcze przez co najmniej trzy lata. Skłoniła nas do tego niewydolność polskiego systemu edukacji i pozytywne wrażenia wyniesione z obserwacji ludzi, którzy sami edukują swoje dzieci.

Sporo podróżujemy i to również wpłynęło na naszą decyzję - częste nieobecności w szkole mogłyby zaburzać proces edukacji naszej Magdy. Problemów z załatwieniem formalności do tej pory nie mieliśmy. Do zerówki zgłosiliśmy Magdę do prywatnej szkoły - tam poszło szybko. Podobnie było w pierwszej klasie - z tą różnicą, że Magda została zgłoszona do obwodowej podstawówki. Do tej pory z edukacją córki radziliśmy sobie sami. Oprócz nauki w domu Magda chodzi na lekcje angielskiego i spotyka się z innymi dziećmi edukowanymi domowo na zajęciach artystycznych (malowanie, śpiewanie, itp.).

Plusy nauki w domu to świetne relacje z rodzeństwem, dużo czasu na wspólne zabawy i przeżycia, możliwość spędzania czasu z rodzicami. Na naukę poświęca się mniej czasu niż w tradycyjnej szkole, więcej zostaje go na rozwijanie zainteresowań, wycieczki i spotkania z przyjaciółmi.

Minusy? Na rodzicach spoczywa cała odpowiedzialność za edukację dziecka. Nie mogą jej zrzucić na kogoś innego, gdy pojawią się problemy. Muszą też podążać za programem. Do tej pory nam się to udawało. Jak będzie dalej - zobaczymy. Liczy się dla nas zdanie dzieci. Jeśli Magda i Marta zapragną iść do szkoły, to prawdopodobnie spełnimy ich życzenie.

Joanna i Dawid, rodzice Marty (4 i pół roku) i Magdy (7 i pół roku)

Zobacz także
  • Szkoła w domu emeryt21 01.09.08, 00:17

    Z wlasnego doswiadczenia uwazam,ze to jest kompletna bzdura.Dziecko traci mozliwosc nauczenia sie samodzielnosci.Moja matka uwazala,ze jestem "genialnym dzieckiem".Nauke domowa rozpoczalem w»

  • Ciekaw jestem do kogo będą mieć pretensje guru133 01.09.08, 00:23

    nadopiekuńczy rodzice, kiedy okaże się że ich wypieszczone pociechy niepotrafią zdać matury na takim poziomie żeby dostać się na studia. Chyba że istudia zorganizują im w domowym zaciszu, »

  • Szkoła w domu murrcja 01.09.08, 01:44

    Jasne! Najlepiej, jak wszystkie dzieci chodzą grzecznie do szkoły, wszyscydorośli do pracy w ściśle określonych godzinach i wszyscy byli podleglibiurokracji. Moje dziecko chodziło do szkoły »