Córki czy Lolitki

Z prof. MARIĄ BEISERT, psychologiem i seksuologiem, rozmawia EWA PĄGOWSKA
18.08.2010 , aktualizacja: 13.08.2010 10:34
A A A Drukuj
Kilkuletnie dziewczynki coraz częściej dowiadują się, że jeśli chcą mieć szczęście w życiu, powinny wyglądać bardziej kobieco.

Co Pani sądzi o produkowanych dla kilkuletnich dziewczynek szpilkach, stanikach i stringach?

A o zestawie do tańczenia na rurze ze składaną rurką, podwiązkami i plastikowymi pieniążkami do wkładania za podwiązkę Pani słyszała?

Nie.

Dawanie takich przedmiotów dziewczynkom to nic innego, jak przykład seksualizacji dzieci.

Co to znaczy?

To wychowywanie ich w przekonaniu, że jeśli będą eksponować swoją seksualność, będą się liczyć w społeczeństwie. Charakteryzuje się ono nadmiernością, nieadekwatnością i instrumentalizacją. Nadmiarowość polega na tym, że nie nadaje się seksualności określonego, właściwego miejsca w życiu, tylko czyni z niej główną wartość. Takie wychowanie to ogromne, brzemienne w skutkach, zubożanie dziecka.

Na Zachodzie czy w USA takie zjawisko może być problemem. Ale w Polsce?

Niestety, także u nas istnieje i staje się coraz bardziej widoczne. Paradoksalnie, wynika po części właśnie z naszego negatywnego podejścia do seksu. Wszechpanująca religia katolicka wyraźnie deprecjonuje kobiecy erotyzm i umacnia stereotyp Matki Polki. Tradycyjne wychowanie umacnia nas w przekonaniu, że kobieta zdobywa wysoką pozycję społeczną przez macierzyństwo, a nie przez bycie istotą seksualną. Ten negatywny model jest naszym przekleństwem i niektórym się wydaje, że jedyną rozsądną przeciwwagą jest ów model nadmierny. To nas naraża na popadanie z jednej skrajności w drugą. Tymczasem seksualizacja dzieci jest tak samo niebezpieczna, jak dewaluacja seksualności.

A na czym polega owa nieadekwatność?

Na dawaniu dziewczynkom takich rzeczy, które są atrybutami kobiet i są związane z zachowaniami zarezerwowanymi dla osób dorosłych.

Na przykład stanika?

Tak. W naszej kulturze obowiązuje nakaz zasłaniania piersi, bo stanowią one bodziec seksualny. Jednak 4-letnia dziewczynka nie ma jeszcze rozwiniętych piersi, więc nie ma też powodu, by je zakrywać. Podobnie jest ze stringami. Kobiety nie noszą ich przecież, żeby było im ciepło czy dla higieny. Szpilki to też typowy atrybut seksualny. Wydłużają nogi i powodują, że chodząc, wypinamy pośladki. Wymuszają określony sposób poruszania i uniemożliwiają aktywność fizyczną. Są nie tylko nieodpowiednie dla dziewczynek, ale też niewygodne i niebezpieczne.

Nie powinniśmy więc tych przedmiotów kupować dzieciom?

Nie. To są akcesoria dla kobiety, nie dla dziecka.

A co Pani powie o zestawie do tańca na rurze? To nie jest atrybut przeciętnej kobiety.

Oczywiście. On doskonale uwidacznia trzecią cechę charakterystyczną dla seksualizacji - instrumentalizm, czyli uczenie dziecka, że jest towarem. Istnieje poważne ryzyko, że dziewczynka obdarowana zestawem do tańca na rurze w przyszłości będzie mieć problem z zauważeniem wyraźnej różnicy między uwodzeniem a sprzedawaniem się. Między chodzeniem na szpilkach a zarabianiem tańcem na rurze. W rezultacie może nie umieć chronić swojej seksualności.

A co z zabawkami typu "mała modnisia", czyli zestawami kosmetyków dla dziewczynek?

Ja bym raczej kupiła zestaw "mały lekarz".

Co jest złego w "małej modnisi"?

Przekaz. Ukryta filozofia. Proszę pamiętać, że mama, wybierając rzeczy dla dziecka, a więc także zabawki, pokazuje mu, co jest ważne. Kupowanie "małej modnisi" jest wskazówką, że moda i uroda to sfery, na których dziewczynka powinna się koncentrować. To przekazywanie wzorca mówiącego, że "upiększanie się zapewnia powodzenie w życiu". "Mały lekarz" jest lepszy, bo pokazuje, że dobrze mieć pasję. Badania dowiodły, że dziewczynki, u których dorośli rozwijają potrzebę kształcenia się i zdobywania zawodu, rzadziej demonstrują ryzykowne zachowania seksualne (co oznacza również mniej zakażeń i niechcianych ciąż). Proszę mnie dobrze zrozumieć - nie chodzi o to, że dbanie o ciało jest złe. Jest dobre. Ale w rozsądnych granicach. Życie nie powinno się wokół tego obracać.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 64 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    34 głosy

  • Re: Córki czy Lolitki kanna 14.08.10, 23:15

    Mnie co innego zniepokoiło - ten kawałek, ze 5-o latki spokojnie moga pokazywac majtki i nie nakleży ich specjalnie uczyć tego, by je zakrywały.Chyba jestem przewrażliwona w tym punkcie.. »

  • Podziękujcie Wyborczej three-gun-max 29.09.10, 18:46

    Przez cały dzień piszecie artykuły o r*chaniu dzieci, prostytutkach, gołych fotkach w gimnazjum a potem oburzeni że seksualizacja dzieci ;)))»

  • Re: Córki czy Lolitki wszystko-wiedzaca 08.04.11, 15:31

    szczerze mowiac to wydaje mi sie ze autorka artykulu mocno przesadza, owszem ostatnio niektorzy rodzice przesadzaja ale nie widze nic zlego w zestawie malej strojnisi, nie kupilabym »