1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

"Zadbany jak gej, a kobieta nie może zarabiać więcej od męża" - czego polskie dzieci uczą się w szkole?

Uczniowie skarżą się, że na lekcjach "Wychowania do życia w rodzinie" otrzymują nierzetelne i często kuriozalne informacje. Kto prowadzi takie zajęcia i czego uczy dzieci?
Ala, która kończy właśnie piątą klasę szkoły podstawowej, wróciła pewnego dnia ze szkoły i poinformowała mamę, że kobieta nie powinna zarabiać więcej od mężczyzny, bo wtedy on będzie czuł się niespełniony. A w ogóle to mężczyzna nie powinien być zadbany, bo wtedy jest "damski" i podobny do geja. Zszokowaną mamę szybko uspokoiła zapewnieniem, że nie są to jej poglądy. Spokój był krótki, bo dziewczynka wyjaśniła, że to opinia jej katechetki. Przekazana dzieciom w ramach zajęć z "Wychowania do życia w rodzinie", które ta pani prowadzi w klasie Ali.

Pogadanki o seksie

Zakładając, że większość rodziców chce, żeby ich dziecko w przyszłości założyło rodzinę, a do tego czasu unikało przygodnych kontaktów seksualnych, nie wróciło do domu "z brzuchem" lub z "narzeczoną z konieczności", wychowanie do życia w rodzinie jako przedmiot zajęć szkolnych wydaje się mieć sens. Zwłaszcza, że dla wielu dorosłych rozmowy z dzieckiem o antykoncepcji i miesiączkach są wciąż zbyt niewygodne, a permanentny brak wolnego czasu oznacza, że nieczęsto mają okazję przekazywać potomstwu pozytywne wzorce tworzenia relacji w związku z partnerem.

I tutaj kończy się pochwała konceptu, a zaczyna się zwyczajna rzeczywistość polskich szkół. Porównywalna do problemu braku lekcji etyki dla dzieci nieuczęszczających na religię i organizowanie tejże w środku dnia, żeby dzieci, które nie podzielają katolickiego światopoglądu większości swoich kolegów, mogły poczuć się podwójnie wyalienowane, oczekując na kolejne zajęcia na korytarzu lub w świetlicy... Nie bez powodu w tekście o "Wychowaniu do życia w rodzinie" wspominam o braku zajęć z etyki w szkołach - tutaj również często czegoś brakuje... właśnie rzeczonego wychowania do życia w rodzinie! Czego uczą się polskie nastolatki w szkole, od osób z założenia mądrzejszych i przemawiających z pozycji autorytetu w danej dziedzinie?

Co to w ogóle jest?

Rozporządzenie Ministerstwa Edukacji Narodowej wyjaśnia, że "Wychowanie do życia w rodzinie" (WDŻWR) to nauczanie "wiedzy o życiu seksualnym człowieka, o zasadach świadomego i odpowiedzialnego rodzicielstwa, o wartości rodziny, życia w fazie prenatalnej oraz metodach i środkach świadomej prokreacji zawartych w podstawie programowej kształcenia ogólnego". Na zajęcia przewidziano14 godzin lekcyjnych, z czego 5 odbywa się z podziałem na grupy dziewcząt i chłopców - by nie poruszać zbyt intymnych i wrażliwych kwestii w towarzystwie dzieci innej płci. Do teraz nieobowiązkowe zajęcia z "WDŻWR" były w programie 5 i 6 klas szkół podstawowych oraz wszystkich klas gimnazjalnych i licealnych. Wystarczy sprzeciw rodzica lub pełnoletniego ucznia i dziecko nie musi chodzić na te lekcje. Czytając raport grupy "Ponton" (stowarzyszenia edukatorów seksualnych), ukazujący, jak naprawdę wyglądają takie zajęcia - być może warto, żeby rodzic rzeczywiście przyjrzał się sytuacji w szkole jego dziecka i w razie czego taki sprzeciw zgłosił. Po kolei jednak...

Ciało z kwalifikacjami

Wszystko zostało dokładnie przemyślane. To nie tak, że nauczycielka biologii czy fizyki dostaje klasę z poleceniem zrobienia jej czternastu pogadanek o seksie - nic z tych rzeczy! Zajęcia powinny być prowadzone przez osoby odpowiednio wykwalifikowane - nauczyciele muszą mieć dyplom wyższej uczelni w zakresie nauk o rodzinie albo ukończone studia podyplomowe z tej dziedziny. Mogą to też być nauczyciele innych przedmiotów, którzy ukończyli specjalistyczne kursy przygotowujące do nauczania "WDŻWR". Przekazywana przez nich wiedza powinna być neutralna światopoglądowo i obiektywna. Tyle w teorii.

Z raportu grupy "Ponton" wynika, że większość uczniów, którzy odpowiedzieli na pytania edukatorów, uważa, iż osoby prowadzące zajęcia z "WDŻWR" sa niekompetentne i przekazują uczniom swoje własne poglądy. Młodzież skarży się, że nauczyciele są skrępowani poruszaniem tematów związanych z edukacją seksualną i jak czytamy w raporcie - "zamiast informować straszą, czy obrzydzają seks młodzieży, lub opowiadają na lekcji dziwne historie zupełnie niezwiązane z tematem zajęć". Nic dziwnego, jeśli okazuje się, że zajęcia prowadzone są przez katechetów - tak jak u Ali i 24,1% uczniów, którzy wzięli udział w badaniu Pontonu. Pozostała grupa nauczycieli to pedagodzy szkolni (13,1%). nauczyciele biologii (13,9%), języka polskiego (8%) oraz WOS-u (9,5%). Zdarza się, że do życia w rodzinie przygotowuje ksiądz, czasem jest to seksuolog, pielęgniarka lub psycholog.

Ciemność widzę, ciemność!

Ala, gdyby potraktowała słowa swojej nauczycielki poważnie i uwierzyła, że prezentują one pożądane i obiektywne fakty, nie stworzyłaby związku partnerskiego. Wszystko dlatego, że dziecko jest bardziej przywiązane do mamy i to ona przede wszystkim powinna się nim zajmować. Nie mogłaby też dużo zarabiać, wszak nie chciałaby mieć sfrustrowanego męża, a przy wyborze zawodu kierowałaby się podziałem na profesje stricte męskie i żeńskie. Bojkotowałaby też firmę Pepsi, którą jej katechetka i nauczycielka "WDŻWR" w jednym, wraz z organizacjami pro-life, oskarża o próbę wprowadzenia na rynek napoju "przygotowanego z martwych dzieci". Rzeczywiście, świat obiegła informacja, że jeden z dostawców wzmacniaczy smakowych, których firma chciała użyć w swoim nowym produkcie, został oskarżony przez chrześcijańskie organizacje przeciwaborcyjne o używanie do produkcji słodzików komórek z nerek abortowanych płodów. PepsiCo wydała oficjalne oświadczenie, którym zdementowała informację o wykorzystywaniu do produkcji substancji słodzących ludzkich tkanek oraz linii komórkowych pochodzących z embrionów. W dementi firmy czytamy także, że "PepsiCo nie prowadzi i nie finansuje badań, w których wykorzystuje się ludzkie tkanki czy też linie komórkowe pochodzące z embrionów. Nasze produkty nie zawierają żadnych komórek ani tkanek". Informacja poszła jednak w świat i dotarła nawet do uczniów polskich szkół podstawowych. Jako element wiedzy przygotowującej je do życia w rodzinie.

Komu podpaski, komu?

Magda, gimnazjalistka, tak opowiada o swoich zajęciach z tego przedmiotu: - Treści są różne - od relacji rodzinnych, zachowań i stosunku do rodziny, rodzeństwa, poprzez koleżeństwo, przyjaźń, miłość, seks, rozmnażanie, antykoncepcję, choroby weneryczne, itp. Ogląda się przedpotopowe filmy, rozmawia i wymienia poglądy. Raz było w auli spotkanie z kimś, kto się zna, czyli nazwijmy to ładnie: fachowcem... i dostałyśmy podpaski. Moim zdaniem te zajęcia są niepotrzebne.

Magda wydaje się jednak mieć więcej szczęścia, skoro wspomina o rozmowach i wymianie poglądów. Z listów nadesłanych do Pontonu wynika, że na wielu zajęciach nie ma żadnej możliwości dyskusji - aż 79,2% uczniów stwierdziło, że określone wartości narzucane są przez osobę prowadzącą zajęcia. "Nie można zadawać pytań ani rozmawiać, istnieje jedynie możliwość zapoznania się i zgodzenia ze światopoglądem uznawanym przez danego prowadzącego" - czytamy w raporcie. - "Nauczyciele prezentują pewien zbiór wartości, które przedstawiają w trakcie lekcji uczniom jako obiektywną wiedzę i ucinają wszelkie próby polemiki czy przedstawiania innego punktu widzenia. Często ma to charakter ideologiczny i próba dyskusji z nauczycielem kończy się nieprzyjemnymi konsekwencjami dla ucznia (np. wyrzuceniem z klasy, obniżeniem stopnia ze sprawowania)".

"To szkodliwe i zacofane!"

Firmy organizujące kursy szkoleniowe dla nauczycieli wychowania do życia w rodzinie zauważają słusznie, że rola prowadzącego takie zajęcia jest trudniejsza niż w przypadku nauczania innych przedmiotów, głównie za sprawą wagi treści, które powinny być na takich lekcjach przekazywane. Zachęca się nauczycieli do niepodawania uczniom gotowych recept na życie, ale do prowokowania dyskusji i tworzenia warunków sprzyjających wyciąganiu własnych wniosków. I tacy nauczyciele też się zdarzają. Niestety jednak, jak jasno widać z wypowiedzi młodzieży, nie jest to oczywiste.

- Tak naprawdę powinniśmy wrócić do punktu wyjścia i zdecydować, co dokładnie powinno być przekazywane uczniom, czy ludzie o bardzo określonym światopoglądzie, np. ksiądz czy katechetka, to osoby kompetentne w tej dziedzinie, czy mogą one przekazywać nastolatkom wiedzę neutralną światopoglądowo - mówi zaniepokojona nauczycielka innego przedmiotu, a przy okazji matka przyszłej gimnazjalistki. - Nie wiem czy wyrażę zgodę na udział córki w zajęciach z "Wychowania do życia w rodzinie" w jej nowej szkole. To zależy od tego, kto będzie je prowadził. Nie wyobrażam sobie, żeby moje dziecko słuchało treści tak oburzających i tak niezgodnych z tym, w co my, jako rodzina, wierzymy, jak te, które pani przytacza. Myślę, że to jest szkodliwe, zacofane i absolutnie niedopuszczalne!

Więcej o:
Komentarze (31)
"Zadbany jak gej, a kobieta nie może zarabiać więcej od męża" - czego polskie dzieci uczą się w szkole?
Zaloguj się
  • jaamsesion21

    Oceniono 124 razy 106

    Prowadzący te zajęcia w moim gimnazjum , rozmawiając o przemocy seksualnej na moje pytanie czy mężczyzna może być zgwałcony odparł : "nie rozmawiamy o Twoich fantazjach,X" ( Tu należy nadmienić że ja z grzecznych i kulturalnych dziewczynek byłam, więc gdzie mi do takich sugestii, wtedy ;)) Wtedy koleżanka zapytała o aspekt homoseksualny, odparł już tylko "Fuj, fuj X" Co stanowiło hit na zjazdach absolwentów.
    Ale przestałam się dziwić kiedy mój ówczesny katecheta powiedział że Korczak z pewnością poszedł do piekła, jeżeli w momencie śmierci nie nawrócił się na katolicyzm. Przestałam też chodzić na religię.

  • the_rapist

    Oceniono 78 razy 68

    Zgodzilibyście się na lekcje gotowania prowadzone przez mechanika samochodowego? Albo na kurs na prawo jazdy z krawcem w roli instruktora?

    Nie? Ależ dlaczego? Przecież nadają się do tych ról tak samo jak do przygotowania do życia w rodzinie księża i stare panny.

  • ami_lii

    Oceniono 62 razy 52

    U mnie zajęcia z wychowania do życia prowadziła polonistka. Albo jej nie było, albo miała zajęcia, albo pisała/sprawdzała kartkówki albo pisała jakieś dokumenty, ogólnie rzecz biorąc zajęcia były pt. "Idźcie do domu godzinkę wcześniej, ja mam klasówki do sprawdzenia".

    Za to siostra katechetka pilnowała byśmy mieli wiedzę odpowiednią. A więc :

    - Środki antykoncepcyjne i tampony (?) prowadzą do problemów z zajściem w ciąże, rodzenia się dzieci z chorobami genetycznymi a w najgorszym razie do raka piersi.
    - To samo dotyczy masturbacji u panów.
    - Samotne rodzicielstwo znacząco zwiększa ryzyko homoseksualizmu u dorastających dzieci
    -Kobieta zgwałcona jest sama sobie winna
    - Prezerwatywy nie tylko nie chronią ale zwiększają ryzyko zarażenia się wirusem HIV. Ale spokojnie, HIV to choroba głównie homoseksualistów i narkomanów, małżeństwa nie maja się czego obawiać.
    - Jeśli kobieta nosi mini, szpilki i bluzki z dekoltem to tak jakby mówiła mężczyznom że jest "kobietą lekkich obyczajów". Jeśli mężczyzna dba o wygląd to jakby mówił kobietom że jest gejem.

    A oprócz tego : eksterminacja Żydów była "jednym z lepszych pomysłów Hitlera", wegetarianami są tylko sekciarze bądź ateiści bo wegetarianizm jest "niezgodny z Bożą wolą" a jedyną udokumentowaną religią jest Chrześcijaństwo, nie ma dowodów na to że Islam, Buddyzm czy Judaizm są prawdziwymi religiami a nie tylko sektami.

  • szalonymag

    Oceniono 52 razy 46

    A ja się śmieje,do rozpuku,bo tymi bredniami,opowiadanymi przez ograniczonych umysłowo ludzi nazywanych katechetami,lub nauczycielami,KrK indoktrynuje młodzież,która jako ludzie dorośli oleje nauki kościoła i pozostanie obojętna, lub nawet wroga wobec niego.
    I dobrze,bo ta sparszywiała instytucja nie mająca nic wspólnego z chrześcijaństwem i Jezusem na nic innego nie zasługuje....kasa zasłoniła im rozum,i racjonalne myślenie...aby tak dalej.
    Pozostanie im tylko zamienić kościoły na muzea...a sutannę na kaftanik ciecia...;-D

  • dadelog

    Oceniono 45 razy 39

    Ciemność widzę, ciemność! - to chyba najlepsze podsumowanie, jeśli chodzi o poziom edukacji seksualnej w arcykatolickiej Polsce.

  • oloros

    Oceniono 34 razy 30

    indoktrynacja w tym szkolą jest dobra - i ma sprawdzone mechanizm
    1. przychodzi punktualnie
    2. słuchaj "autorytetów"
    3, ogólnie nie sprawiaj kłopotów

    bedzie z ciebie mieso armatnie . karny podatnik i pojdziesz do wyborow nawet jak tego wyboru dokonasz miedzy zaraza a cholera lub sraczka /psl.sld/
    ogolnie wyrosnie z ciebie Pies Pawlowa
    ale generalnie - Nie mysl , Duzo kupuj

  • pawel1970zparku

    Oceniono 33 razy 29

    "Uczniowie skarżą się, że na lekcjach "Wychowania do życia w rodzinie" otrzymują nierzetelne i często kuriozalne informacje" - tak samo jest na lekcjach religii.

  • amrik

    Oceniono 30 razy 26

    "To szkodliwe i zacofane!" oto kwintesencja wiochy jaka jest Polska.

  • rickypress

    Oceniono 29 razy 25

    te 24,1 procenta to teraz będzie moje ulubione 24,1. czyli, że prawie co czwarty nauczyciel tego pięknego przedmiotu jest katechetką, bądź katechetą - genialne w swej prostocie. brawo. swoją drogą ciekawe, że lata lecą, można się w mediach wypisać z kościoła, jarać lolki (prawie), a praca u podstaw bez większych zmian i w szkołach szaleje ksiądz dobrodziej
    .

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX